Zyciowy dylemat

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
gatita
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw paź 03, 2013 11:22 pm

Zyciowy dylemat

Post autor: gatita »

Witam,
Mam 30 lat i 7-mieisecznego synka. Wlasnie wali sie jego dziecinstwo bo nie jestem w stanie dogadac sie z jego ojcem. Nie wiem od czego zaczac...:( Poznalam go rok temu przez Internet i po 3 miesiacach zaszlam w ciaze. Jest ode mnie o 4 lata mlodszy nie ma matury i pochodzi z, jak dla mnie, patologicznej rodziny. Ja jestem nauczycielka i tak sie dalam wkopac. Po nieszczeslwej milosci wpadlam w wir imprez i stalo sie...Na szczescie nie mamy slubu. Facet jest chorobliwie zazdrosny tzn. byl bo juz nie jestesmy razem, nienawidzimy sie. A moj dylemat polega na tym, ze nie wiem co mam zrobic. Mieszkam na stake w Krakowie ale pochodze z podkarpacie, malego miasteczka. W krakowie mam umowe stala na czas nieokreslony mam swoje mieszkanie ale jesstem sama bo moja mama jest u siebie i tam pracuje a ojciec za granica, brat tez w Krakowie ale sam ma swoje male dziecko, kolezanki wszytskie pracuja i nie maja na nic czasu, a ja calymi dniami siedze z dzieckiem. Ojciec dziecka odwiedza go ale odkad nie mieszkamy razem to wpada na godzine dwie, wtedy kiedy udzielam korkow zeby jakis grosz byl wiecej. Jego rodzina, jego matka a babcia mojego dziecka ma w nosie wszytsko, na chrzcinach nie byla bo strzelila focha niewiadomo na co i do dziecka nie przyjedzie kaze mi przyjechac busem 30km. Szkoda mi go bo nie ma z nikim kontaktu. Natomista jakbym sie przeprowadzila do mamy to jest troche inaczej bo tu jest dom z malym ogrodkiem jest troche znajomych i rodziana kuzynka co ma male dziecko. Moglabym sie przeprowadzic ale po pierwsze nie ma pracy, po drugie nie dogaduje sie z matka, ktora mnie dołuje mowiąc ze zniszczylam sobie i dziecku zycie ( wczesniej mowila ze ona mnie nie chce w domu) i wiele innych przykrosci z jej ust pada, chociaz nie caly czas bywa ze jest lepiej no i fakt ze moge wieczorem wyskoczyc TYLKO NA 1H do znajomych ale to i tak lepiej bo w Krk w ogole. Nie wiem co robic, placze codziennie, chcialabym sobie jeszcze jakos ulozyc zycie poki dziecko jest male i oszczedzic mu cierpienia. Z jego ojcem sie nie dogadam bo kilka razy mnie popchnal i mimo to ze sie stara to nic sie nie trzyma kupy. Za duzo rzeczy ma nieupozadkowanych - dla mnie jest debilem nie ma wiedzy nie ma samochodu, on nic nie ma-mieszka u rodzicow. Ja mu pomoglam ze wszytskim zapisalam do liceum wieczorowego zeby zdal mature i nawet zaliczyl semestr ale kosztowalo mnie to wiele nerwow, znalazlam mu prace, ale i tak pracuje na najnizsza krajowa a reszte do reki bo dla niego to normalne, zalozylam konto w banku ale i tak tam nie wplaca pieniedzy bo woli trzynmac gotowke w domu lub gdzie popadnie, poprostu jest niereformowalny a ja nie mam sily z tym walczyc. Bylam u psychologa bo kiepsko ze mna ale ratuje mnie terapia, a nie mam z kim dziecka zostawic, w gre wchodzi opiekunka ale kosztuje i jakos ciezko mi dziecko zostawic z kims obcym. Malo zarabiam a duzo mam oplat bo sama spalacam kredyt za mieszkanie i jeszcze studuje zaocznie wiec oplat mam ok 1500zl, a od starych nie wezme kasy bo ich nienawidze zwlaszcza ojca.
Nie wiem co dalej, gdzie byc gdzie zostac, niby podjelam decyzje ze Krakow ze wole byc sama niz z toksyczna matka ale strasznie mi ciezko i ciagle klotnie z ojcem dziecka. Nie zalozylam sprawy o alimenty, niby dogadujemy sie na slowo.
Przepraszam za chaos ale tego jest strasznie duzo, wiem ze to wszytsko moja wina bo powinnam wiedziec kogo wpuszczam do lozko ale juz sie stalo i jest dziecko, cudowne dziecko, ktorego nie chce skrzywdzic.((((
Awatar użytkownika
myszka28
Super Gaduła
Posty: 1544
Rejestracja: ndz wrz 29, 2013 6:46 pm

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: myszka28 »

wiesz co twoja historia przypomina mi moja po troszeczku,moja matka tez ma mnie głęboko w d..... wyprowadziłam się mając 16 lat z domu bo mi kazała nigdy nie pałałysmy do siebie miłością.po czym udało mi się skończyć szkołę zdobyć zawód pójść do pracy i zarabiac sama na siebie.no i do czego zmierzam pojawił sie on zaszłam w ciąże planowana i on zaczoł pić nie wytrzymałąm rozeszłam się z nim krótko po narodzinach małego,zostalam sama jak palec po jakims czasie pojawil sie przez neta moj byly maz ,ktory skopal mi zycie jeszcze bardziej 4 lata trwalo zanim sie rozwiedlismy i co znow sama zostalam a moj syn bez ojca bo biologiczny ma go gdzies.przez te 4 lata radzilam sobie sama bez pomocy matki i reszty znajomych, ale nie dalam sie wrzucic w kociol depresji walczylam kazdego dnia,znalazlam sobie sposob na roladowanie zalu i zlosci robiac zdjecia,chodzilam z synkiem na pole i pstrykalam zdjecia motylom kwiatom niebu.to mnie wyciszalo .i tak 4 lata sama w 4 scianach z dzieckiem bez mozliwosci powrotu do pracy ,znajomi wiadomo kazdy mial swoje zycie prace i dom.nie daj sie na spokojnie zrob sobie rachunek sumienia czego chcesz w zyciu i to cie podbuduje,piszesz ze mozesz wrocic do matki ja bym sie grubo zastanowila nad tym skoro to toksyczne jest.po prawie 5 latach spotkalam obecnego partnera i wyciagam swoje zycie na prosta .dopiero teraz zaczelam sie usmiechac i wiezyc ze jestem szczesliwa
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: Hadassa »

Wg mnie przede wszystkim powinnaś zacząć od ułożenia spraw z ojcem dziecka, i sprawy o alimenty...
byś miała jakiś dodatkowy grosz... ok, teraz się dogadujecie, a co będzie jak sobie inną znajdzie....
tu nie ma co się dogadywać...

dwa... poszukaj opiekunki, ale na kilka godzin dziennie.. to nie bedzie duży koszt a trochę czasu dla Ciebie..
przede wszystkim poszukaj dobrego żłobka... i zapisz dziecko...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
gatita
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw paź 03, 2013 11:22 pm

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: gatita »

Ciagle mi zal tego ze dziecko ma sie wychowywac bez ojca. On cos sie tam stara ale dla mnie to kandydat ze normalnie bym na niego nie zwrocila uwagi i jeszcze ta jego rodzona, ja nie znosze jego a on mojej, nie ma zadnego punktu zaczepienia, chociaz ja jestem taka ze mi szkoda zeby dziecko nie mialo kontaktu zeby nie wiem jacy oni byli. On probowal kiedys popelnic samobostwo, do tej pory nie wiem dlaczego i jak matka jego raz zobaczyla ze sie klocimy i on trzasnal drzwami to zaczela mnie wyzywac ze go drecze psychicznie i co ze mnie za matka ze dziecko placze ze ona mi odbierze prawa rodzicielskie i zadzwoni do mojej szkoly powiedziec ze jestem nienormalna.
3 miesiace pozniej po weselu mojego brata poklocilismy sie tak ze doszlo do bojki on byl piojany ja nie bo przeciez karmie, rozwalil mi laptopa, szparpalismy sie nad lozeczkiem dziecka, ja mu zdrapalam cala twarz. Wrocil do Krk zrobil obdukcje i jak ja dojechalam do krakowa z dzieckiem i moimi rodzicami to odbyla sie rozmowa. Wlamal sie na mojego facebooka i wydrukowal rozne wiadomosci, ze nie chce z nim byc itd. wydrukowal tez wiadomosci sprzed 2 lat gdy sie nie znalismy i zdania wyrwane z kontekstu pokazal moim rodzicom, ze niby bralam kokaine ( oczywiscie bzdura) zaczal mowic ze on jest swietnie przygotowany do odebrania mi dziecka ma adwokata, zadzwoni do szkoly wysle te wiadomosci na fb i mnie zwolnia i jeszce wiele rzeczy mowil a ja siedzialam i plakalam, nie potrafilam nawet nic powiedzielc, bo co mozna powiedziec.....
A moi rodzice za kim byli? zgadnijcie?
Mowili, tak tak wiemy jaka jest nasza corka itd. Staneli po jego stronie!!!!teraz jak to p[isze to mi sie plakac chce:(
I po tym wszystkim ja wciaz nie moge dopuscic mysli do siebie ze dziecko bedzie sie wychowywac bez ojca, ze sobie sama nie poradze, nie potrafie byc sama, mecze sie okropnie jestem mega wrazliwa osoba, ( jak widze zebraka na ulicy to mi sie lza kreci) czasami zaluje ze nie mam znieczulicy bo byla gowno mnie rozczula. Ojciec powiedzial mi tyle przykrych slow ze sie w pale nie miesci, nawet nie bede pisac. Nienawidze go, ale mieszka w stanach ma duzo kasy, kupil mi mieszkanie....wysyla duzo rzeczy dla dziecka, wozki nosiedelka, bo tamci dziadkowie kompletnie nic, nie chce od nicha kasy ani prezentow, tylko zwyklych odwiedzic, ale tez nie....
Poprostu przerasta mnie to wszytsko, wpakowalam sie w takie bagno i ciagkle czuje pietno ze jestem gorsza bo kolezanki i kuzynki maja jak w niebie, wspanialych ojcow i mieszkaja z rodzicami i w ogole a ja nie mam nic, moje dziecko jest biedne i skrzywdzone i to moja wiina, zawsze bylo wszytko moja wina, i ja to przyjmuje na klate
A w ogole nic mi to nie da ze to pisze tutaj
Przepraszam
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: Hadassa »

Przynajmniej możesz się wygadac... a tu staramy się jakos pomóc...
kobieta jest silna, tylko czasem, za dużo mamy na głowie...
Warto jednak sobie uświadomić, że masz w sobie siłę, którą możesz wykorzystać...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
berta23
Miła Kobietka
Posty: 64
Rejestracja: czw wrz 26, 2013 12:58 pm

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: berta23 »

To właśnie bardzo dużo, ze możesz tutaj o wszystkim napisać. Lepiej jest wyrzucić z siebie wszystko, nawet nieznajomym osobom, niż dusić całe emocje w środku... Piszesz, że nie masz nic.. Masz Dziecko, które kochasz nad życie! I to właśnie Twój Synek powinien być dla Cb siłą napędową. To okropna historia, musi Ci być niezwykle ciężko, możemy sobie to tylko wyobrazić, ale właśnie powinnaś walczyć, dla Siebie samej i dla Twojego synka. Już teraz udowadniasz, ze pomimo pracy, obowiązków, tego, ze we wszystkim jesteś sama dajesz radę. I na pewno poradzisz sobie dalej. Uwierz w siebie i pokaż, że wcale nie zniszczyłaś sobie życia. Niczego nie można być w życiu pewnym.. Czasami wydaje się, że nic złego nie może się zdarzyć, a jednak doświadcza się ogromnie ciężkich chwil... Ale zawsze, po jakimś czasie wszystko jest lepsze. I na pewno tak będzie!
Where you invest your love, you invest your life...
gatita
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: czw paź 03, 2013 11:22 pm

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: gatita »

Wiem, ze lepiej sie wygadac, ale ja juz rozmawialam z wieloma ludzmi i nic to nie dalo. Nigdy nie potrafilam zerwac z zadnym swoim facetem, doprowadzalam do takich sytuacji ze to oni mnie w koncu zostawiali a pozniej byla rozpacz.
Teraz jest dziecko i jest wszytsko inaczej, poprostu nie potrafie sobie tego ulozyc w glowie ze moze go ktos inny wychowywac, i czy w ogole tak bedzie czy ja sie z kims zwiaze??? boje sie tego. Z ojcem dziecka wymieniamy smsy ktore sa okreopne pelno w nich jadu i wyzwisk to strasznie boli ciagle tylko placze i nie potrafie cuieszyc sie zyciem a przeciez mam dziecko i musze mu pokazac ze jestem wesola bo on chce sie ze mna bawic.
Teraz jestem u mamy 2 tygodnie ale mam wrocic do krakowa bo tam szkola jezykowa chce ze mna podpisac umowe na lekce indywidualne, ale jak mam podpisac umowe jak nie wiem czy ojciec dziecka bedzie przychodzil wtedy gdy ja bede miec te lekcje plus swoje korki, wiem ze moge nianie, ale jakos nie moge sie przekonac...
Zaoisalam go do jednego zlobka, ale musze do wiecej, w ogole to on nie mial isc do zlobka mial go pilnowac chrzestny, czyli brat ojca dziecka ( bardzo w pozadku chlopak idpowiedzialny i rozsadny) i troche moja mama, ale jak sie popieprzy to pewnie nie bedzie przychodzil bo on tez jest przeciwny rozstaniu bo iwaza ze rodzice dziecka powinni byc razem...
Boje sie ze jak nawet sie zejdziemy co teraz to juz jest prawie niemozliwe ( ale nigdy nie mow nigdy) to znowu na chwile czyli na tydzien do kolejnej klotni bo caly wrzesien sie tak schodzilimsy tydzien ok i tydzien zle, a nawet jak dluzej to napewno to kiedys peknie i nie wiem czy nie bede zalowac ze moglam go zostawic i moze ktos odpwoiedzialny by sie pojawil w moim zyciu kto pokocha mnie i dziecko bo przeciez takie scenariusze sie zdarzaja, ale cholernie boje sie samotnosci i zle sie czuje jak jestem sama, nie mam kontaktu z ludzmi a w Krakowie nie jest latwo samej...
No strasznie mi sie pogmatwalo:(
Awatar użytkownika
myszka28
Super Gaduła
Posty: 1544
Rejestracja: ndz wrz 29, 2013 6:46 pm

Re: Zyciowy dylemat

Post autor: myszka28 »

wola walki o swoje dziecko jest najwazniejsza pamietam jak ja walczylam o swoje przed prokuratorem bo nie chcieli mi dziecka ze szpitala oddac do domu po tym pobiciu .ale my baby jestesmy silniejsze od facetow
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości