Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zasluzyla

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Malinowapoziomka
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: czw mar 03, 2016 12:40 pm

Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zasluzyla

Post autor: Malinowapoziomka »

Cześć Dziewczyny :)
Jestem tu nowa :) powodem założenia konta jest problem (? - sama nie wiem czy to do końca problem, czy może moje głupie paranoje - weźcie proszę poprawkę na to że zdarza mi się czasem wyolbrzymiać to, co wydaje mi się złe czy to, czego się boję, to silniejsze ode mnie) związany z moim związkiem. Wybaczcie, że się rozpiszę, ale chciałabym przedstawić to w miarę jasno, bo sama nie lubię niedopowiedzeń więc ich unikam :)

Mam 23 lata. Zawsze odcinałam się od chłopaków, nie chciałam mieć chłopaka, wszystkie koleżanki miały, ja - tylko książki, kucie i sport. Całe liceum i początek studiów. Muszę (co jest nudne, przepraszam :P ) wyjaśnić jak to było ze studiami.
Nie dostałam się na swój wymarzony kierunek na uczelnię na którą chciałam iść (co poważnie "uszkodziło" moje poczucie własnej wartości, ale to już pominę), dostałam się na ten sam kierunek na uniwerek o słabszej renomie. Ale ten czas był mi chyba potrzebny bo się jako tako "wyrobiłam" - przestałam być taka nieśmiała i poprawiłam wygląd. Po 2 latach się przeniosłam. Trafilam do bardzo sympatycznej grupy (pamiętam jak się bałam! :D ) i właśnie w niej poznałam A. Z wyglądu spodobał mi się od razu. Z charakteru sama nie wiedziałam co myśleć, wydał mi się zbyt pewny siebie. Ale widziałam też że grupa go lubi - miał gadane i bardzo mi imponowal tym że jest inteligentny (wszystko łapał na zajęciach), wiec ocenilam go na plus.
Zaczął do mnie wypisywać na fejsie zwyczajne pierdoły w stylu (wiadomość o 23) "robie naleśniki, wpadniesz?". Olewalam, irytowało mnie to. Ale miałam do niego słabość.
Tak jakoś miesiąc trwała ta głupkowata pisanina. Potem grupa zrobiła integrację, klub, alkohol, dałam się zaprosić na spacer o 3 nad ranem "na wytrzeźwienie", potem na herbatę, bo zmarzłam, i już chyba nie muszę pisać jak się skończyło (to był mój pierwszy raz, do dziś stukam się w głowę jak mogłam być tak łatwa).
Byłam pewna że mnie potem oleje i cała grupa się dowie, ale zaczęliśmy się spotykać. A ja wpadłam po uszy i taka "wpadnięta" jestem już poltora rokum. Kocham go, bardzo mocno. I nadal chyba jestem zauroczona, okres motylków mi nie minął.
Ale... No właśnie jest ale.

Pierwsze ale. Jesteśmy ze sobą ciągle. Razem mieszkamy, jesteśmy w jednej grupie, w jednym kole naukowym, razem pracujemy (u jego ojca). I to mi nie przeszkadza, uwielbiam z nim przebywać. Ale on jest jakis taki nadopiekuńczy. W sensie że jak wychodzimy z dziewczynami z grupy to nie mogę wracać sama w nocy, on przyjezdża, chocby wiedział że laski to wykorzystają i każą się też odwieźć. Albo moze ja przesadzam i to normalne? Moze mam zle wzorce z domu? Ojciec matke olewal...

Drugie ale. Ma tez jakas obsesje na punkcie seksu. Odkad razem mieszkamy chce sie kochac codziennie. Nie wiem, moze jemu to pomaga sie odstresowac? Nie chodzi o to ze jest mi z nim zle bo dba o to zeby mi tez bylo dobrze, tylko ze wlasnie dla mnie to jest za czesto.
Ja mam jakies takie dziwne okresy, ze raz moglabym sie kochac nawet 3 razy dziennie i tak przez kilka dni, a potem przez kilka dni ze wcale. I jego to chyba wtedy frustruje. Ale nie okazuje tego. Nie zmusza mnie, mowi ze rozumie, ale widze ze go potem nosi. Moze to uzaleznienie? Czym to sie objawia?

Trzecie ale. Boli mnie to, z jakiej rodziny pochodze. Nikt nie pil, ale ojciec mocno nas - mnie i matke - zjechal psychicznie. Zawsze zle. Warczal na wszystkich na okraglo (jestem jedynaczka). Matka przez to dostala nerwicy. I z nia tez nie dalo sie normalnie pogadac juz wtedy. Finansowo bylo kiepsko. U niego za to istna sielanka. Czasem mi glupio i tak sobie mysle ze to jemu wszystko zawdzieczam. Mieszkam z nim- to jego rodzice oplacaja mieszkanie, jego ojciec nie chcial sluchac jak mowilam ze chce sie dokladac - bo mowil ze A. tez sie nie doklada, ze jestesmy mlodzi, bla bla bla. Standard mojego zycia sie podniosl (mam prace, mam pieniadze ktore moge wydawac wlasciwie na co chce, mieszkamy blisko uczelni i pracy - wczesniej mialam 30 km w jedna strone - musialam wstawac przed 5 nie raz). Nawet zycie mojego kota zawdzieczam jemu - gdybym nie miala tej pracy nie mialabym kasy na operacje.
I mi z tym glupio. Czasami strasznie glupio. Mimo ze czuje ze bardzo mnie szanuje. Balam sie ze bedzie mnie traktowal jak kure domowa - jak moj ojciec matke - ale jest przekochany.
Mam tez wrazenie ze na to wszystko nie zasluzylam. Na te studia, na dobre oceny, na prace, na przyjaciolki i przede wszystkim na A. Wiem ze to ma podloze w mojej rodzinie - zdaniem rodzicow mialam miec zawsze slaba prace za 1000 zl (ojciec zawsze podkreslal ze nikt mi nie da wiecej niz 1300), w dodatku fizyczna, faceta w stylu mojego ojca i jak cos bylo ok to zawsze "sie udalo" (nie ze np zasluzylam na stypendium, zawsze bylo ze mi sie udalo).
Mam wrazenie czasami ze wlasnie nie zasluzylam. A. mowi ze jak to slyszy to ma ochote zamordowac mojego ojca. A ja mysle tylko ze niw warto. Nie potrafie go (ojca) kochac.
Jeszcze jedna sprawa mnie zabolala. Siostra ojca widziala nasze zdjecia z wakacji (do wakacji sie po rowno dokladalismy). Ja ich nie wrzucalam, tylko A. No ale bylam oznaczona. Byly rozne, "najsmielsze" w strojach kapielowych, ale chyba nie o to jej chodzilo. Napisala mi wiadomosc ze jestem zwykla dzi*wka ktora uciekla (?) z domu zamiast pomagac rodzicom, ze sie sprzedalam, ze jestem mniej warta niz modelki ktore sie sprzedawaly bogatym Arabom itd. Zabolalo.
A moze jestem od niego zbyt uzalezniona?

Przepraszam ze na koncu troche bez ladu, ale nie potrafie mowic o rodzinie bez emocji.
Nie wiem sama co myslec :/
szugaro
Jestem tu nowa :)
Posty: 9
Rejestracja: wt mar 08, 2016 2:08 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: szugaro »

ja myslę, ze z Tobą nie ma problemu. Twoja ciotka go ma. Jak można tak nazwa swoją bratanicę
Malinowapoziomka
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: czw mar 03, 2016 12:40 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: Malinowapoziomka »

Ja mam problem tej natury, ze ciagle mysle o przeszlosci. I nie potrafie jakos sie psychicznie oderwac :(
Pletwa Reborn

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: Pletwa Reborn »

Malinowapoziomka pisze:
Ale on jest jakis taki nadopiekuńczy. W sensie że jak wychodzimy z dziewczynami z grupy to nie mogę wracać sama w nocy, on przyjezdża, chocby wiedział że laski to wykorzystają i każą się też odwieźć.
No właśnie co dziewczyny o tym sądzicie? Bo widzę że często moje koleżanki na to narzekają, a według mnie to jest nienormalne czepiać się, że facet chce żebyście były bezpieczne.
Malinowapoziomka
Jestem tu nowa :)
Posty: 6
Rejestracja: czw mar 03, 2016 12:40 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: Malinowapoziomka »

Pletwa Reborn pisze:
Malinowapoziomka pisze:
Ale on jest jakis taki nadopiekuńczy. W sensie że jak wychodzimy z dziewczynami z grupy to nie mogę wracać sama w nocy, on przyjezdża, chocby wiedział że laski to wykorzystają i każą się też odwieźć.
No właśnie co dziewczyny o tym sądzicie? Bo widzę że często moje koleżanki na to narzekają, a według mnie to jest nienormalne czepiać się, że facet chce żebyście były bezpieczne.
No on jest taki ze nie ma pretensji nigdy, ze wypije, tancze itd.
Wiec nie jest najgorzej. Facet mojej kolezanki sie czepia, ze np. za duzo wypila. On nie. Na urodziny troche przecholowalam, to sie smial tylko i nabijal ze mnie na nastepny dzien, bo spiewalam w aucie :D
Ale moglabym wrocic taksowka, ale on mowi ze taksowkarze bywaja rozni :D
Awatar użytkownika
joaska86
Miła Kobietka
Posty: 32
Rejestracja: wt kwie 19, 2016 2:26 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: joaska86 »

Myślę, że skoro wreszcie Ci się w życiu poukładało, to nie powinnaś mieć takich przemyśleń. odetnij się od tego, co Cię ciągnie w dół i żyj pełnią życia.
Obcasy.pl
Jestem tu nowa :)
Posty: 19
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 1:40 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: Obcasy.pl »

Zawsze tak jest tak jest dobrze. Zaczynamy analizować i szukać dziur w całym.
Kochana! Nie szukaj tylko ciesz się ze wspólnie spędzonych chwil!
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Czy on jest zbyt zaborczy/uzależniony od seksu/nie zaslu

Post autor: BlackWolf »

Przeszłość to zamknięty rozdział. Jest za Tobą. Liczy się to, co jest teraz.
Nigdy nie wmawiaj sobie, że na coś nie zasłużyłaś. Jesteś dobrą, wrażlwią kobietką -to tylko los Cię nie rozpieszczał. Teraz daje to, co dobre, więc bierz od życia tyle ile się da. Bądź szczęśliwa. Nie patrz na to co mówią inni. Zawsze znajdzie się ktoś zawistny i zazdrosny, który usiłuje popsuć życie drugiemu.

Co do Twojego chłopaka - wiesz, każdy facet ma różne potrzeby. Jeden musi kilka razy a drugi prawie wcale. ;) I to nie oznacza niczego złego w obu przypadkach.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler] i 1 gość