jak stać się "zołzą" w długoletnim związku

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
zołza
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: ndz kwie 06, 2014 2:16 pm

jak stać się "zołzą" w długoletnim związku

Post autor: zołza »

witam, piszę tutaj bo ostatnio wpadla mi w rece ksiazka a nawet dwie o bardzo zblizonym tytule lecz teym samym przesłaniu " mezczyzni kochaja zolzy" oraz " dlaczego meczyzni poslubiaja zolzy" :D

jestem z facetem prawie 9 lat ,to dlugi staz do tej pory ciagle sie klocilam ,wymuszlalam ,plakalam, krzyczalam kiedy nie zwracal na mnie uwgi ... bylo naprawde zle ale zawsze sie godzilismy, zalerzalo nam na sobie bardzo ,tak jak bysmy wiedzieli ze jestesmy dla siebie ... on potrafil mi powiedziec ze zle sie czuje z tym co sie stalo ,i ja wyznalam swoje uczucia... wydawalo by sie ze bedzie juz ok, wszystko sie uda ale klotnie po miesiacu wracaly i ten sam rytm co byl przed niby juz rozstaniem a ja znowu sie denrwowalam ,plakalam, przeciez on mogl mnie stracic a dalej robi to samo !!! no ale dzialao to tez w druga stronę, skoro on powiedzial ze mu zalerzy to ja tez sie nie wysilamam zbytnio ... i dni mijaly o tak sobie, czasami bylo fajnie,zabawnie,czasami ktos zaprosil nas na grila ale to taka codziennosc ...bez fajerwerkow,porpstu cos sie wydarzylo, fajnie , ale na codzien kiedy on byl czyms zajty a ja nie potrafilam znalesc sobie zajecia ,nudzialm sie !!! jak by moj czas i zycie bylo zalerzne od NIEGO !!!

Az w koncu postanowilam ze to musi sie zmienic ,to cos we mnie, ze ja gram caly czas wedlug jednego schematu i on wie jak ja zareaguje, wystawial mnie do tej pory na próby ,a ja nie mialam o tym bladego pojecia !!!

Zołza wydawało by się krzyczy, placze i tupe jak czegos chce i powinna to dostac !!! Myliłam się to nie zołza miła dziewczyna tak robi !!! wymusza na facecie milosc,szacunek ,spedzanie czasu z nia, itd jak by tylko on byl w jej zyciu najwazniejszy. Ja jestem własnie miłą dziewczyną, caly swoj czas,i uwage skupiam na swoim facecie. Kiedy on chce kupic jakas nieruchomosc ja sie zloszcze ze dlaczego to robi zamias skonsultowac ze mna co by bylo lepsze, dom czy sklep :( złoszcze sie tak jak by nie mial prawa do wlasnego zycia i decyzji :( po czym go porownuje do znajomych ze on kazdy szczegół obmawiaja razem.

I tak stało się tym razem, on pierw mowil ze chyba kupi dom i co ja mysle, ten czy ten a pare dni poznij dzwoni i mowi zebedzie kupowal sklep jednnak. Ja sie wkurzyłam ze zmienia plany i napisalam jemu o znajomych ze wszystko robia razem :( żałuję tego "zołza" by mu pogratulowala i powiedziala ze jakiejkolwiek nie podejmie decyzji zrobi to dobrze" , bo ona ma swoje zycie i nie jest uzalezniona od faceta.
Po tym smsie i pretnesjach moj facet mi napisał:
On: wiesz masz racje to koniec, zegnaj, pa
Ja: no przepraszam kotek, co ty piszesz, jestes chory , przyjedz do mnie poprzytulamy sie i ci przejdzie

ale do dzisiaj milcze, bo zaczelam czytac ksiazke, minelo 4 dni juz od kad nie napisalam esa, nie zareagowalam na nic z jego strony no moze tylko na komentarz do zdjecia jakie mi wysłał, choc sie wahalam czy mu cokolwwiek napisac ,no to powiedzmy 2 dni bez sygnalu i tylko komentarz do zdjecia i teraz kolejny dzien kiedy nie zamierzam nic napisac...
no wsumie sama nie wiem ,a jak by postapila zołza ???
Hmmm... to ja go skrytykowałam, ja mu uderzyłam w czuły puntk mówiąc ,ze ma nie kupowac sklepu i go porównałam do swoch znajomych ,a przeciez mnie uprzedził zanim to zrobił a zanim by doszlo jeszcze do kolejnych transakcji pewnie by ze 100 razy zmienil zdanie. Do tej pory wydawalo mi sie ze jego zycie powinno zalerzec ode mnie, a kiedy on stawial na swoim to mnie to bardzo ale to bardzo wsciakalo ,dlaczego on nie ustepuje... tylko jak zrbic by mu pokazac ze ja tez mam zdanie, jak to zrobic nie klocac się ???
Jak to zrobić jako Zołza ???

był tak czas ze nie umiałam go namówić na zaden wyjscie, wszedzie bywałam sama u znajomych na grilu bo on mial prace, i nie dzwonił do biura by przelozyc spotkanie,a ja mu wytykalam ze jak by chciał to by to zrbił ...bo ja bym to dla ciebie zrobiła ...
wydawalo mi sie zawsze ze on nie lubi ze mna nigdzie chodzic...
natomiast jak on byl w domu a ja gdzies wychodzialam to czesto slyszalam
ON: " zostawiasz mnie, kiedy wrocisz,nie spedzas ze mna wogule czasu"
ja nie wiedzialam co odpowiedzieć nigdy, robilo sie mi go żal, ze musi biedak zostac sam w domu i mowilam postaram sie jak najszybciej i siedzialam u kolezanki z zegarkiem by sie nie spoznić na dana godzine jaka ustalilismy ...

Gdzie błąd ??? co powinnam zrobić w takiej sytuacji ???
To nie tylko tyczy sie wyjsc ale tez i prac domowych tj. ja robie sobie cos w kuchni ,mam zapal na salatke wiec sobie tam pichce,kroje itd, moj facet lerzy przed tv i tylko gdera
ON: kochanie kiedy ty tu do mnie przyjdziesz, juz tak dlugo czekam na ciebie,kiedy to skonczysz,przyjdz do mnie na sofe ,poprzytulajmy się
JA: zaczynam sie denerwowac ,mowie jemu ze jeszcze chwila, musze to skonczyc po czym zaczynam robić to coraz szybciej ,bo chce byc blisko niego, zalerzy mi na tym by sie przytulic, czasami mowilam ,choc mi pomóc zamiast leżeć ale nie skutkowalo :(
Dlaczego ??? nie wiem ???
przeciez skoro widział ze nie przybiegłam do niego ,nie zostawiał msałatki to pownien wstać i spedzic ze mna czas na krojen marchewki
czesto odpowiadał : ale ja sie na tym nie znam.

Na czym na krojeniu marchwki ,?? przeciez pomaga mi nieraz w kuchni ,cos robi, ale barkuje mi zebysym robili cos wspolnie !!! czasami zeby pokroil jajka,marchewke ja sie zajme resztą.

pamietam sytuacje jak zrobilam lazanki, moj facet mi powiedział : sa nieprzyprawione,bardzo słabo
ja zacełam ie tlumaczyc : no dalam dosc duzo przypraw, dla mnie bylo dobre
on : próbowałas tego w góle, tu nie ma nic i doprawił to ...
ja: no widzisz tak sie powinno uzupełniac nie moge byc we wszystkim dobra, wydawalo by się że postapilam slusznie a on :
ON: taaaa,jasne ,nastepnym razem sie przyłóż zamiast mi wciskać kit
JA: posmutnialam po prostu ,nie uialam juz sie bronić ... bo taka jestem juz z natury, bronie sie probujac sie tlumaczyc ,a pozniej placze gdzies w kacie :(

jak stac sie zołzą ??? ( czyli pewna siebie kobietą, umiejaca odpowiiadać na zaczepki faceta, glupie zaczepki, do tego nie przejmowac sie ze czyms go urazilam, jak dopiac swego, zeby nie przekroczył mojego terenu)

i czy zadzwonic do niego ,w koncu to ja koljny raz sie na nim wyzyłam, kolejny raz go chcialam obedrze ze skóry, zamiast byc z nieg dumna, pogratulowac mu wyboru i powiedziec ze sklep zamiast domu moze tez bedzie lepszy, czy przytrzymac go w ryzach i odezwac sie za kolejne 5 dni, czy moze juz teraz ?? czy poczekac na jego telefon ??
( nieraz jak sie klocilismy i ja zrobilam jemu awanture straszna, to on i tak przychodzil do mnie, dzwonil a ja mialam nadal focha, przepraszał itd) ...
wiec nie wiem jak sie zachować ??? Co go bardziej powali na nogi ?? moze odczekam jeszcze kilka dni ???
zołza
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: ndz kwie 06, 2014 2:16 pm

Re: jak stać się "zołzą" w długoletnim związku

Post autor: zołza »

dodam jeszcze ze zawsze chodzilo o slub, albo zareczyny albo ze czegos tam nie zrobił albo nie naprawil albo mial zrobic dzisiaj , to ja juz na niego wrzeszczalam ,mowilam ze mi sie nalerzy bo to i tamto ,ze bedac tyle lat pownien podjac juz jakas decyzje co do mnie ... no tak ale jak to mial zrbic kiedy ja ciagle sie foszylam ,kiedy bylo juz ok to ja i tak wymyslilam sobie powod do klotni :( :(

inny schemat ,czasami to on tez podchodzi do wszystkiego pretensjonalnie,probuje na mnie cos wymusić :

ciekawe jak chcesz otowrzyc swoja firm kto zajmie sie domem, ja szukam kogos innego ,kto posiweci czas rodzinie ( nie mamy dzieci,ale ja jego tez tak oskarzalam ,zamiast cieszyc sie tym co mamy, ze mamy siebie i wolnosc ,naciskalam na jakies glupoty tj , nieumyte naczynia czy cos innego)
Nie wiem jak reagowac na tego typu zaczepki, mowie mu tylko ze bede pracowała

Za bardzo tez poczulam sie pewnie kiedy on zaczol zbierac na swoje mieszkania,sklepy itp ,ja mam prace ale usiadlam na laurach :( ciuchy, kosmetyki, pierdoly,obrazki ,ramki, zdazylam wymienic ze 100razy jak bysmy mieszkali u siebie a puki co wynajmujemy mieszkanie za granicą. Czesto slyszalam , o bym chcial zebys nie klupowala tyle glupot, ty jeszcze nic nie uskladalas, zadnej kasy !! Tyle lat tu siedzimy. ale ja mialam to gdzies, przeciez on zbiera ja nie musze !!!! sama nadalam sobie przywilej do jego rzeczy ....
Musze z tym skonczyc !!!!
Chcialabym mu pokazac siez innej storny ze moje zycie nie jest zalzne od niego i ja sama tez potrafie sobie z tym wszystkim poradzić !!!! Ze tez potrafie miec mieszkanie swoje ... dopiero czytajc ksiaze zrozumialam ze faceci chca partnerki rownej sobie, jesli oni zajmuja sie biznasem ,chca by ich zony umialy tym biznesem gospodarowac, zarzacac....

Jak tylko to wszystko zmienić ???
Awatar użytkownika
Astra
Super Gaduła
Posty: 1827
Rejestracja: sob mar 22, 2014 1:28 am

Re: jak stać się "zołzą" w długoletnim związku

Post autor: Astra »

Jak widac zycie to nie jest bajka, a zwiazek dlugoletni to doskonaly sprawdzian na
dotarcie sie , poznanie swoich wad i zalet a takze wszelkich przyzwyczajen tych dobrych i tych
ktore sa najczesciej przyczyna rozpadu wlasnie zwiazkow dlugoletnich.
Jest wielka sztuka by umiec bez jakichkolwiek zgrzytow zapanowac nad soba nawzajem.
Nie zawsze to sie udaje, bo nikt ani kobieta ani mezczyzna nie znosi zbyt cukierkowych partnerow ani tez zbyt zolzowatych.
Na wspolne i udane zycie skladaja sie nie tylko dobrane charaktery ale caly arsenal
drobiazgow i zachowan ktore czesto nas wkurzaja , zloszcza i irytuja.
Dopasowanie sie do partnera niestety nie jest latwe , bo partner nie jest manekinem ani kukielka, lecz z krwi
i z kosci istota ktora miewa nastroje , humorki i kaprysy , no i
oczywiscie multum przyzwyczajen i paskudnych nawykow.
Ktore nam sie nie zawsze podobaja, wiec wychodzi wtedy czy jestesmy zolza czy spolegliwa
slodka dziewczynka, godzaca sie pokornie na rozne trudnoakceptowane zachowania naszego
ukochanego faceta.
Zaden tak naprawde zwiazek krotko czy dlugoletni nie jest sielanka , bo byc nie moze.
Wszyscy mamy swoje za uszami i wszyscy mamy rozne osobowosci ktore mozemy jakos ulepiac i naginac na swoje potrzeby .
Ale jesli zalezy nam na budowaniu stabilnego zwiazku opartego na milosci , akceptacji i zrozumieniu , to moze warto sprobowac porozmawiac bardzo szczerze ze swoim partnerem
o tym co nas boli , co nas wkurza i co nas dzieli, zamiast obmyslac strategie jak przeksztalcic sie ze slodkiej kobietki w zolze.
Zreszta takie rywalizowanie i ustawianie sie wzajemne ,to nie jest wg mnie dobra i uczciwa gra w zwiazku.
Bo to mi wyglada , ze chcecie siebie przerabiac na tzw. swoje kopyto.
A tego sie niestety nie da zrobic, bo predzej czy pozniej tak sie poklocicie i pogubicie w tych swoich udowadnianiach , ze oboje bedziecie mieli siebie zwyczajnie po dziurki w nosie.
Zreszta moim zdaniem to szkoda czasu na udowadnianie kto jest gora a kto nie. 8-)
zołza
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: ndz kwie 06, 2014 2:16 pm

Re: jak stać się "zołzą" w długoletnim związku

Post autor: zołza »

no wlasnie zolza nie udaje, musialas zle zrozumiec, przewaznie kobiety sie denerwuja jesli facet cos zle zrobil lub czego nie zrobil np. kochanie ja pomyje naczynia , odpocznij
i zostawiasz te naczynia, mija dzien i one dalej lerza ... ja sie wkurzam narzucam jemu ze mial to zrobic, ze mowil ze wieczorem pozmywa a mamy koelejny dzien ,po czym zmywam i kaze jemu nic juz nie obiecywac i chodze nadasana jak pingwin !!!!

zołza by tego nie zrobiła ( to okreslenie dobre nie te złe), ona by przemilczala, nie zwracala na te garnki uwagi az jej partner je umyje a kiedy by to zrobił by mu podziekowała ,zauwazyla by dobre strony :) ze je umył nie wazne czy dzien po czy nawet dwa dni ale umył :)

ja sie zloszcze i krzycze, zawsze sie łakomie na cos nie potrafie myslec logicznie , np partner ostatnio mowil okupnie domu, ja ze moze lepiej wieksze miasto wybrać i tam mieszkac i chcialam za wszelka cene go przekabacic na swoja strone a on sie bronił , przez co sie poklocilismy i teraz zadne do nikog nie dzwoni, a on mi napisal ze ma juz dosyc tych naszych klotni :( i to koniec, bym spobie szla na drzewo i do znajomych ak mi tak pasuje.
Nic sie nie wydarzylo ,ja sama bym na dluzsza mete nie mogla zyc w hałasie, ale zauroczylam sie chwila :( :( do tego ze zloscia podeszlam do teamtu , a pare tygodni temu mu mowilam ze na dojazdy trzeba liczyc tyle i tyle czasu, ze duzo wczesniej wstawac itd ... a za chwile co innego mi w glowie było ... o to chodzi ze moj facet mysli na przyszlosc ,robi tak by nam bylo dobrze a ja tego nie widze jak on sie stara tylko krytykuje bo uzaleznialm swoje zycie od niego :( , tak jak on by nie miał zadnego wyboru, nie mogl podjac zadnej decyzji sam tylko zawsze ze mna ,bo ja tego chce ... Mysle ze kazde z nas powinno zyc swoim zyciem, miec cele swoje i jedynie wspierac druga osobę w decyzjach a ja tego nie robię , nie chodzi o tego partnera ale o kazdego innego mysle ze by chodzilo :(
zołza jest miła włąsnie, ona wspomaga, wspiera nie krytykuje, widzi dobre rzeczy, tworzy zwazek przyjacielski partenrski, ma swoje zycie,swoje cele i nieglada sie na faceta i facet podaza za nia ... tak zrobila kolezanka moja, musiała wracac do PL, ma chorego tatę, jej partner mial zsotac jeszcze do pazdziernika... w glebi duszy sobie myślę, na pewno sie rozstana,nie ma szans, na pewno on zostanie tutaj ... nic podobnego ,on juz terz w maju wraca do niej... odaza za nim ,jest miła dla niego, nie krytykuje,nie krzyczy,nie awanturuje sie, jesli u nas byla by taka sytuacja ja na pewno bym w ciagu tego czasu poklocilam sie z 10 razy ... mam przyklad ,choc by teraz jego odmienne zdanie mnie wkurzyło, jak by musiał myslec to co ja chce uslyszec, jak by musial robic to samo, bo jesli nie ja sie denerwuje :(

to bym chciala w sobie zmienic !!! bo to nie jest miłe, ja bym tak nie chciala byc traktowana a jego tak traktuje ?? wymagam od niego by byl mily a sama nie jestem
wymagam by mi pomgał przejmował sie mna a sama tego nie robie co do niego ...

nie wiem czy sie odezwac czy czekac az on to zrobi ?? wiem ze to powinna byc moja decyzja, ale wsumie to ja go wkurzylam b kolejny raz zamiast mu powiedziec ze jestem z niego dumna,ze podejmie na pewno dobra decyzje to zaczelm kolejny raz sie wkurzac i zloscic ze chce cos zrobic, ze sobie cos tam zaplanował nie pytajac mnie o zdanie :(
nie chce juz tak robic a mimo to robie !!!!!!!!!!!! jak by nie mial prawa do zycia swojego ,tylko wszystko musialo sie krecic wokół mnie !!!

poczekam kilka moze jeszcze dni jak do srody sie nie odezwie zrobie to sama, a moge dluzej go przetrzymac ??? w koncu mi napisał ze to koniec ze ma dosyc , ja sie narzuciłam i mu napisalm ze pisze glupoty by przyjechał na swieta, ze jaki koniec,ze chce go przytulic i przerpasam ...

no i zaczelam czytac ta ksiazke ... i teraz nie wiem ,moze sie nie narzucać ? moze dać mu czas na przemyslenia, może dać mu odetchnąc od tych kłotni ??? nawet jak by to miały byc kolejne 3 tyogdnie ???

Z drugiej strony nic nie zrobił, to ja niepotrzebnie sie wkurzyłam ,zablokowałam jego w jego działaniu na rzecz swojego widzi mi sie.

Rozmowa telefoniczna była bardzo miła i sypatyczna,nawet mi powiedział ze przyjedzie moze na siweta, ja mowilam ale bilety drogie,nie szkofda kasy, on : eee tam, sprawdze,teraz nie bedzie zle, zapytam w pracy co mysla o tym, i czy mnie puszcza.
JA : no to pytaj ,fajnie by bylo ,przyjedziesz moze tutaj do mnie to spotkamy sie ze znajomymi
ON chciał sie spotkac ze mna, powinnam mu okazac czulosc ,ze go chce tutaj ...
pozniej samej bylo mi glupio, ze tak wyskoczylam jak filip z konopi :(
ON: no wiesz moze kuoie sklep zamiast tego domu, choc mama mi mowiła ze ten sklep kipski
Ja: aha, no ok ,dobra konczymy buzka, bo koszta zeby nie nabić

i juz w mojej glowie aha, sklep a ja pare dni temu robilam plany na dom !!! juz pokoje zaaranzowalam wyobraznia, lampe i krzesla do salonu a ten sklep chce ... i sie nakrecalam !!! po czym sie z nim poklocilam :(
a przeciez nic takiego sie nie stało ... tak jak by moje zycie bylo nieciekawe :( i musialo zalerzec od domu czy sklepu partnera ...
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość