Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Witam serdecznie,
postanowiłam opisać tutaj moją sytuację, bo już nie wiem co robić. Mój aktualny chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością.
Wszystko zaczęło się od tego, że w okresie dorastania przechodziłam przez dość traumatyczne problemy w domu (w wieku 15 lat odkryłam romans ojca, potem nastąpiła ciężka depresja mamy i jej chęć popełnienia samobójstwa, niekończące się awantury, agresja i tak dalej). Nie mam rodzeństwa, więc byłam w tym wszystkim zupełnie sama, całe życie bałam się taty, a podczas depresji mamy nie miałam oparcia także w niej. W wieku 17 lat poznałam Daniela, który wtedy miał prawie 23 lata. Zaczęliśmy ze sobą współżyć po 3 miesiącach i na początku było to normalne współżycie dwóch zakochanych w sobie osób, jednak z czasem zaczął ode mnie wymagać realizowania jego fantazji, które wiązały się z praktykami sadomasochistycznymi (w tym wiązanie, bicie, robienie tego w miejscach publicznych - park lub samochód, agresywny stosunek). Był także nachalny i szantażował mnie emocjonalnie tekstami typu "jeśli mnie kochasz to to zrobisz". Mentalnie i emocjonalnie byłam zagubionym dzieckiem, więc zgadzałam się na to, nie zdając sobie sprawy z tego jaką krzywdę sobie wyrządzam. Poza tym poza sferą łóżkową był zupełnie normalną osobą, powiedziałabym nawet że wyjątkowo spokojną - nawet nie podnosił na mnie głosu podczas kłótni. Jedynie w łóżku dawał upust swoim upodobaniom. Czułam się bezpiecznie u niego w domu, jego rodzina traktowała mnie jak córkę, była tam zupełnie inna atmosfera niż u mnie, a potrzebowałam odskoczni od problemów moich rodziców. Poza tym czułam się dorosła, chciałam własnego życia i własnych decyzji, niezależnych od "brudów" rodzinnych, którymi zajmowałam się od lat, zapominając o sobie samej. Po 8 miesiącach związku z Danielem pojechaliśmy na letni festiwal muzyczny i poznałam tam Emila, który jest ode mnie rok starszy. Od razu wiedziałam, że jest kolokwialnie mówiąc "moją bratnią duszą", rozmawialiśmy jak najęci i uświadomiłam sobie, że z Danielem nigdy tak nie będzie, bo charakterami tak naprawdę do siebie nie pasujemy. Emil jednak nie dał mi znać, że czuje tak samo. Poza tym był z Poznania, a ja z Krakowa, a byłam jeszcze w liceum i nie było mowy o jeżdżeniu do siebie, nawet jeżeli okazałoby się, że nasze uczucia są odwzajemnione. Po powrocie do domu wszystko zmieniło się między mną a Danielem - widywaliśmy się rzadziej, a ja coraz bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie jest zakochanie. Mimo to zostałam z nim, czego dzisiaj bardzo żałuję, może ze strachu, że zostanę sama, a może dlatego że bardziej ceniłam sobie jego rodzinę i dom niż jego samego. Nadal ulegałam mu w łóżku, a pod koniec jego zachowanie przechodziło samo siebie. Rok temu nie było między nami już nic, co można by nazwac uczuciem, tylko przyzwyczajenie. Wyjechałam na studia i widywaliśmy się jeszcze rzadziej, a fakt że moi rodzice rozstali się w dzień mojego wyjazdu doprowadził mnie do depresji, którą zagłuszałam kłótniami z Danielem i zgadzaniem się na jego seksualne fantazje, myśląc że zasługuję na takie traktowanie (od lat czułam się winna za poinformowanie mamy o zdradzie ojca). W końcu jednak zakończyłam związek z Danielem i po raz pierwszy od lat odetchnęłam, mogłam znowu być sobą. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu spotkalam znowu Emila i zakochaliśmy się w sobie. Dopiero tym razem uswiadomiłam sobie czym naprawdę jest miłość i mimo młodego wieku (mam 20 lat, on 21) wiem, że chcę spędzić z nim resztę życia. Doskonale się rozumiemy, mamy takie same pasje, uzupełniamy się nawzajem - jesteśmy zespołem. Traktuje mnie zupełnie inaczej niz Daniel, jest bardzo wrażliwy w życiu zarówno codziennym jak i seksualnym. Wszystko jest idealnie oprócz tego, że Emil nie potrafi się pogodzić z moją przeszłością. Wypytywał mnie notorycznie o szczegóły mojego życia z Danielem, więc opowiedziałam mu o tym nie spodziewając się aż tak strasznej reakcji. Emil nie rozumie co mną kierowało i dlaczego pozwalałam sobie na takie traktowanie. Obwinia mnie za to, że ciągle się o to kłócimy, bo twierdzi, że to wyszło ode mnie i mogę mieć pretensje tylko do siebie. Grozi Danielowi smsami i telefonami, na każde najmniejsze skojarzenie z tą sytuacją reaguje wściekłością, a ja nie potrafię do niego dotrzeć. Próbuję mu tłumaczyć, że bardzo tego żałuję i robiłam to, bo bałam się samotności i chciałam uciec od rodzinnych problemów, ale nic do niego nie dociera. Czuję się jakby miłość do mnie stała się dla niego katorgą. Niezauważalne dla innych wzmianki o takich sytuacjach (w telewizji, rozmowie, książce, wszędzie) wywołują w nim reakcję, która zazwyczaj kończy się tym, że wybiega z domu i upija się do stanu nieświadomości. Nie widzi w ogóle tego, że dla mnie też jest to ciężki temat i traumatyczne wspomnienie, jedyne co nim kieruje to ślepa złość. Nie ma dla mnie już żadnej czułości i ciepła. Twierdzi, że to nie zmienia tego że mnie kocha i że nie ma pretensji do mnie tylko do Daniela, ale na co dzień zachowuje się zupełnie odwrotnie. Myślałam, że pomoże mu czas ale w tej chwili trwa to już trzy miesące i ten temat pojawia się prawie codziennie. Nie ma żadnej poprawy czy zmiany od jego reakcji kiedy powiedziałam mu o tym pierwszy raz.
Moje pytanie brzmi - co mamy zrobić w takiej sytuacji? Zastanawiam się już poważnie czy nie pomogłaby mu wizyta u terapeuty, bo ja jestem bezsilna. Ciągle prosi mnie o spotkanie z Danielem, ale wiem że to skonczy się przemocą więc nie mogę do tego dopuścić. Błagam o radę co mam zrobić, żeby odzyskać Emila radosnego i szczęśliwego i czuć, że nadal jestem dla niego wartościowa, bo teraz czuję się jakby bycie ze mną unieszczęśliwiało go bardziej niż gdybym to zakończyła.
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kasia
postanowiłam opisać tutaj moją sytuację, bo już nie wiem co robić. Mój aktualny chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością.
Wszystko zaczęło się od tego, że w okresie dorastania przechodziłam przez dość traumatyczne problemy w domu (w wieku 15 lat odkryłam romans ojca, potem nastąpiła ciężka depresja mamy i jej chęć popełnienia samobójstwa, niekończące się awantury, agresja i tak dalej). Nie mam rodzeństwa, więc byłam w tym wszystkim zupełnie sama, całe życie bałam się taty, a podczas depresji mamy nie miałam oparcia także w niej. W wieku 17 lat poznałam Daniela, który wtedy miał prawie 23 lata. Zaczęliśmy ze sobą współżyć po 3 miesiącach i na początku było to normalne współżycie dwóch zakochanych w sobie osób, jednak z czasem zaczął ode mnie wymagać realizowania jego fantazji, które wiązały się z praktykami sadomasochistycznymi (w tym wiązanie, bicie, robienie tego w miejscach publicznych - park lub samochód, agresywny stosunek). Był także nachalny i szantażował mnie emocjonalnie tekstami typu "jeśli mnie kochasz to to zrobisz". Mentalnie i emocjonalnie byłam zagubionym dzieckiem, więc zgadzałam się na to, nie zdając sobie sprawy z tego jaką krzywdę sobie wyrządzam. Poza tym poza sferą łóżkową był zupełnie normalną osobą, powiedziałabym nawet że wyjątkowo spokojną - nawet nie podnosił na mnie głosu podczas kłótni. Jedynie w łóżku dawał upust swoim upodobaniom. Czułam się bezpiecznie u niego w domu, jego rodzina traktowała mnie jak córkę, była tam zupełnie inna atmosfera niż u mnie, a potrzebowałam odskoczni od problemów moich rodziców. Poza tym czułam się dorosła, chciałam własnego życia i własnych decyzji, niezależnych od "brudów" rodzinnych, którymi zajmowałam się od lat, zapominając o sobie samej. Po 8 miesiącach związku z Danielem pojechaliśmy na letni festiwal muzyczny i poznałam tam Emila, który jest ode mnie rok starszy. Od razu wiedziałam, że jest kolokwialnie mówiąc "moją bratnią duszą", rozmawialiśmy jak najęci i uświadomiłam sobie, że z Danielem nigdy tak nie będzie, bo charakterami tak naprawdę do siebie nie pasujemy. Emil jednak nie dał mi znać, że czuje tak samo. Poza tym był z Poznania, a ja z Krakowa, a byłam jeszcze w liceum i nie było mowy o jeżdżeniu do siebie, nawet jeżeli okazałoby się, że nasze uczucia są odwzajemnione. Po powrocie do domu wszystko zmieniło się między mną a Danielem - widywaliśmy się rzadziej, a ja coraz bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie jest zakochanie. Mimo to zostałam z nim, czego dzisiaj bardzo żałuję, może ze strachu, że zostanę sama, a może dlatego że bardziej ceniłam sobie jego rodzinę i dom niż jego samego. Nadal ulegałam mu w łóżku, a pod koniec jego zachowanie przechodziło samo siebie. Rok temu nie było między nami już nic, co można by nazwac uczuciem, tylko przyzwyczajenie. Wyjechałam na studia i widywaliśmy się jeszcze rzadziej, a fakt że moi rodzice rozstali się w dzień mojego wyjazdu doprowadził mnie do depresji, którą zagłuszałam kłótniami z Danielem i zgadzaniem się na jego seksualne fantazje, myśląc że zasługuję na takie traktowanie (od lat czułam się winna za poinformowanie mamy o zdradzie ojca). W końcu jednak zakończyłam związek z Danielem i po raz pierwszy od lat odetchnęłam, mogłam znowu być sobą. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu spotkalam znowu Emila i zakochaliśmy się w sobie. Dopiero tym razem uswiadomiłam sobie czym naprawdę jest miłość i mimo młodego wieku (mam 20 lat, on 21) wiem, że chcę spędzić z nim resztę życia. Doskonale się rozumiemy, mamy takie same pasje, uzupełniamy się nawzajem - jesteśmy zespołem. Traktuje mnie zupełnie inaczej niz Daniel, jest bardzo wrażliwy w życiu zarówno codziennym jak i seksualnym. Wszystko jest idealnie oprócz tego, że Emil nie potrafi się pogodzić z moją przeszłością. Wypytywał mnie notorycznie o szczegóły mojego życia z Danielem, więc opowiedziałam mu o tym nie spodziewając się aż tak strasznej reakcji. Emil nie rozumie co mną kierowało i dlaczego pozwalałam sobie na takie traktowanie. Obwinia mnie za to, że ciągle się o to kłócimy, bo twierdzi, że to wyszło ode mnie i mogę mieć pretensje tylko do siebie. Grozi Danielowi smsami i telefonami, na każde najmniejsze skojarzenie z tą sytuacją reaguje wściekłością, a ja nie potrafię do niego dotrzeć. Próbuję mu tłumaczyć, że bardzo tego żałuję i robiłam to, bo bałam się samotności i chciałam uciec od rodzinnych problemów, ale nic do niego nie dociera. Czuję się jakby miłość do mnie stała się dla niego katorgą. Niezauważalne dla innych wzmianki o takich sytuacjach (w telewizji, rozmowie, książce, wszędzie) wywołują w nim reakcję, która zazwyczaj kończy się tym, że wybiega z domu i upija się do stanu nieświadomości. Nie widzi w ogóle tego, że dla mnie też jest to ciężki temat i traumatyczne wspomnienie, jedyne co nim kieruje to ślepa złość. Nie ma dla mnie już żadnej czułości i ciepła. Twierdzi, że to nie zmienia tego że mnie kocha i że nie ma pretensji do mnie tylko do Daniela, ale na co dzień zachowuje się zupełnie odwrotnie. Myślałam, że pomoże mu czas ale w tej chwili trwa to już trzy miesące i ten temat pojawia się prawie codziennie. Nie ma żadnej poprawy czy zmiany od jego reakcji kiedy powiedziałam mu o tym pierwszy raz.
Moje pytanie brzmi - co mamy zrobić w takiej sytuacji? Zastanawiam się już poważnie czy nie pomogłaby mu wizyta u terapeuty, bo ja jestem bezsilna. Ciągle prosi mnie o spotkanie z Danielem, ale wiem że to skonczy się przemocą więc nie mogę do tego dopuścić. Błagam o radę co mam zrobić, żeby odzyskać Emila radosnego i szczęśliwego i czuć, że nadal jestem dla niego wartościowa, bo teraz czuję się jakby bycie ze mną unieszczęśliwiało go bardziej niż gdybym to zakończyła.
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kasia
-
stefi
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Moj byly tez caly czas sie czepial o moja przeszlosci, bylam mlodsza szlalam na calego w koncu bylam sama ale nie potrzebnie niektore rzeczy opowiadalam mu o poprzednich pratnerach i facetowi to potem siada na psyche jezeli tego nie zaakceptuje bd miała non stop awantury my tak klocilism sie przez rok i takie ostre awantury byly o to conajmniej co 2 tyg. Wiec albo pomoze wam psycholog albo po prostu rozstaniecie sie predzej czy pozniej. Moze tak byc ze zaakceptuje to i nie bd ci wypominal niczego, albo nie wyrobicie oboje psychicznie
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Problem tkwi nie w Twojej przeszłości tylko w Twoim obecnym partnerze. Dopóki nie zacznie skupiać się na tym co jest teraz -na was a nie na przeszłości, nie zbudujecie związku i prędzej czy później to się rozleci. Twój chłopak powinien zamknąć ten rozdział tak jak Ty to zrobiłaś.
Nie można żyć byłymi związkami partnerów, bo można popaść w paranoję... Poza tym jedyne do czego to prowadzi to do rozpadu związku. To co było- minęło, liczy się to co jest teraz. Jeśli dla niego to zbyt duży problem i nie potrafi z tym sobie sam poradzić, to radziłabym abyście pomyśleli nad wizytą u specjalisty.
Oby wam się ułożyło.
Nie można żyć byłymi związkami partnerów, bo można popaść w paranoję... Poza tym jedyne do czego to prowadzi to do rozpadu związku. To co było- minęło, liczy się to co jest teraz. Jeśli dla niego to zbyt duży problem i nie potrafi z tym sobie sam poradzić, to radziłabym abyście pomyśleli nad wizytą u specjalisty.
Oby wam się ułożyło.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
No coż... tak jak mówi Black.. nie ma co żyć wspomnieniami i przeszłością... co było to było...
pora zacząć patrzeć przed siebie..
a ciągłe wspominanie i wypominanie powoduje wręcz zastój i cofanie się...
pora zacząć patrzeć przed siebie..
a ciągłe wspominanie i wypominanie powoduje wręcz zastój i cofanie się...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Mam podobny problem. Mój facet nie może zaakceptować tego co kiedyś robiłam, że się spotykałam z wieloma facetami, że jeździłam na imprezy itp. Cały czas mi to wypomina, ale obiecuje ciągle, że się zmieni, "a ja wciąż mam nadzieję i czekam"...
`Co w niej jest, co w niej jest czego nie mam ja?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Blask i mrok - pogubiona w snach,
Blask i mrok - co więcej miałam dać?
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Adidasowa
przejdzie mu.. pewnie potrzeba czasu...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Problem tkwi w nazeczonym a nie w tobie . Niepowinien cie obwiniac za przeszłosc bo to w zyciu nie najwazniejsze a przyszlosc to ma znaczenie . i powinnien byc twym wsparciem
- kusicielka
- Extra Kobietka
- Posty: 306
- Rejestracja: pn mar 11, 2013 5:05 pm
Re: Mój chłopak nie potrafi zaakceptować mojej przeszłości
Jeśli rzeczywiście jesteście bratnimi duszami znajdziecie porozumienie. Niemniej to częste zachowanie u mężczyzn, dlatego lepiej zbyt szczegółowo nie spowiada c sie z tego co było.
Nie wiem czy terapia, ale sączasem kursy, warsztaty pomagające patrzeć do przodu albo budowac zdrowy związek.
Nie wiem czy terapia, ale sączasem kursy, warsztaty pomagające patrzeć do przodu albo budowac zdrowy związek.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość