zranił mnie po raz drugi, nie mam siły żyć
-
Stokrotka21
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 2
- Rejestracja: śr cze 03, 2015 3:32 pm
zranił mnie po raz drugi, nie mam siły żyć
Cześć, piszę tu, bo potrzebuje pomocy, rady. Jest źle, nie mam siły wstawać z łóżka, nie mogę jeść, a co zjem, to zwymiotuje. Nie mam już nawet siły płakać. Codziennie modle się i pytam Boga, za co spotkał mnie taki los. Nigdy nikogo nie skrzywdzilam, a chłopak zranił mnie po raz drugi. Bardzo, już chyba nikomu nie zaufam. W skrócie-3 lata temu zaczął okropnie za mną patrzeć w...kościele. Oboje jezdzilismy tam do swoich rodzin, dlatego widzielismy się tylko na jakiś świętach (Boże Narodzenie, Wielkanoc itd.) Po roku zagadal do mnie. Cieszylam się, bo było to obustronne zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Byliśmy na dwóch spotkaniach. Wspaniale było. Nagle urwał się kontakt. Rozpaczalam, bo zdazylam się zaangazowac. Najgorsze że na kolejnych świętach ciągle na mnie okropnie patrzył, takim smutnym wzrokiem..ranilo mnie to, ale dawało nadzieję. Po roku czasu od urwania kontaktu znów podszedł. Tlumaczyl się, że wtedy zepsuł mu się telefon. Opowiadal jak to różnymi sposobami probowal odnowić kontakt. Zrobił wszystko bym uwierzyla mu i dała szansę. Pisał maile, wysyłał zdjęcia, flirtowal ze mną, wysyłał smsy jak nie mógł zasnąć, że o mnie myśli. Pisał, że mu się snilam itd.Byłam nieufna, ale w końcu uwierzylam, że mu zależy. Miał skrecone kolano, więc nie moglismy się wtedy widywac. Pod koniec lutego i na początku marca zaczął mniej pisać (chociaż pisał, że z nikim mu się tak dobrze nie pisze, że mamy podobne poczucie humoru itd). Spotkalismy się w połowie marca. Było super, czas tak nam szybko zlecial, że spoznilam się na ostatni tramwaj.patrzył na mnie z zachwytem. Jednak po tym rzadziej pisał, zasłaniał się pracą. Potem były jeszcze 3 fajne spotkania. Pisał, że tylko ze mną tak fajnie mu się rozmawia itd. Później znów rzadziej pisał. Chcialam rozmowy o tym wszystkim. Powiedzial mi, że w czerwcu przeprowadza się do innego miasta (taką ma pracę, ale nie na stałe). Dlatego rzadziej pisał, ale też dlatego, że nie czuje już tego tak silnie jak rok temu. Że raz czuje raz nie, że nie rozumie tych uczuć, bo tylko ze mną miał takie silne uczucia od pierwszego wejrzenia, ale że trochę po roku to przybladlo i ze wyjeżdża. Pytałam go po co odnawial znajomosc. Mówił, że to był impuls i że wtedy nie wiedział o wyjezdzie. Jak pytałam czy jestem mu obojętna, to mówił, że nie. Serce tak mu kolatalo, że aż koszula mu się ruszala..jednak coś mi nie pasowalo, bo rok wczesniej mój brat widział go z inną w kościele. Zapytalam o to. Na poczatku mówił, że to znajoma..jednak po chwili przyznał, że to była jego dziewczyna!! Wyznał mi, że był w 2-miesiecznym związku jak mnie zobaczył.. że nie rozumiał uczuć do mnie, nie mógł przestać patrzeć itd. Jednak nie znaliśmy się. Widywal mnie czasem, w końcu zagadal rok temu (w kościele-i to mnie boli-zagadal wkosciele, mmając dziewczyne). Mówił, że to był impuls, że musiał mnie poznać. Po spotkaniach podobno czuł się jak w innym świecie, uczucia zaczęły intensywniec, zakochiwal sie..dlatego sam urwał kontakt, żeby zapomniec, bo byl w rocznym związku..kilka miesięcy ppóźniej znów wodzil za mną wzrokiem...w sierpniu ubieglego roku był z tamtą u rodziny, brat ich widział. Ale na jesieni z nią zerwał, bo od dluzszego czasu im się nie układało. W zimie tego roku znów podszedł do mnie..bo nie mógł zapomniec niby. Okazało się, że super do siebie pasujemy itd, ale już w styczniu dowiedzial się o wyjezdzie...nie wiem czy to przez to, ale zaczął chlodzic relację jeszcze przed naszym spotkaniem w marcu. Mam też podejrzenia, że może chodzi o byłą.Mają kontakt, ona by chciała wrócić. On mówi, że gubi się już w tym wszystkim, zże dobrze że wyjeżdża i chce być teraz sam. Może to wymowka i wrócił do byłej? Nie wiem..pisze teraz do mnie jak się czuję itd..a jak mam się czuć? Drugo raz dał mi nadzieję, zwodzil mnie 5 miesięcy...czuję się jakby czołg po mnie przejechal, bo zdazylam coś do niego poczuć. Nikogo już nie poznam, bo nie mam gdzie, poza tym tylko do niego czułam coś od pierwszego wejrzenia...nie zaufam już nikomu. Tak mi źle,...gdyby nie podchodzil do mnie dwa razy, nie mialabym zludnych nadziei..po co on to robił? Byłam pocieszeniem? No ale sam z tamtą zerwał...po co znów podchodzil i jak to możliwe, że w styczniu był zauroczony, a przeszło mu przed spotkaniem ?? To przez tamtą czy przez wyjazd? ??
Re: zranił mnie po raz drugi, nie mam siły żyć
nie wiem czy dobrze wczułam się w twoją sytuacje ale myślę, że on ściemniał od samego początku,
a to co mówią inni nie zawsze jest prawdą i nie zawsze należy ślepo ufać,
w ogóle ja nie wierzę w znajomości a raczej w partnerstwo na odległość a już na pewno nie na początku znajomości,
łatwo mi się piszę, bo mnie to bezpośrednio nie dotyczy dlatego uważam, że nie masz za bardzo po czym rozpaczać bo prawdę mówiąc nigdy go nie miałaś więc czemu aż tak cierpisz ? olać gościa, wstań z łóżka i idź do ludzi, na pewno gdzieś jest Twoja druga połówka i może gdzieś tam na Ciebie już czeka więc szkoda czasu na jakiegoś gnojka,
powodzenia...
a to co mówią inni nie zawsze jest prawdą i nie zawsze należy ślepo ufać,
w ogóle ja nie wierzę w znajomości a raczej w partnerstwo na odległość a już na pewno nie na początku znajomości,
łatwo mi się piszę, bo mnie to bezpośrednio nie dotyczy dlatego uważam, że nie masz za bardzo po czym rozpaczać bo prawdę mówiąc nigdy go nie miałaś więc czemu aż tak cierpisz ? olać gościa, wstań z łóżka i idź do ludzi, na pewno gdzieś jest Twoja druga połówka i może gdzieś tam na Ciebie już czeka więc szkoda czasu na jakiegoś gnojka,
powodzenia...
Odziez z Anglii, Wloch i Francji
http://www.zeltros.co.uk
http://www.zeltros.co.uk
-
Stokrotka21
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 2
- Rejestracja: śr cze 03, 2015 3:32 pm
Re: zranił mnie po raz drugi, nie mam siły żyć
Witaj. Tak, wiem, nie powinnam za nim rozpaczać, bo okropnie mnie potraktował... po raz drugi dał dużą nadzieję i po raz drugi zostawił z niczym..nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie, czemu przez 3 lata mnie zwodził...doskonale musi zdawać sobie sprawę z tego, że mnie zranił... dawał mi wiele aluzji, pisał do mnie codziennie wiele smsów, maili, chciał żebym go poznała i chciał mnie dokładnie poznać. Nawet pytał się, czy piszę pamiętnik, bo z chęcią by przeczytał kilka stron (niby ciekawiły go moje myśli..). Smsy nocą mi wysyłał, że nie może spać i myśli o mnie.. albo że śniłam mu się... był zazdrosny o facetów z mojej uczelni..pisał, że cieszy się, że mnie poznał, dawał mi aluzje, że był spięty jak do mnie podchodził i że to nie bierze się znikąd.. wysyłał mi zdjęcia bliskich mu miejsc sprzed kilku lat, sam prosił, żebym mu jakieś swoje zdjęcia wysłała.. pisał, że jestem inteligentna, uczciwa, piękna i kobieca.. wiem, że to tylko słowa...ale były też czyny.. spotkania, na których trzymał mnie za ręce,patrzył głęboko w oczy z zachwytem, ogrzewał mi dłonie, żartował, droczył się.. czas nam bardzo szybko upływał.. sam to nawet mówił. Na ostatnim spotkaniu 7 godzin minęło jak chwila.. Oraz to, że z nikim mu się tak fajnie nie rozmawia jak ze mną, że do nikogo jeszcze nie czuł takiego czegoś co do mnie jeszcze przed naszym poznaniem.. że nawet do tej dziewczyny nie.. żałuję tylko, że podszedł o rok za późno.. był już wtedy w rocznym związku i może uznał, że nie chce tego przekreślać dla zauroczenia, czegoś niepewnego( a i tak skończyło się tak, że rok później zerwał z tą dziewczyną).. byliśmy wtedy tylko na 2 spotkaniach.. tak przypuszczam, bo jaki mógłby być inny powód, skoro mówił, że urwał kontakt, bo uczucia zaczynały intensywnieć...urwał wtedy kontakt pomimo tego co czuł..był w stanie to zrobić...teraz też próbuję go tłumaczyć, że może odkąd dowiedział się o swoim wyjeździe, postanowił nic więcej nie zaczynać i stłumić na nowo w sobie uczucie.. wtedy był w stanie to zrobić, to może teraz też... no właśnie.. ale czy zakochany chłopak byłby w stanie takie coś zrobić?? Czy możliwe, że tak nagle mu przeszł o po 2 miesiącach super pisania, kiedy pisał mi, że jak ze mną pisze, to uśmiecha się do telefonu, czy po prostu uznał, że nie chce związku na odległość.. ale to nie byłaby wielka odległość, 300 km...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość