Czy jestem jakaś dziwna...?
-
paula
Czy jestem jakaś dziwna...?
Niedawno wróciłam z walentynek. Spędziliśmy je naprawdę bardzo milutko, nawet odważyłam się na wspólną kąpiel. I wszystko byłoby cudownie gdyby nie fakt że mój ukochany właśnie wybiera się do znajomych na piweczko. Nie przeszkadza mi to nawet tak bardzo, niech idzie po całym tygodniu i niech się napije do odstresowania, ale... no właśnie..
ja potrafię zrozumieć taki męski wieczór: piwko, czipsy itd.
Ale on został zaproszony do... swojej koleżanki! Co prawda ta koleżanka ma chłopaka (który jest najlepszym kumplem mojego faceta) ale to nie zmienia faktu że wnerwia mnie to jak nie powiem co! wszędzie gdzie oni idą - idzie też ona!
jeśli chodzi o to czemu ja nie chodzę razem z nim - mieszkamy w miejscowościach oddalonych od siebie o ok. 10km. Niby nie dużo ale ja nie jestem typem który spałby u swojego faceta. Ja mam swój pokój, swoje łóżko. Poza tym jakieś takie wieczorne wychodzenie z domu nie jest czymś co lubię. Raczej o 22 to ja wracam do domu a nie z niego wychodzę.
Nie chcę aby on to jakoś odczuł. Delikatnie mu wspominam że tak nie do końca mi się podoba że ona zawsze z nimi wszędzie chodzi - no ale co on może za to? ona chodzi ze swoim facetem. Nie chcę się z nim z tego powodu kłócić bo przecież to by było nie fair gdyby on rezygnował z mojego powodu ze znajomych. Ale planujemy za 1,5 roku ślub. I okropnie się boję że potem, po ślubie, będę taką zołzą która nie pozwoli mu wyjść na to felerne piwo noo!!!!!
co robić? jak sobie z tym poradzić?
ja potrafię zrozumieć taki męski wieczór: piwko, czipsy itd.
Ale on został zaproszony do... swojej koleżanki! Co prawda ta koleżanka ma chłopaka (który jest najlepszym kumplem mojego faceta) ale to nie zmienia faktu że wnerwia mnie to jak nie powiem co! wszędzie gdzie oni idą - idzie też ona!
jeśli chodzi o to czemu ja nie chodzę razem z nim - mieszkamy w miejscowościach oddalonych od siebie o ok. 10km. Niby nie dużo ale ja nie jestem typem który spałby u swojego faceta. Ja mam swój pokój, swoje łóżko. Poza tym jakieś takie wieczorne wychodzenie z domu nie jest czymś co lubię. Raczej o 22 to ja wracam do domu a nie z niego wychodzę.
Nie chcę aby on to jakoś odczuł. Delikatnie mu wspominam że tak nie do końca mi się podoba że ona zawsze z nimi wszędzie chodzi - no ale co on może za to? ona chodzi ze swoim facetem. Nie chcę się z nim z tego powodu kłócić bo przecież to by było nie fair gdyby on rezygnował z mojego powodu ze znajomych. Ale planujemy za 1,5 roku ślub. I okropnie się boję że potem, po ślubie, będę taką zołzą która nie pozwoli mu wyjść na to felerne piwo noo!!!!!
co robić? jak sobie z tym poradzić?
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
sama niewiem , rozumiem meskiee piwko i to ok , ale jesli tam jest kobieta to tez by mi sie niepodobało
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
Faceci już tak mają. Umów się z koleżankami i zaproście w odwecie jakiegoś rodzynka. Może jak opowiesz swojemu panu jak się świetnie bawiłaś to ukłuje go szpila zazdrości...
-
paula
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
ale czy takie rozwiązanie jest dobre? ja nie chcę mu robić na złość. On chyba nie zdaje sobie sprawy z tego że ja to trochę inaczej niż on interpretuję. Ja wiem że to jest dziewczyna jego kumpla, że tak naprawdę to on idzie się z kumplem napić piwa a jego laska zawsze jest do niego przyklejona. No ale kurde!!!! jestem kobietą i gdzieś tam podświadomie jestem o to zazdrosna! wnerwia mnie to ale nie chcę się o to kłócić. A wiem że jak się odezwę to będzie że się czepiam i niepotrzebnie znów kilka gorzkich słów byśmy sobie powiedzieli... a nie jest nam to teraz potrzebne...drzemag pisze:Faceci już tak mają. Umów się z koleżankami i zaproście w odwecie jakiegoś rodzynka. Może jak opowiesz swojemu panu jak się świetnie bawiłaś to ukłuje go szpila zazdrości...
jestem z nim naprawdę szczęśliwa, ale czuję że te nasze spotkania są wyliczone czasowo. Od 17 do 20, potem mnie odwozi do domu i leci na 21 do kumpli. Mówiłam mu już o tym kiedyś. Na co stwierdził że ma prawo iść na piwo. Ok!!! idź sobie, ja ci nie bronie ale idź z samymi kumplami!!!!!
ta dziewczyna może i jest sympatyczna (miałam możliwość ją poznać raz gdy byliśmy na wspólnej nocy muzeum), ale nie zmienia to faktu że jestem poniekąd o nią zazdrosna!!!!!!!!!!
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
Skoro ona idzie ze swoim chłopakiem to czemu ty nie możesz iść? Idziesz z nim i koniec, tylko wiesz on sie na pewno boi tego że ty go będziesz ograniczać, i że jak zrobi coś nie tak to ty będziesz na niego krzywo patrzeć.
Adrian

Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
Też uważam, że mimo iż nie masz ochoty na takie wyjścia późnym wieczorkiem, powinnaś jechać z nim do jego kumpla, może jak już będziesz wiedziała jak spędzają czas itd. powoli ta zazdrość zniknie...
-
paula
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
rozumie, tylko jak ja potem wrócę do domu? musiałabym się tłuc autobusem 20 minut o godzinie 23. Średnio mi się to uśmiecha. U niego też spać nie będę, a jak on się piwa napije to raczej też nie odwiezie mnie.
I nie szukam dziury w całym - bo może tak to teraz wygląda. Ja po prostu uważam że wnerwia mnie obecność tej dziewczyny na ich spotkaniach. A najbardziej doprowadza mnie do szału fakt że ona go zaprasza do siebie. Co prawda są z jej chłopakiem ale nooo!!!!
I nie szukam dziury w całym - bo może tak to teraz wygląda. Ja po prostu uważam że wnerwia mnie obecność tej dziewczyny na ich spotkaniach. A najbardziej doprowadza mnie do szału fakt że ona go zaprasza do siebie. Co prawda są z jej chłopakiem ale nooo!!!!
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
No dobrze, więc może poproś go, aby tak raz nie napił się tego piwa i po prostu Cię odwiózł???
-
paula
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
tylko że oni właśnie po to się spotykają aby się napić tego piweczka.
Mamy razem jechać na wakacje z tymi znajomymi. Co prawda my jedziemy na dłużej, oni wpadną do nas na kilka dni. Ale już mnie złość bierze jak tylko pomyślę sobie że ona tam będzie. Chociaż ja tak naprawdę jej nie znam to wiem że będę się w jej towarzystwie źle czuła...
Mamy razem jechać na wakacje z tymi znajomymi. Co prawda my jedziemy na dłużej, oni wpadną do nas na kilka dni. Ale już mnie złość bierze jak tylko pomyślę sobie że ona tam będzie. Chociaż ja tak naprawdę jej nie znam to wiem że będę się w jej towarzystwie źle czuła...
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
A to dlaczego nie chcesz u niego spać przecież to chyba nie jest nic takiego
Adrian

Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
Ty może powinnaś właśnie poznać tą dziewczynę lepiej, może wtedy już nie będzie dla Ciebie takim zagrożeniem...
Dostrzegam jeden plus w tej sytuacji:) zazdrość jest dobra hehe
tylko że umiarkowana, więc nie możesz być zazdrosna jeśli nie masz ku temu podstaw, poznaj swojego "wroga", zakumpluj się z "nim", wtedy już nie będzie taki straszny.
Dostrzegam jeden plus w tej sytuacji:) zazdrość jest dobra hehe
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
Ja rozumiem kwestie spania u chłopaka, ostatecznie może i dla mnie czy dla mojego faceta to nie byłoby może takie straszne, ale dla rodziców zarówno jednych i drugich, niestety tak, więc nie dziwię Ci się że nie chcesz. Zresztą mój mi kiedyś powiedział, że jego zdaniem dziewczynie nie pasuje żeby spała u chłopaka, w drugą stronę jest jeszcze do przyjęcia.
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
szanujaca sie dziewczyna tak . tez jestem takiego zdania , wiem ze to sa niedzisiejsze myslenia ale sa zasady ktorych we wlasnym zyciu sie przestrzega
-
paula
Re: Czy jestem jakaś dziwna...?
rozmawiałam wczoraj z nim na ten temat bo sytuacja się powtórzyła.
Powiedział że on tego w takich kategoriach jak ja nie widzi i nawet przez myśl mu nie przeszło że mnie może być po prostu przykro z tego powodu. Dla niego to jest wyjście jak każde inne i nie widzi w tym nic złego. I z moimi "urojeniami" muszę sobie sama dać rady bo on nie jest w stanie z tym nic zrobić.
o kwestii spania już się wypowiedziałam, po prostu nie wchodzi to w grę. Nie jesteśmy małżeństwem byśmy razem spali.
Więc muszę sama sobie wszystko poukładać i po prostu przyjąć do wiadomości że po bardzo upojnym wieczorze mój chłopak idzie (ze swoim kolegą) do koleżanki. No cóż, sytuacja po prostu na 5+!
Powiedział że on tego w takich kategoriach jak ja nie widzi i nawet przez myśl mu nie przeszło że mnie może być po prostu przykro z tego powodu. Dla niego to jest wyjście jak każde inne i nie widzi w tym nic złego. I z moimi "urojeniami" muszę sobie sama dać rady bo on nie jest w stanie z tym nic zrobić.
o kwestii spania już się wypowiedziałam, po prostu nie wchodzi to w grę. Nie jesteśmy małżeństwem byśmy razem spali.
Więc muszę sama sobie wszystko poukładać i po prostu przyjąć do wiadomości że po bardzo upojnym wieczorze mój chłopak idzie (ze swoim kolegą) do koleżanki. No cóż, sytuacja po prostu na 5+!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość