Witam, pewnie wiele tutaj takich wątków, ale muszę się wyżalić, bo już mi się ulewa. Otóż jestem z moim facetem 4 lata, od grudnia mieszkamy razem i szlag mnie trafia. Wg niego - jego praca jest cięższa, bo jest w niej czasami po 12-14 godzin - ja natomiast przychodzę do pracy i wywalam nogi na stół. On jest wychowany tak, że matka podsuwał mu wszystko pod nos, a ja nie dam z siebie zrobić niewolnicy i stąd biorą się konflikty. Jestem osobą, która nie ma bzika na punkcie sprzątania i nie biegam z miotłą 24 h/dobę, ale uważam, że skoro mamy wyremontowane mieszkanie, to warto dbać, by nie zapuścić mieszkania. On je - i nawet talerzy nie zaniesie na blat w kuchni. Jedyne co robi, to wyrzuca śmieci, ale pod warunkiem, że już się wysypują ze śmietnika. Ja gotuję, sprzątam, robię zakupy, prasuję, piorę. Bardzo mnie to irytuje i frustruje, że mimo, że go proszę, żeby mnie choć trochę odciążył, to mówi, że dla mnie ważniejsze jest sprzątanie niż on i jak mi się nie podoba, bo on się już nie zmieni, to się wyprowadzi. Dzisiaj myję okna - a on zamiast chociaż zapytać w czym mi pomóc, to siada przy komputerze. Wrrr... Tydzień temu zrobił mi awanturę, że musiał przeze mnie jeść starą szynkę, która śmierdziała i była sina - to nic, że razem ją jedliśmy, a ja wędlinę jem w dniu zakupu i najdalej następnego dnia. Płakałam cały wieczór, bo akurat takich rzeczy pilnuję i byłam pewna, że wędlina była dobra. Po kilku dniach okazało się, że po prostu ta wędlina mu nie smakowała i jednak nie była stara.
Proszę o pomoc...
Mężczyźni są z Marsa...
-
smutny aniołek
- Fajna Kobietka
- Posty: 129
- Rejestracja: pn gru 19, 2011 8:09 pm
Re: Mężczyźni są z Marsa...
Cóż Ci tu napisać... Faceci inaczej wszystko postrzegają. Jak im się wyraźnie nie powie to nie ma szans by sie domyslili. Mialam podobny roblem z moim facetem. Bywało tak, że wracalam do domu padnięta po całym dniu, a w zlewie ogrom naczyń... oczywiście nie mógł tego zrobić...
Przeszliśmy poważną rozmowę. Odtąd jak czegoś od niego oczekuję, to po prostu mu mowię. Tobie radzę to samo. tylko jasne komunikaty do nich docierają.
powodzenia
Przeszliśmy poważną rozmowę. Odtąd jak czegoś od niego oczekuję, to po prostu mu mowię. Tobie radzę to samo. tylko jasne komunikaty do nich docierają.
powodzenia
-
witaminka
Re: Mężczyźni są z Marsa...
Nie myj naczyń - nagle nie będzie miał na czym jeść. Nie rób zakupów - nie będzie miał co jeść
Nie pierz mu ciuchów - brak czystych skarpetek jest bardzo dotkliwy! Kochana, on musi sobie uświadomić, że rzeczy w domu nie robią krasnoludki, bo niestety wiem, że faceci tak wychowani, że mama wszystko robiła, jakoś wierzą w magiczne moce zajmujące się domem... Może to potrwa i będzie ciężko, ale w końcu powinien sie ocknąć 
Re: Mężczyźni są z Marsa...
Zgadzam się z witaminka... niech zobaczy jak to jest kiedy faktycznie się nic nie robi... może się otworzy szufladka w mózgu i zrozumie ile to pracy prowadzenie domu wymaga 
Re: Mężczyźni są z Marsa...
napisze ci to co kiedys powiedzial mi moj chlopak (swoja droga nie rozumiem co go sklonilo do tego zeby sie tak podkladac z wlasnej woli, musialo mu bardzo zalezec na mnie wtedy, sama w to nie wierze...):
dziewczyno, pamietaj, ze jak kiedykolwiek bedziesz z jakims facetem to nie daj sie zamienic w kure domowa, dom jest wspolny i obowiazki trzeba podzielic sprawiedliwie, a jak sie nie da to nalezy zatrudnic gosposie, ktora sie tym zajmie. nigdy nie dopuszczaj do takiej sytuacji... bo bedziesz wracala do domu po pracy i zmeczona pewnie tak samo jak twoj facet bedziesz miala jeszcze na glowie sprzatanie, gotowanie, pranie, prasowanie... a poza tym wtedy twoj facet bedzie cie widywal tylko w dresach i fartuchu... nie dosc ze straci zainteresowanie toba jako kobieta, obiektem pozadania, to prawdopodobienstwo ze doceni twoje starania sa znikome...
takze pogadaj z nim i wyjasnij mu ze jego mamusia nie jestes i nie zamierzasz powielac tego schematu zachowan, nie daj sie traktowac jak sluzaca, nawet jezeli masz inna prace...
powodzenia:)
dziewczyno, pamietaj, ze jak kiedykolwiek bedziesz z jakims facetem to nie daj sie zamienic w kure domowa, dom jest wspolny i obowiazki trzeba podzielic sprawiedliwie, a jak sie nie da to nalezy zatrudnic gosposie, ktora sie tym zajmie. nigdy nie dopuszczaj do takiej sytuacji... bo bedziesz wracala do domu po pracy i zmeczona pewnie tak samo jak twoj facet bedziesz miala jeszcze na glowie sprzatanie, gotowanie, pranie, prasowanie... a poza tym wtedy twoj facet bedzie cie widywal tylko w dresach i fartuchu... nie dosc ze straci zainteresowanie toba jako kobieta, obiektem pozadania, to prawdopodobienstwo ze doceni twoje starania sa znikome...
takze pogadaj z nim i wyjasnij mu ze jego mamusia nie jestes i nie zamierzasz powielac tego schematu zachowan, nie daj sie traktowac jak sluzaca, nawet jezeli masz inna prace...
powodzenia:)
Re: Mężczyźni są z Marsa...
Mój facet był tak przyzwyczajony przez mamę,że do niczego się nie garnął.Ale teraz potrafi wszystko zrobić jak go poproszę.Potrafi dobrze gotować a ponieważ od kilku miesięcy choruję wszystkie domowe zajęcia należą do niego.Lubi bardzo jak się go chwali, czasem za byle co.
Re: Mężczyźni są z Marsa...
Tradycyjnie: asz związek szybko sie zweryfikowal kiedy zaczeliscie wspolne życie. Wiej i tyle.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość