Witam! Kilka lat temu wyszłam za mąż po półrocznej znajomości. Przed ślubem mieszkałam z ojcem on zachorował dość poważnie, do pewnego czasu opiekowałm się nim ale nie dałam radysama choroba się posuwała i było coraz gorzej, w końcu przenósł się do hospicjum, ale jak umarł to moje życie straciło sens i stwierdziłam że chce mieć dziecko (byłam w takim stanie psychicznym że musiałam czymś zapełnić pustkę, przez ostatni rok życie kręciło się wokół ojca i jego choroby)Chyba czułam potrzebę poświecenia się komuś bez reszty, nie jestem typem osoby która kupuję sobie pieska żeby nie być sama chciałam mieć rodzinę.Zaszłam w ciążę z moim ówczesnym chłopakiem wzieliśmy ślub, co do tego nie byłam przekonana ale trafiły do mnie argumenty mojego obecnego męża że dziecko musi mieć rodzinę pełną i nazwisko itp.Mała ma już 4 lata a ja wciąż jestem z nim, nie jest to zwiazek marzeń ojcem też nie jest na medal, taki typ egoisty, po piwku sobie przypomina że jest ojcem. Weekendy to ciągle libacje alkoholowe tzn w jego przypadku picie do lustra a raczej do youtub a. Straciłam znajomych bo wiecznie robi wioche bawi go ośmiesznie innych, a do tego jest strasznie infantylny. Teraz też śpi po piciu mimo że obiecał mojej siostrze kompa naprawić. Mała ma poczucie że ma tylko matke. Teraz chce jechać do niemiec mieszkać. Także mam poczucie że zmarnowałm 5 lat życia i straciłam coś ważnego...
Otóż w czasie gdy mój ojciec chorował odnowiłam znajmość z przyjacielem z dzieciństwa. tzn tak znalismy sie jak mielismy po 7 czy 8 lat potem kontakt sie urwał znajomość odnowiła się, gdzies jak mieliśmy 17 lat ja zakochana w jego kumplu i to właśnie dzięki mojemu byłemu nasza znajomość się odnowiła. Pomogłam mu uczyć sie do matury, potem ja rozstałam się z chłopakiem, mój przyjaciel poszedł do wojska i zaś kontakt się urwał. Potem spotkałam go w okolicach swiąt mówiłam mu że jestem z nowym facetem (moim obecnym mężem) a on powiedział coś w stylu że ten chłopak sprzątnął mu mnie z przed nosa.Oczywiście dla mnie wtedy to był żart, dostałam od niego książkę pamietał że mówiłam mu że muszę ja przczytać.Kiedyś coś zrobił dla mnie i w ramach zapłaty zazyczył sobie buziaka w policzek pamiętam jak raz zpecjalnie odwrócił głowe i moje usta zamiast na policzku znalazły się na jego ustach, oczywiście dla mnie to był zart znowu. Pomagał mi wiele razy ja od kilku osób słyszałam że on chyba cos do mnie ma. Nie przyjmowałam tych argumentów. Przychodził po mnie do pracy był naprwdę cudownym przyjacielem.Jak powiedziała mu o ciaży zaproponował że ze mna zamieszka. Nie wiem czy tak zachowuje się zakochany facet czy robił to jako przyjaciel nie wiem, nigdy nie było miedzy nami szczrej rozmowy na takie tematy.Ja bałam się ze jak zamieszkam z nim to on się zakocha a jak się rozstaniemy to go strace na zawsze.Po slubie nasz kontakt był sporadyczny jak spotkaliśmy się na ulicy przypadkiem z każdym spotkaniem było coraz chłodniej pewnego razu stałam przy jego bloku mała "rozmawiała" z innym dzieckiem i na chwile się zatrzymalam. Widziałam go w oknie zazwyczaj je otwierał i chwilkę gadaliśmy ale wtedy stał tylko i patrzył przez zamkniete okno, na ulicy zaczał udawać że mnie nie widzi. Ponad rok z nim nie gadałam i tak strasznie tesknie za nim. Mam poczucie że go wykorzystałam że on był na każde moje skinienie a ja nie doceniłam tego co robił dla mnie. Sa takie dni że wyobrazam sobie że jest jeszcze szansa żeby to naprawić, z reszta nawet nie wiem czy on coś czuł...W tej chili chciałabym wyrzucic go z głowy tak jak on wyrzucił mnie ze swojego zycia jak to zrobić?Mam nadzieję że jak wyjade z mężem to się wszystko ułozy...pomóżcie
Małożeństwo a cień przeszłości
-
słonecznik
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: ndz lip 15, 2012 6:11 pm
- ewelina123
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz cze 24, 2012 3:18 pm
Re: Małożeństwo a cień przeszłości
Hey ... wiesz co tak czytam Twoją historię .... cytuję ciebie: "nigdy nie było miedzy nami szczrej rozmowy na takie tematy." To błąd ale do naprawienia. Moje zdanie jest takie porozmawiaj z nim ...szczerze. rozmowa może dać Wam wiele. Co do Twojego męża - wychodzę z założenie, że jeżeli masz się męczyć i marnować sobie życie tak jak piszesz to nie przedłużaj tego ....
Wiem jest dziecko i z tego co piszesz to ty egoisty
więc może być problem.
A słuchaj piszesz że chcesz wyjechać do Niemiec ? Bierzesz ze sobą Małą ?
Jeżeli byłabym na Twoim miejscu to nie przedłużałabym związku takiego jak jesteś ty .... a rozmowa z tym kolegą na pewno dużo Ci wyjaśni
Wiem jest dziecko i z tego co piszesz to ty egoisty
A słuchaj piszesz że chcesz wyjechać do Niemiec ? Bierzesz ze sobą Małą ?
Jeżeli byłabym na Twoim miejscu to nie przedłużałabym związku takiego jak jesteś ty .... a rozmowa z tym kolegą na pewno dużo Ci wyjaśni
Re: Małożeństwo a cień przeszłości
No ok,mała ma mieć ojca,ale ja dziękuję za takiego tatusia alkoholika.To już lepiej wychowywać się w niepełnej rodzinie.Nikt mi nie wmówi że lepszy każdy ojciec niż żaden.Też mam takiego "tatusia" :patyk wiec wiem co mówię:/
"Z kobietą nie ma żartów-w miłości czy w gniewie,
co myśli-nikt nie zgadnie,co robi-nikt nie wie.."
co myśli-nikt nie zgadnie,co robi-nikt nie wie.."
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość
