Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Witam. Nie wiem już co robić. Jestem w sytuacji, która powoduje totalny mętlik w mojej głowie. Mam 27 lat, mąż 28. Jesteśmy 5 lat po ślubie, 8 w związku. Dwa miesiące temu mąż nagle stwierdził, że chce rozwodu. Powiedział, że od dawna mnie już nie kocha. Że nie pasujemy do siebie, że oboje chcemy czegoś innego w życiu, że od kilku miesięcy to już nie jest małżeństwo tylko przyzwyczajenie. Wyprowadził się z mieszkania do znajomych. Nie chcę wracać pamięcią do tamtych dni, bo była to dla mnie niesamowita trauma. Spadło to na mnie jak kubeł zimnej wody. W niedzielę jeszcze wszystko było ok, oglądaliśmy film, kochaliśmy się, zasnęliśmy przytuleni. Na drugi dzień odwiózł mnie do pracy. Wrócił wieczorem, powiedział,że odchodzi i wyszedł... Cierpiałam strasznie, bo stał się nagle zimny i obojętny. Wręcz wrogi. Na każdą moją prośbę o próbę naprawienia tego reagował irytacją. Stał się zupełnie innym człowiekiem. Pewnym siebie egoistą. Wpadł w wir imprez. Zmienił styl ubierania się, fryzurę, zrobił sobie nowy tatuaż... Przy czym uparcie twierdził, że nikogo nie ma. Chociaż wszystko na to wskazywało... Czasami przychodził na chwilę i wtedy ja - jakże byłam głupia - błagałam go o seks... Po wszystkim on wstawał, ubierał się i wychodził. Mówił, że dla niego to tylko seks. Że robi to ze mną, bo nie ma z kim. Czułam się jak sz***a. W końcu powiedziałam DOŚĆ! Stałam się obojętna, tak jak on. Zmieniłam pracę, zaczęłam wychodzić do ludzi, dbać o siebie. I kiedy zaczęłam wszystko sobie układać w głowie, powoli się z tym godzić on nagle, w piątek stwierdził, że wprowadza się z powrotem do domu... Nie mogłam się nie zgodzić, bo mieszkanie nabył przed ślubem, więc prawnie należy do niego. Zdziwiłam się, bo jeszcze miesiąc temu mówił, że nienawidzi tego miejsca, że nigdy tu nie wróci. Że daje mi 2 miesiące na wyprowadzkę, bo chce je sprzedać... I tak mieszkamy razem od poniedziałku. Śpimy razem, bo mamy tylko jedno łóżko... Nie wiem co robić. Staram się zachowywać normalnie, kocham go nadal, ale tak bardzo mnie zranił... Odkąd wrócił, nie poruszaliśmy tematu ewentualnego powrotu do siebie. Nie wiem tak na prawdę czego on chce... Skoro chciał się definitywnie rozstać, to dlaczego wrócił? Mówił o rozwodzie od sierpnia, ale nadal nie złożył pozwu... Wczoraj przytulił mnie... Ale nie odwzajemniłam tego. Czuję w sobie taki ból, że ciężko mi oddychać... Chciałabym, żeby nam się udało. Ale nie chcę już walczyć za wszelką cenę. Potrzebuję czasu, żeby to wszystko ogarnąć, zrozumieć, przebaczyć... Chociaż nie wiem czy on też tego chce. Może wrócił, bo tak mu wygodniej? Może nie chciał już wykorzystywać gościnności znajomych? Może miał kogoś, ale stwierdził, że lepiej mu było ze mną? Nie wyobrażam sobie tego, że przez te dwa miesiące mógł mnie zdradzać... Dobrze się bawić, kiedy ja cierpiałam... Co robić??? 
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Hm, pierwsze co pomyślałam to, że kogoś miał na boku i stąd ta "nagła" zmiana. A jak już z nią nie wyszło to wrócił do domu...
Tak naprawdę ciężko stwierdzić co się dokładnie wydarzyło. Moim zdaniem ten związek tak czy siak nie ma szans, bo wydaje mi się, że będziesz już zawsze do niego czuła ogromny żal i będzie się to za Wami ciągnęło.
Jeżeli sama jeszcze nie wiesz co czujesz i czy będziesz w stanie żyć nadal u jego boku to chyba na dzień dzisiejszy mam tylko jedną radę. Usiądź i porozmawiaj z nim szczerze i na spokojnie. Zapytaj wprost o co mu tak naprawdę chodzi i czemu do wrócił do domu. Powiedz, że masz w głowie różne scenariusze i chyba po tylu latach związku należy Ci się szczerość. Powiedz, zgodnie z prawdą, że jeżeli chce do Ciebie wrócić to nie teraz, nie już, tylko potrzebujesz na to czasu. I potrzebujesz czasu na to by się dokładnie zastanowić czy ciągnięcie tego ma sens, bo tego tak łatwo nie da się wymazać...
Powodzenia, trzymam kciuki! Daj znać jaką podjęłaś decyzję.
Tak naprawdę ciężko stwierdzić co się dokładnie wydarzyło. Moim zdaniem ten związek tak czy siak nie ma szans, bo wydaje mi się, że będziesz już zawsze do niego czuła ogromny żal i będzie się to za Wami ciągnęło.
Jeżeli sama jeszcze nie wiesz co czujesz i czy będziesz w stanie żyć nadal u jego boku to chyba na dzień dzisiejszy mam tylko jedną radę. Usiądź i porozmawiaj z nim szczerze i na spokojnie. Zapytaj wprost o co mu tak naprawdę chodzi i czemu do wrócił do domu. Powiedz, że masz w głowie różne scenariusze i chyba po tylu latach związku należy Ci się szczerość. Powiedz, zgodnie z prawdą, że jeżeli chce do Ciebie wrócić to nie teraz, nie już, tylko potrzebujesz na to czasu. I potrzebujesz czasu na to by się dokładnie zastanowić czy ciągnięcie tego ma sens, bo tego tak łatwo nie da się wymazać...
Powodzenia, trzymam kciuki! Daj znać jaką podjęłaś decyzję.
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
-
lia23
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
rzeczywiście pierwsze co to nasuwa się tutaj zdrada...moim zdaniem wrócił do Ciebie bo nie miał gdzie mieszkać, chce byś się wyprowadziła to znaczy, że nie zależy mu na Tobie i na Waszym związku...powinnaś z nim porozmawiać czego on chce i dlaczego wrócił, zresztą sam powinien Ci to wyjaśnić, nawet jeśli z Tobą nie chce być, to powinien to zrobić po prostu ze zwykłej ludzkiej kultury;/no ale zrobił inaczej, nie wiem czy ten mężczyzna da Ci jeszcze szczęście skoro tak postępuje wobec Ciebie, bądź silna.
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
A moja teoria jest taka: bardzo szybko wzięliście ślub, znacie się od 20 roku życia. może facet się po prostu nie wyszalał i szuka wrażeń teraz...
"Nie macie pojęcia, jak kiepskie mam o sobie zdanie i jak mało na nie zasługuję" W.S. Gilbert
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
qiqolina pisze:A moja teoria jest taka: bardzo szybko wzięliście ślub, znacie się od 20 roku życia. może facet się po prostu nie wyszalał i szuka wrażeń teraz...
Z tym szaleństwem to tak nie do końca... Bo my byliśmy bardzo rozrywkową parą. Nigdy nie zabraniałam mu wychodzić z chłopakami, co weekend spotykaliśmy się z naszym towarzystwem. I to niestety, źle na nas wpłynęło. Poznaliśmy nowych, młodszych ludzi. W większości singli... I tak na prawdę od tamtego momentu zaczęło się między nami psuć... Teraz on biega z nimi po klubach. Eh, nie poznaję go... Nie poznaję jego zachowania. Zmienił totalnie podejście do życia... Zawsze był ciepłym, wrażliwym człowiekiem. A teraz zachowuje się jak zwykły cwaniak :/ Nie wiem, może stało się coś o czym mi nie powiedział, a co sprawiło, że tak się zmienił... Myślę, że rzeczywiście przechodzi jakiś okres buntu. Może świadomość dorosłego życia go przeraziła? Ale z drugiej strony dlaczego to stało się tak nagle? Takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień...
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Musicie w końcu usiąść i ustalić Wasze relacje bo póki co to jest ona trochę chora.Szczerze mówiąc bałabym się z nim znowu być bo cały czas bym się zastanawiała kiedy mu się znowu odwidzi i mi powie że już nie kocha.Może potrzebujecie takiego prawdziwego odpoczynku od siebie?To co jest teraz i tak nie przyniesie nic dobrego skoro on lata od imprezy do imprezy a poza tym zachowuje się tak jakby mu już nie zależało.Musicie pogadać bo tak się nie da żyć.
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Myślałam o tym, żeby dać mu czas... Wprowadził się dopiero w poniedziałek, z czego dwa dni spędził w Krakowie - praca :/ Nie chcę naciskać. A z drugiej strony boję się tego co mi powie...
-
karmelowaapaszka
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 16
- Rejestracja: pn paź 01, 2012 2:22 pm
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Ładnie robią te chłopaki. Wczoraj przytulona zasnełam do ukochanego, dzis odwiózł mnie do pracy, po południu wpadł z moimi rzeczami i stwierdził, ze to koniec.
Kochana, odpocznij, poukładaj sobie to w głowie, nie daj soba manipulować ..
Kochana, odpocznij, poukładaj sobie to w głowie, nie daj soba manipulować ..
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Widzę że doskonale owinął Cię wokół swego palca i umiejętnie Tobą manipuluję...ja bym za wszelką cenę chciała mu teraz pokazać jak bardzo się mylił, i jak bardzo bym się zmieniła, jak pięknie o siebie dbam i wychodzę wieczorem seksownie ubrana. Takie rzeczy działają na wyobraźnie mężczyzn a po co, a dlaczego. Przejdź wykąpana przykryta ręcznikiem przez salon a niech widzi co stracił, tylko nie kochaj się z nim bo znów będzie miał Cię złapaną w jego głupią gierkę. Sama zacznij rozmowę, wolisz zatruwać się myślami co on też może mi powiedzieć, co on teraz chce czy wolisz się dowiedzieć na czym stoisz i szukać czegoś nowego ?. Walcz ! póki masz pracę, jesteś samodzielna, nie masz dzieci tak naprawdę masz ŻYCIE PRZED SOBĄ.
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Mysle , ze za duzo padlo tu wzajemnych oskarzen i raniacych slow.
Jedno jest pewne , ze Wasz zwiazek byl chyba totalnym nieporozumieniem , bo stwierdzenie tego typu ,,ze juz od dawna Cie nie kocham,, daje wiele do myslenia.
Jesli dopelniaja tego slowa , ze nie pasujecie do siebie i takie tam inne, to odpowiedz jest jednoznaczna.
Kazde z Was zle sie w tym zwiazku czuje, wiec po co to sztucznie podtrzymywac i tracic czas na zludne nadzieje.
Z tego zwiazku nic niestety dobrego was nie spotka , poza rozczarowaniem , pretensjami i skrywanymi zalami itd.
To smutne , jesli dwoje ludzi decyduje sie na ,,wieczne,, bycie z soba i pieczetuje to zwiazkiem malzenskim a po 5-8 lat stwierdza , ze taki zwiazek to zaprzeczeniem swoich pragnien i marzen .
Tak nie da sie dlugo wytrzymac i zyc iluzja, bo takie,,cos,, uwiera jak stary zuzyty but ktory chcemy zaniesc do szewca by go naprawil ale ciagle nas nawet po tej naprawie uwiera i kaleczy nam stope.
Moze przemysl to cale ,,zajscie,, i z czystym sumieniem odpowiedz sobie czy ktos kto tak mysli o Waszym zwiazku moze byc jeszcze raz godnym zaufania partnerem na dalsze wspolne zycie?
Czy na kims takim mozna cos budowac?
Ja mysle, ze ten zwiazek to taka budowla na glinianych nogach.
Decyzja nalezy tylko do Ciebie, ale patrz na to krytycznie nie przez tzw rozowe okulary , bo mozesz przegapic to co jest dla Ciebie przyszloscia.
Jedno jest pewne , ze Wasz zwiazek byl chyba totalnym nieporozumieniem , bo stwierdzenie tego typu ,,ze juz od dawna Cie nie kocham,, daje wiele do myslenia.
Jesli dopelniaja tego slowa , ze nie pasujecie do siebie i takie tam inne, to odpowiedz jest jednoznaczna.
Kazde z Was zle sie w tym zwiazku czuje, wiec po co to sztucznie podtrzymywac i tracic czas na zludne nadzieje.
Z tego zwiazku nic niestety dobrego was nie spotka , poza rozczarowaniem , pretensjami i skrywanymi zalami itd.
To smutne , jesli dwoje ludzi decyduje sie na ,,wieczne,, bycie z soba i pieczetuje to zwiazkiem malzenskim a po 5-8 lat stwierdza , ze taki zwiazek to zaprzeczeniem swoich pragnien i marzen .
Tak nie da sie dlugo wytrzymac i zyc iluzja, bo takie,,cos,, uwiera jak stary zuzyty but ktory chcemy zaniesc do szewca by go naprawil ale ciagle nas nawet po tej naprawie uwiera i kaleczy nam stope.
Moze przemysl to cale ,,zajscie,, i z czystym sumieniem odpowiedz sobie czy ktos kto tak mysli o Waszym zwiazku moze byc jeszcze raz godnym zaufania partnerem na dalsze wspolne zycie?
Czy na kims takim mozna cos budowac?
Ja mysle, ze ten zwiazek to taka budowla na glinianych nogach.
Decyzja nalezy tylko do Ciebie, ale patrz na to krytycznie nie przez tzw rozowe okulary , bo mozesz przegapic to co jest dla Ciebie przyszloscia.
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Sama musisz odpowiedzieć na pytanie na ile chcesz się zaangażować 
Re: Mąż ode mnie odszedł... Teraz chyba chce wrócić...
Czasem miłość polega niestety na tym, by pozwolić drugiej osobie odejść, jeśli tego chce. No nie mogę zrozumieć dlaczego tyle osób nadal twierdzi, że trzymając kogoś na siłę uzyska to czego chce?. Czy to naprawdę jest aż takie trudne do pojęcia, że jeśli kogoś do czegoś zmusisz to efekt będzie odwrotny? Może jedynie wydłużysz czas przed ostatecznym odejściem, ale zyskasz również jego nienawiść do Ciebie, która zamiast maleć będzie rosła. Czy taki efekt chcesz uzyskać? Pozwól mu iść gdzie chce. Może potrzebuje czasu i samotności. Ma do tego prawo. Nie odbieraj mu prawa do samodecydowania o swoim losie.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
