Coś na niby ?
Coś na niby ?
Od roku spotykam się z facetem, ale nasze relacje są dość okrojone. Mianowicie świetnie się dogadujemy, ale nie mamy dla siebie zbyt dużo czasu, boooo. Mójego Tż pożera praca, nie ma na nic czasu, tylko praca i praca. Jestem w stanie zaakceptować fakt, że praca w życiu mężczyzny jest na pierwszym miejscu, ale żeby przez nią nie mieć czasu na nic innego ? Planuje ślub, dzieci i powtarza, że bardzo mnie kocha, niemniej jednak kompletnie nie ma dla mnie czasu, bo wiecznie coś ma do załatwienia, zrobienia, a ja jestem na dalszym planie, często dochodzi do sytuacji, że widujemy się raz w tyg bo na więcej nie ma szans. Rozmowy nic nie wskórały, tłumaczy się że po całym tygodniu jest tak zmeczony, ze pada na pysk i potrzebuje odpoczac. Mam wrazenie, ze jestem dla niego łatwym kąskiem, ma kobiete, nie jest sam i tak mu wygodnie. Zawsze wydawało mi się, że jak facetowi zależy to chocby skały pękały...to znajdzie czas i sposob, a w naszym wypadku woli isc wczesniej spac. Dziewczyny, czy w zwiazku to jest normalka ? Sama juz nie wiem co robic, ani myslec
( nawet walentynki spedzilam sama bo praca. Brakuje mi juz sił zeby to tolerować. Mieszkamy od siebie 2 ulice, a widujemy sie jak kot napłakał, bo zawsze sa wazniejsze rzeczy do zrobienia. Dodam, że gdy się spotykamy to naprawdę widze, ze mu zalezy, ale na drugi dzien wszystko wraca do normy. Czy to po prostu taki typ człowieka ?? Nawet w wolny dzien woli do poznego wieczora siedziec sam, niz zaproponowac np wyjazd do sasiedniego miasta, czy spacer.
Re: Coś na niby ?
To już taki typ - wypisz wymaluj moj mąż - zawsze coś ważniejszego , gonitwa za czymś ,głowa zajęta swoimi sprawami.Niby mu zależy , ale trzeba się tego doszukiwać , nie jest to oczywiste i odczuwalne. Jeśli się nie czuje , że jest się kimś ważnym na co dzień , związek nie daje zadowolenia i z czasem powoduje wiele frustracji , co raczej kiepsko wpływa na poczucie wartości. Zaczynamy myśleć że nie jesteśmy dość atrakcyjne, dość interesujące . U mnie wiele lat temu spowodowało to stany depresyjne , z których jakoś się wygrzebałam ale wiele wysiłku kosztowało mnie udowadnianie sobie , że jestem coś warta . Obecnie osiągnęłam spokój ducha , ale tylko dlatego ,że pewne sprawy sobie odpuściłam i zajęłm się sobą w poczuciu , że to nie ze mną jest coś nie tak...Obecnie obserwuję związek mojego syna i w jego dziewczynie widzę siebie sprzed lat, Q wszystko musi się dopominać , bo zawsze jest coś lub ktoś ważniejszy Aż mi się chce powiedzić : uciekaj gdzie pieprz rośnie
ale przecież nie mogę , bo syn twierdzi ,że bardzo mu na niej zależy. Ja patrząc odczuwam za nią emocje , które tak dobrze znam. Może ona będzie silniejsza i wcześniej osiągnie równowagę i silniejszą pozycję w związku ale póki co musi czasami "zaskamleć" o to co powinno po prostu być odczuwalne w zdrowym związku. Tak to już jest żę oddalenie powoduje silniejszą potrzebę bliskości partnera , może więc spróbuj pograć jego bronią i każ mu ztęsknić i zaniepokoić się o ciebie... Wiem ,że to dziecinne ale skoro nie jesteś jeszcze żoną to warto zdobyć pewność ,że to ten na caaałe życie
Re: Coś na niby ?
ladybug, zapytam w ten sposób: czy ta jego gonitwa za pracą jest chociaż warta zachodu?
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
No colours anymore, I want them to turn black
Re: Coś na niby ?
Już na starcie odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś w stanie to zaakcptować.
Jesli sygnalizowałas mu że Ci to nie pasuje i nic to nie dało...to pewnie nic w tej kwestii się nie zmieni.
Pomyśl czy chcesz zakładać rodzinę z kimś kto wiecznie nie będzie miał dla Was czasu?
Jesli sygnalizowałas mu że Ci to nie pasuje i nic to nie dało...to pewnie nic w tej kwestii się nie zmieni.
Pomyśl czy chcesz zakładać rodzinę z kimś kto wiecznie nie będzie miał dla Was czasu?
Bo w życiu ważne są tylko chwile...
Re: Coś na niby ?
A może masz za mało wyrozumiałości? 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość