Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Cześć dziewczyny,
jestem z moim facetem od ponad 3 lat, znamy się jakieś10 lat, wcześniej spotykaliśmy się jeszcze dobry rok zanim zaczęliśmy być razem. Mieszamy razem ponad rok. Od zawsze byliśmy uznawani za najlepszą parę, spędzaliśmy ze sobą po 24godz./h. Istne papużki nierozłączki. Mieszkanie razem tylko upewniło mnie że na prawdę potrafimy się dogadać, wspólne wyjazdy, wszystko było super. Do czasu. Po jakimś roku bycia razem zaczęły się pierwsze spiny, drobne błahostki o pierdoły. Jednak z czasem jest coraz gorzej... dziś nie rozmawiamy już ze sobą ja kiedyś, nie jeździmy nigdzie, kłócimy się często, on się obraża o jakieś gówna, jak mu nie powiem co ma zrobić to sam z siebie tego nie zrobi i o to też są spiny. Z seksem też nie jest najlepiej... kochamy się no może z 2 razy w tygodniu. I sama nie wiem co mam zrobić, tyle rozmawialiśmy o tym żeby zmienić coś w związku, że się psuje, że tak nie powinno być.. już nie chce mi się po raz kolejny bawić w rozmowy i myśleć coby było gdyby... Jest źle, ja nie jestem już szczęśliwa, uśmiechnięta i radosna... Kocham go i nie wiem co dalej.
jestem z moim facetem od ponad 3 lat, znamy się jakieś10 lat, wcześniej spotykaliśmy się jeszcze dobry rok zanim zaczęliśmy być razem. Mieszamy razem ponad rok. Od zawsze byliśmy uznawani za najlepszą parę, spędzaliśmy ze sobą po 24godz./h. Istne papużki nierozłączki. Mieszkanie razem tylko upewniło mnie że na prawdę potrafimy się dogadać, wspólne wyjazdy, wszystko było super. Do czasu. Po jakimś roku bycia razem zaczęły się pierwsze spiny, drobne błahostki o pierdoły. Jednak z czasem jest coraz gorzej... dziś nie rozmawiamy już ze sobą ja kiedyś, nie jeździmy nigdzie, kłócimy się często, on się obraża o jakieś gówna, jak mu nie powiem co ma zrobić to sam z siebie tego nie zrobi i o to też są spiny. Z seksem też nie jest najlepiej... kochamy się no może z 2 razy w tygodniu. I sama nie wiem co mam zrobić, tyle rozmawialiśmy o tym żeby zmienić coś w związku, że się psuje, że tak nie powinno być.. już nie chce mi się po raz kolejny bawić w rozmowy i myśleć coby było gdyby... Jest źle, ja nie jestem już szczęśliwa, uśmiechnięta i radosna... Kocham go i nie wiem co dalej.
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Wiesz na poczatku zawsze jest sielanka dogadywanie sie mile spedzanie czasu,patrzenie sobie w oczy itd ! Moim zdaniem macie maly przesyt soba skoro ciagle spedzaliscie ze soba czas 24h wiec tzw brak oddechu w zwiasku. ja bylam 5 lat z partnerem widywalismy sie codziennie bez sibie nigdzie nie chodzilismy mieszkalismy razem az wkoncu zaczely sie spinki o wszystko tak jak u ciebie wogole sie nie dogadywalismy a sexsem to juz wogole jak z 2 razy w miesiacu byl to bylo ok, jak dla mnie przydala by wam sie przerwa od siebie musicie za soba zatesknic rozumiesz oco chodzi?? Powodzenia
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
A ja się kompletnie z tym nie zgadzam. W związku podstawą jest rozmowa, zresztą jak w jakichkolwiek relacjach międzyludzkich. Nie ma rozmowy, nie ma relacji. Jeśli coś nie wychodzi - trzeba rozmawiać. Sex nie wychodzi - trzeba rozmawiać. ITD... ITD... Poprzez głupie nie odzywanie się i pokazywanie obojętności rujnuje się relacje. Jak się kocha i to nie działa to trzeba kochać bardziej. Zrozumieć o co są sprzeczki. Skoro musisz mu co chwilę coś mówić i Ci to przeszkadza, bo wolisz jak sam wie co ma zrobić to przeprowadź rozmowę, że Ci taki układ nie odpowiada, że jesteś jego kobietą, partnerką i przyjaciółką i nie wyobrażasz sobie bawienia się w mamuśkę. Jeśli się przyjaźnicie to nawet zdradę będziecie w stanie zrozumieć, bo nie będziecie mieli strachu przed reakcją drugiej osoby i brakiem zrozumienia. Każdy jest człowiekiem, każdy ma inne potrzeby i poglądy. Przyjaźń i rozmowa to dwie najważniejsze rzeczy. Wspólne pasje to kolejny element do ciekawego życia. Mam ogromne doświadczenie w relacjach z drugim człowiekiem, z którym się przyjaźnię i żyję w zajebistym związku od lat. Takiej pasji do drugiego człowieka życzę każdemu, ale to powinno wychodzić z dwóch osób, bo jeśli tylko z jednej to ktoś będzie wilkiem, a ktoś owcą. A powinny być dwa gołąbki. Zastanów się nad tym głęboko, żebyście siebie nie rujnowali, tylko wspierali.
Pozdrawiam
www.bohoslub.blogspot.com
Pozdrawiam
www.bohoslub.blogspot.com
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Czasami rozmowa nic juz nie daje zaczyna sie robic meczoca. ja z moim narzeczonym tez bylismy wpatrzeni w siebie potrafilismy rozmawiac o wszystkim o kazdym problemi itd az wkoncu przyszedl taki dzien ze nawet rozmowa zwykla konczyla sie klutnia;/ kazdy czlowiek jest inny i naczej wszystko odbiera Wielkie gratulacje ze Tobie sie tak fantastycznie ulozylo. ale niestety nie kazdemu rozmowa moze pomuc:(
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Właśnie nie znasz potęgi rozmowy. Cenna jest umiejętność słuchania i przyznam, że bardzo dużo osób ma z tym problem. Słuchanie nie jest tylko odbieraniem treści, lecz jej rozumieniem. To nie jest tak, że od zawsze się układa. Potrzeba włożyć kosmiczną energię w budowanie więzi, rozumienie, tłumienie gniewu. Nie ma tak, że usiądzie się z uśmiechem od ucha do ucha i ktoś powie: to może porozmawiajmy o twojej cudownej kasacji samochodu. To są emocje towarzyszące sytuacji i tu jest rozmowa, wymiana poglądów, świszczące przekleństwa., latające talerze. Ale to są emocje i w tym jest szczera rozmowa, z akceptacją i zrozumieniem drugiej osoby. Nie da się zbudować niczego bez rozmowy, bo wychodzą nieporozumienia, niedopowiedzenia itd. Łatwo jest mówić, że rozmowa nic nie daje, bo wtedy winę zwala się na czas, na brak kasy, na przemęczenie i szereg innych powodów. Z każdym da się rozmawiać i z każdym człowiekiem da się dogadać i być sobą, zachować swoją osobowość. Tylko trzeba rozmawiać o problemach i się wspierać.
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Femme...wybacz ale ja sie z Tobą nie zgadzam nie z każdym mozna się dogadać nawet najszczerszych chęci ....do rozmowy potrzebne są dwie strony .... a czasami bywa tak że jedna strona chce a druga za przeproszeniem ma to w nosie ...
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Dlatego napisałam wcześniej, że obie strony muszą potrafić słuchać. Jeśli najszczersze chęci nie wystarczają, to trzeba rozmawiać nad problemem nieumiejętności słuchania drugiej osoby. Nie rozmawia się tylko o samym problemie wynikającym w jakiejś sytuacji, tylko o wszystkim. Jak ktoś nie umie słuchać to trzeba go tego nauczyć czy uświadomić. Chyba, że ktoś nie chce gadać to trzeba sobie darować, bo walczenie z wiatrakami nie ma sensu. Tylko chodzi mi o to, że wiele osób myśli, że w inny sposób rozwiązuje się wszystko.
Pozdrawiam
Femme
www.bohoslub.blogspot.com
Pozdrawiam
Femme
www.bohoslub.blogspot.com
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Jeśli jesteś nieszczęśliwa w tym związku, to go zerwij, nie ma żadnych przeszkód, to nie małżeństwo.
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
dokładnie o to mi chodzi czasami zwyczajnie trafiamy na mur nie do przebicia ....i rozmowa nic nie daje bo zamiast rozmowy jest monolog ktory tez nic nie daje 
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Dziewczyny, postanowiłam. Wczoraj odbyliśmy kolejną rozmowę oraz cudowny wieczór, spacer kolacja film... myślę, że coś do niego trafiło rozmawialiśmy o nas przez kilka godzin. Po cichu postanowiłam, że damy sobie czas do czerwca. Przez 9 miesięcy będę miała czas do przemyślenia i podsumowania tego związku, bez ciśnień... Postanowiłam, że nie będę go prosić, błagać, nakłaniać - wczoraj to przyniosło oczekiwane skutki. Wyjaśniliśmy sprawę seksu i partnerstwa... Teraz czekam na rezultaty... póki co są zadowalające. Myślę że mężczyźni inaczej postrzegają nasze związki... Przede wszystkim rozmawialiśmy kiedyś o tym, że właściwie to nasz związek nie jest już szczęśliwy, wtedy on mi odpowiedział: Ja będę zawsze szczęśliwy byleby przy Tobie. I myślę, że to my potrzebujemy rozmów o pierdołach, zaskoczenia i fajerwerków.(oczywiście nie zawsze, bo mężczyźni to nie roboty bez uczuć) 
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Prawdą jest to że mimo tego jak bardzo związek jest udany to bez odrobiny wolności nie może istnieć za długo.Każdy potrzebuje przestrzeni dla siebie i to jest zdrowy układ.Myślę że u Was też taka szara codzienność trochę zabiła tą miłość.To co na początku nam się w kimś podoba,później zaczyna przeszkadzać.Ale mimo wszystko ten związek jest do uratowania bo podejrzewam że się dalej kochacie.Tylko nie spędzajcie tyle czasu razem i niech każde z Was ma jakieś swoje sprawy.Pewnie wszystko sie ułoży
.Powodzonka życzę 
http://karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/klik. Wystarczy codziennie kliknąć by nakarmić psiaka.
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Dokładnie... Do rozmowy są potrzebne 2 osoby. A często kończy się tak, że jedna ze stron w ogóle nie chce słuchać i rozmawiać. Więc wtedy ciężko coś zdziałać. Ja właśnie przechodzę coś takiego ze swoim facetem. I przez to mamy ostatnio kryzys. Na początku dało się rozmawiać normalnie, ale teraz ciągłe kłótnie, bo on każdą chęć rozmowy z mojej strony odbiera jak atak... A muszę przyznać, że staram się naprawdę bardzo spokojnie i umiejętnie przeprowadzać rozmowy...ania pisze:Femme...wybacz ale ja sie z Tobą nie zgadzam nie z każdym mozna się dogadać nawet najszczerszych chęci ....do rozmowy potrzebne są dwie strony .... a czasami bywa tak że jedna strona chce a druga za przeproszeniem ma to w nosie ...
"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Może potrzebuje czasu na przemyślenie, oddech. Poczekaj, aż sam do Ciebie przyjdzie, poukłada sobie chaos w głowie 
-
karolina87
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 2
- Rejestracja: pt mar 01, 2013 9:23 pm
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Witaj,
wiem co czujesz.
Ostatnio też zaczęłam szukać pomocy, jak sobie poradzić z problemami w związku. Tu znalazłam fajny artykuł: http://ozyciu.pl/problemy/kryzys-w-zwiazku/
życzę Ci, aby te rady Ci pomogły i aby Ci się ułożyło.
Pozdrawiam
wiem co czujesz.
Ostatnio też zaczęłam szukać pomocy, jak sobie poradzić z problemami w związku. Tu znalazłam fajny artykuł: http://ozyciu.pl/problemy/kryzys-w-zwiazku/
życzę Ci, aby te rady Ci pomogły i aby Ci się ułożyło.
Pozdrawiam
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Ja z kolei mam taki problem, że mój facet próby porozmawiania na temat związku, czy np. seksu (że chciałabym go urozmaicić) odbiera jako atak na swoją osobę. A staram się bardzo rozmawiać bez pretensji i żali, mówię, że to nasza wspólna sprawa, a nie żadna jego wina etc.
-
martiii1987
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 7
- Rejestracja: pt lis 22, 2013 2:38 am
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Warto pamiętać, że mimo tego że każdy problem w związku jest inny, to rozwiązania są racze uniwersalne. Tutaj kilka z nich: SPAM
Ostatnio zmieniony pn gru 09, 2013 10:51 am przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: SPAM
Powód: SPAM
Re: Kryzys w związku, kryzys roku 3ciego
Jeśli w związku zaczyna coś się psuć i rozmowy nie pomagają, widocznie nadszedł czas, aby na jakiś czas przynajmniej - odpocząć od siebie,będzie czas na przeanalizowanie dotychczasowego postępowania, zachowania,czas na przemyślenia,może wtedy coś się wyklaruje,obie strony coś zdołają zrozumieć,może coś poprawić,coś zmienić. Może warto tak podejść do narastających problemów? Po co zatruwać sobie życie i nabawiać się niepotrzebnie stresu,który z czasem mógłby się przerodzić w nienawiść? po co się niepotrzebnie ranić? Może to byłoby najlepszym wyjściem chociaż na jakiś czas?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
