Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
-
sonieczka123
Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Witam,
chciałabym podzielić się z Wami spostrzeżeniami dotyczącymi mojego związku.
Jestem z moim mężczyzną już parę lat. Nie jesteśmy dzieciakami, skończyliśmy studia i jesteśmy na etapie "układania sobie życia".
Jednak coraz częściej martwi mnie parę kwestii. Mianowicie: nie wiem, czy mój mężczyzna docenia to, co robię dla naszego związku i dla niego.
Nie chwaląc się: jak na razie układa mi się lepiej niż jemu - dostałam pracę, usamodzielniłam się. On odbywa bezpłatny staż w pewnej firmie. Tyle tytułem wstępu.
On nie potrafi docenić tego, co dla niego zrobiłam: pomagałam mu w czasie studiów, przy obronie, w każdej praktycznie dziedzinie życia - nie usłyszałam nawet zwykłego "dziękuję". Po kilku tygodniach (dniach?) już jakby o tym zapomniał i wszystkie zasługi przypisał sobie, o mnie całkowicie zapominając... Nie - nie narzucałam mu się z pomocą i nie chce zbierać laurów za niego - wystarczyło o mnie wspomnieć.
Obojętnie - czy przy znajomych, czy przy rodzinie, mojej lub jego, sam o sobie mówi w samych superlatywach, a czasem nawet potrafi nagiąć prawdę, z której wychodzi oczywiste kłamstwo... oczywiście o mnie nie wspomni ani słowa. Przy innych jeszcze nigdy nie powiedział mi komplementu, ani nie pochwalił mnie.
Czuję się przy nim jak jakiś dodatek, a nie jego partnerka....
chciałabym podzielić się z Wami spostrzeżeniami dotyczącymi mojego związku.
Jestem z moim mężczyzną już parę lat. Nie jesteśmy dzieciakami, skończyliśmy studia i jesteśmy na etapie "układania sobie życia".
Jednak coraz częściej martwi mnie parę kwestii. Mianowicie: nie wiem, czy mój mężczyzna docenia to, co robię dla naszego związku i dla niego.
Nie chwaląc się: jak na razie układa mi się lepiej niż jemu - dostałam pracę, usamodzielniłam się. On odbywa bezpłatny staż w pewnej firmie. Tyle tytułem wstępu.
On nie potrafi docenić tego, co dla niego zrobiłam: pomagałam mu w czasie studiów, przy obronie, w każdej praktycznie dziedzinie życia - nie usłyszałam nawet zwykłego "dziękuję". Po kilku tygodniach (dniach?) już jakby o tym zapomniał i wszystkie zasługi przypisał sobie, o mnie całkowicie zapominając... Nie - nie narzucałam mu się z pomocą i nie chce zbierać laurów za niego - wystarczyło o mnie wspomnieć.
Obojętnie - czy przy znajomych, czy przy rodzinie, mojej lub jego, sam o sobie mówi w samych superlatywach, a czasem nawet potrafi nagiąć prawdę, z której wychodzi oczywiste kłamstwo... oczywiście o mnie nie wspomni ani słowa. Przy innych jeszcze nigdy nie powiedział mi komplementu, ani nie pochwalił mnie.
Czuję się przy nim jak jakiś dodatek, a nie jego partnerka....
-
oOosylwiaoOo
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Oj, to niezbyt miłe z jego strony... Widać, że nie nauczono Twojego partnera doceniać drugiej osoby. Moim zdaniem powinnaś z Nim porozmawiać, że to Cię po prostu boli. Sama wiem jak było u mnie. Mój facet nie zawsze mnie doceniał. Wystarczyła jedna konkretna i szczera rozmowa, a wszystko się zmieniło:) Teraz jest o wiele lepiej. Zauważyłam, że często mają tak faceci, którzy sami nigdy nie byli przez nikogo docenieni.
Szczera rozmowa wszystko moim zdaniem wyjaśni;)
Szczera rozmowa wszystko moim zdaniem wyjaśni;)
-
sonieczka123
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Dziękuję Ci za odpowiedź i wsparcie 
Postanowiłam z nim porozmawiać o tej sytuacji. Okazało się, że on nie widzi problemu
i twierdzi, że akurat tego nie można mu zarzucić. Owszem - jest troskliwy, dba o mnie, ale mimo wszystko coraz bardziej czuję, że jestem tylko maskotką - milutka, słodziutka, da się mądrze ze mną porozmawiać...
Na razie rozmowa skończyła się tym, że mamy spotkać się po południu (obowiązki...).
Co do tego, że czuje się niedoceniany - wynoszę go pod niebiosa, chwalę przy wszystkich, ZAWSZE chwalę go, jak tylko zrobi coś dobrze, również nawet wtedy, kiedy nie całkiem mu wyjdzie... I robię to również przy innych, nie tylko w domowym zaciszu, kiedy jesteśmy sami...
Już sama nie wiem... do tego jeszcze jego zawzięty charakter....
Postanowiłam z nim porozmawiać o tej sytuacji. Okazało się, że on nie widzi problemu
i twierdzi, że akurat tego nie można mu zarzucić. Owszem - jest troskliwy, dba o mnie, ale mimo wszystko coraz bardziej czuję, że jestem tylko maskotką - milutka, słodziutka, da się mądrze ze mną porozmawiać...
Na razie rozmowa skończyła się tym, że mamy spotkać się po południu (obowiązki...).
Co do tego, że czuje się niedoceniany - wynoszę go pod niebiosa, chwalę przy wszystkich, ZAWSZE chwalę go, jak tylko zrobi coś dobrze, również nawet wtedy, kiedy nie całkiem mu wyjdzie... I robię to również przy innych, nie tylko w domowym zaciszu, kiedy jesteśmy sami...
Już sama nie wiem... do tego jeszcze jego zawzięty charakter....
-
oOosylwiaoOo
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
To powiedz Mu, że czasami też chciałabyś usłyszeć takie słowa od niego, a wtedy byłoby Ci o wiele wiele milej
Myślę, że to byłby dobry argument:)
-
sonieczka123
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Żeby to było takie proste...
Właśnie o tym z nim rozmawiałam. On stwierdził, że wiele o nim można powiedzieć i wiele mu zarzucić, tylko nie to. Mam wrażenie, że on nie chce lub nie potrafi zrozumieć, że nie chodzi mi o szacunek (choć po części docenienie mnie to też forma szacunku), które mi okazuje.
Chodzi mi o zwykłe docenienie, podziękowanie mi. On wszystko to, co dzięki mnie tak naprawdę osiągnął przypisuje tylko i wyłącznie sobie. I oświadcza to wszem i wobec.
Ja przy nim nie istnieje. Jestem tylko dodatkiem, tak się czuję. Póki mogę mu w czymś pomóc, póki jestem potrzebna - jest ze mną i troszczy się o mnie.
Od czasu rozmowy prawie w ogóle się nie odzywa. Chyba w ogóle nie widzi problemu....
Właśnie o tym z nim rozmawiałam. On stwierdził, że wiele o nim można powiedzieć i wiele mu zarzucić, tylko nie to. Mam wrażenie, że on nie chce lub nie potrafi zrozumieć, że nie chodzi mi o szacunek (choć po części docenienie mnie to też forma szacunku), które mi okazuje.
Chodzi mi o zwykłe docenienie, podziękowanie mi. On wszystko to, co dzięki mnie tak naprawdę osiągnął przypisuje tylko i wyłącznie sobie. I oświadcza to wszem i wobec.
Ja przy nim nie istnieje. Jestem tylko dodatkiem, tak się czuję. Póki mogę mu w czymś pomóc, póki jestem potrzebna - jest ze mną i troszczy się o mnie.
Od czasu rozmowy prawie w ogóle się nie odzywa. Chyba w ogóle nie widzi problemu....
-
oOosylwiaoOo
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Eh, to już nie rozumiem Twojego mężczyzny...
Od dawna takie coś przeżywacie??
-
sonieczka123
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Na razie od wczoraj od południa, kiedy na spokojnie, bez nerwów, przepychanek słownych i zarzutów próbowałam mu wyjaśnić o co mi chodzi...
Siedzi tyłem do mnie przy swoim komputerze i zawzięcie coś robi. Niestety nie mogę wyjść nawet na spacer, ponieważ do jutra mam skończyć pewien projekt do pracy
I tak sobie od wczoraj milczymy...
Siedzi tyłem do mnie przy swoim komputerze i zawzięcie coś robi. Niestety nie mogę wyjść nawet na spacer, ponieważ do jutra mam skończyć pewien projekt do pracy
I tak sobie od wczoraj milczymy...
-
dzo
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
ale co to za rozmowa jak on siedzi tyłem do Ciebie i patrzy w komputer ?

-
Klaris
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Miałam podobną sytuację. Może po prostu jesteś za dobra? Ja zrobiłam tak:
- przestałam się angażować w jego sprawy a zajęłam swoimi (na dobre mi to wyszło) bo to Twoja przyszłość jest najważniejsza. Zadbaj trochę o siebie! Niestety to przykre ale ja biorę zawsze pod uwagę sytuację, w której zostanę sama i staram się zabezpieczyć najpierw swoje sprawy i swoją przyszłość, dopiero później jego (przecież do chol...y to jest dorosły facet!)
- trzasnęłam kilka razy drzwiami i wyszłam z domu! Bez telefonu
-> zrób to samo i zabaw się z koleżankami, wyjdź do kina, na kawę, na zakupy! Sama dla siebie
- zaczęłam być zdrową egoistką
Jak mu zabraknie Twojej opiekuńczości powinien zmienić podejście. Wiem, że to trudne ale wytrwałość i konsekwencja to klucz do sukcesu.
Nie chciałabym się mądrować, zwłaszcza, że ciężko ocenić sytuację z relacji tylko jednej osoby i to przez internet. Zrobisz jak uważasz, ze wszystkich rad jakie tu się pojawiają wyciągniesz to co dla Ciebie najlepsze. Życzę Ci tego i trzymam kciuki!
- przestałam się angażować w jego sprawy a zajęłam swoimi (na dobre mi to wyszło) bo to Twoja przyszłość jest najważniejsza. Zadbaj trochę o siebie! Niestety to przykre ale ja biorę zawsze pod uwagę sytuację, w której zostanę sama i staram się zabezpieczyć najpierw swoje sprawy i swoją przyszłość, dopiero później jego (przecież do chol...y to jest dorosły facet!)
- trzasnęłam kilka razy drzwiami i wyszłam z domu! Bez telefonu
- zaczęłam być zdrową egoistką
Jak mu zabraknie Twojej opiekuńczości powinien zmienić podejście. Wiem, że to trudne ale wytrwałość i konsekwencja to klucz do sukcesu.
Nie chciałabym się mądrować, zwłaszcza, że ciężko ocenić sytuację z relacji tylko jednej osoby i to przez internet. Zrobisz jak uważasz, ze wszystkich rad jakie tu się pojawiają wyciągniesz to co dla Ciebie najlepsze. Życzę Ci tego i trzymam kciuki!
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Chce powiedziec , ze Twoj mezczyzna ma po prostu taka nature , a tacy jak on
sie po prostu nie zmieniaja i juz.
Jesli nie docenia tego co robisz , nie okazuje emocji i uczuc to z pewnoscia nigdy tego robic
nie bedzie i zadna romowa czy stosowane srodki zaradcze niczego niestety nie zmienia w
jego postepowaniu i naturze.
Albo to jestes w stanie zaakceptowac lub nawet tolerowac , ale sadze , ze na dluzsza mete jest to bardzo trudne , przykre i niemozliwe.
Dlatego dobrze sie zastanow nad relacjami ktore was lacza , bo zycie dwojga ludzi to swiadomy
wybor, ktory bedzie mial kolosalne znaczenie w waszej wspolnej podrozy zwanej zyciem ktore
jest obarczone cierniami , kolcami i wybojami.
A jesli dodac do tej podrozy uczucia i docenianie partnera , to ta pierwsza czesc podrozy z kolcami nie bedzie straszna i ciezka , bo partner bedzie nas wspieral i docenial.
Czy tak sie stanie ?
Trudny wybor i decyzja , ale moze warto postawic sprawe na ostzu noza?
Czasami takie restrykcyjne romowy sa jak elektrowstrzasy , i moze wlasnie tak bedzie w Twoim
przypadku.
Zycze Ci tego.
sie po prostu nie zmieniaja i juz.
Jesli nie docenia tego co robisz , nie okazuje emocji i uczuc to z pewnoscia nigdy tego robic
nie bedzie i zadna romowa czy stosowane srodki zaradcze niczego niestety nie zmienia w
jego postepowaniu i naturze.
Albo to jestes w stanie zaakceptowac lub nawet tolerowac , ale sadze , ze na dluzsza mete jest to bardzo trudne , przykre i niemozliwe.
Dlatego dobrze sie zastanow nad relacjami ktore was lacza , bo zycie dwojga ludzi to swiadomy
wybor, ktory bedzie mial kolosalne znaczenie w waszej wspolnej podrozy zwanej zyciem ktore
jest obarczone cierniami , kolcami i wybojami.
A jesli dodac do tej podrozy uczucia i docenianie partnera , to ta pierwsza czesc podrozy z kolcami nie bedzie straszna i ciezka , bo partner bedzie nas wspieral i docenial.
Czy tak sie stanie ?
Trudny wybor i decyzja , ale moze warto postawic sprawe na ostzu noza?
Czasami takie restrykcyjne romowy sa jak elektrowstrzasy , i moze wlasnie tak bedzie w Twoim
przypadku.
Zycze Ci tego.
-
natalkaDawidka
- Miła Kobietka
- Posty: 53
- Rejestracja: ndz mar 30, 2014 8:41 pm
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
Myślę, że musisz zając sie wychowywaniem go na mniejszego egoistę. Sam z siebie się nie zmieni, bo pewnie nawet nie wie, że coś z nim nie tak. Porozmawiaj z nim, powiedz mu to, co nam. 
Re: Mój mężczyzna mnie nie docenia....?
A ja mysle, ze to nie dziecko by je uczyc i wychowywac oduczajac fatalnych cech charakteru.
Sadze tez, ze dorosly mezczyzna z pewnoscia nie da soba manipulowac i ustawiac ,
nawet jesli bedzie to miala zamiar robic jego ukochana czyli Ty.
Mezczyzni z zasady nie znosza takich nakazow.
Rozmowa owszem , ale nie obiecuj sobie za wiele.
To postepowanie Twojego mezczyzny jest bardzo charakterystyczne dla wiekszej polowy
naszych ukochanych.
Taka jest brutalna rzeczywistosc i trzeba niestety miec te swiadomosc.
Sadze tez, ze dorosly mezczyzna z pewnoscia nie da soba manipulowac i ustawiac ,
nawet jesli bedzie to miala zamiar robic jego ukochana czyli Ty.
Mezczyzni z zasady nie znosza takich nakazow.
Rozmowa owszem , ale nie obiecuj sobie za wiele.
To postepowanie Twojego mezczyzny jest bardzo charakterystyczne dla wiekszej polowy
naszych ukochanych.
Taka jest brutalna rzeczywistosc i trzeba niestety miec te swiadomosc.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Alexa [Bot] i 1 gość