kłótnia z matką
-
Aleksanderke18
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 8
- Rejestracja: ndz paź 12, 2014 2:20 pm
kłótnia z matką
Otóż dziś pokłuciłam się z moją matką wróciłam zmęczona do domu a tu sprzątanie i inne obowiązki na mnie czekały jak zawsze;/ nie miałam siły dlatego poprosiłam ją żeby mi pomogła ( zawsze wszystko sprzątam ja) najpierw odkurzyłam sama później zapytałam czy mogła by mi pomóc akurat spała i ją obudziłam i się zaczęło że nic nie potrafię sama zrobić ona też jest zmęczona musi się wyspać i krzyczy że jestem taką okropną córką że nic mi się nie chce dalej wyrzuciła mi fakt że musi dawać mi pieniądze ( jeszcze się uczę) a ja nie mam za grosz szacunku, żeby tego było mało powiedziała nic nie zrobię będę spać do wieczora i powiem całej rodzinie (jutro przyjadą) jak ty się zachowujesz do tego wszystkiego ma depresję i sama już nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim może źle ja potraktowałam przeprosiłam ale usłyszałam tylko żałuję że mam taką córkę jak ty ;( nie wiem jak mam z nią rozmawiać jak tak dalej będzie sama popadnę w depresję;(
Re: kłótnia z matką
z moją matka jest podobnie,od ponad 15 lat ma wieczna depresje, jest stara i trzeba ją we wszystkim wyreczać. Skoro tak, to niech idą obie do domu starców skoro sie rzekomo tak fatalnie czuja i do niczego juz nie nadaja, wiem może to brzmi złosliwie ale w przypadku mojej matki to czyste lenistwo.. nie wiem jak u Ciebie...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: kłótnia z matką
Starsi ludzie tak mają... Ja mam dziadka. Ma 81 lat, jest w szpitalu. Też z nim ciężko, ale pomimo iż badania się poprawiają, on co chwilę mówi, że umiera...
- Sloneczko12
- Miła Kobietka
- Posty: 34
- Rejestracja: wt wrz 10, 2013 10:44 am
Re: kłótnia z matką
Wiecie,najgorsze jest to, że my będziemy takie same :PP A nasze dzieci będą tak na nas narzekać :PPP
Re: kłótnia z matką
moja caly dzien siedzi w domu, tez wiecznie zmeczona, rzadko sprzata. poza tym jest chora, jak nie wezmie lekow to jest nie do wytrzymania. ja pracuje, nieraz tylko wejde do domu i juz za nic wysluchuje ze jestem taka i owaka, ze jak ja moge byc dla niej wredna. musisz sie uodpornic bo popadniesz w depresje. ja juz zaczynam zauwazac ze jestem podobna do niej.
ciezko jest wysluchiwac wiedzac ze nie zrobilas nic zlego i ze starasz sie jak mozesz i jest to niedoceniane. to zniecheca. ale glowa do gory. ja zawsze w tych momentach przypominam sobie ze teraz narzekam ale przyjdzie moment ze jej zabraknie i wtedy wyrzuty sumienia mnie zjedzą... nieraz lepiej trzymac jezyk za zebami..
powodzenia!
ciezko jest wysluchiwac wiedzac ze nie zrobilas nic zlego i ze starasz sie jak mozesz i jest to niedoceniane. to zniecheca. ale glowa do gory. ja zawsze w tych momentach przypominam sobie ze teraz narzekam ale przyjdzie moment ze jej zabraknie i wtedy wyrzuty sumienia mnie zjedzą... nieraz lepiej trzymac jezyk za zebami..
powodzenia!
pam
Re: kłótnia z matką
Moja mama wcale stara nie jest, natomiast jak wracam do domi po czasie spedzonym w akademiku, na uczelni to tez sprzatanie na mnie czeka. Zawsze. Moze nie zawsze jestem jakos wybitnie zmeczona, ale najzwyczajniej w swiecie nie chce mi sie tego robic. Zawsze sprzatalam. Od gimnazjum sie zaczelo. W podstawowce to tam pomagalam odkurzyc, czy takie jakies wstawki. Ale potem sprzatac musialam juz sama, caly dom. I to nagle stalo sie moim codziennym - tak, codziennym obowiazkiem. Wtedy wracalam czeato bardzo zmeczona po dniu zajec, a jeszcze musialam sprzatnac w domu. Oczywiscie i tak zawsze bylo cos zle, cos nie do konca. Czesto sie o to klocilysmy. Mama chyba myslala, ze zmuszajac mnie do takich czynnosci dzien w dzien (bo kiedy to olalam i nie ruszylam nic w domu po powrocie ze szkoly zanim mama wroci) sprawi, ze bede jakas super porzadna, tymczasem ja teraz odpoczywam od tego wszystkiego i nie sprzatam niemal wcale tu, w akademiku. Tak to wyglada. Osiagnela cos zupelnie odwrotnego do zamierzonego celu.
Powiem Ci, Aleksanderke, ze nie masz co.sie obwiniac, ze jakos zle ja potraktowalas. To jest wykorzystywanie. Ja swoja mame przyzwyczailam do tego, ze codziennie sprzatalam i koedy najzwyczajniej w swiecie nie mialam na to sily to mnie atakowala w taki wlasnie sposob, jak Ciebie. Wjezdzajac na psychike. I tak, tak, popadlam w depresje. Ale Ty sie nie daj!
Musisz sobie to poukladac po prostu, ze to nie jest tylko Twoj obowiazek. Moze sproboj jakos pokojowo w miare rozwiazac ten problem
porozmawiac, ze Ty czasem tez mozesz nie miec sily ani ochoty.
Powiem Ci, Aleksanderke, ze nie masz co.sie obwiniac, ze jakos zle ja potraktowalas. To jest wykorzystywanie. Ja swoja mame przyzwyczailam do tego, ze codziennie sprzatalam i koedy najzwyczajniej w swiecie nie mialam na to sily to mnie atakowala w taki wlasnie sposob, jak Ciebie. Wjezdzajac na psychike. I tak, tak, popadlam w depresje. Ale Ty sie nie daj!
Re: kłótnia z matką
Kochane dziewczyny niestety , ale to co piszecie i jak odczuwacie relacje z Waszymi matkami jest smutna prawda i meczaca rzeczywistoscia.
Charakter i osobowosc ma ogromny wplyw na to jakimi osobami jestesmy w starszym wieku.
Tak tez ma sie rzecz z naszymi matkami ktore zawsze byly apodyktyczne i wygodnickie.
To brutalna prawda ktora niekoniecznie podoba sie naszym matkom, ktorym do glowy nie przyszloby choc przez moment zrozumiec wlasne dziecko i nie patrzec wylacznie z pozycji wiecznie despotycznej matki .
Ja mysle, ze nie wszystkie matki sa zrzedliwe i upierdliwe.
Sa takie ktore potrafia szanowac wlasne dziecko i rozumieja jego potrzeby bez wiecznych pretencji czy utyskiwan.
Ale to nie czesto spotykany model postepowania.
Klotnie i nieporozumienia z matkami potrafia wywierac ogromnie negatywny wplyw na psychike dziecka nawet tego doroslego , ktore zaczyna powielac taki model postepowania we wlasnym zyciu .
A wtedy kolko sie zamyka i stajemy sie takimi osobami jak nasze matki.
Dlatego czasami warto pogadac szczerze z matka , oczywiscie jak sie to da zrobic i rozladowac takie niepotrzebne napiecia ktore psuja nasze relacje z matka.
Zawsze mowie , ze dopoki mamy te matki to je kochajmy jesli nam na to tylko pozwola.
Choc czasami sa nie do wytrzymania ale po prostu sa .
Charakter i osobowosc ma ogromny wplyw na to jakimi osobami jestesmy w starszym wieku.
Tak tez ma sie rzecz z naszymi matkami ktore zawsze byly apodyktyczne i wygodnickie.
To brutalna prawda ktora niekoniecznie podoba sie naszym matkom, ktorym do glowy nie przyszloby choc przez moment zrozumiec wlasne dziecko i nie patrzec wylacznie z pozycji wiecznie despotycznej matki .
Ja mysle, ze nie wszystkie matki sa zrzedliwe i upierdliwe.
Sa takie ktore potrafia szanowac wlasne dziecko i rozumieja jego potrzeby bez wiecznych pretencji czy utyskiwan.
Ale to nie czesto spotykany model postepowania.
Klotnie i nieporozumienia z matkami potrafia wywierac ogromnie negatywny wplyw na psychike dziecka nawet tego doroslego , ktore zaczyna powielac taki model postepowania we wlasnym zyciu .
A wtedy kolko sie zamyka i stajemy sie takimi osobami jak nasze matki.
Dlatego czasami warto pogadac szczerze z matka , oczywiscie jak sie to da zrobic i rozladowac takie niepotrzebne napiecia ktore psuja nasze relacje z matka.
Zawsze mowie , ze dopoki mamy te matki to je kochajmy jesli nam na to tylko pozwola.
Choc czasami sa nie do wytrzymania ale po prostu sa .
Re: kłótnia z matką
Z pewnością wiecie że matkę macie jedną, i nie będę namawiać do tego, żeby spróbować się z nią dogadać - ale odpuście im ... bardzo wam współczuję, ale skoro "mają wieczne depresje" to może właśnie was potrzebują? rozmowy? pomocy? nie myślcie tylko o sobie ...
Air Optix - moje ulubione soczewki!
Re: kłótnia z matką
Ja mysle, ze nie da sie calkowicie uniknac jakichkolwiek wymiany zdan i to czasami w ostrzejszym tonie , ale
mimo wszystko warto spasowac nawet wtedy gdy trafia nas po prostu przyslowiowy szlag.
Matek nie zmienimy bo one sa i dokas tam beda, ale mozemy zmienic swoje nastawienie do nich.
Bedzie nam naprawde lzej i psychicznie latwiej zyc i funkcjonowac.
Wiem , ze nie jest to latwe gdy czujemy sie paskudnie traktowane przez swoje matki ale naprawde warto w takich
scysjach pomyslec o samej sobie i nie dac sie im prowokowac.
Niektore matki sa takimi dreczycielkami wlasnych dzieci, ze az skora dretwieje na sama mysl a co dopiero gdyby trzeba bylo z nimi dyskutowac czy sie klocic.
Masakra.
Szanujmy siebie nawet jesli matki nas nie szanuja.
Pogodzmy sie z tym czego zmienic nie mozemy , bo takie jest zycie.
mimo wszystko warto spasowac nawet wtedy gdy trafia nas po prostu przyslowiowy szlag.
Matek nie zmienimy bo one sa i dokas tam beda, ale mozemy zmienic swoje nastawienie do nich.
Bedzie nam naprawde lzej i psychicznie latwiej zyc i funkcjonowac.
Wiem , ze nie jest to latwe gdy czujemy sie paskudnie traktowane przez swoje matki ale naprawde warto w takich
scysjach pomyslec o samej sobie i nie dac sie im prowokowac.
Niektore matki sa takimi dreczycielkami wlasnych dzieci, ze az skora dretwieje na sama mysl a co dopiero gdyby trzeba bylo z nimi dyskutowac czy sie klocic.
Masakra.
Szanujmy siebie nawet jesli matki nas nie szanuja.
Pogodzmy sie z tym czego zmienic nie mozemy , bo takie jest zycie.
Re: kłótnia z matką
Poczytałam, co piszecie i trochę smuteczkiem powiało...Matka, to też człowiek ze wszystkimi przynależnymi mu wadami, przywarami,ułomnościami, ale i zaletami...jakoś nie wierzę, że Wasze Mamy nie mają żadnych zalet, żadnych dobrych stron, że są tylko i wyłącznie złośliwymi sekutnicami mającymi wszystko "za złe"!
Od matek oczekuje się, że zawsze będą "na gwizdek" dla swoich pociech, wyrozumiałe, pomocne, wspierające, wręcz służebne wobec dzieci i to nie zależnie od ich własnego samopoczucia, zdrowia, chęci, czy możliwości. Przyzwyczajamy się do tej oczywistości tak bardzo, że w pewnym momencie zatracamy obiektywizm spojrzenia na własną matkę jako istotę,która jakby nie patrzeć jest bytem odrębnym. Być może własnie zmaga się z kłopotami, o których nic nie wiemy, kompleksami i "duszną niemocą"...Może właśnie potrzebuje naszego wsparcia, serdecznej rozmowy, jakiegoś drobnego odruchu serca, czułego gestu, który dałby jej poczucie, że nie jest "domowym robotem", maszyną zaprogramowaną tylko na obowiązki i powinności?
Drogie córki i synowie, czy zawsze jesteście/ byliście fair and square wobec waszych Mam??
Wiecie dlaczego przyszły zięć powinien poznać swoją przyszłą teściową? żeby zobaczyć i przekonać się, jak jego żona będzie wyglądać i zachowywać się za 30 lat...
Od matek oczekuje się, że zawsze będą "na gwizdek" dla swoich pociech, wyrozumiałe, pomocne, wspierające, wręcz służebne wobec dzieci i to nie zależnie od ich własnego samopoczucia, zdrowia, chęci, czy możliwości. Przyzwyczajamy się do tej oczywistości tak bardzo, że w pewnym momencie zatracamy obiektywizm spojrzenia na własną matkę jako istotę,która jakby nie patrzeć jest bytem odrębnym. Być może własnie zmaga się z kłopotami, o których nic nie wiemy, kompleksami i "duszną niemocą"...Może właśnie potrzebuje naszego wsparcia, serdecznej rozmowy, jakiegoś drobnego odruchu serca, czułego gestu, który dałby jej poczucie, że nie jest "domowym robotem", maszyną zaprogramowaną tylko na obowiązki i powinności?
Drogie córki i synowie, czy zawsze jesteście/ byliście fair and square wobec waszych Mam??
Wiecie dlaczego przyszły zięć powinien poznać swoją przyszłą teściową? żeby zobaczyć i przekonać się, jak jego żona będzie wyglądać i zachowywać się za 30 lat...

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach to ty!
Re: kłótnia z matką
To tylko czesc prawdy Tamiro , o matkach i dzieciach.
Zycie i relacje miedzy rodzicami nie zawsze ukladaja sie poprawnie , bo zrodlo takiego stanu leza
czasami po srodku.
Wez pod uwage to, ze rozne sa matki na tym Bozym swiecie i czesto mimo dobrych checi dziecka matka jest matka tylko z nazwy a nie z uczuc .
To sa bardzo czeste przypadki i wierzyc sie nie chce , ze takie podle relacje sa miedzy matkami a ich dziecmi.
Dlatego chce powiedziec, ze to nie jest wszystko takie proste i jednoznaczne w ocenie.
Sa matki cudowne i napewno z taka matka da sie ,,zyc,, w doskonalej komitywie, ale tez jest grupa egoistycznie nastawionych matek ktore wymagaja milosci i ,,praw,, wobec siebie od wlasnego dziecka nie odplacajac mu tym samym .
A wtedy o konflikty , zatargi i klotnie nie trudno.
Juz nie wspomne o psychicznych udrekach i permanentnych zalach.
Brak uczuc to jedno z najbardziej raniacych dusze doznan.
Taka jest smutna prawda, czy nam sie to podoba czy tez nie.
Ja zawsze twierdze ,ze perspektywa ,zawsze zalezy od punktu naszego siedzenia .
Zycie i relacje miedzy rodzicami nie zawsze ukladaja sie poprawnie , bo zrodlo takiego stanu leza
czasami po srodku.
Wez pod uwage to, ze rozne sa matki na tym Bozym swiecie i czesto mimo dobrych checi dziecka matka jest matka tylko z nazwy a nie z uczuc .
To sa bardzo czeste przypadki i wierzyc sie nie chce , ze takie podle relacje sa miedzy matkami a ich dziecmi.
Dlatego chce powiedziec, ze to nie jest wszystko takie proste i jednoznaczne w ocenie.
Sa matki cudowne i napewno z taka matka da sie ,,zyc,, w doskonalej komitywie, ale tez jest grupa egoistycznie nastawionych matek ktore wymagaja milosci i ,,praw,, wobec siebie od wlasnego dziecka nie odplacajac mu tym samym .
A wtedy o konflikty , zatargi i klotnie nie trudno.
Juz nie wspomne o psychicznych udrekach i permanentnych zalach.
Brak uczuc to jedno z najbardziej raniacych dusze doznan.
Taka jest smutna prawda, czy nam sie to podoba czy tez nie.
Ja zawsze twierdze ,ze perspektywa ,zawsze zalezy od punktu naszego siedzenia .
Re: kłótnia z matką
Każdy miewa gorsze i lepsze dni. Nie można się tak dystansować ponieważ to buduje jeszcze większą przepaść. Warto szukać wspólnego kontaktu, szczególnie poprzez miłe doświadczenia np. wspólny spacer lub wyjazd na weekend.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość