Bardzo duży etyczny problem.
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Bardzo duży etyczny problem.
Piszę do Was bo już nie radzę sobie. Jest mi też poniekąd wsty. Kończe studia magisterskie. Są one dwustopniowe. Przy rekrutacji poznałam pewnego wykładowcę. Dobrze nam się rozmawiało. Pomógl mi uwierzyć, że się dostane- dał mi wsparcie. Miałam z nim dużo zajęć. Rozmawialiśmy trochę. Raz go zaczepiłam, pochwaliłam pracę jego koła, rozmawialismy o tym czy bym nie wstąpiła do tego koła. Zawałał przewodniczącą, bo była gdzieś niedaleko nas. Gdy chwalił mnie pozwolił sobie przejechać dłonią po moich plecach, złapał nieco wyżej niż za pośladek. Odsunęłam się lekko, ale nie zraziło go to, przelożył rękę gdzie indziej, na wcięcie w talii. Trzymał tak mnie z 15 min i przyciągał do siebie, przytulając. Nie zrobiłam nic, bo nie chciałam scen a później mi się spodobało. Zawsze gdy mnie widział zagadywał coś. Szło mu to słabo, ja go chyba zbywałam-nie wiedziałam co mówić jak reagować. Gdy nawijał a ja nic nie mówiłam powiedział że lubi ze mną rozmawiać, ale musi iść. Czekał na moją odpowiedx z 2 min, a ja coś palnęłam. Następnym razem na pustym korytarzy wtulił się we mnie.
Myślałam o tym sporo, zadręczałam się, że może źle postąpiłam, ale z drugiej strony co robić i mówić skoro to nauczyciel. Nie przeszedł z drugiej strony ze mną na "ty" nie ustaliliśmy że jako znajomi możemy tak sie dotykać..
Postanowiłam pójśc do niego na konsultację. Obiecał mi że znajdzie dla mnie czas za chwilę i puścił oko. Ok, myślałam że jest dobrze. Gdy już miał podejść, niespodziewanie uciekł po schodach w dól, z kimś rozmawiał. Później wrócił z nauczycielem. Gdy ten zapytał sie z kim chcę rozmawiać a ja odpowiedziałam, tamten niechętnie poszedł za mną. Zapytałam się co miał na myśli obejmując mnie, czy to było coś przyjacielskiego czy coś więcej mial na myśli. Dodałam że to dla mnie trudne że pytam i w ogóle. Niestety wyparł się, obraził, był wściekł chyba nie przerażony, miał dziwny głos i uciekł. Powiedziałam że bardzo mnie boli że tak o mnie myśli, a że nie pamięta trudno, rozumiem prosiłam go żeby zapomniał o te rozmowie, że nie chcę zrobić i mi i jemu problemów. Jednak plotki (może i on w stresie coś powiedział...) się rozeszły. Wiedzą o tym nauczyciele i Ci studenci ktrzy słyszeli jak mnie obraża już poza swoim gabinetem. Nauczyciele mówią że to nic złego zaprosić nauczyciela na kawę, tulą mnie, może i się boją. Są zdania że go zraniłam, że troszkę nie tak zrobiłam bo co innego chciałam itp. Gdy mnie widzi, nie ucieka, wpatruje się we mnie i nic... Zamnkął się w sobie z tego co wiem. Nie siada z nauczycielami. Nie widziałam go już sporo czasu i nie wiem co mam robić. Chciałabym przeprosić, powiedzieć, że nie miałam nic złego na myśli. Nie wiem czy coś jeszcze czuje do niego. Na pewno chciałabym żebyśmy znowu mogli rozmawiać, albo żeby on się jak zawsze ze mną pierwszy witał. Wiekowo dzielą nas niecałe 3 lata. Nie wiem czy ma kogoś, nie interesuje się tym. Jednak boli mnie to wszystko...
Myślałam o tym sporo, zadręczałam się, że może źle postąpiłam, ale z drugiej strony co robić i mówić skoro to nauczyciel. Nie przeszedł z drugiej strony ze mną na "ty" nie ustaliliśmy że jako znajomi możemy tak sie dotykać..
Postanowiłam pójśc do niego na konsultację. Obiecał mi że znajdzie dla mnie czas za chwilę i puścił oko. Ok, myślałam że jest dobrze. Gdy już miał podejść, niespodziewanie uciekł po schodach w dól, z kimś rozmawiał. Później wrócił z nauczycielem. Gdy ten zapytał sie z kim chcę rozmawiać a ja odpowiedziałam, tamten niechętnie poszedł za mną. Zapytałam się co miał na myśli obejmując mnie, czy to było coś przyjacielskiego czy coś więcej mial na myśli. Dodałam że to dla mnie trudne że pytam i w ogóle. Niestety wyparł się, obraził, był wściekł chyba nie przerażony, miał dziwny głos i uciekł. Powiedziałam że bardzo mnie boli że tak o mnie myśli, a że nie pamięta trudno, rozumiem prosiłam go żeby zapomniał o te rozmowie, że nie chcę zrobić i mi i jemu problemów. Jednak plotki (może i on w stresie coś powiedział...) się rozeszły. Wiedzą o tym nauczyciele i Ci studenci ktrzy słyszeli jak mnie obraża już poza swoim gabinetem. Nauczyciele mówią że to nic złego zaprosić nauczyciela na kawę, tulą mnie, może i się boją. Są zdania że go zraniłam, że troszkę nie tak zrobiłam bo co innego chciałam itp. Gdy mnie widzi, nie ucieka, wpatruje się we mnie i nic... Zamnkął się w sobie z tego co wiem. Nie siada z nauczycielami. Nie widziałam go już sporo czasu i nie wiem co mam robić. Chciałabym przeprosić, powiedzieć, że nie miałam nic złego na myśli. Nie wiem czy coś jeszcze czuje do niego. Na pewno chciałabym żebyśmy znowu mogli rozmawiać, albo żeby on się jak zawsze ze mną pierwszy witał. Wiekowo dzielą nas niecałe 3 lata. Nie wiem czy ma kogoś, nie interesuje się tym. Jednak boli mnie to wszystko...
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Witaj. Sprawa trochę przykra, wyglada na to że za wczesnie puściłaś wodze fantazji kochana
Ale szczerze? Nie powinnaś się czuć winna, jako profesor powinien wiedzieć że kontakty cielesne z uczniami, jakie by one nie były są zabronione. zawsze ktoś może coś pomyśleć i puścić plotę więc ja nie widzę tu Twojej winy. Przeciwnie, bardzo dobrze sie zachowałaś próbując wyjaśnić sytuację na osobności. A on zachował się jak żółtodziub, obraził się zamiast po prostu zaprzeczyć, obrócić sytuację w żart, tak byście oboje wyszli z tego z twarzą. Nie zawracaj sobie nim głowy, plotki zaraz ucichną i wszystko wróci do normy.W ogóle tego nie roztrząsaj na uczelni, niech sprawa pójdzie w zapomnienie.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Bal się że mogę coś zrobić też od 2 lat koleżanki dbaly zeby przedstawic mnie mu w odpowiednio złym świetle to też wyszło na jaw. Najbardziej przeraża mnie to że się takwpatruje we mnie...i jaką minę ma wtedy. No ale cóż podejsc nie moge bo muszę mieć świadków by się zbliżyć bo uznał rzeczywiście jakbym mogła go oskarżyć. Do tego przez cały rok go zbywalam no to niestety fakt. Ma taką naturę ze nie wie czego chce nie umie wymagac robic coś bezposrednio taki był na zajęciach. zbylam go gdy coś próbował Ale to dobrze dobijal mnie tym. Gdyby przeszedł na ty zaprosił na kawę. Wymieniliśmy sie wieloma mailami w sprawach uczelni mial mnie na tacy a robil obsceniczne gesty. Nawet myslac juz najgorzej nie zaoferowal seksu nie chciałabym tego oczywiście ale wymieniam wszystko mógł a robil coś co go odpychalo
Ostatnio zmieniony pn mar 10, 2014 9:56 am przez niktwazny99, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
W ogóle do niego nie podchodz. Z wykładowcami to jest śliski temat, jeszcze zacznie Cię gnębić i przez głąba będziesz miała poważe problemy na uczelni. Traktuj go jak powietrze i w ogóle nie zwracaj uwagi na to jak się zachowuje. Olej...
Miłość odbiera rozum tym, co go posiadają,
a daje tym, co go nie mają.
a daje tym, co go nie mają.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Tzn co te koleżanki naopowiadały o Tobie? Słuchaj, każdy ma swój rozum, nawet jeśli ludzie cos o kims gadaja to najpierw się człowiek upewnia czy rzeczywiście jest to prawdą. A on, tak jak pisałam wcześniej żeby rozwiać wszelkie rzekome lub tylko urojone aluzje powinien z Toba porozmawiać, powiedzieć że źle odebrałaś jego gesty i wyszło z tego zamieszanie. a teraz Ty stałaś się kozłem ofiarnym a on wielkim pokrzywdzonym. mógł trzymać ręce przy sobie nie było by problemu. Masz z nim jakieś zajęcia?
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Jak się okazalo mówiły że robię problemy jestem klotliwa że trzeba mnie ustawic wyszło to od koleżanki innej i też gdy rozmqwialam z ta która na mnie mowi o kole. Miałam wtedy się ośmieszyć przed nim dajac mu zwolnienie od lekarza i siedziec cicho i być grzeczna by nie wyleciec z kola. Na kole jestem pare m-cy na szczęście ktos mnie uswiadomil że to osmieszenie i absolutnoe tak nie jest dziwili się czemu kolezankq robi mi cos takiwgo rmowiac takie rzeczy.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
No właśnie też mnie to zastanowiło, jaki ona miała w tym interes. Może Cię po prostu nie lubi, dla niektórych to czysta przyjemność upodlić komuś życie. Nie przejmuj się już tym i tak jest już po ptokach. Roztrząsanie tego na nowo w niczym nie pomoże, facet sie wystraszył że moga byc problemy i uciekł jak tchórz zwalając winę na Ciebie. Więc nie poświęcaj mu tyle swoich myśli bo nie jest tego wart..
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Nie wiem chyba tak Ale nadal stoi i się wpatruje we mnie i wzdycha i boi sie podejsc. Wolalabym zeby mnie olal.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
To przestań zwracać na niego uwagę, bo to celowe zagranie "oh jaki ja jestem pokrzywdzony..." koleś jest żenujący.
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Po co miałby robić to przez 3 miesiące? Nie ogarniam. Rzeczywiście żenujące. Niestety nie wiem jak teraz by zareagował nie widziałam go od 2 mcy. Tak czy siak z racji koła niedługo się zobaczymy...
Re: Bardzo duży etyczny problem.
z koła zawsze możesz się wypisać, zresztą o to mu może chodzi żeby nie musiał czuć się niezręcznie...
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Rozmawialiśmy w tamtym roku dlaczego koło jest dla mnie ważne. Czemu mam się wypisać z koła, bo mu niezręcznie, a jak ja mam się czuć? Czemu mam rezygnowac, bo on się tak zachował, że słuchał plotek że nie chciał mnie poznać? Nie sądze, by wymyślił taką intrygę by koleżankan mi przekazała z tym usprawiedliwieniem. My na kole sami ustalamy zasady i regulamin prowadzący i m.in on nie wtrącają się w to.
Nie dodałam, że zanim to sie stało onzałatwił mi że jako jedyna dostane papierek po roku chodzenia na koło nie po dwóch. To też sytuacja by to wyjaśnić i zmniejszyć tą spinę
Nie dodałam, że zanim to sie stało onzałatwił mi że jako jedyna dostane papierek po roku chodzenia na koło nie po dwóch. To też sytuacja by to wyjaśnić i zmniejszyć tą spinę
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Przestań się zadręczać i zrób coś z tym! Polecam rozmowę - szczerą i brutalną. Po skończeniu studiów na pewno będziecie mogli się ujawnić, bo to już nie jest zabronione. Ale swoją drogą współczuję, bo takie historie często nie kończą się fajnie, przede wszystkim dla nauczyciela.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Jak dla mnie on jest trochę dziwny - może typ faceta który ma problemy w kontaktach z kobietami ?
Odnosząc się do pierwszego postu, nie bardzo rozumiem jego zachowanie.
Nie przeszedł z tobą na ty, nie próbował wyciągnąć cię na jakiś neutralny grunt (kawiarnia itp.) z drugiej strony znienacka zaczął cię dotykać (wykorzystując obecność osób trzecich)... Jak dla mnie pachnie to panem "lepkie rączki", który nie potrafi utrzymać dłoni przy sobie w towarzystwie młodych dziewczyn. Ale niech będzie: to "osobowość stłumiona", nie miał śmiałości, a potem poniósł go nastrój chwili. Załóżmy że do tego momentu jeszcze go rozumiem.
Układanka rozsypuje mi się przed oczami, w momencie w którym próbowałaś z nim porozmawiać. Zareagował wypierając się wszystkiego (podobno nie pamiętał) i jeszcze zrobił ci awanturę. Powiem tak - jako facet - ja osobiście przebudzony w nocy potrafiłbym wyrecytować z pamięci imiona i nazwiska wszystkich dziewczyn które pozwoliły mi się objąć, łącznie z informacją ile łyżeczek cukru wsypywały do kawy
Rozumiałbym go, gdybyś go zawstydziła - stremowany nie umiałby racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania, byłby raczej milczący lub plótł bez sensu (wtedy byłby po prostu nieśmiałym niedoświadczonym facetem). Krzyk jako reakcja na próbę rozmowy raczej pasuje do klejącego się do dziewczyn ukrytego erotomana i choleryka. Najprościej mógł się wytłumaczyć dość neutralnie - że to był taki sobie przypadek w czasie zwykłej rozmowy i przeprosić za to. Przekonałby cię że nie chodziło o nic więcej i oboje mielibyście problem z głowy. Skoro tego nie zrobił, zakładam, że obejmowanie cię nie było skutkiem zbytniej wylewności i bezpośredniości.
Jeśli chodzi o plotki na twój temat. Ktoś kto słucha plotek, nie sprawdzając na ile są prawdziwe, jest głupcem. W sumie podzielam tutaj zadanie Krisa : trzymaj się od niego z daleka, bo jest co najmniej dziwny a jako wykładowca niebezpieczny. Skoro zależy ci na działaniu w kole, powinnaś to robić, nie zwracając uwagi na jego spojrzenia. Ostatecznie to on zachowuje się dziwnie. Szczera i brutalna rozmowa - nie wiem czy nie jest na nią za późno po tym jak potraktował cię wtedy, ale to ty masz większą wiedzą i wyczucie w tym zakresie.
Zastanawiałaś się jeszcze, czy zbyt długo nie trzymałaś go na dystans. Skoro nie próbował skrócić go normalnymi metodami, w jakiś sposób zaprzyjaźnić się przed obejmowaniem cię na korytarzu uczelni, to chyba dość naturalna reakcja z twojej strony ? Nie sądzisz ?
Odnosząc się do pierwszego postu, nie bardzo rozumiem jego zachowanie.
Nie przeszedł z tobą na ty, nie próbował wyciągnąć cię na jakiś neutralny grunt (kawiarnia itp.) z drugiej strony znienacka zaczął cię dotykać (wykorzystując obecność osób trzecich)... Jak dla mnie pachnie to panem "lepkie rączki", który nie potrafi utrzymać dłoni przy sobie w towarzystwie młodych dziewczyn. Ale niech będzie: to "osobowość stłumiona", nie miał śmiałości, a potem poniósł go nastrój chwili. Załóżmy że do tego momentu jeszcze go rozumiem.
Układanka rozsypuje mi się przed oczami, w momencie w którym próbowałaś z nim porozmawiać. Zareagował wypierając się wszystkiego (podobno nie pamiętał) i jeszcze zrobił ci awanturę. Powiem tak - jako facet - ja osobiście przebudzony w nocy potrafiłbym wyrecytować z pamięci imiona i nazwiska wszystkich dziewczyn które pozwoliły mi się objąć, łącznie z informacją ile łyżeczek cukru wsypywały do kawy
Jeśli chodzi o plotki na twój temat. Ktoś kto słucha plotek, nie sprawdzając na ile są prawdziwe, jest głupcem. W sumie podzielam tutaj zadanie Krisa : trzymaj się od niego z daleka, bo jest co najmniej dziwny a jako wykładowca niebezpieczny. Skoro zależy ci na działaniu w kole, powinnaś to robić, nie zwracając uwagi na jego spojrzenia. Ostatecznie to on zachowuje się dziwnie. Szczera i brutalna rozmowa - nie wiem czy nie jest na nią za późno po tym jak potraktował cię wtedy, ale to ty masz większą wiedzą i wyczucie w tym zakresie.
Zastanawiałaś się jeszcze, czy zbyt długo nie trzymałaś go na dystans. Skoro nie próbował skrócić go normalnymi metodami, w jakiś sposób zaprzyjaźnić się przed obejmowaniem cię na korytarzu uczelni, to chyba dość naturalna reakcja z twojej strony ? Nie sądzisz ?
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
To też moja wina. Zbywalam go nie próbowałam osmielic bo zawsze coś bełkotal nie wiedziałam czego chce. Mówił też samo dzien dobry i chyba czekał na reakcję chyba... Gdy innym razem nawijal też nic nie rozumiałam. W każdym razie zawsze pierwszy się witał są zaczepial to zawsze czekal aż to ja zacznę rozmowę Jest cholerykiem i pokazywal moim kolezankom, że nie lubi zaczepiania. Niestety zaczepilam go przy innym nauczycielu przed tą rozmowa i od poczatku był bardzo poirytowany. Niechętnie ze mna chciał rozmawiać.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
O winie można mówić, jeśli kogoś się skrzywdziło. W tym przypadku nic takiego się nie stało, więc nie powinnaś się czuć niczemu winna. To raczej on zachował się mocno nie w porządku.
A propos zbywania. Mówisz że witał się z tobą i czekał na reakcję. Pozostajecie w układzie student-wykładowca. Na jaką reakcję czekał nie dając wyraźnie do zrozumienia, że chciałby z tego układu wyjść na bardziej przyjacielską stopę ? Zwłaszcza, że pokazywał twoim koleżankom, że nie lubi zaczepiania ? Z tego co napisałaś wynika, że wysyłał raczej sprzeczne sygnały. Może nawet powiększające dystans pomiędzy nim a studentkami czyli również tobą.
Nie wydaje mi się, że jego poirytowanie rozmową z kolegą z pracy może tłumaczyć zachowanie w czasie rozmowy z tobą. Nawet jeśli jest cholerykiem. Dlaczego ? Jeśli facetowi zależy na dziewczynie to widzi ją otoczoną aureolą wyższej idei
i sama możliwość obcowania z nią zmienia go w potulnego baranka
- tak naprawdę jest, choć twardzi faceci lubią grać rolę niewzruszonych i często potem żałują.
Nie obraź się za moją szczerość. Piszę po prostu co myślę. Moim zdaniem to nie ty, a on powinien szukać wyjścia z sytuacji, jeśli zależy mu na tobie. Jeśli tego nie robi... cóż... u mnie swoim zachowaniem nie wzbudził sympatii. Może też powinnaś ocenić jego zachowanie z chłodnym dystansem ?
A propos zbywania. Mówisz że witał się z tobą i czekał na reakcję. Pozostajecie w układzie student-wykładowca. Na jaką reakcję czekał nie dając wyraźnie do zrozumienia, że chciałby z tego układu wyjść na bardziej przyjacielską stopę ? Zwłaszcza, że pokazywał twoim koleżankom, że nie lubi zaczepiania ? Z tego co napisałaś wynika, że wysyłał raczej sprzeczne sygnały. Może nawet powiększające dystans pomiędzy nim a studentkami czyli również tobą.
Nie wydaje mi się, że jego poirytowanie rozmową z kolegą z pracy może tłumaczyć zachowanie w czasie rozmowy z tobą. Nawet jeśli jest cholerykiem. Dlaczego ? Jeśli facetowi zależy na dziewczynie to widzi ją otoczoną aureolą wyższej idei
Nie obraź się za moją szczerość. Piszę po prostu co myślę. Moim zdaniem to nie ty, a on powinien szukać wyjścia z sytuacji, jeśli zależy mu na tobie. Jeśli tego nie robi... cóż... u mnie swoim zachowaniem nie wzbudził sympatii. Może też powinnaś ocenić jego zachowanie z chłodnym dystansem ?
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Czemu miałabym się obrazic skoro pisząc tu o takie odpowiedzi proszę? 
Ja nic już nie wiem. Tak bardzo chciałam nie znadinterpretować (chociaż samo w sobie dotykanie przez nauczyciela-faceta jest nie na miejscu póki nie przeszliśmy chociaż "na ty", a co dopiero dotykanie w ten sposób).
Po prostu wydaje mi się, że boi się plotek. Dotknął mnie intymniej kiedy byliśmy sami, objął kiedy byliśmy przy kimś, ale złapał mnie tam gdzie nie trzeba bo ta osoba z którą rozmawialiśmy nie mogła widzieć. Podeszłam do niego, gdy był z innym nauczycielem, nie przerwałam im rozmowy bo już kończyli ale samo to, że proszę go o rozmowę (a nie np. że informuje go, że musze wcześniej wyjść- co jest do przyjęcia jeszcze, ale niestety zajęć z nim nie miałam by tak powiedzieć). Nie rozumiem też czemu obiecywał mi że znajdzie czas jeszcze przed rozmową i nie ma to dla niego problemu (nikt nie widział wtedy że podeszłam) a gdy byl z nauczycielem, cofnął się delikatnie za nim i poszedł ze mną gd nauczyciel poszedł a on nie miał juz wyjścia. Był chamski już później, jak nie on. Nawet jak do mnie mówił nie patrzył się na mnie, raz się spojrzał gdy po raz pierwsz stwierdził że tego nie było. Później już nie spojrzał na mnie ani razu i powtarzał to jak opętany... Oj straszne to było, uwierzcie :/
Odsuwa się od nauczycieli, nie rozmawia z nimi już jak kiedyś. Na dużej konferencji nie siedział z nauczycielami, tylko na końcu sali za studentami, sam.
Nie rozumiem nadal czemu wprost nie mógł mi powiedzieć, że nic nie czuje i to jego wpatrywanie się jakbym mu zabiła przynajmniej kogoś...może czeka aż podejde, ale gdy go jeszcze widziałam było za wcześnie żeby moje emocje opadły. Nadal mam cholernie wielki żal, ale wtedy to był koszmar do tego katowałam siebie myślami że źle zrobiłam- źle ujełam lub za wcześniej podeszłam i wyszło ze go oskarżam.
Ja nic już nie wiem. Tak bardzo chciałam nie znadinterpretować (chociaż samo w sobie dotykanie przez nauczyciela-faceta jest nie na miejscu póki nie przeszliśmy chociaż "na ty", a co dopiero dotykanie w ten sposób).
Po prostu wydaje mi się, że boi się plotek. Dotknął mnie intymniej kiedy byliśmy sami, objął kiedy byliśmy przy kimś, ale złapał mnie tam gdzie nie trzeba bo ta osoba z którą rozmawialiśmy nie mogła widzieć. Podeszłam do niego, gdy był z innym nauczycielem, nie przerwałam im rozmowy bo już kończyli ale samo to, że proszę go o rozmowę (a nie np. że informuje go, że musze wcześniej wyjść- co jest do przyjęcia jeszcze, ale niestety zajęć z nim nie miałam by tak powiedzieć). Nie rozumiem też czemu obiecywał mi że znajdzie czas jeszcze przed rozmową i nie ma to dla niego problemu (nikt nie widział wtedy że podeszłam) a gdy byl z nauczycielem, cofnął się delikatnie za nim i poszedł ze mną gd nauczyciel poszedł a on nie miał juz wyjścia. Był chamski już później, jak nie on. Nawet jak do mnie mówił nie patrzył się na mnie, raz się spojrzał gdy po raz pierwsz stwierdził że tego nie było. Później już nie spojrzał na mnie ani razu i powtarzał to jak opętany... Oj straszne to było, uwierzcie :/
Odsuwa się od nauczycieli, nie rozmawia z nimi już jak kiedyś. Na dużej konferencji nie siedział z nauczycielami, tylko na końcu sali za studentami, sam.
Nie rozumiem nadal czemu wprost nie mógł mi powiedzieć, że nic nie czuje i to jego wpatrywanie się jakbym mu zabiła przynajmniej kogoś...może czeka aż podejde, ale gdy go jeszcze widziałam było za wcześnie żeby moje emocje opadły. Nadal mam cholernie wielki żal, ale wtedy to był koszmar do tego katowałam siebie myślami że źle zrobiłam- źle ujełam lub za wcześniej podeszłam i wyszło ze go oskarżam.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Myślę, że powinnaś definitywnie dać sobie z nim spokój jeśli się tak zachowuje. To na pewno nie jest ktoś wart zainteresowania, jak się zachowuje tak dziwnie.
Tracisz tylko swoje nerwy roztrząsając to. Z własnego doświadczenia mam podobną historie, z ta różnicą, że nie był to wykładowca. Po 5 latach okazało się stratą czasu. Nie tędy droga.
Tracisz tylko swoje nerwy roztrząsając to. Z własnego doświadczenia mam podobną historie, z ta różnicą, że nie był to wykładowca. Po 5 latach okazało się stratą czasu. Nie tędy droga.
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Nie chodzi nawet już tak bardzo o związek lub coś takiego a o zwykłe dogadanie się, pogodzenie.
Najlepsze jest to że ostatnio od nauczyciela na zajęciach usłyszałam (przy wszystkich..), że spokojnie moge zaprosić nauczyciela na kawę bez kosekwencji o ile nie ma ze mna zajec.
Najlepsze jest to że ostatnio od nauczyciela na zajęciach usłyszałam (przy wszystkich..), że spokojnie moge zaprosić nauczyciela na kawę bez kosekwencji o ile nie ma ze mna zajec.
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Nie bardzo rozumiem czym sie tak zadreczasz.
Ta sytuacja ktora opisujesz jest na uczelniach dosc czesto spotykana i praktykowana
przez roznej masci wykladowcow.
Niekoniecznie z uczciwymi zamiarami .
Czesto niektorzy z nich maja takie opinie kogutow .
Spora grupa z nich po prostu uwielbia sadowac i testowac studentki wlasnie dotykajac je w
dwuznaczny sposob.
Mysle, ze Twoj przypadek nie jest odosobniony.
Jak nie bedziesz Ty to zawsze znajdzie sie chetna na Twoje miejsce.
Taka jest niestety rzeczywistosc .
Jego zachowanie wskazuje na typka ktory chcialby ale boi sie ew konsekwencji.
Moim zdaniem wyciagnij lekcje i olej go odzywajacsie tylko w relacjach wykladowca -studentka.
W koncu to nie ty zachowalas sie bezczelnie i nietaktownie wobec niego.
Wiec nie mysl w kategoriach problemu.
Sadze, ze czasami najlepszym wyjsciem z takiej troche niezrecznej sytuacji jest
udawanie , ze nic sie nie stalo i nie angazowanie sie nawet w zwykla prywatna rozmowe.
Dopowiem tylko, ze nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia przezywasz takie ,,dziwaczne,, rozterki.
Nie daj sie .
Ta sytuacja ktora opisujesz jest na uczelniach dosc czesto spotykana i praktykowana
przez roznej masci wykladowcow.
Niekoniecznie z uczciwymi zamiarami .
Czesto niektorzy z nich maja takie opinie kogutow .
Spora grupa z nich po prostu uwielbia sadowac i testowac studentki wlasnie dotykajac je w
dwuznaczny sposob.
Mysle, ze Twoj przypadek nie jest odosobniony.
Jak nie bedziesz Ty to zawsze znajdzie sie chetna na Twoje miejsce.
Taka jest niestety rzeczywistosc .
Jego zachowanie wskazuje na typka ktory chcialby ale boi sie ew konsekwencji.
Moim zdaniem wyciagnij lekcje i olej go odzywajacsie tylko w relacjach wykladowca -studentka.
W koncu to nie ty zachowalas sie bezczelnie i nietaktownie wobec niego.
Wiec nie mysl w kategoriach problemu.
Sadze, ze czasami najlepszym wyjsciem z takiej troche niezrecznej sytuacji jest
udawanie , ze nic sie nie stalo i nie angazowanie sie nawet w zwykla prywatna rozmowe.
Dopowiem tylko, ze nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia przezywasz takie ,,dziwaczne,, rozterki.
Nie daj sie .
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
O tej kawie nie mówił mi on, ale inny nauczyciel (z ktorym po raz pierwszy mialam jakiekolwiek zajecia-to bylo w semetrze zimowym, teraz w letnim znowu mam zajecia z owym...
Sam fakt i okropny wstyd że dosłownie wiedza o tym wszyscy nauczyciele i część studentów...i wtracaja się w to...docinaja albo daja rady, a nauczycielki tula znienacka, pytaja jak sie czuje
Cześć,
widziałam się z nim dzisiaj. Jest normalnie, nie ucieka nie patrzy takim wzrokiem uśmiecha się do mnie, odzywa się, chyba poznaje.
Byłam też wkurzona bo pare godzin pozniej schylałam się po coś na korytarzu i wypiełam się, on przeszedł obok (szedł od tyłu) i zahaczył o mój... tyłek... Wstyd trochę bo ludzie z roku to widzieli. Oczywiście nie przeprosił i poszedł dalej ale wyszło dosyć intymnie.
Nie potrafię oceić czy mógł normalnie przejść, czy to była zaczepka czy nie, bo chwilę wcześniej byłam zajęta czymś innym. Zdenerwowałam się. Ostatnio mało śpie i ledwo rzymam się na nogach, a teraz o mało co nie przerwróciłam się przez niego.
Doradzicie coś?
Sam fakt i okropny wstyd że dosłownie wiedza o tym wszyscy nauczyciele i część studentów...i wtracaja się w to...docinaja albo daja rady, a nauczycielki tula znienacka, pytaja jak sie czuje
Cześć,
widziałam się z nim dzisiaj. Jest normalnie, nie ucieka nie patrzy takim wzrokiem uśmiecha się do mnie, odzywa się, chyba poznaje.
Byłam też wkurzona bo pare godzin pozniej schylałam się po coś na korytarzu i wypiełam się, on przeszedł obok (szedł od tyłu) i zahaczył o mój... tyłek... Wstyd trochę bo ludzie z roku to widzieli. Oczywiście nie przeprosił i poszedł dalej ale wyszło dosyć intymnie.
Nie potrafię oceić czy mógł normalnie przejść, czy to była zaczepka czy nie, bo chwilę wcześniej byłam zajęta czymś innym. Zdenerwowałam się. Ostatnio mało śpie i ledwo rzymam się na nogach, a teraz o mało co nie przerwróciłam się przez niego.
Doradzicie coś?
Ostatnio zmieniony czw maja 08, 2014 11:27 pm przez Jamelia, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: łączenie postów
Powód: łączenie postów
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Niktwazny, jesli chcesz coś dodać do swojej wypowiedzi a pod Toba nikt się nie udzielił, to edytuj swój ostatni post i do niego dopisz to co chcesz jeszcze dodać. Dzieki 
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Jak dla mnie sytuacja zaczyna być klarowna. Nie chcę powtarzać tego co w poście napisała Astra, ale to wlaśnie chyba taki typ jak opisała.
Skoro sobie tak szczerze rozmawiamy... faceci lubią klepać w pupę swoje kobiety, ale coś takiego robi się :
a)jeśli ona ma na takie gierki ochotę
b) na pewno nie przy szerokiej i zaciekawionej publiczności
Jeśli (bo nie mogę tego jednoznacznie wyczytać) po prostu wpadł na ciebie, potrącił cię i poszedł sobie dalej no to... jeśli tak wyglądają metody zawiązywania kontaktów z kobietami to z całym szacunkiem dla niego, zatrzymał się na poziomie kilkulatka.
Piszesz że wyszło intymnie... no moim zdaniem niebardzo... raczej chamsko i nawet nie przeprosił.
Skoro sobie tak szczerze rozmawiamy... faceci lubią klepać w pupę swoje kobiety, ale coś takiego robi się :
a)jeśli ona ma na takie gierki ochotę
b) na pewno nie przy szerokiej i zaciekawionej publiczności
Jeśli (bo nie mogę tego jednoznacznie wyczytać) po prostu wpadł na ciebie, potrącił cię i poszedł sobie dalej no to... jeśli tak wyglądają metody zawiązywania kontaktów z kobietami to z całym szacunkiem dla niego, zatrzymał się na poziomie kilkulatka.
Piszesz że wyszło intymnie... no moim zdaniem niebardzo... raczej chamsko i nawet nie przeprosił.
-
niktwazny99
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 10, 2014 12:31 am
Re: Bardzo duży etyczny problem.
Intymnie bo bylam... wypieta i uderzyl o w mój tylek.. mialam..cienkie spodnie i to wyszlo porównywalnie do klapsa ale generalnie to bardzo chamsko. Bynajmniej nie stałam na przejsciu bo z boku inni stali i wlasnie byla publicznosc-cały mój rok On tez mogl ocenic odleglosci by nie wpasc na nikogo. Na jego miejscu przepraszalabym milion razy biorąc pod uwagę wcześniejszą rozmowę... Jestem w szoku ze zapomnial- ze już ze sie uśmiecha odzywa.. Może masz rację chociaż nie wiem nie umiem tego ocenić. Wplynal wczoraj znacząco na najważniejsza dla mnie uczelniana sprawę bez mojej wcześniejszej prośby o to. To lezalo w gestii innego wykladowcy, jego przyjaciela. Wiem to od pań z dziekanatu
Przepraszam za taka obrazowosc tego jego wpadniecia na mnie
Przepraszam za taka obrazowosc tego jego wpadniecia na mnie
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Alexa [Bot] i 1 gość