Witajcie Kobietki i Faceci. Przepraszam, nie chcę Was specjalnie zanudzać, ale potrzebuję pomocy i wyjaśnienia pewnych spraw, dlatego muszę się trochę rozpisać. Prosiłabym o obiektywne informację i o obiektywne zdanie co sądzicie o całej tej sytuacji bo ktoś się tu pogubił... chyba nie ja ?!?
Otóż... właśnie rozpadło się moje małżeństwo, mąż uważa, że to moja wina, a ja uważam, że już jemu całkiem odwaliło, ale po kolei:
Oboje mamy po 38 lat, para 20 lat, 15 lat po ślubie, synek 4,5 miesiąca i to nasze pierwsze dziecko !!!
Różne kłopoty i perypetie (jak chyba w każdym normalnym małżeństwie) twają różnie ale chyba od zawsze, ale do meritum. Mąż zdradził mnie niedługo po ślubie i od tego czasu byłam na 1000% przekonana i zapewne to robił choć nigdy go nie złapałam, że robi to cały czas, ja też zaczęłam to robić, Około dwa lata temu wydał się mój trwający 4 lata romans, ale było ich znacznie więcej (to były różne znajomości, niektóre kończyły się tylko na pisaniu smsów i nawet nie dochodziło do spotkań). Wówczas mąż postanowił mi wybaczyć, choć miałam przyznać się "do wszystkiego", żeby już nic więcej nowego po jakimś czasie się nie wydało. Niestety on cały czas w tym grzebał i co jakiś czas wychodziły nowe rzeczy, do których nie miałam odwagi się przyznać. Wylądowaliśmy na terapii małżeńskiej (po jego zdradzie ja go prosiłam o to, ale on nawet nie chciał o tym słyszeć, a teraz poszliśmy bez gadania), a on na terapii indywidualnej na którą (podobno) chodzi do dziś. Terapia super, zaczęliśmy funkcjonować zupełnie inaczej niż minione lata. Zbliżyliśmy się do siebie jak nigdy wcześniej, ale oczywiście byłoby to zbyt piękne. Na terapii Pani "wyośliła" nam oboje mnóstwo mnóstwo różnych błędów wobec siebie, ale uczciwie muszę wspomnieć, że między nimi była też diagnoza, że mam ze swoją mamą relację "małej Asi, którą mama chroni przed całym światem, a w szczególności przed mężem", oraz że "jeśli nie wywalę mojej mamy z tego małżeństwa to to małżeństwo tego nie przetrwa". Wówczas oboje to zignorowaliśmy, bo uznaliśmy że to bez większego znaczenia. Z tym, że okazało się, że dla mojego męża to nie jest do przeskoczenia. Ja zupełnie nie rozumiem o co im chodziło ?!?! Fakt, mam może z mamą specyficzną relację. Od czasu śmierci mojego taty zajęłam się mamą, żeby nie została sama (to było 10 lat temu i już tego dnia, kiedy tata zmarł porzuciliśmy z mężem wynajmowane wówczas mieszkanie w innym mieście i tego samego dnia przeprowadziliśmy się do mamy, aby jakoś postawić ją na nogi - 500m od nich budowaliśmy wówczas dom) i nawiązała się między nami specyficzna nić. Mama z resztą przy tym jak wyszła moja zdrada powiedziała, że nawet gdybym kogoś zabiła to i tak broniła by mnie, a w sumie to nawet męża obarczyła winą za to że go zdradzałam... Mama jest przt mnie zawsze kiedy jej potrzebuję, a mąż wiecznie od rana do nocy jest w pracy.
Zaszłam w ciąże, zupełnie nieplanowaną. Przez całe małżeństwo się nie udało, ale też się nie staraliśmy wcześniej. Najpierw ja płakałam, a mąż zwariował w związku z nią bardzo pozytywnie. Niestety straciliśmy tę ciążę około 12 tygodnia. Od tego czasu mąż bardzo naciskał, żebyśmy się postarali - ja też chciałam ale bardzo się bałam. Przełamałam się, choć bardzo się bałam. Udało się praktycznie za pierwszym razem. Generalnie było między nami różnie. Dobrze, ale mąż co jakiś czas odwalał różne akcje związane z tymi moimi zdradami (co jakiś czas "wypadał jakiś trup z szafy" - kolejna osoba, z którą coś kręciłam, choć niekoniecznie chodziło o seks - po prostu chciałam być wtedy dla kogoś ważna). Ogólnie było nieźle, gdyby nie te akcje... Mąż co chwile się wyprowadzał na kilka dni, ale zawsze wracał i się dogadywaliśmy (do następnego razu!). Moja mama zawsze przy mnie... choć mieszkamy osobno, ale zawsze mogę do niej zadzwonić, ona nigdy mnie nie skrytykuje... ale do rzeczy...
Od czasu jak po terapii zaczęliśmy z mężem odsuwać z naszego małżeństwa moją mamę ona (podobno) zaczęła jak on to mówi walczyć z moim mężem. Nie chcę się rozpisywać, ale jak twierdzi mąż (mnie przy tym nie było) zaczęła nazywać go "ch*** je***ym", pedałem, pedofilem, gołodupcem (mamy rozdzielność majątkową, zrobioną przed ślubem na życzenie męża, a nasz dom jest zapisany na mnie, bo mąż prowadzi firmę /swoją drogą rozdzielność niestety się przydała, bo ktoś mężowi nie zapłacił ogromnej kwoty kilka lat temu i firma zbankrutowała i zostało kupę długów i problemów po tym, ale dom się ostał/). Podobno też kiedyś moja mama przy jednej z naszych awantur powiedziała do niego, że ma "spier*** z tego domu (naszego) i cieszyć się jeśli pozwolę zabrać mu ze sobą tą kupę szmat i te swoje śmieci".
JA TEGO WSZYSTKIEGO NIE SŁYSZAŁAM WIĘC NIEWIEM CZY TAK BYŁO. Mąż jednak wszedł z moją mamą w otwarty konflikt. Wiele razy próbował mi mówić, żebym coś z tym zrobiła, bo jeśli nie to straszył mnie, że on to załatwi z moją mamą, ale skutecznie tak, że ona dostanie zakaz wstępu do naszego domu ?!?! Przecież to niedorzeczne bo to moja mama !!!!! A zapomniał już, że jak firma bankrutowała to mama pozyczyła nam dosyć dużą kwotę pieniędzy, której ostatecznie kazała nie oddawać ?!?
ZNAM SWOJA MAMĘ I WIEM, ŻE MOGŁA NIE RAZ MU DOGADAĆ, ALE JAK MOGĘ STAWAĆ ZA NIM JAK NIE MAM PEWNOŚCI, ŻE ONA COŚ TAKIEGO POWIEDZIAŁA ?!? PRZECIEZ ON MOŻE ZMYŚLAĆ, A NA DODATEK ONA ZAWSZE SIĘ WYPIERA I MÓWI, ŻE NIC TAKIEGO NIE BYŁO. JAK MAM MU WIERZYĆ ???
Jak urodził się nasz synek to już po kilku dniach mąż znów się wyprowadzał, bo rzekomo znów coś mu powiedziała a ja rzekomo nie zareagowałam tak, jak powinna zareagować żona gdy ktoś robi krzywdę jej mężowi, i że ja rzekomo niewiem gdzie jest moja rodzina. Ja głupia klęczałam przed nim kilka dni po porodzie i przepraszałam choć sama niewiem za co ?!? Przecież ja nic nie zrobiłam !!!
On cały czas nawalał mnie, że ja niewiem gdzie jest moja rodzina, a przecież moja rodzina to synek, mąż i mama. Nikogo więcej na tym świecie nie mam. Czy oni nie mogą się dogadać ?!? On chciał odciąc mnie od niej bo mu podobno nagadała ?!?
Dodam jeszcze, że kiedyś np. była taka sytuacja, że on poprosił mojego brata z żoną, żeby pomogli nam się dogadać: przyszli do naszego domu i jak bratowa zaczęła napieprzać na niego to powiedział, że nie takiej pomocy oczekiwał i że wobec tego prosiłby, żeby jednak sobie poszli na co szwagierka powiedziała "z tego co wiem to nie twój dom, a nawet nie jesteś tutaj zameldowany, więc jak się zaraz nie zamknie to wezwie (ona) policje i go zawiną..." odrobinę przesadziła i nawet mój brat ją trochę uspokajał. Sytuacja się uspokoiła, mąż na spokojnie opowiedział IM w czym jest problem, co mój brat w sumie skwitował że na szacunek to powinien sobie mąż zapracować, a tego nie zrobił więc co się dziwi, że moja mama go tak traktuje...
To oczywiście rozogniło sytuację jeszcze bardziej!!!
Od tego czasu mocno ograniczyłam chodzenie do mamy (bywałam tam maksymalnie dwa razy w tygodniu + jeżdzimy co czwartek razem na zakupy, ograniczyłam też rozmowy telefoniczne do kilku w tygodniu), ale to dla męża oczywiście było za mało. Mąż całymi dniami jest w pracy: musimy z czegoś żyć, a jeszcze goni długi, których narobił. On chce mnie odciąć od rodziny zupełnie twierdząc, że moja mama jest jego wrogiem więc powinna być też moim. Fakt nie stanęłam za nim, ale przecież nie mam pewności czy ona na pewno mu tak mówiła.
Trzeba było chrzcić dziecko, a mąż nie dopuszcza możliwości, żeby na chrzicnach była moja mama. Doszło do sytuacji, że mówi, że OKEJ, ochrzcijmy dziecko bez gości. Zaprośmy tylko chrzestnych i ochrzcijmy dziecko. Jest nawet skłonny nie zaprosić swojej mamy byle tylko mojej nie było... ON JEST NIENORMALNY ?!? Przecież mogliby się dogadać... W mojej rodzinie zawsze chrzciny to ogromne wydarzenie i ja nie dopuszczam możlwiości, żeby na chrzcinach nie było mojej mamy. Wolałabym, żeby jego na chrzcinach nie było niż mojej mamy, co z resztą mu powiedziałam... Noi wychodzi na to, że jego nie będzie, ale o tym później.
Kiedyś mąż jak była jeszcze u nas moja mama wieczorem jak wrócił wziął nas obie do stołu i powiedział jej że sobie nie życzy, żeby tak go traktowała i że jak jeszcze raz tak go potraktuje to nałoży na nią zakaz wstępu do naszego domu. Noi słowa dotrzymał. Już kilka dni po tej rozmowie wyrzucił ją z domu wyzywając od ostatnich...
Od tego czasu tylko ja tam chodziłam do niej, ona nie przychodziła zupełnie - nawet nie odwiedzała wnuka, bo przecież jej zabronił !!!
W międzyczasie trafiliśmy jeszcze na jedną sesję terapii, ale terapeutka podsumowała, że jedyne w czym może nam pomóc w tej sytuacji to dobrze się rozwieźć, bo jeśli ja nie zamierzam odpuścić mamy, a on nie zamierza odpuścić tego tematu to nie ma opcji, żebyśmy się dogadali więc tylko rozwód wchodzi w grę, choć zgodnie z instrukcjami terapeutki mąż przestał traktować moją mamę jakkolwiek: osoba nieistniejąca dla niego - wcześniej czasami zapraszał ją na kawę, albo robił jakieś ruchy, które miały zmierzać podobno do pogodzenia, ale podobno zawsze kończyły się tym, że ona coś nowego mu dowalała (podobno, bo ja tego nie słyszałam nigdy). Więc jak mam mu wierzyć skoro mama zwsze się wypiera i mówi, że nic takiego nie miało miejsca
Było względnie dobrze do czasu, aż kolejna awantura o nią w naszym domu, na którą dołączył się mój brat i moja bratowa. Przyszli do nas i stwierdzili: proszę iśc jutro do mamy na imieniny bo mama jest w depresji, nie wychodzi z ogródka, z nikim nie rozmawia. Mąż oczywiście się nie zgodził, a jak spytałam czy będzie obrażony jak ja pójdę (15 sierpnia święto) to skwitował tylko, że oczywiście że będzie... Wówczas brat zapytał w sumie nas obojga: no dobra a co zrobicie ze świetami ? (od 15 lat zawsze wigilię spędzaliśmy u mojej mamy). Mąż mówi: jak to co ?!? Mamy już teraz kopletną swoją rodzinę ja, żona i dziecko więc zrobimy wigilię w domu, na co ja: "nieeeeee ja idę z Kubusiem do mamy, a on niech sobie idzie gdzie chce". Po tych słowach mąż wyprowadził się z domu już chyba ostatecznie !!! Od tego dnia nie spał w domu, przyjeżdza odwiedzać synka a my jesteśmy tylko coraz dalej.
Kocham go, ale on jest tak zafiksowany na moją mamę, że uważam, że zwariował i potrzebna mu specjalistyczna pomoc. Cały czas tylko gada, że to ona rozwaliła nasze małżeństwo, że odzyskała mnie, że zrobiła to dla siebie, zupełnie nie patrząc na to, że ja mam swoją rodzinę czy na to, że teraz dziecko będzie się wychowywało bez ojca tylko dlatego że mam nieodciętą pępowinę.
Jak mam mu wyjaśnić, że ja nie zamierzam wyrzekać się swojej rodziny, bo nie pochodzę z żadnej patologii, żebym musiała się kogokolwiek wyrzekać. Mama zawsze była, jest i będzie przy mnie, a ja tacie przy trumnie obiecałam, że się nią zaopiekuję.
Na dodatek on obarcza mnie za rozpad naszego małżeństwa. Twierdzi, że zupełnie nie chodzi o moją mamę tylko o mnie i o to, że nie wiem gdzie moja rodzina, że mamusia ważniejsza od rodziny itd. Nikt z resztą nie ma prawa stawiać takich oczekiwań, żeby kazać się komuś wyrzekać rodziny z której się pochodzi...
Obarcza mnie, a przecież to on zostawił nas z synkiem. To ja zostałam sama. To on zostawił nas a nie my jego !!!!!!!
ON twierdzi, że to ja muszę iść do psychologa, żeby ktoś "wyjaśnił mi gdzie jest moja rodzina", a ja doskonale wiem przecież gdzie jest ?!?
Na domiar wszystkiego nie chce nic z domu. NIC!!! Zaproponowałam mu, że jak znajdzie mieszkanie to żeby sobie pozbierał jakieś rzeczy do tego mieszkania: kołdrę, talerze itd. bo przeciez tego mamy multum, a ja i tak ten nasz dom będę musiała sprzedać bo sama się w nim nie utrzymam. Chcę z resztą kupić sobie i synkowi mieszkanie i jakoś się urządzić, a co zostanie to dać jemu, bo przecież nie można tak człowieka z niczym zostawić. Żeby jeszcze bardziej mnie upodlić on nawwet nic nie chce ode mnie. Żadnych rzeczy, żadnych pieniędzy. Chcę dać mu chociaż auto jak sobie ogarnę jakieś, ale też go nie chce. Żeby mnie upodlić !!!
Od miesiąca głupek mieszkał podobno w aucie (ma busa z łóżkiem, więc to możliwe) i podobno mył się na stacjach benzynowych itd, a pranie prał w pralniach, jakby nie mógł iść do swojej matki mieszkać. Jego matka jest z resztą zbyt wygodna i na pewno mu tego nie zaproponowała. On twierdzi jednak, że oczywiście jego matka jest lepsza od mojej bo przynajmniej uszanowała jego wybór, że nie chciał do niej iść mieszkać bo ma 40 lat i jego matka pozwala mu samemu podejmować decyzje.
Moja mama nawet próbowała dzwonić do niego, żeby nim potrząsnęła. Rozmawiałam z nią o tym, żeby tego nie robiła, ale postanowiła to zrobić, żeby uratować nasze małżeństwo. Oczywiście teściowa powiedziała, że to są sprawy między mną a moim mężem więc ona nie będzie się wtrącać bo jeśli już to może tylko pogorszyć i mojej mamie też radzi się nie wtrącać ?!? Co za baba !!!!
Ogólnie wpuszczam męża do synka kiedy tylko chce ale nie pozwalam, żeby gdziekolwiek zabrał go z domu - bo jeszcze może go porwać i gdzie ja go będę szukała ?!?! Jak potrzebuje coś załatwić to jest przecież mama, która synka zawsze chętnie przypilnuje. Mąż zadeklarował, że będzie dawał mi na synka 1000 zł miesięcznie i 1000 zł na kredyt, który wzięliśmy około 1,5 roku temu na jakies jego sprawy. Narazie dotrzymuje słowa.
Moj mąż jest już tak zafiksowany i zwariowany, że uwaga... poszukał księdza (choć nie chodzimy do kościoła od 10 lat). Poszukał księdza, do którego jako dziecko i nastolatka (do 18 rż.) chodziłam na oazę i był takim naszym mentorem - wtedy a nie teraz!!! Nie mam z nim kontaktu od conajjmniej 15 lat bo ostatnio gadałam z nim jak chciałam, żeby udzielił nam ślubu. Odszukał go, bo nie jest już w naszej parafii własnie od tych około 20 lat, ale jest 50 km obok. Pojechał do niego, opowiedział mu WSZYSTKO i poprosił o pomoc - żeby chyba zrobił jakieś egzorcyzmy nade mną ?!?! Choć osobiście uważam, że zrobił to po to, żeby upodlić mnie jeszcze bardziej. Umówił mnie z nim na rozmowę bez mojej wiedzy, o czym mnie poinformował i powiedział, że musi tylko księdzu potwierdzić czy będę - pojechałam i ksiądz w sumie powiedział mi, że mam patrzeć na siebie. Mąż w tym czasie pilnował naszego synka. Wróciłam od księdza w zupełnie innym nastroju niż mąż się pewnie spodziewał, bo nie płakałam i nie błagałam go żeby wrócił, tylko wręcz przeciwnie (choć udawałam, że tak świetnie się czuje). Mąż stwierdził tylko, że ten ksiądz był jego ostatnią deską ratunku i jeśli on już mi "do rozumu" nie przemówił to już nikt nie przemówi.
Następnego dnia wynajął mieszkanie i jak twierdzi nie widzi już szansy, żebyśmy się dogadali.
Dziś zabrał resztę ubrań. Zostało mu jak twierdzi trochę papierów itd., bo jak powiedział nic z tego domu brał nie będzie bo już usłyszał, że jest "gołodupcem, który ma tu trochę szmat do wzięcia i te śmieci" - przecież ja mu tak nie powiedziałam !!!!!!
KOCHAM GO NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE !!! ale jak mam być z kimś kto oczekuje ode mnie takich rzeczy ???
Jak mam go przekonać na leczenie. jak mam mu pomóc ??? Przecież w mojej ocenie to co robi jest niedorzeczne...
A może ze mną jest coś nie tak ???
Dzięki, że dotrwałeś/dotrwałaś do tego momentu. Musiałam to wszystko napisać chyba też żeby to podsumować i oczyścić trochę głowę. Zostaw proszę kilka słów. Nie szczędź krytyki w którąkolwiek ze stron. Kto ma coś z "deklem" ? Dziękuję z góry...
CO MAM ROBIĆ ? Już po wszystkim ? POMOCY
Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
Posty: 1
• Strona 1 z 1
-
asia.asia456
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 1
- Rejestracja: ndz wrz 22, 2024 8:17 pm
ODPOWIEDZ
Posty: 1
• Strona 1 z 1
Zobacz też
-
- Ostatnia aktywność: ndz sie 14, 2016 10:28 am
-
- Ostatnia aktywność: ndz cze 12, 2016 9:32 pm
-
- Ostatnia aktywność: wt maja 18, 2021 10:55 am
Przejdź do
- Forum BabskieSprawy.pl
- ↳ Przywitania
- ↳ Sprawy związane z forum
- Ona i On
- ↳ Partnerstwo
- ↳ Seks i antykoncepcja
- ↳ Ślub
- ↳ Dziecko
- Zadbaj o siebie
- ↳ Zdrowie
- ↳ Moda
- ↳ Uroda
- ↳ Odchudzanie, dieta
- Zwykły dzień
- ↳ Życie
- ↳ Szkoła, studia
- ↳ Praca, finanse
- ↳ Zakupy
- ↳ Polska, Świat - wydarzenia...
- Nasz dom
- ↳ Dom i ogród
- ↳ Gotowanie
- ↳ Zwierzaki
- Rozrywka
- ↳ Hyde park
- ↳ Plotki i ploteczki
- ↳ Hobby
- ↳ Film, książka, muzyka
- ↳ Fitness, ćwiczenia, sport
- ↳ Turystyka, podróże
- ↳ Gry i zabawy, humor
- Pozostałe
- ↳ Ukryte forum
- ↳ Regionalne
- ↳ woj. dolnośląskie
- ↳ woj. kujawsko-pomorskie
- ↳ woj. lubelskie
- ↳ woj. lubuskie
- ↳ woj. łódzkie
- ↳ woj. małopolskie
- ↳ woj. mazowieckie
- ↳ woj. opolskie
- ↳ woj. podkarpackie
- ↳ woj. podlaskie
- ↳ woj. pomorskie
- ↳ woj. śląskie
- ↳ woj. świętokrzyskie
- ↳ woj. warmińsko-mazurskie
- ↳ woj. wielkopolskie
- ↳ woj. zachodniopomorskie
- ↳ Ankiety, reklamy i ogłoszenia
- ↳ Kosz
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość