Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
kass92
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: pt kwie 19, 2013 2:45 pm

Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: kass92 »

Witam serdecznie,

postanowiłam opisać tutaj moją sytuację, bo już nie wiem co robić. Mój aktualny chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością.
Wszystko zaczęło się od tego, że w okresie dorastania przechodziłam przez dość traumatyczne problemy w domu (w wieku 15 lat odkryłam romans ojca, potem nastąpiła ciężka depresja mamy i jej chęć popełnienia samobójstwa, niekończące się awantury, agresja i tak dalej). Nie mam rodzeństwa, więc byłam w tym wszystkim zupełnie sama, całe życie bałam się taty, a podczas depresji mamy nie miałam oparcia także w niej. W wieku 17 lat poznałam Daniela, który wtedy miał prawie 23 lata. Zaczęliśmy ze sobą współżyć po 3 miesiącach i na początku było to normalne współżycie dwóch zakochanych w sobie osób, jednak z czasem zaczął ode mnie wymagać realizowania jego fantazji, które wiązały się z praktykami sadomasochistycznymi (w tym wiązanie, bicie, robienie tego w miejscach publicznych - park lub samochód, agresywny stosunek). Był także nachalny i szantażował mnie emocjonalnie tekstami typu "jeśli mnie kochasz to to zrobisz". Mentalnie i emocjonalnie byłam zagubionym dzieckiem, więc zgadzałam się na to, nie zdając sobie sprawy z tego jaką krzywdę sobie wyrządzam. Poza tym poza sferą łóżkową był zupełnie normalną osobą, powiedziałabym nawet że wyjątkowo spokojną - nawet nie podnosił na mnie głosu podczas kłótni. Jedynie w łóżku dawał upust swoim upodobaniom. Czułam się bezpiecznie u niego w domu, jego rodzina traktowała mnie jak córkę, była tam zupełnie inna atmosfera niż u mnie, a potrzebowałam odskoczni od problemów moich rodziców. Poza tym czułam się dorosła, chciałam własnego życia i własnych decyzji, niezależnych od "brudów" rodzinnych, którymi zajmowałam się od lat, zapominając o sobie samej. Po 8 miesiącach związku z Danielem pojechaliśmy na letni festiwal muzyczny i poznałam tam Emila, który jest ode mnie rok starszy. Od razu wiedziałam, że jest kolokwialnie mówiąc "moją bratnią duszą", rozmawialiśmy jak najęci i uświadomiłam sobie, że z Danielem nigdy tak nie będzie, bo charakterami tak naprawdę do siebie nie pasujemy. Emil jednak nie dał mi znać, że czuje tak samo. Poza tym był z Poznania, a ja z Krakowa, a byłam jeszcze w liceum i nie było mowy o jeżdżeniu do siebie, nawet jeżeli okazałoby się, że nasze uczucia są odwzajemnione. Po powrocie do domu wszystko zmieniło się między mną a Danielem - widywaliśmy się rzadziej, a ja coraz bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie jest zakochanie. Mimo to zostałam z nim, czego dzisiaj bardzo żałuję, może ze strachu, że zostanę sama, a może dlatego że bardziej ceniłam sobie jego rodzinę i dom niż jego samego. Nadal ulegałam mu w łóżku, a pod koniec jego zachowanie przechodziło samo siebie. Rok temu nie było między nami już nic, co można by nazwac uczuciem, tylko przyzwyczajenie. Wyjechałam na studia i widywaliśmy się jeszcze rzadziej, a fakt że moi rodzice rozstali się w dzień mojego wyjazdu doprowadził mnie do depresji, którą zagłuszałam kłótniami z Danielem i zgadzaniem się na jego seksualne fantazje, myśląc że zasługuję na takie traktowanie (od lat czułam się winna za poinformowanie mamy o zdradzie ojca). W końcu jednak zakończyłam związek z Danielem i po raz pierwszy od lat odetchnęłam, mogłam znowu być sobą. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu spotkalam znowu Emila i zakochaliśmy się w sobie. Dopiero tym razem uswiadomiłam sobie czym naprawdę jest miłość i mimo młodego wieku (mam 20 lat, on 21) wiem, że chcę spędzić z nim resztę życia. Doskonale się rozumiemy, mamy takie same pasje, uzupełniamy się nawzajem - jesteśmy zespołem. Traktuje mnie zupełnie inaczej niz Daniel, jest bardzo wrażliwy w życiu zarówno codziennym jak i seksualnym. Wszystko jest idealnie oprócz tego, że Emil nie potrafi się pogodzić z moją przeszłością. Wypytywał mnie notorycznie o szczegóły mojego życia z Danielem, więc opowiedziałam mu o tym nie spodziewając się aż tak strasznej reakcji. Emil nie rozumie co mną kierowało i dlaczego pozwalałam sobie na takie traktowanie. Obwinia mnie za to, że ciągle się o to kłócimy, bo twierdzi, że to wyszło ode mnie i mogę mieć pretensje tylko do siebie. Grozi Danielowi smsami i telefonami, na każde najmniejsze skojarzenie z tą sytuacją reaguje wściekłością, a ja nie potrafię do niego dotrzeć. Próbuję mu tłumaczyć, że bardzo tego żałuję i robiłam to, bo bałam się samotności i chciałam uciec od rodzinnych problemów, ale nic do niego nie dociera. Czuję się jakby miłość do mnie stała się dla niego katorgą. Niezauważalne dla innych wzmianki o takich sytuacjach (w telewizji, rozmowie, książce, wszędzie) wywołują w nim reakcję, która zazwyczaj kończy się tym, że wybiega z domu i upija się do stanu nieświadomości. Nie widzi w ogóle tego, że dla mnie też jest to ciężki temat i traumatyczne wspomnienie, jedyne co nim kieruje to ślepa złość. Nie ma dla mnie już żadnej czułości i ciepła. Twierdzi, że to nie zmienia tego że mnie kocha i że nie ma pretensji do mnie tylko do Daniela, ale na co dzień zachowuje się zupełnie odwrotnie. Myślałam, że pomoże mu czas ale w tej chwili trwa to już trzy miesące i ten temat pojawia się prawie codziennie. Nie ma żadnej poprawy czy zmiany od jego reakcji kiedy powiedziałam mu o tym pierwszy raz.
Moje pytanie brzmi - co mamy zrobić w takiej sytuacji? Zastanawiam się już poważnie czy nie pomogłaby mu wizyta u terapeuty, bo ja jestem bezsilna. Ciągle prosi mnie o spotkanie z Danielem, ale wiem że to skonczy się przemocą więc nie mogę do tego dopuścić. Błagam o radę co mam zrobić, żeby odzyskać Emila radosnego i szczęśliwego i czuć, że nadal jestem dla niego wartościowa, bo teraz czuję się jakby bycie ze mną unieszczęśliwiało go bardziej niż gdybym to zakończyła.
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kasia
stefi

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: stefi »

Moj byly tez caly czas sie czepial o moja przeszlosci, bylam mlodsza szlalam na calego w koncu bylam sama ale nie potrzebnie niektore rzeczy opowiadalam mu o poprzednich pratnerach i facetowi to potem siada na psyche jezeli tego nie zaakceptuje bd miała non stop awantury my tak klocilism sie przez rok i takie ostre awantury byly o to conajmniej co 2 tyg. Wiec albo pomoze wam psycholog albo po prostu rozstaniecie sie predzej czy pozniej. Moze tak byc ze zaakceptuje to i nie bd ci wypominal niczego, albo nie wyrobicie oboje psychicznie
456
Kobietka Expert
Posty: 3949
Rejestracja: wt sty 08, 2013 11:05 am

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: 456 »

Problem tkwi nie w Twojej przeszłości tylko w Twoim obecnym partnerze. Dopóki nie zacznie skupiać się na tym co jest teraz -na was a nie na przeszłości, nie zbudujecie związku i prędzej czy później to się rozleci. Twój chłopak powinien zamknąć ten rozdział tak jak Ty to zrobiłaś.
Nie można żyć byłymi związkami partnerów, bo można popaść w paranoję... Poza tym jedyne do czego to prowadzi to do rozpadu związku. To co było- minęło, liczy się to co jest teraz. Jeśli dla niego to zbyt duży problem i nie potrafi z tym sobie sam poradzić, to radziłabym abyście pomyśleli nad wizytą u specjalisty.
Oby wam się ułożyło.

"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: Hadassa »

No coż... tak jak mówi Black.. nie ma co żyć wspomnieniami i przeszłością... co było to było...
pora zacząć patrzeć przed siebie..
a ciągłe wspominanie i wypominanie powoduje wręcz zastój i cofanie się...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
Adidasowa
Kobietka Expert
Posty: 4637
Rejestracja: wt kwie 02, 2013 6:31 pm

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: Adidasowa »

Mam podobny problem. Mój facet nie może zaakceptować tego co kiedyś robiłam, że się spotykałam z wieloma facetami, że jeździłam na imprezy itp. Cały czas mi to wypomina, ale obiecuje ciągle, że się zmieni, "a ja wciąż mam nadzieję i czekam"...
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: Hadassa »

Adidasowa ;) przejdzie mu.. pewnie potrzeba czasu...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: elzbieta45 »

Problem tkwi w nazeczonym a nie w tobie . Niepowinien cie obwiniac za przeszłosc bo to w zyciu nie najwazniejsze a przyszlosc to ma znaczenie . i powinnien byc twym wsparciem
Awatar użytkownika
kusicielka
Extra Kobietka
Posty: 306
Rejestracja: pn mar 11, 2013 5:05 pm

Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości

Post autor: kusicielka »

Jeśli rzeczywiście jesteście bratnimi duszami znajdziecie porozumienie. Niemniej to częste zachowanie u mężczyzn, dlatego lepiej zbyt szczegółowo nie spowiada c sie z tego co było.

Nie wiem czy terapia, ale sączasem kursy, warsztaty pomagające patrzeć do przodu albo budowac zdrowy związek.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość