Miłość jak z bajki i rozczarowanie

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
JuliaM82
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: wt paź 28, 2025 6:47 pm

Miłość jak z bajki i rozczarowanie

Post autor: JuliaM82 »

Dzień dobry.
Chciałabym podzielić się swoją historią i tym samym poszukać wsparcia na forum, ponieważ znajduję się w sytuacji dla mnie trudnej i niezrozumiałej.
Poznaliśmy się 1,5 roku temu przez internet.Oboje po 40, wolni, bez zobowiązań.On Polak, mieszka za granicą.W Polsce żyje jego mama.
Gdy wszystko się zaczęło, od razu był to skok na głęboką wodę.Najpierw dzwonił do mnie codziennie po kilka razy, widzieliśmy się na wideo.Nie było dnia bez kontaktu.
Jego częste urlopy przyczyniły się do tego, że równie często przyjeżdżał i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.Jak nie na wyjazdach tak też u moich rodziców i jego mamy.Potem chyba poczułam, że wszystko dzieje się w nadzwyczajnie szybkim tempie.Od razu przeżyłam dużą ilość emocji i zwrotów akcji.
Spotykam się z mężczyzną, który uchyla mi nieba- wyprzedza moje pragnienia,zanim pomyślę już mam.
Gdzie się nie odwróciłam było tak pełno miłości i zaangażowania, że czasami czułam się tym tempem przytłoczona.
Mimo wszystko wierzyłam i ufałam, że tak ma być, tym bardziej że poznałam inteligentnego, otwartego i wydawało mi się, że dobrego czlowieka, przy którym niczego mi nie brakowało.
Dosłownie nosił mnie na rękach, pomagał, troszczył się o mnie i zabiegał każdego dnia.Skradł moje serce i jak powiedział, pokochał podobnie jak ja jego.
Spędziliśmy ze sobą dużo czasu zarówno w Polsce jak i ja u niego za granicą.
Niedawno wróciłam od niego po 2 tygodniowym pobycie, rozczarowana jego zachowaniem.
Ja osobiście nie jestem osobą, która czepia się drobiazgów i nie robię problemu z byle czego.
Jestem raczej ugodowa i wolę stosować  dyplomację niż stawać na ostrzu noża.
Tym bardziej otwarcie mówię o swoich uczuciach.
Rozumiem, że z czasem etap zauroczenia mija, motyle odlatują i zaczyna się budowanie więzi emocjonalnej.
Wiem o sobie, że od początku traktowałam swojego partnera z szacunkiem, ale sama często musiałam chodzić wokół niego na palcach i obchodzić się delikatnie oraz uważać na to, co mówię by go nie urazić.
Niestety w przeciwieństwie do mnie, pojawiły się u niego pewne aspekty, które mnie bardzo dotknęły.
Może przytoczę kilka przykładów jego zachowań by jak najrzetelniej przedstawić sytuację.
Jest bardzo delikatny jak na silnego ciałem i duchem mężczyznę i wrażliwy na dźwięki przez co przeszkadza mu wszelki hałas.Od kilku lat ma szumy uszne spowodowane stresem i wypaleniem zawodowym w poprzedniej pracy.
Jednak z tym daje sobie radę, ale często mi o tym przypomina.
Poza tym gdy idziemy spać, prosi abym wyłączyła na noc dzwonek w swoim telefonie i położyła go ekranem do dołu by jego światło mu nie przeszkadzało.
Rolety w sypialni muszą być zasłonięte na noc by było całkowicie ciemno.
Gdy zdarzy się, że wstanę w nocy by pójść do łazienki, muszę robić to po ciemku i uważać bym się chociaż nie uderzyła.
Twierdzi, że nie wytrzyma mojego wychodzenia.
Czasem zwraca uwagę na to, jak się ubieram.Sugeruje mi noszenie dżinsów,za  którymi nie przepadam, ale dla niego taki styl wyraźnie się podoba.
Jest perfekcjonistą, ja również lubię porządek, ale nie jestem chora na jego punkcie, a jego pedantyzm bardzo mi się udzielił.Po gotowaniu od razu muszę posprzątać, bo inaczej zrobić to za mnie już w trakcie moich prac w kuchni.
Czuję się jak w laboratorium, nie w mieszkaniu.Na wszystko zwraca uwagę, patrzy mi na ręce gdy coś robię, a ja czuję się skrępowana i boję się do czegokolwiek dotknąć.
Potrafi otworzyć wszystkie okna nie mówiąc mi o tym i zrobić przeciąg na tyle aby nawet odbiło się to na moim zdrowiu.
Ma swoje przyzwyczajenia kulinarne, ja swoje, ale oboje gustujemy w wielu tych samych rzeczach.Niestety najlepiej aby on przygotował wszystko po swojemu i wtedy jest zadowolony.
Z zamiłowania dosyć szybko prowadzi samochód.Gdy wyjeżdżamy w trasę proszę go o powolniejszą jazdę w trosce o bezpieczeństwo i przypominając o odpowiedzialności za mnie.
Jednak nic sobie z tego nie robi, a ja siedzę i drżę bo nic nie mogę.
Wszystkich krytykuje za jazdę, czuje się królem autostrady i najlepszym w tym, co robi.
Gdy byliśmy u jego mamy, zasugerował mi abym po prysznicu posprzątała, co bardzo mnie oburzyło.Ogólnie bardzo nadskakuje swojej mamie i robi wszystko dla jej wygody.
Prawie wszystkie nasze wspólne pobyty w Polsce wiązały się z mamą.Niewiele czasu spędzaliśmy sam na sam.
Na co dzień wykonuje pracę umysłową na zmiany, żyje w stresie, ma problemy ze snem i powoli odbija się to na jego zdrowiu.Nieraz mowił o zmianie pracy, bo jego życie prywatne jest mu ważniejsze.Ale to były tylko słowa.Gdy zasugerowałam mu by może coś z tym zrobił, odpowiedział, że na razie sobie radzi.Ale jego praca niestety odciska piętno na naszym związku, ponieważ po dyżurach jest ledwo przytomny, zestresowany i nie ma na nic ochoty.Staram się być wyrozumiała i wspierać go we wszystkim,ale najbardziej bolesne stało się dla mnie jego zobojętnienie.Kiedyś czułam, że jesteśmy razem, teraz czuję się po prostu samotnie będąc obok niego.
Gdy kładziemy się spać włącza tv i jednocześnie trzyma telefon w ręku.
Na pocieszenie weźmie mnie za rękę i tyle.
Czuję się okropnie, niepotrzebna, nieatrakcyjna.O współżyciu ostatnio nie ma mowy, a gdy rozmawiam z nim o tym, denerwuje się na mnie twierdząc że robię mu presję.Leżę obok swojego partnera, który jeszcze niedawno obsypywał mnie komplementami i nie mogę być przytulona jak kobieta przez mężczyznę jakby mu wszystko przeszło.
Zawsze rozmawiałam z nim o swoich uczuciach, czy wątpliwościach i nigdy pod żadnym względem nie wywierałam na nim presji.Byłam cierpliwa i spokojnie czekałam na jego ruch.
Na początku zbombardował mnie miłością, wyznał, że mnie kocha, a teraz jakby został pozbawiony uczuć.
Kilka dni temu powiedział mi, że przecież robi mi wycieczki, czasem coś kupi a ja chcę jeszcze więcej.Odpowiedziałam mu, że zna mnie na tyle by wiedzieć, że dla mnie w życiu najważniejsza jest miłość, żaden status materialny i nic co jest z nim związane.Jestem mu wdzięczna za wszystko czym mnie obdarzył i co pokazał.
Rozmawiałam z nim o życiu intymnym, o okazywaniu sobie miłości i o tym co mnie boli, a w odpowiedzi usłyszałam, że nie może mi tego dać.
Polały mi się łzy i usłyszałam od niego:"Nie chcę mieć takiej baby".Wszystko we mnie pękło.Jest zimny i obojętny.Jest inny, czy pokazał jaki jest naprawdę?
Czuję się jak piesek u jego nogi, potrzebna tylko do towarzystwa, robienia zakupów, spacerów czy zwiedzania.
Pamiętam gdy na początku naszej relacji powiedział,abym po prostu była i się nie zmieniała.
Tak pozostało do dziś.Nadal go kocham i jest mi bardzo przykro, bo nie wiem kim on tak naprawdę jest.Gdy 3 dni temu, wieczorem odbyła się ta nasza rozmowa, zdenerwował się na mnie i wyszedł do kolegi, po czym wrócił lekko pijany.
Ja akceptowałam u niego w zasadzie większość cech, ponieważ objawił mi się jako ten, który ma to czego potrzebuję u mężczyzny.
Może była to jedynie moja iluzja, nie wiem.
Ale poczułam się przy nim jak w bajce.
Stresujący tryb życia, w wolnych chwilach  ( po każdych dyżurach)spotkanie z kolegami i zawsze picie alkoholu, w domu dużo tv i zaglądanie do telefonu-to wszystko zaczęło mnie przerastać.Byłam niezwykle wyrozumiała dla jego potrzeby przestrzeni czekając na swój moment.
Jednak nie mam już siły, czuję się przy nim samotna i lekceważona.
Wcześniej rozmawialiśmy o tym by żyć razem, bylam gotowa przeprowadzić się do niego, miał mi pomóc znaleźć pracę, ale teraz naśmiewa się ze mnie, z moich uczuć.
Połączyło nas wiele, podobne podejście do życia, pasje i sposób spędzania czasu, ale odniosłam wrażenie,że on chce być ze mną, ale tylko na jego warunkach.
Jest wrażliwy na punkcie krytyki, a zwrócenie mu nawet delikatnej uwagi powoduje dziwne zachowanie.
Kiedyś powiedział mi, że nikt nie będzie mowi mu co ma robić.
Po powrocie do Polski napisał tylko, czy bezpiecznie dotarłam do domu i od dwóch dni nie dzwoni.
Do tej pory było tak, że gdy mu coś we mnie nie pasowało, obrażał się, to po pewnym czasie się odzywał i ja dalej łykałam haczyk, wierzyłam w jego miłość.
Dałam z siebie ile tylko mogłam, a teraz czuję pustkę i obwiniam się nie wiem dlaczego.
Wydaje mi się, że w ten związek włożyłam całe serce i nie mam z niego najważniejszego- szczęścia.
A może ja czegoś nie rozumiem?
Jak to wszystko wytłumaczyć?
Może on kocha tylko siebie?
QueenBee
Miła Kobietka
Posty: 44
Rejestracja: czw sty 22, 2026 11:10 am

Re: Miłość jak z bajki i rozczarowanie

Post autor: QueenBee »

Skoro po bliższym poznaniu nie czujesz się z nim dobrze to sama sobie odpowiedz czy dałabyś radę mieszkajac z nim na stałe jako jego partnerka.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość