Mój stan psychiczny..

Życiowy dział, nasze sprawy i problemy dnia codziennego.
ODPOWIEDZ
paula

Mój stan psychiczny..

Post autor: paula »

Mam potrzebę ogromnego wyżalenia się, ponarzekania, usłyszenia choć kilku ciepłych słów właśnie od was kobiety. Mam potężny problem. Jest nim.. mój "ojciec". Dlaczego piszę w cudzysłowie? A no dlatego że ja go nie traktuje jako kogoś, kto mógłby być moim ojcem. Ale od początku..
Jestem młodą kobietą. Mam 23 lata. Miesiąc temu obroniłam tytuł licencjata matematyki, za rok wychodzę za mąż. Mam wspaniałego mężczyznę którego kocham ponad życie. Prócz tego mam również mamę, rodzeństwo i całą resztę rodzinki. Do tego wszystkiego wlicza się również "ojciec" - tyran (choć nie wiem czy to jest dobre określenie).
Moje rodzeństwo jest sporo starsze ode mnie. Pamiętam, praktycznie odkąd się urodziłam, że "ojciec" kłócił się o byle co z moją siostrą - a to że nie zrobiła czegoś tak jak on chciał, a to że za dużo prądu używa, a to że często myje włosy i to za dużo wody idzie. Do tego ciągłe kłótnie "jego" z moją mamą. Z bratem w zasadzie też, ale brat jak to brat - po prostu to olewa.
Rok temu mniej więcej w marcu "tata" dostał udar mózgu. "Na szczęście" nie przykuło go do łóżka. Jest w pełni sprawny, mówi (choć dużo słów nie pamięta). Odkąd pamiętam zawsze miał ciężki charakter. Zawsze był niezgodliwy. Do pewnego czasu mnie to w ogóle nie dotyczyło. Byłam jeszcze dzieckiem i w zasadzie było mi to na rękę bo mnie w jakiś tam sposób "bronił" przed awanturami z rodzeństwem albo z mamą o oceny ;) tylko że w końcu dorosłam i zaczęły się takie mini awantury ze mną. Na początku niewinne o np. pozmywanie. Ale odkąd dostał udar, to zrobił się z niego totalny furiant. Są dni, gdy jest spokojny, opanowany, w zasadzie super "ojciec" - nawet w dzień obrony poszedł ze mną po tort czekoladowy (choć takiego nie cierpię.., ale liczy się gest). Ale są też takie dni, w których obie z mamą boimy się że nas kiedyś pozabija. Jest to osoba której zawsze trzeba przyznać rację - jak to się robi, to jest się jego najlepszym kumplem (ale sęk w tym że niestety on bardzo rzadko ma rację.. i zazwyczaj to, co chce zrobić, jest po prostu idiotyczne).
Tak naprawdę osoba która jest chora uprzykrza życie innym. I tak właśnie jest z nim. Ja nie daję sobie już rady psychicznie. Jestem bardzo słaba. Byle drobnostka doprowadza mnie do łez. Jak mam sobie z tym poradzić? Jak podwyższyć mój stan psychiczny?
Zaznaczam że nie chciałabym iść do psychiatry i szpikować się lekami - to właśnie robi moja siostra bo totalnie nie dawała sobie rady, zwłaszcza po wyjściu za mąż.
"ojca" już nie zmienię, jednak bardzo boję się o mamę. I nie tych awantur itd, tylko tego że on jej coś zrobi albo jej się coś stanie. Ona ma problemy neurologiczne, nie powinna w ogóle mieć jakichkolwiek nerwów - a tu praktycznie dziennie "on" się o coś czepia..

Przepraszam że tak chaotycznie piszę ale jestem bardzo zdenerwowana i muszę to wszystko z siebie wyrzucić, może w jakiś sposób mi ulży....
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Hadassa »

może spróbuj mamie zorganizować jakieś wyjścia?? a tu do parku, tu na zakupy...
żeby się oderwała trochę....

taka sytuacja jest na pewno ciężka, i wierzę, że możesz mieć już dość...
a co na to Twój facet ?? Wspiera Cię ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
vaniliiia
Kobietka Expert
Posty: 2934
Rejestracja: wt lut 26, 2013 7:58 pm

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: vaniliiia »

Paula... jakbym słyszała siebie... Wiedz, że nie jesteś sama..
Ostatnio zmieniony czw sie 15, 2013 9:22 pm przez vaniliiia, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek


♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦
Vice Miss Babskich Spraw 2013
paula

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: paula »

jak mój facet do tego podchodzi?
mój "ojciec" nigdy mu nic złego nie powiedział, nie dźwignął na niego tonu, ale jednocześnie mój facet wie że nie jest mi łatwo. On tego nigdy nie zaznał. Miał wspaniałego tatę który był w stanie dla niego i jego mamy zrobić po prostu wszystko. A ja mam takiego gbura i jedyne co on dla mnie może zrobić to po prostu mi współczuć..

Ja też nie potrafiłam o tym mówić. Zawsze (głównie wśród znajomych) udaję jaką to mam świetną rodzinę, jak jest super u mnie w domu, jak to mama się dogaduje z tatą. Ale jest to trudne. Co prawda nie chodzi do mnie za dużo znajomych ale gdy już przyjdą to najczęściej szybciutko proszę aby poszli do mnie do pokoju a ja robię kawkę w kuchni i lecę do mojego gościa by tylko ten ktoś nie wyszedł i np. nie usłyszał czegoś.
"tata" jest w stanie poniżyć każdego i przy każdym. Niejednokrotnie przy moich uczniach odpowiada mi coś głupiego.. dlatego ja już po prostu wolę się nie odzywać gdy jakiś uczeń przychodzi bo to jest upokarzające..

Od wczorajszego wieczora minęły już te 24h a ja mam przed oczami całą tą sytuację.. Nie odzywa się do nikogo (prócz mojej siostry). Gdy przyszli dzisiaj jego wnuki (czyli od mojego brata dzieci), to nawet się nie przywitał tylko poszedł się położyć - a dzieci jak to dzieci, wcale takie głupie NIE są, one widzą że dziadek ma do nich o coś żal.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Hadassa »

Paula <przytul> bo jedynie to można zrobić i wysłuchac...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Jamelia »

Wiesz ja zawsze myślałam że jak w domu są takie problemy to tylko przez alkohol, ale widzę od dawna ile kobiet ma za przeproszeniem przesrane ze swoimi mężami, konkubentami i to wcale nie pijącymi. a kobieta co może zrobić, albo się z tym pogodzić i zyc dalej z takim delikwentem albo odejść... Na siłę człowieka się nie zmieni. Myśl o tym że kiedyś w niedalekiej przyszłości wynajmiesz sobie mieszkanie i weźmiesz mamę do siebie. Bo nic innego chyba zrobic w tej chwili nie możecie :kiss2
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
paula

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: paula »

a w ogóle dlaczego tak jest? czemu kobiety ciągle boją się facetów? czy to naprawdę nadal stereotyp że to facet dyktuje kobiecie warunki?
mam ogromną nadzieję że mój mąż w przyszłości nie stanie się takim gburem..
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Hadassa »

Polska jest ogólnie krajem stereotypów.... ;/
i ogólnie wiele osób uważa, że facet jest najważniejszy w domu... ;/
tak samo, jak to, że kobieta bez faceta sobie nie poradzi....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Jamelia
Moderatorka
Posty: 3270
Rejestracja: ndz sty 06, 2013 2:47 pm

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Jamelia »

No ale słuchajcie jak facet ma nie życ w takim przekonaniu jak mieszka w domu z matką, siostrą. I matka siostre do garów zagania, do sprzątania a chłopak od czasu do czasu jak się coś popsuje to naprawi i z głowy. Gdyby mi ktoś codziennie sprzątał i gotował to też bym się czuła kimś ważniejszym. No niestety jak matka wychowa syna tak synowa w życiu będzie miała albo przesrane albo różami usłane.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Awatar użytkownika
Justyna_san
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: wt sty 28, 2014 9:32 pm

Re: Mój stan psychiczny..

Post autor: Justyna_san »

Och, mam podobną sytuację tylko bez wątku z udarem. Mój jest tak jakby w gorącej wodzie kąpany, zawsze trzeba mu przyznać rację, lubi krzyczeć i nienawidzi np. powtarzać co do kogoś powiedział itp.
No ale raczej nie da się już nic z tym zrobić, prawda?
Zauważyłam, że ojcowie w Polsce już tak mają, większość z nich jest "burzliwej krwi" i my, córki, musimy to znosić- chcąc nie chcąc.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość