Nie daje rady z córką...
-
Podwójna mama
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: pt sie 08, 2014 9:35 pm
Nie daje rady z córką...
Moja córka ma 3 latka. Wraz z mężem mieszkamy zagranicą. Mój mąż często wyjeżdża. Mała poza nim świata nie widzi. Kilka dni zaczyna się sezon i znów mąż będzie ciągle w rozjazdach, dopiero co wrócił ze zgrupowania. Mała jest nie do wytrzymania kiedy nie ma męża. Wszystko co normalnie trwa 5 minut trwa 20 min. Nie chce jeść, ubrać się, wykąpać, umyć zębów jak nie będzie telefonu do taty, w nocy przychodzi do mnie i płacz, bo taty nie ma. Jak jest tata to jest cisza. Umie cały dzień siedzieć przytulona do niego. Ja już nie wiem co ja robię źle. Dziewczyny co ja robię nie tak, że nie umiem poradzić sobie z dzieckiem ?
Re: Nie daje rady z córką...
Dziecko po prostu tęskni. Z czasem na pewno przyzwyczai się do takich rozstań. Przede wszystkim bądź cierpliwa i jak najwięcej rozmawiaj z córką. Opowiedz małej o pracy jej taty...tak aby zrozumiała. A z pewnością będzie trochę łatwiej. Mój mąż pracuje za granicą, ja w kraju, a dziecko w drodze.
Mój maluch uwielbia się fotografować. Ja jednak nie jestem profesjonalnym fotografem. Dlatego też zainteresowana Nas fotografia dziecięca Żukow, jakość i cena usług zaskoczyła nas bardzo miło.
Re: Nie daje rady z córką...
O, to ja znów zaproponuję książkę. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały". Dzięki tej książce poradziłam sobie z synem po rozwodzie i wyprowadzce męża. Młody miał wtedy 2 i pół roku. Już po kilku stronach będziesz mądrzejsza 
-
lexie
Re: Nie daje rady z córką...
Może niech tata porozmawia z córką by była trochę "łatwiejsza" w obsłudze podczas jego nieobecności?
Re: Nie daje rady z córką...
Myślę, że twój mąż po prostu potrafi lepiej dogadać się z córką niż ty. Wiem, że to bywa bolesne, ale chyba on jest dla niej ważniejszy, może dlatego, że tak często znika. U nas był podobny problem z synkiem, bo mąż jest kierowcą tira, więc rzadko bywa w domu i sama zajmuję się dziećmi na co dzień. Nie mogłam sobie dać rady z małym, strasznie kaprysił i nie słuchał się mnie. Ciągle krzyczał, że chce do taty. Ratunkiem okazał się dla mnie trening rodzicielski, w którym w końcu wzięliśmy z mężem udział. Przeprowadzał go pan Krzysiek z poradni Sensity.pl, która znajduje się w Warszawie przy ulicy Mickiewicza w Warszawie ( na ich stronie można przeczytać o ich metodach) . Oczywiście, problem leżał we mnie i nie do końca ustalonych zasadach wychowania dziecka między mną i mężem, a nie w dziecku. Nauczyłam się na coachingu nie tylko, jak rozmawiać z synem, ale w ogóle jak się zachowywać, żeby moje dziecko uznało mnie za sojusznika a nie wroga. No i co najważniejsze zaczęliśmy z mężem współpracować, mąż, mimo częstych nieobecności zaangażował się w wychowywanie syna a nie tylko w miłe spędzanie z nim czasu, jak to miało wcześniej miejsce. Teraz razem z mężem ustalamy, co robić kiedy syn źle się zachowuje, mąż stał się dużo bardziej obecny w życiu dziecka, nawet kiedy nie ma go fizycznie w domu.
Nie szukają potraw wyszukanych czy egzotycznych, ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane w zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości