Alkohol a zaufanie
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
A tak, zapomniałam... I jak im sie nie udaje to co? Małej wiary są?
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Dzo, ja też nie, ale zauważ jak często kobiety wychodzą za mąż za kolesi namiętnie pijących, imprezujących, ba, nawet po pijaku im uwłaczających. Na co liczą? Na to, że po ślubie się zmieni, no, jak nie po ślubie to po pierwszym dziecku. A jak nie po pierwszym to może po drugim...trzecim... Wszak to pobożne życzenia, a pijak nie ma żadnego powodu by się zmieniać, bo skoro ona go takiego chciała, to po co? Kobiety zaś uważają. że maja moc sprawczą i że wystarczy, że się mocniej postarają to on jednak się zmieni.
-
Paulis20
Re: Alkohol a zaufanie
Pamiętajcie kobietki, że w książce jest też trochę fikcji. Myślę, że w życiu nie jest tak łatwo przestać pić. Mam koleżankę której tata jest alkoholikiem i wiem jak taka osoba niszczy rodzinę...To jest masakra po prostu z takim człowiekiem nie da się normalnie porozmawiać z reguły ona nie widzi żadnego problemu i można mówić, błagać ale jak grochem o ścianę. Cóż można więcej powiedzieć oczywiście nie zawsze tak jest, są osoby które dzięki pomocy bliskim są w stanie poddać się leczeniu i wyjść z nałogu, chociaż alkoholikiem jest się całe życie. Jeśli chodzi o zaufanie to uważam że obowiązuje tu zasada podobna jak na drodze czyli zasada ograniczonego zaufania.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
dzięki za przypomnienie:D Taka sie ładna dyskusja zrobiła, że prawie zapomniałam o tym, że to bohaterów książki dotyczy. A co do rzucania picia. Znam 2 przykłady nagłego a niespodzianego ozdrowienia. Jeden w rodzinie: mąż kuzynki z dnia na dzień przestał pić bo sie dowiedział o swojej ciężkiej chorobie. I drugi: nasz sąsiad. Założył własną firmę, musiał wszystkiego sam doglądać i mu przeszło picie 
-
lavender
Re: Alkohol a zaufanie
Nie wiem czy można zaufać. Przede wszystkim nie generalizowałabym tego. Uważam, że wszystko zależy od człowieka. Z jednej strony, podejrzewam, że każdemu z nas coś się kiedyś nie udało, że każdy z nas popełnił wiele błędów, a przecież to nie było tak, że nas skreślono, przynajmniej nie wszyscy. Z drugiej strony, nałogowcy (bo przecież sprawa nie musi dotyczyć tylko alkoholików) powinni ponieść konsekwencje swojego postępowania i co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale przecież zrozumienie tego, co się zrobiło, przyznanie się do tego i przeproszenie osób, które się skrzywdziło jest częścią terapii. Inną sprawą jest to czy krzywdy, które zostały wyrządzone są krzywdami, które można wybaczyć. Jak mówię, to jest kwestia indywidualna.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Lavender napisał:
"Z drugiej strony, nałogowcy (bo przecież sprawa nie musi dotyczyć tylko alkoholików) powinni ponieść konsekwencje swojego postępowania i co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale przecież zrozumienie tego, co się zrobiło, przyznanie się do tego i przeproszenie osób, które się skrzywdziło jest częścią terapii. Inną sprawą jest to czy krzywdy, które zostały wyrządzone są krzywdami, które można wybaczyć"
Sama bym mądrzej tego nie ujęła. I mam świadomość, że wybaczenie i zaufanie to sprawa indywidualna. Ja nie zaufałabym, skreśliłabym takiego faceta na samym początku, bo takie mam doświadczenia. Ale wiele kobiet wchodzi w związki z czynnymi alkoholikami i wierzy, że oni się zmienią.
"Z drugiej strony, nałogowcy (bo przecież sprawa nie musi dotyczyć tylko alkoholików) powinni ponieść konsekwencje swojego postępowania i co do tego nie ma żadnej wątpliwości, ale przecież zrozumienie tego, co się zrobiło, przyznanie się do tego i przeproszenie osób, które się skrzywdziło jest częścią terapii. Inną sprawą jest to czy krzywdy, które zostały wyrządzone są krzywdami, które można wybaczyć"
Sama bym mądrzej tego nie ujęła. I mam świadomość, że wybaczenie i zaufanie to sprawa indywidualna. Ja nie zaufałabym, skreśliłabym takiego faceta na samym początku, bo takie mam doświadczenia. Ale wiele kobiet wchodzi w związki z czynnymi alkoholikami i wierzy, że oni się zmienią.
-
Kitek
Re: Alkohol a zaufanie
zakochać się można.. nawet pokochać.. jednak z zaufanie może być problem.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Dokładnie. A jak się wiązać, kiedy się nie ufa?Kitek pisze:zakochać się można.. nawet pokochać.. jednak z zaufanie może być problem.
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Sama kochałam, choć nie ufałam... To nic trudnego, zwazywszy, że miłość ma niewiele wspólnego z rozsądkiem, niestety...
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Ja kochałam, ufałam, potem przestałam ufać i rozwiodłam się. Oczywiście nie takim galopem, ale jednak. Nie wiedziałam o problemie mojego eksa, kiedy się dowiedziałam i po wyczerpaniu wszystkich znanych mi sposobów pomocy- odeszłam.
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Alkoholik czesto musi dotknac dna, zeby sie opamietac- choc nawet to nie zawsze skutkuje, niestety...
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Ja myślę, że to zależy od tego, czy rzeczywiście można tego konkretnego człowieka potraktować jako alkoholika. To, że ktoś pije przez jakiś okres czasu wcale nie znaczy, że mówimy o alkoholiku. To zależy od konkretnego człowieka, to sprawa bardzo indywidualna, zaufanie trzeba mieć, aby człowiaka niejako nie "pogrążać" w stanie w jakim się znalazł.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Hakiruono, właśnie taka jest sytuacja bohatera o którego tu chodzi. To był silny facet, który nie pił. Zaczął po traumatycznym przeżyciu. Trwało to dość długo. Przerwał picie. Ale czy zakończył?
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Droga Promenadosłońca jeśli jest silny to trzeba mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Silni ludzie są w stanie wytrwać.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Hakiruono, Gdybyś najpierw poznała historie faceta, wiedziała,że z traumatycznego powodu zaczął pić, potem go poznała, zobaczyła trzeźwego, mądrego, ciepłego faceta, spodobałby Ci się, serce by drgnęło- zaryzykowałabyś?
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Promenadosłońca podkreślam to sprawa bardzo indywidualna, ale jeśli picie " wynikało tylko z traumy" i mężczyzna się "otrząsnął" to chyba świadczy o nim dobrze, że jest sliny i można dać mu szansę. 
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Hakiruono,
Romantyczna cząstka mnie mówi właśnie tak: trwało krótko, było spowodowane konkretną dramatyczna sytuacją, dać szanse. Ale we mnie romantyzmu jest tyle co w aluminiowym widelcu, więc cała pragmatyczna reszta woła: a w życiu! Alkoholizm to nieuleczalna choroba. Z nawrotami. Dziękuję, postoję, niechaj romantyczki się zabijają
Romantyczna cząstka mnie mówi właśnie tak: trwało krótko, było spowodowane konkretną dramatyczna sytuacją, dać szanse. Ale we mnie romantyzmu jest tyle co w aluminiowym widelcu, więc cała pragmatyczna reszta woła: a w życiu! Alkoholizm to nieuleczalna choroba. Z nawrotami. Dziękuję, postoję, niechaj romantyczki się zabijają
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Promenadaslonca- zazdroszcze Ci tego, ze rozsadek stawiasz na pierwszym miejscu. Ja, niestety, "mysle" sercem. Pewnie jestem romantyczka. Ale to, ze kocham, nie musi znaczyc, ze ufam w stu procentach. Paradoks?
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Bardzo mądre podejście- zasada ograniczonego zaufania
Teraz to już umiem, kiedyś nie. I ponoszę konsekwencje za swoją naiwność.
-
Hakiruono
Re: Alkohol a zaufanie
Tak jestem romantyczką i mimo wszystko staram się obierać życie pozytywnie.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Ja romantyczką nie jestem. Ale na ogół ufam ludziom. Chce wierzyć, że są dobrzy. e nie mają złych intencji. I jedyna grupa, której nie ufam to alkoholicy. Im nie mogę wierzyć, bo za dużo wiem.
-
babsko
Re: Alkohol a zaufanie
Ja nie ufam ludziom w ksestii stałych związków. Teraz nawet sobie.
-
promenadaslonca
Re: Alkohol a zaufanie
Babsko, co tu ufać... Jak się ma jakąś wiedzę na temat biologii związku to wiadomo, że będzie on ewoluował. I czasem nie da się stworzyć w nim bezpiecznych przystani, nie da się zaprzyjaźnić... Wtedy można pożegnać się z trwałością... Właśnie tak miałam. Mój mąż nie uważał za słuszne budowania czegoś wiec... Nie zbudował i jest eks mężem.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: FAST WebCrawler [Crawler] i 1 gość