moje widzimisię??

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Justii2612

moje widzimisię??

Post autor: Justii2612 »

Witajcie :-)
Chciałabym wam opowiedzieć o mojej sytuacji w małżeństwie, proszę o opinię- czy przesadzam, a może takie zachowanie męża jest normalne?
Zacznę od tego, że jesteśmy małżeństwem od września- czyli nie cały rok. W styczniu urodziła nam się córeczka. Ogólnie znamy się już ok 5-6 lat- tylko jako znajomi ale razem jestesmy od 2 lat. Mąż ma 30 lat a ja 22, nigdy nam ta różnica wieku nie przeszkadzała. J. Pochodzi z rodziny wielodzietnej- ma aż 7 rodzeństwa, ja tylko 2. Dzięki temu bardzo często są różnego rodzaju imprezy urodziny, święta, imieniny itp. Na tego typu spotkaniach najczęściej J. Sporo pije, było by to ok gdyby nie to że jest nieznośny po pijaku, ma jakąś dziwną manię że zaczyna się rozbierać, lub zaczepiać różnych facetów ( zwykle na festynie) , nie da siw go doprosić żebyśmy wracali do domu, jeśli ma za mało ( zwykle gdy piją wódkę) to nie pójdzie do domu dopóki nie "doleje". Brzmi to tak jakby był alkoholikiem chociaż nie do końca tak uważam. Jeżeli jesteśmy u JEGO rodziny i zachowuje się w ten sposób to "pal licho" bo tam są do tego przyzwyczajeni, ale jeśli jest to wesele festyn itp, to jest mi zwyczajnoe wstyd :-( to była jedna sprawa. Druga jest taka iż J. jest niesamowicie zamkniętym w sobie człowiekiem, wyciągnąć z niego cokplwiek to naprawdę sukces. Nigdy nie przytula, chyba że to ja przyjdę do niego, buziaka daje tylko na przywitanie i pożegnanie- ale ile o to wojowałam! Kocham mówi tylko w odpowiedzi na moje kocham cię. Brakuje mi takiego uczucia z jego strony... chociaż podobno niektórzy ludzie mają tak, że uczucia wyrażają czynami a nie słowami itp. Jeżeli spojrzeć na to od tej str to może coś w tym jest, jest bardzo pracowity- nigdy z głodu byśmy nie umarli ( co też ma swoje minusy bo nie ma go całymi dniami od pon do soboty a w nd odsypia, więc za bardzo nie mamy czasy dla siebie). Powiedzcie mi kobietki czy to wszystko jest normalne?? Mój mąż uważa że TAK, czułości uważa za dziecinadę, a pracę o bajważniejszą sprawę, a picie na imprezach o podstawę dobrej zabawy. Czy to ja wymyślam?? Bardzo proszę o odpowiedź
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: moje widzimisię??

Post autor: Hadassa »

Wg mnie powinnaś z nim porozmawiać jak Ty to widzisz...
Powiedzieć co czujesz, czego potrzebujesz i często powtarzać
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Justii2612

Re: moje widzimisię??

Post autor: Justii2612 »

Staram się... kłopot w tym że ja również nie potrafię rozmawiać o problemach, bo zaczynam beczeć i wychodzę :-( Dlaczego to wszystko jest takie trudne...
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: moje widzimisię??

Post autor: Hadassa »

Więc tym bardziej powinniście pogadać
bo niedopowiedzenia nie są dobre dla związku
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
wrozka-bajuszka
Miła Kobietka
Posty: 92
Rejestracja: pn maja 26, 2014 9:47 pm

Re: moje widzimisię??

Post autor: wrozka-bajuszka »

Jeśli chodzi o to picie, to moja siostra ma bardzo podobnie z mężem - choć on jest w towarzystwie niestety ale bardzo hm.. arogancki wobec niej, wyśmiewa się z wszystkiego co ona powie, on chce być na luzie a mu to niestety nie wychodzi. Gdy ma "za mało" alkoholu, a moja siostra (niepijąca) chce wyjść z urodzin czy innej imprezy to on oczywiście grzecznie wychodzi ale w domu robi jej awanturę o byle co - o to że ona nie lubi jego matki, że mógł poszukać sobie lepszej żony, że chce ją zostawić itd. Także wiem doskonale że po każdej imprezie jest telefon do mojej mamy i jej uskarżanie się. Jednak na tekst "to się z nim rozwiedź" ona reaguje awanturą..
Natomiast jeśli chodzi o ten brak czułości - no cóż, zauważyłam że nie każdy facet potrafi okazywać miłość (nawet gdy jest się z nim sam na sam). Ja mam to szczęście że mój zwłaszcza jak wypije to w towarzystwie mógłby wrzeszczeć że mnie kocha.. :happy ale jest bardzo uroczy przy tym i mi to nie przeszkadza. Jednak Ty powinnaś z nim porozmawiać że to nie tak że chcesz aby ciągle Cię całował, przytulał albo wyznawał miłość, ale po prostu tego potrzebujesz raz na jakiś czas czy mu to odpowiada czy nie. Bo w końcu zaczniecie żyć obok siebie a nie ze sobą.. co aktualnie jest bardzo często spotykane..
Magda_Lenka
Miła Kobietka
Posty: 40
Rejestracja: pn cze 02, 2014 11:55 am

Re: moje widzimisię??

Post autor: Magda_Lenka »

U mnie tez bylo podobnie z tymi wyjsciami na imprezy alkoholowe... Nie moglam sie doprosic zeby wyjsc, bo jemu ciagle malo i malo... Rozwiazalismy to w ten sposob ze przed kazdym takim wyjsciem teraz ustalamy ze np. dzis wracamy o 22 ,innym razem wczesniej i jest ok :)
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: moje widzimisię??

Post autor: Astra »

Od razu na wstepie powiem , ze to nie sa normalne zachowania, chociaz...
Mysle, ze Twoj maz jest z natury zamknieta osobowoscia i praktycznie biorac nic a nic nie jest w stanie
tego zmienic, bo jest to czescia jego.
Natomiast mozna probowac korygowac okreslone zachowania sie , jesli sa bardzo szokujace lub niewlasciwie
odbierane przez otoczenie lub Ciebie.
Zastanawiam sie ,jak to z Twoim zwiazkiem jest.
Przeciez znasz swojego meza juz jakis czas i doskonale wiedzialas jaki jest czlowiekiem i jakie ma usposobienie.
Wiec jakos nie za bardzo do mnie dociera to co piszesz.
Ludzie nie decyduja sie na slub jesli nie czuja bliskosci wyrazanej fizycznie i podkreslanej czulosciami wyrazanymi w namietnych
slowach.
Czyzby Twoj maz nie przytulal Cie i nie calowal przed slubem , a nawet nie wyznawal milosci?
No bo to tak z Twojego opisu nalezy odczytywac.
To , ze alkohol go odstresowuje i zwalnia hamulce to widac po jego zachowywaniu sie .
Ale czy nie zastanowilas sie nad tym , ze przyczyna jego szorstkosci uczuciowej moze byc nie otrzymanie ciepla w dziecinstwie ?
Byc moze nie wpojono mu takich uczuc w domu rodzinnym i dlatego wytworzyly sie w nim po prostu blokady uczuciowe ktore jak
mur stoja w poprzek nawet jego checiom.
On ma taka wlasnie konstrukcje psychiczna i juz.
Widac , ze jego oschlosc i ozieblosc , a nawet oszczednosc w okazywaniu tych uczuc jest dla Ciebie bardzo meczaca.
Wcale Ci sie nie dziwie bo kazda kobieta jest spragniona okazywania jej milosci w slowach i gestach , a bez tego zwyczajnie
usychamy jak kwiat bez wody.
Taka jest rzeczywistosc.
Szczerze mowiac to bardzo trudne wyzwanie przed Toba, ale niezaleznie od wszystkiego nie probuj zmieniac na sile swojego meza , bo go nie zmienisz , a jedynie doprowadzisz do paskudnych i wrogich zgrzytow miedzy wami.
Mysle, ze powinnas swoja niezaprzeczalna kobiecoscia probowac oblaskawic swojego meza.
Zdobadz go i przekabadz na swoja strone, ale rob to dyplomatycznie , w zadnym wypadku nie agresywnie ani tez natarczywie.
Rob to z glowa.
A moze prowokuj mile rozmowy we dwoje , szczegolnie wtedy gdy miedzy wami wyczuwana jest namietnosc i pozadanie.
Szepcz mu do ucha co bys chciala , tak by zrobil sie mieciutki jak galaretka.
Przytulaj sie czesto do niego i ucz go by wiedzial i chcial i chcial Ci to okazywac.
Mysle, ze nie nauczony Jas w dziecinstwie nie potrafi jako dorosly Jan wyrazac tego co czuje slowami , wiec naucz go tego.
Naucz meza uczuc .
Jedno jest pewne , ze ostre rozmowy nigdy w uczuciach sie nie sprawdzaja , bo odbierane sa najczesciej przez mezczyzn opatrznie i traktowane jako malzenski kryzys .
Nie zrzedz , nie becz i stosuj pretensji , ale kobieca przebieglosc.
Chce dodac , ze to jest sztuka , ktora moze sie Ci udac ale tylko wtedy gdy sama zrozumiesz , ze maz napewno Cie kocha ale jest tak nauczony by byc twardym w zyciu i skrywac uczucia w obawie przed uznaniem go , ze jest facetem slabeuszem.
Nadmierne picie alkoholu i nietypowe zachowania tylko to potwierdzaja, bo alkohol daje mu tak bardzo potrzebny luz i odprezenie ktorego on tak naprawde nie ma. :pisze:
Justii2612

Re: moje widzimisię??

Post autor: Justii2612 »

Dziekuje za odpowiedzi.
Astra-- masz naprawdę sporo racji w tym co napisałaś. To prawda, mąż w dzieciństwie nie był nauczony jak traktuje się kobiety, wyznaje im uczucia itp. Jego ojciec źle traktował matkę, a ona niestety umarła gdy J. miał 20 lat, nie był już dzieckiem ale zamknął się w sobie i jako że był najstarszy w domu z rodzeństwa (starsi pozakładali rodziny) to razem z ojcem (na rencie + gospodarstwo) pracowali i utrzymywali cały dom i młodszych. Rozumiem, że miał ciężko w życiu i zahartowało go to, dlatego do tej pory pracuje ponad swoje siły chociaż już nie musi :-( cały czas mu mówię żeby przestał tak harować. Przed ślubem mogliśmy kochać się codziennie przynajmniej raz. Wtedy jeszcze nie byłam taka zniechęcona, więc to ja mu mowilam często ze go kocham, to ja przychodzilam się przytulić. .. wszystko zaczt się zmieniać pod koniev mojej ciąży, pomimo że mówiłam ze nic mi sie nie stanie- ani dziecku, przez ostatnie 2 m-ce juz nie kochalismy się. Po porodzie (mialam cesarke) miesiąc wiadomo nie ma się ochoty ani siły na nic zw. Z seksem, mąż tym bardziej by mnie nie tknal. Ale czas lecial, minęły 2 miesiace-nic, kolejne tygodnie - nic. W końcu zapytałam sie go o co chodzi, wymowil sie tym, że bał sie. Ale teraz juzw wiem że chodzi o coś innego. Pomimo że wagę mam już taką jak przed ciążą, nie wyglądam już jak kiedyś :-( nasza córeczka byla bardzo duża kiedy sie urodzila, ważyła 4620 g, co oznacza że mój brzuch też musiał byc ogromny, teraz zwisa naciagnieta skóra, nadal karmię piersią i one też już nie są jędrne, co gorsza musze juz chodzic 24 h/ dobę w staniku bo zwisy się robią. Kocham naszą córeczkę nad życie, dlatego nigdy bym się nie przejmowala tak swoim wyglądem, gdyby nie to że jemu najwyraźniej się już nie podobam.
Awatar użytkownika
AiShA
Extra Kobietka
Posty: 434
Rejestracja: wt cze 17, 2014 9:09 pm

Re: moje widzimisię??

Post autor: AiShA »

Między Tobą a Twoim mężem jest 8 lat różnicy wiec oboje macie inne poglądy.
Ale to nie może całkiem chodzić o wygląd w końcu coś za coś... Gdybyś miała piękne ciało jak kiedyś ale nie było by dziecka, a tak ciało może się zmieniło ale masz ją...
Myślę że ciało zawsze jakoś możesz poprawić stopniowo i powoli ale jakoś się da.
A mężowie czasami nie umieją docenić tego że mają rodzinę.
Jeżeli on nie wykazuje inicjatywy w twoim kierunku przejmij piłeczkę i zrób to pierwsza powiedz co cię boli nawet jak masz płakać przed nim to Twój mąż może widzieć łzy bo to oznaka że jest coś źle że coś w środku boli i jeśli oboje tego nie zmienicie to przestanie cie w ogóle rozmawiać ze sobą a to do niczego dobrego nie prowadzi.
Na ciele rozmaże z mych łez tatuaże, dwa metry ma strach nie wolno się bać.
A szyfry pułapki w słowach zostawię, pokonać chcesz nas nie zostanę.
Nie chce ciebie na zawsze, nie schowasz nas na dnie Tak mało mnie we mnie jest.
I nie zobaczysz że patrzę na Ciebie inaczej, nie chciałeś mnie takiej mieć.
Jutro znowu gonić, biec, latać ponad, ile sił mam krzyczę to Ja.
Kiedy miga świat w twoich oczach, naucz mnie od nowa.
Nie chciałeś mnie takiej więc naucz mnie sobą być...
Justii2612

Re: moje widzimisię??

Post autor: Justii2612 »

To prawda... powiedziałam mu dzisiaj co wg mnie jest nie tak. Zastanowił się nad tym w pracy i przyznał mi rację. Doszliśmy do porozumienia:-) mam nadzieję że szybko się taka sytuacja nie powtórzy bo kłótnie naprawde nie są przyjemne. Jedynie co lubię w tego typu sytuacjach- godzenie się a potem co nieco hehe :-)
Awatar użytkownika
AiShA
Extra Kobietka
Posty: 434
Rejestracja: wt cze 17, 2014 9:09 pm

Re: moje widzimisię??

Post autor: AiShA »

Dobrze że zrozumiał to co leżało ci na sercu i że przyswoil po zastanowieniu.
Oby było juz dobrze ;)
Kłótnie w ogóle nie są potrzebne, bo przez nie bardziej się cierpi wiecej myśli i zawsze to przygnebienie w środku które głęboko siedzi :)
Pozdrawiam :)
Na ciele rozmaże z mych łez tatuaże, dwa metry ma strach nie wolno się bać.
A szyfry pułapki w słowach zostawię, pokonać chcesz nas nie zostanę.
Nie chce ciebie na zawsze, nie schowasz nas na dnie Tak mało mnie we mnie jest.
I nie zobaczysz że patrzę na Ciebie inaczej, nie chciałeś mnie takiej mieć.
Jutro znowu gonić, biec, latać ponad, ile sił mam krzyczę to Ja.
Kiedy miga świat w twoich oczach, naucz mnie od nowa.
Nie chciałeś mnie takiej więc naucz mnie sobą być...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler] i 1 gość