Duchy istnieją...?
Re: Duchy istnieją...?
Zgodnie z tym co twierdzą naukowcy samoświadomość (świadomość własnego istnienia) to tylko "wydzielina" mózgu który osiągnął wystarczający stopień skomplikowania budowy. Dla deistów to nic innego jak dusza. W sumie nikt nie potrafi przeprowadzić wiarygodnego dowodu na poparcie swojej tezy. Naukowcy ekstrapolują założenia zmieniając je w prawo, a deiści nie starają się analizować tylko przyjmują na wiarę swoje założenia.
Re: Duchy istnieją...?
Elvis Presley, Adolf Hitler ponoć umarli a nikt nie potrafi tego udowodnić. 
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Duchy istnieją...?
Jasne
Ale tak poważniej, do powstania Teorii Względności Einsteina i modelu matematycznego czasoprzestrzeni, na podstawie Newtonowskiej teorii grawitacji naukowcy dowodzili, że wszechświat jest nieskończony i być może wieczny. Dopiero po przełomie Einsteinowskim zbudowano na nowo model kosmogoniczny i stwierdzono, że wszechświat powstał około 13 miliardów lat temu z ... osobliwości początkowej - taką nazwę wymyślono na to coś, czego nie rozumiemy. Obecnie w związku z odkryciem przez astronomów i fizyków teoretycznych istnienia czarnej materii i energii w zadziwiający sposób wpływających na niepokrywanie się modelu kosmogonicznego (tego obowiązującego) z tym co obserwujemy, szykuje się kolejny wielki przełom. Nie mniejszy niż ten po "wymyśleniu" czasoprzestrzeni. Obecnie fizycy starają się uchwycić obserwacyjnie istnienie bozonu Higgsa (dość mylnie nazywanego boską cząsteczkę) po to aby potwierdzić istnienie pola Higgsa odpowiedzialnego za istnienie masy wśród cząsteczek. Zresztą, mechanika kwantowa doszła w badaniach do poziomu w którym istnienie obserwatora może wpływać na powstawanie cząstek elementarnych i coraz trudniej jej poradzić sobie z potencjalnością istnienia w mikroskali.
Reasumując, nauka doszła do momentu w którym jest wiele niewiadomych i w przyszłości może całkowicie zmienić się nasze rozumienie pojęcia materii, istnienia i rozwoju świata a nawet związku przyczynowo skutkowego. Co to ma wspólnego z duchami/duszami i wiarą w to, że człowiek to nie tylko składowa wyładowań elektrycznych i reakcji chemicznych w mózgowych synapsach ? To, że nauka upraszcza rzeczywistość. Tworzy modele wystarczająco proste, aby były zrozumiałe, ale nie potrafi połączyć ze sobą w jedną całość mikro i makro oddziaływań, a poza tym wiele obserwacji z dziedziny duchowości, a priori uznaje za nieistniejące. Tak samo jak kiedyś Einsteinowską czasoprzestrzeń uznawano za bzdurny wymysł szwajcarskiego urzędnika patentowego.
Zastanówmy się czy ufamy nauce dlatego, że znamy dokładnie każdy wzór i zawiłość fizyki i kosmogonii (oraz ich ograniczenia), czy też zwyczajnie wierzymy w to, że naukowcy którzy stworzyli techniczną cywilizację, wykorzystując swoją niepełną wiedzę na temat natury, mają wystarczającą wiedzę, aby okrzyknąć ateistyczny nihilizm jedyną odpowiedzią na pytania dotyczące tego czym jest człowiek. Moim zdaniem po prostu wszyscy zakładają, że jeśli ktoś jest naukowcem "głównego nurtu" posiada patent na wszystkie odpowiedzi. Nie mówi się o wielu innych naukowcach, takich choćby jak Alfred Russel Wallace, znakomity przyrodnik, i współtwórca Darwinizmu który jednak zdecydowanie odcinał się od "głównego nurtu" twierdząc, że teoria Darwinizmu nie uwzględnia na przykład skokowych zmian w rozwoju organizmów. Zresztą było wielu innych naukowców wytykających nauce ograniczenia, ale szybko wypadali z "głównego nurtu", szczególnie jeśli zaczynali badać zjawiska powszechnie uznawane przez naukę za nieistniejące.
O rety ! ale się rozpisałem.
Przepraszam, ale lubię ten temat.
Ale tak poważniej, do powstania Teorii Względności Einsteina i modelu matematycznego czasoprzestrzeni, na podstawie Newtonowskiej teorii grawitacji naukowcy dowodzili, że wszechświat jest nieskończony i być może wieczny. Dopiero po przełomie Einsteinowskim zbudowano na nowo model kosmogoniczny i stwierdzono, że wszechświat powstał około 13 miliardów lat temu z ... osobliwości początkowej - taką nazwę wymyślono na to coś, czego nie rozumiemy. Obecnie w związku z odkryciem przez astronomów i fizyków teoretycznych istnienia czarnej materii i energii w zadziwiający sposób wpływających na niepokrywanie się modelu kosmogonicznego (tego obowiązującego) z tym co obserwujemy, szykuje się kolejny wielki przełom. Nie mniejszy niż ten po "wymyśleniu" czasoprzestrzeni. Obecnie fizycy starają się uchwycić obserwacyjnie istnienie bozonu Higgsa (dość mylnie nazywanego boską cząsteczkę) po to aby potwierdzić istnienie pola Higgsa odpowiedzialnego za istnienie masy wśród cząsteczek. Zresztą, mechanika kwantowa doszła w badaniach do poziomu w którym istnienie obserwatora może wpływać na powstawanie cząstek elementarnych i coraz trudniej jej poradzić sobie z potencjalnością istnienia w mikroskali.
Reasumując, nauka doszła do momentu w którym jest wiele niewiadomych i w przyszłości może całkowicie zmienić się nasze rozumienie pojęcia materii, istnienia i rozwoju świata a nawet związku przyczynowo skutkowego. Co to ma wspólnego z duchami/duszami i wiarą w to, że człowiek to nie tylko składowa wyładowań elektrycznych i reakcji chemicznych w mózgowych synapsach ? To, że nauka upraszcza rzeczywistość. Tworzy modele wystarczająco proste, aby były zrozumiałe, ale nie potrafi połączyć ze sobą w jedną całość mikro i makro oddziaływań, a poza tym wiele obserwacji z dziedziny duchowości, a priori uznaje za nieistniejące. Tak samo jak kiedyś Einsteinowską czasoprzestrzeń uznawano za bzdurny wymysł szwajcarskiego urzędnika patentowego.
Zastanówmy się czy ufamy nauce dlatego, że znamy dokładnie każdy wzór i zawiłość fizyki i kosmogonii (oraz ich ograniczenia), czy też zwyczajnie wierzymy w to, że naukowcy którzy stworzyli techniczną cywilizację, wykorzystując swoją niepełną wiedzę na temat natury, mają wystarczającą wiedzę, aby okrzyknąć ateistyczny nihilizm jedyną odpowiedzią na pytania dotyczące tego czym jest człowiek. Moim zdaniem po prostu wszyscy zakładają, że jeśli ktoś jest naukowcem "głównego nurtu" posiada patent na wszystkie odpowiedzi. Nie mówi się o wielu innych naukowcach, takich choćby jak Alfred Russel Wallace, znakomity przyrodnik, i współtwórca Darwinizmu który jednak zdecydowanie odcinał się od "głównego nurtu" twierdząc, że teoria Darwinizmu nie uwzględnia na przykład skokowych zmian w rozwoju organizmów. Zresztą było wielu innych naukowców wytykających nauce ograniczenia, ale szybko wypadali z "głównego nurtu", szczególnie jeśli zaczynali badać zjawiska powszechnie uznawane przez naukę za nieistniejące.
O rety ! ale się rozpisałem.
Re: Duchy istnieją...?
Chyba ktoś a dużo
z archiwum x się na oglądał
No heja
jestem mega mocny!
http://www.wakacyjna-pozyczka.pl/pozyczka-na-wakacje/
http://www.wakacyjna-pozyczka.pl/pozyczka-na-wakacje/
Re: Duchy istnieją...?
Myślę ze jest ''coś '' wiecej niz ciało.Wierzę w duchy.
Największą głupotą naszego gatunku jest to,że najwspanialsze bukiety przeznaczamy dla zmarłych...
Re: Duchy istnieją...?
Moja babcia opowiadała ze miała kilka razy kontakt z kimś z rodziny kogo nie ma już wśród nas. Wszyscy traktują historie babci z przymrużeniem oka ale jak o tym opowiada... to włos się jerzy :O
Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka
Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka
Piękno kobiety tkwi w szczegółach. Mój blog:
http://www.healthybeauty.pl/blog
http://www.healthybeauty.pl/blog
-
martynaly1991
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 10
- Rejestracja: wt lut 21, 2017 7:39 pm
Re: Duchy istnieją...?
Moje zdanie na temat duchów jest takie , że uważam je za istniejące . Sama nie miałam z nimi do czynienia ani razu . Jednakże słuchając opowieści innych ludzi uwierzyłam w nie .
Doksycyklina ulotka sprawdź tutaj.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość