zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego stanu?

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
milena.milena
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: sob wrz 12, 2015 12:46 pm

zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego stanu?

Post autor: milena.milena »

Cześć wszystkim.

Uprzedzam , ze post bardzo długi, ale musiałam z siebie wszystko wyrzucić.
W liceum miałam koleżankę z patologicznego domu. Jednak się bardzo ogarnęła, usamodzielniła. Do wszystkiego doszła sama. Jednak , tak mi się wydaje, że pod wpływem braku miłości z domu- matkuje ludziom. Mnie, znajomym. Zawsze taka była. Traktowała mnie jak młodszą siostrę. Po latach zmieniła się na osobę bardziej cyniczną, ironiczną - sama tak mówi o sobie. Lgną do niej faceci z kompleksami, trochę tacy niedojrzali. Czasem jestem zazdrosna, bo traktuje ich ona jako przyjaciół- jest miła, a widzę że oni się do niej przyzwyczajają.
Wiem, że nie ma przyjaźni damsko - męskiej. Zawsze któraś strona coś czuje do siebie. Mnie to strasznie martwi, bo zawsze kiedy gdzieś jestem i jest ona- przykuwa uwagę facetów. Bo jest miła, ona im matkuje, pomaga w problemach, jak matka Teresa.
Faceci młodzi, niedojrzali ( do 30 roku życia, może do 28) lgną do niej bo ona im pomaga. Zawsze wesprze itp. Tłumaczy, jest miła i towarzyska. Może wychowanie sprawiło, że jest taka i musi im matkować bo nie miała tego w domu. Jednak nie o tym chciałam pisać.
Kiedy przyszłam w jej krąg znajomych ona przedstawiła mnie swoim kolegom. Jej koledzy zaczęli się mną interesować. A zważywszy na fakt, że ja jestem trochę bardziej nieśmiała , mam problemy z samooceną, z asertywnością, ona np mi mówiła, że jakiś kolega jej mówił, że mu się podobam itp.
To było dziwne, bo np jej koledzy nie mówili mi tego, nie podchodzili na imprezach itp.
Nawet jak mi się ktoś podobał to czułam wewnętrzną zazdrość o to, że to do niej najpierw faceci lgną jako do matki, przyjaciółki a później każdy robi swoje sprawy.

Jest taki jeden kolega-z którym poznała mnie z rok temu w grupie. On od pół roku zaczął się mną interesować, wcześniej był z inną koleżanką ale ona odeszła z grupy po rozstaniu.
Zerwała z nim kontakt i z NIĄ.
On zaczął mi się podobać kilka miesięcy temu. Widziałam, że kiedy ona z nim przychodzi na imprezę ( jako z kolegą) on się mnie przygląda itp.
Wiele razy ona mówiła, że on np po pijaku chciał ją całować, a ona i tak nie była zainteresowana. Że ona ma go za 'przyjaciela'. I to ona mu matkuje. W grupie znajomi mówili, że on jest jej marionetką. Głupio mi było, bo widziałam, że to chłopak fajny, z fajnego domu i zastanawiałam się dlaczego ona go tak friendzonuje.
Kiedyś mi powiedziała, że po prostu ona jest miła do ludzi, tłumaczy, rozmawia z nimi i dlatego faceci do niej lgną. Tylko , że później i tak od niej odchodzą, bo mówią, że jest toksyczna.
Sama mi mówiła, że miała wiele sytuacji ze swoimi ex kiedy oni chcieli zerwać kontakt, a ona nie chciała i chciała wszystko wyjaśniać, porozmawiać nawet po roku czy pół. Tak jakby chciała atencji, albo żeby wszystko na około niej było okej. tak żeby nie było żadnej zadry. Nawet kiedy nie rozmawiam z nią miesiąc czy dwa bo mam swoje sprawy czy nie spotykamy się- ona pyta się mnie czy się na nią obraziłam co automatycznie sprawia, że się tłumaczę- a tego nie lubię robić.
Ona potrafi do mnie po 2 miesiącach przyjść i powiedzieć, że mnie kocha , tulić i mówić ze jestem jej najlepsza przyjaciółką- z czego później odwraca się na pięcie i odchodzi w połowie rozmowy. Takie dziwne zachowanie ;)

Jestem pewna siebie, studiuję fajny kierunek, ale zawsze kiedy widzę ją i jej znajomych chłopaków czuję w głębi siebie ukłucie zazdrości. Po prostu ja nigdy nie miałam w sobie czegoś takiego aby taka grupa facetów była mną zainteresowana jako koleżanką , przyjaciółką. Nie wiem z czego to wynika.
Mam inny znak zodiaku, jestem inną osobą , bardziej temperamentną, możliwe, że mam niezdiagnozowane ADHD. Nie jestem spokojnym typem, chociaż potrafię się zrelaksować. A ona właśnie czasem emanuje wg mnie takim matczynym spokojem- i wg mnie to przyciąga facetów. Czego jej zazdroszczę. Nie wiem co powinnam zrobić aby nauczyć się być 'spokojna' w środku. Nie chodzi mi o atencję, ale po prostu o taką możliwość relaksu. Może medytacja pomoże?

Wracając do głównego tematu. Od miesięcy widziałam , że ten jej 'przyjaciel' jak ona go określa interesuje się mną jako osobą. Zwykle spotykałam go wtedy kiedy ona zaprosiła mnie na jakąś imprezę. Nie byłam w takiej komitywie z jej kolegami, z nim jak z nią. To jakby ona zawsze wszystko organizowała, ona zawsze wszystko ogarniała i zapraszała. Zawsze kiedy jej nie było w pobliżu ten chłopak się do mnie dosiadał. Rozmawiał ze mną dość nerwowo, tak jakby się mnie wstydził, mimo że był starszy i bardzo otwarty, towarzyski. Do innych osób inaczej się zachowywał. Nie przeklinał przy mnie, był miły, chciał mi pomóc ogarnąć mi coś do pracy bo miał znajomości. Zwykle jak się spotykaliśmy on z takiego 'kogucika' z takiego pewnego siebie głośnego chłopaka zmieniał się w nieśmiałego, nerwowego przy mnie. Stresował się kiedy ze mną rozmawiał. Domyślałam się, że mu się podobam.
Wiele razy było tak, że na imprezach on chciał się ze mną przywitać a ona go ode mnie odpychała, wtrącała się do rozmowy. Kilka razy mówiła mu, że ja jestem ' nietykalna' i jestem 'skarbem' tak jakby wiedziała, że coś on może ode mnie chcieć. Problem w tym, że mnie takie zachowanie wydawało się bardzo nie na miejscu, czułam, że ona jest odrobinę zazdrosna o to, że ktoś z jej 'rycerzy' z tego kręgu chce coś ode mnie. Ale z drugiej strony możliwe, że ona chciała mnie przed nim chronić, bo przez ostatni rok on się bardzo zmienił, zaczął ciągle imprezować, wyrywać panienki na imprezach i możliwe, ż eona chciała mnie przed nim uchronić, bo możliwe, że częściej rozmawiali i ona widziała, że on nie chce się wiązać itp.

Zaczęliśmy rozmawiać w internecie, zaczęliśmy wysyłać do siebie filmiki i zdjęcia ( nie jakieś erotyczne, ale normalne, zwykłe). Widziałam, że on zaczął przychodzić na imprezy taneczne do klubów tam gdzie JEJ nie ma. Dużo razy mówił mi , że przyszedł bo wysłałam mu zdjęcie. Widziałam, że mnie ciągle obczaja, widziałam, że ciągle na mnie patrzy, czasem podchodzi, czasem nie. Ale wiedziałam, że coś się kroi tylko nie wiedziałam co.
On zaczął mi się podobać, nakręcałam się na niego.
Za każdym razem kiedy on przychodził z grupą znajomych- ona tak jakby stała na straży i 'pilnowała' tego o czym on ze mną rozmawia, gdzie idzie itp. Jakby nie mogła go ze mną sam na sam zostawić- do tej pory nie wiem dlaczego. Czułam, że ona jest zazdrosna, czułam, że coś nie idzie po jej myśli. Ale z drugiej strony do tej pory nie wiem czy to ja się mylę w swoich myślach czy nie.
Po jednym wieczorze ze znajomymi z grupy trochę potańczyłam z nim zaczęliśmy się całować. Nie były to zwykłe pocałunki, ale widziałam, że tak jakby on na to czekał. I ja też. Strasznie mi się podobał , nie mogłam tego ogarnąć. Widziałam, że od kilku miesięcy ktoś się mną interesuje, fajny znajomy, pomyślałam, dobra nic nie szkodzi możemy spróbować.
poszliśmy do łóżka.
Problem w tym, że od tej pory wszystko się zmieniło. Wiedziałam, że tak będzie ale nie wiedziałam, że aż tak.
Najlepsze jest to, że ona była bardzo zainteresowana tym co ja z nim robiłam. Do tej pory nie wiem czy z zazdrości czy z troski o mnie. Bo może nie chciała dopuścić do tego abyśmy się przespali, bo wiedziała, że nic z tego nie będzie - a tylko się od siebie wszyscy odsuniemy jako koledzy. Wiecie- towarzyskie sprawy.

Do tej pory nie wiem czemu następnego dnia ona zaczęła do niego wypisywać na facebooku jak jeszcze leżeliśmy w łóżku. Kiedy się pożegnaliśmy , wieczorem on z grupą znajomych poszli na miasto. Okazało się, że wypad organizowała ONA i zaczęła go wypytywać. A skąd to wiem? Następnego dnia on mnie zaprosił do siebie. Przez następne kilka dni zachowywał się tak jakby coś między nami było. Zmienił się z takiego pewnego siebie faceta na czułego chłopaka. Ona też widziała to i zaczęła komentować że nie rozumie jego zachowania ( tak jakby musiała), że widzi, że on się zmienił i tego nie rozumie, bo podobno jej powiedział, że nic ode mnie nie chce.
I sama mi powiedziała, że nie rozumie tego, że on nie powiedział tego mnie tylko JEJ.

Kilka dni później zaczęła mnie bardzo intensywnie wypytywać o niego. Chciała się dowiedzieć czy ja coś od niego chcę, po co itp. Tak jakby się wtrącała. Ciągle ją zbywałam. Czekałam na jakiś jego gest czy znak. Aż w końcu sama napisałam do niego w sprawie spotkania. Mieliśmy się spotkać po weekendzie. Zgodził się. Ale się nie spotkał. W weekend pojechał z nią do innego miasta do znajomych. Po tamtym weekendzie od razu była cisza. Kiedy się zobaczyliśmy pierwszy raz on ignorował mój wzrok, nie patrzył się na mnie. Mówił tylko o pracy. Oschle, zimno. Powiedział mi, że coś mi załatwił bo ma znajomości i kontakty. Powiedziałam mu że nie po to do niego przyszłam aby mi cokolwiek załatwiał. I że nie po to go poznałam aby coś mi załatwiał. Sama się wkręcę gdzieś bo potrafię. I tak zrobiłam. Od tej pory nawet na fb kiedy rozmawialiśmy o sprawach stricte zawodowych on pisał mi tylko z 'uśmieszkami'. Nie pisał tak jak kiedyś, przed całą sytuacją. Jesli nic ode mnie nie chciał, to dlaczego nie mogło zostać tak jak kiedyś. Nawet nasze rozmowy są inne, bardziej oficjalne, jak komunikaty po prostu.
Od tego momentu kiedykolwiek się widzieliśmy on olewał mnie w towarzystwie bardzo inteligentnie- tak aby nikt nie zauważył. Ignorował mnie po cichu, nie patrzył znowu się w oczy, olewał np jako interlokutora w rozmowie. Nie patrzył się w ogóle. Było to bardzo chamskie z jego strony. Nawet nie chciałam z nim o tym rozmawiać bo widziałam, że on robi 'chłodnik' albo dobra minę do złej gry, aby nie było dziwnej atmosfery w towarzystwie.
Olałam to, stwierdziłam, że on nie jest mnie wart jeśli tak się zachowuje.
Okazało się, że ta koleżanka zdobyła nowego chłopaka. Teraz wszyscy przychodzą na imprezy w takim gronie - znajomi jej ( BEZE MNIE) i jego. Kółeczko wzajemnej adoracji. Znajomi jej nowego chłopaka też są jego znajomymi, robią w podobnej branży. Mnie nie zapraszają. Od momentu kiedy się z nim przespałam ONA przestała mnie zapraszać gdziekolwiek ;) Nawet nie on, bo później po kilku tygodniach 'ciszy' i niewidzenia na imprezach ( kiedy jej nie było) on podchodził do mnie, zapraszał do siebie, znowu mnie obczajał, ale nie rozmawiał, zapraszał np w korytarzu klubu i odskakiwał.

A później widziałam na facebooku, że ona wkłada i tak zdjęcia z nim czy z innymi znajomymi na jakiejś innej imprezie , na którą ja nie byłam zaproszona... Znowu miesiąc przerwy w kontaktach. Wyjechałam ze znajomymi z innej grupy na wycieczkę. On wtedy pracował po całej Polsce zdalnie. Wróciłam , zobaczyłam, że zaprosił mnie na imprezę urodzinową. Kupiłam mu prezent wraz z innymi znajomymi. Jako jedynej mi nie podziękował, odwracał ode mnie wzrok. Ta znajoma przyszła później z chłopakiem, ale wyszła szybko. Widzę, że sama ogarnia swoje życie, bo ma już chłopaka. Zauważyłam, że inaczej zupełnie zachowuje się w stosunku do mnie i do niego. Olewa. Widziałam, że po prostu czasem podchodzi, da przytulańca, powie, że on /ona/ktoś jest jej najlepszym przyjacielem, chwilę porozmawia i odejdzie.
Nawet ze mną nie kończy rozmowy.
On natomiast całą imprezę zachowywał się w stosunku do mnie dziwnie. Flirtował na moich oczach z innymi laskami, kiedy ja przechodziłam obok, odwracał się plecami, znowu kiedy mówił do mnie ( grupy osób w której byłam) nie patrzył się mi ( jako jedynej) w oczy. Tak jakby coś się stało, jakby miał na mnie focha. Tydzęn później napisałam mu sms z wiadomością, że chciałabym mu złożyć życzenia ale nie wiem czy on je przyjmie. Oczywiście odpisał, że przyjmie dlaczego miałby nie przyjąć. Napisałam mu, że zauwazyłam, że zachowywał się tak jakby miał na mnie focha, i to przez dłuższy czas. On odpisał dlaczego tak pomyślałam, nie ma na mnie focha . Odpisałam, że jeśli nie ma to mógłby mnie nie ignorować odzywać się do mnie i pisać mi normalnie.
Nie odpisał.

I teraz się zastanawiam czy po prostu on nic ode mnie odpoczątku nie chciał, ale wyrabiał sobie grunt. Przez rok siębardzo zmienił, wydoroślał, ludzie go 'znają', bo robi dużo w branży. Mówią o nim, ale nie wiem co. Kiedy ktoś powie jego nazwisko zawsze jest jakaś wrzawa. Do tej pory nie wiem dlaczego. Ja go poznałam 2 lata temu kiedy nikt o nim nie mówił, znam go od strony prywatnej. Imprezowaliśmy 2 lata temu w klubach, na domówkach jako znajomi. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy normalnie. Nawet w tym roku kiedy się zmienił - i wyglądowo i z zachowania - patrzyłam na niego jak na kolegę a nie na 'kogoś kogo ludzie znają'. To jest dla mnie śmieszne, że ludzie zawsze dorabiają do jakiś osób ideologię.
Zastanawia mnie po prostu jeden fakt czy to, że on tak na mnie zwracał uwagę przez te kilka dobrych miesięcy, pomagał itp to znaczyło, że wyrabiał sobie grunt aby po prostu pójść ze mną do łóżka i mnie olać.
Czy naprawdę on czegoś ode mnie chciał ( nawet te kilka dni po kiedy zachowyał się jakbym była mu bliska) ale coś się stało i coś nie wyszło. A on zmienił szybko 'zdanie'. Nie wiem po co tylko ta koleżanka ciągle się mnie o niego wypytywała. I szybko wzięła go wtedy w tym samym tygodniu na weekend do innego miasta. Po tym weekendzie sama ogarnęłam sobie pracę, wkręciłam się sama bez jego pomocy ( bo uważałam, że on mnie wykorzystał za pracę bo ma znajomości) czy ona mu coś naopowiadała o mnie i on zmienił zdanie.

Nigdy się tego nie dowiem, ale wiem jedno że seks zmienia postrzeganie relacji.
Oczywiście do tej pory jest tak, że oni się zadają ze sobą jako kumple. Ona traktowana jest jak 'kumpela', on przy mnie wtedy mówił o niej PER TYPIARA. Mnie traktował inaczej, z szacunkiem. A teraz role się odwróciły, ją z chłopakiem i znajomych zaprasza, a mnie olewa.

Szczerze powiem to nie wiem co jest grane.
Nie wiem czy po prostu facet jest idiotą, niedojrzałym chłopakiem po prostu. Czy on się na mnie obraził bo np czegoś ode mnie chciał, pracował na to przez chwilę było dobrze, ale tak szczerze to nie pogadaliśmy a teraz zachowujemy się jak 'dalsi' znajomi a nie jak bliżsi nawet wtedy przed seksem.... Nie miałam wtedy oporu z nim rozmawiać a teraz? Tak jak powiedziałam, wszystko jest bardziej oficjalne.

Nie wiem czy on naprawdę nie chciał ode mnie nic i powiedział to JEJ. Nie wiem czy po prostu ona tego sobie nie wymyśliła, bo go lubi i lubi tą znajomość bo on ma dużo znajomych, jest otwarty a ona lubi otaczać się ludźmi i nie zrezygnuje z tej znajomości.. Wiecie o co mi chodzi. Tak jakby kurczowo, na siłę się trzymała każdego, kto dużo robi, jest ogarnięty, aby nie wypaść tylko z obiegu towarzyskiego ( bo sama nie ma domu, nie ma kochającej rodziny).

Dla mnie ten seks to było coś więcej, bo podobał mi się , wcześniej rozmawialiśmy dużo i czułam, że on też jest mną zainteresowany. I nie wiem czy dla niego byłam tylko następną panną, czy też ( przez chwilę) kimś więcej bo naprawdę zachowywał się inaczej.
Nie wiem w tym momencie co robić, bo on wyjeżdża do pracy na kilka tygodni do Ameryki Łacińskiej. Już nie chodzi na te imprezy co ja. Widzę, że nadal gloryfikuję swoich znajomych plus jej znajomych i ją.
Nie wiem tylko czy on nie chciał po prostu mnie przelecieć jako łądnej koleżanki inteligentnej a i tak zawsze będzie wracał do tamtej jako do przyjaciółki, matki, wsparcia.
CO mnie bardzo kłuje i wkurza. Bo ja też z nim wcześniej długo rozmawiąłam i wydawało mi się, że jakąś taką relację osiągnęliśmy. Sama nie wiem.
Może za bardzo się angażuję we wszystko w życiu i jestem zbyt przewrażliwiona na tym punkcie.
Ale nawet po samym seksie kilka dni później ( kiedy jeszcze zachowywał się tak jakby mu zależało) wysyłał mi zdjęcia co robi, jakieś wiadomości , emoty, inaczej rozmawialiśmy 'NA LUZIE'. A po weekendzie kiedy był w mieście z nią , wszystko stało się inne- oschłe, zimne.

Nie wiem czy ja za bardzo sobie nie wkręcam, ale to dotyczy mnie, mojej osoby i ja widzę, że coś jest nie tak. Dla kogoś z zewnątrz nic się nie zmieniło. Dla kogoś z zewnątrz może wyglądać, że wszystko jest ok. A widzę, że dla niego też nie jest- jeśli nie patrzy mi się w oczy jak daję mu prezent, olewa i nie dziękuje za niego jako jedynej osobie a później pod koniec rozmawia ze mną w grupie jakbym była facetem- tak jakby chciał mnie odstraszyć od siebie. nawet jego znajomi przepraszali mnie za jego zachowanie w moim towarzystwie.
A później pisze że nic nie jest, ż enie ma focha.

Nie wiem czy ja tez źle nie robię. Bo ja np face to face się z nim nie spotkałam i nie porozmawiałam. Teraz wszystko pozamiatane bo nawet nie odpisał mi na tego sms, aby do mnie się odzywał normalnie i nie ignorował.

Możliwe, że jestem paranoikiem, możliwe, że za bardzo o tym wszystkim myślę. Możiwe, że on nie myśli zupełnie o mnie i nie rozkminia tak jak ja. Ale jeśli jeszcze raz kiedykolwiek się spotkamy i on będzie znowu mnie olewał delikatnie przy ludziach to ja nie wiem jak mam się zachowywać.
Możliwe, że wyszlam na idiotkę tą wiadomością. Możliwe, że on po mnie miał już 10 innych lasek. Możliwe, że całą sytuację ja sobie wkręciłam z zazdrości że on nadal woli przebywać w towarzystwie swoich nowych kumpli i tej znajomej z jej chłopakiem.
Możliwe, że to ja źle się zachowałam bo wyszło na to, że za przeproszeniem dałam mu d**py możliwe, że za wcześnie. A teraz wszystko jest pozamiatane, relacja jest do kosza.


Nie wiem, co o tym myślicie?
Czy ja jestem przerważliwiona czy możliwe, że ona mu coś naopowiadała? Czy otrzymując od niego odpowiedź ( ale nie widzac jego twarzy) znowu mam niepewność jak on się zachowywał pisząc mi tego sms. Wiem, ze tu brakuje komunikacji, ale nawet on nie chciał się ze mną normalnie komunikować później. To ja chciałam się z nim spotkać w tygodniu następnym ale się nie spotkaliśmy.
Głupio zrobiłam, że tego nie wyjaśniłam od razu, bo naprawdę on zachowywał się później jakby mu zależało a po weekendzie oschle, nie patrzył mi się w oczy.
Możliwe, że dorabiam ideologię jak z bajki, żaluję że np nic z tego nie wyszło.
A może po prostu dla niego to było nic.
Może postępowął jak zwykle. Bo od roku z nikim nie chce być i po prostu zmienił się na 'bad boya', ale trafił na mnie , koleżąnkę kumpeli , przeleciał i już. A ośmieszyłam się w jego oczach tym smsem? Przecież nie było żadnych deklaracji, nic. Prosta sprawa.

To dlaczego wtedy zachowywał się tak jakby mu zalezało?????????


;)


Myślicie, że hmm mam to jeszcze z nim kiedyś tam w przyszłości wyjaśniać? Czy nie ma sensu, mleko się rozlało itp? Nie uważam, że popełniłam błąd idąc z nim do łóżka bo było mi bardzo dobrze, chciałam tego. I później dostałam skoki emocjonalne, skoki zachowań, od ciepła do chłodu. Więc nie wiem czy powinnam Dalej ( minelło 2 miesiace) o tym mysleć, czy nie ;)

Czy znajomość z tą koleżanką mam kontynuować czy nie? Bo wiem, że ona ma teraz faceta, ale ogólnei wcześniej zachowyała się tak jakby matkowała każdemu ( jemu też) i on był jej tzw marionetką.



Myslicie, że to jest jakieś towarzyskie zawirowanie cyz po prostu zwykla sytuacja , w której po prostu zostałam olana? A on zmienił tak zachowanie w stosunku do mnie bo mu odbiło, jest niedojrzałym idiota? najpierw ciepło ciepło pózniej od razu chłód, olewanie.
Czy myslicie ze to tez wina towarzystwa, trwacajacej sie znajomej, wypytujacej, mojej jakiejs zazdrosci o relacje w grupie. Sama nie wiem :)
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: BlackWolf »

Podobną sytuację czytałam na tym forum... Hmmm. W każdym razie - jak dla mnie, to wszystko jest tak pokręcone i dziwne, że aż nienaturalne.
Owszem, może i faktycznie z niego kawał dupka i zachowywał się tak jakby mu zależało tylko po to aby Cię zdobyć. Jednak coś mi w tym wszystkim nie pasuje.
Sama twierdzisz, że był jej marionetką, więc możliwe, że ktoś maczał w tym palce.
Możliwe -bo zastanawiające jest to, że z dnia na dzień oziębiły się wasze relacje a praktycznie zaraz po dopytywaniu się ''o was'' tej znajomej.
To raczej nie ciekawość i troska o Ciebie tylko o samą siebie. Tak to widzę, choć wcale tak być nie musi.
Wiesz, nagle jej ''pupilek'' zaczął interesować się Tobą, więc nie zdziwiłoby mnie to, gdyby mu coś nagadała. Do tego jej nagła zmiana w stosunku do Ciebie, olewanie Cię itd. On nagle oziębły, traktujący Cię jak powietrze a nawet wroga, flirtujący z innymi na Twoich oczach. Dwulicowość, zawiść, zazdrość... To w tym wszystkim widzę.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
Snajper
Samiec
Posty: 789
Rejestracja: wt mar 04, 2014 8:53 am

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: Snajper »

Przeczytałem uważnie co napisałaś i kilka rzeczy z mojego (faceta) punktu widzenia jest dość oczywistych:

1) Żaden facet nie zachowuje się tak wobec dziewczyny, jeśli myśli o niej poważnie. On raczej wygląda na takiego w stylu: z kwiatka na kwiatek. Że był miły ? No a jaki miał być skoro miał na ciebie ochotę ? (wybacz, jeśli cię dotknąłem tym stwierdzeniem, ale postaram się opisać to maksymalnie bezpośrednio)

2) Daj sobie spokój z twoją koleżanką. Najprawdopodobniej to osoba która lubi otaczać się "dworem", a jeśli ktoś nie stosuje się do jej zasad to go zwyczajnie od siebie odsuwa. To typ intrygantki i bardzo nieszczerej osoby maskującej swoje gierki pseudoprzyjaźnią.

3) Powinnaś znaleźć sobie nowe grono przyjaciół. To bez sensu, abyś na siłę starała się "wkupić w łaski" tych ludzi. Nie warto.

Tak to mniej więcej wygląda na podstawie tego co napisałaś. :)
Pletwa Reborn

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: Pletwa Reborn »

Snajper pisze:Przeczytałem uważnie co napisałaś i kilka rzeczy z mojego (faceta) punktu widzenia jest dość oczywistych:

1) Żaden facet nie zachowuje się tak wobec dziewczyny, jeśli myśli o niej poważnie. On raczej wygląda na takiego w stylu: z kwiatka na kwiatek. Że był miły ? No a jaki miał być skoro miał na ciebie ochotę ? (wybacz, jeśli cię dotknąłem tym stwierdzeniem, ale postaram się opisać to maksymalnie bezpośrednio)

2) Daj sobie spokój z twoją koleżanką. Najprawdopodobniej to osoba która lubi otaczać się "dworem", a jeśli ktoś nie stosuje się do jej zasad to go zwyczajnie od siebie odsuwa. To typ intrygantki i bardzo nieszczerej osoby maskującej swoje gierki pseudoprzyjaźnią.

3) Powinnaś znaleźć sobie nowe grono przyjaciół. To bez sensu, abyś na siłę starała się "wkupić w łaski" tych ludzi. Nie warto.

Tak to mniej więcej wygląda na podstawie tego co napisałaś. :)
Zgadzam się z wszystkimi powyższymi punktami, ale dodam jeszcze:
Sama jesteś sobie winna. Z twojej historii wynika, że krótko po zapoznaniu się poszliście do łóżka. Gdybyś nie była taka łatwa to by po czasie wyszło jaki jest naprawdę.
milena.milena
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: sob wrz 12, 2015 12:46 pm

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: milena.milena »

Pletwa Reborn- my znaliśmy się przez nią od roku czy 1.5.
sytuacja wygląda tak, że on z rok temu wkręcił się do pewnego środowiska.
ja po skonczeniu studiów rozmyślałam co by tu zrobić, pytałam się go o jakieś możliwości bo przez poprzedni rok czy pół roku zrobił sobie znajomości. przez to też jego jakby 'prywatni' znajomi , w tym ta koleżanka, wspólni znajomi określali go mianem nieszczerego, olewającego itp. bo podobno w tej branży gdzie on teraz robi i się wkręcił relacje międzyludzkie są bardzo płytkie i takie szorstkie. kobiety zachowują się jak faceci, muszą być twarde itp.
ja nie wiedziałam, że tak jest. zawsze jestem sobą. nigdy nie zmieniam się pod wpływem żadnego środowiska. wiele razy słyszałam z różnych środowisk, że jestem dziwna, że taka a taka. ale i tak ludzie mnie za to szanują, że jestem inna od danej grupy.
a właśnie w jego postawie znajomi i w tym ja zauważyliśmy zmianę image, zmianę stylu bycia.
tylko, że ja odbierałam go nadal jako 'kolegę' sprzed zmiany. szczerze to wątpliłam aby zmienił się tak w osobistych sprawach przez pół roku-rok. żeby z normalnego chłopaka wyrobić sobie opinię olewacza, dupka czy coś. ja o tym nie wiedziałam.
ta koleżanka przez niego wkręciła się w to środowisko jako 'kumpela' teraz ma faceta i razem ze swoim facetem i jego znajomymi tworzą jakieś kółeczko wzajemnej adoracji.

najlepsze jest to, że ja zaczęłam robić w tej branży co on bo od dawna tak chciałam. ale bez jego pomocy bez niczego. i nasze drogi jakby krzyżują się nie tylko w sposób prywatny teraz ale i zawodowy i ja nie wiem czy to jest ok. na ten pomysł na siebie wpadłam już jakiś czas temu ( nie przez niego) i konsekwentnie do tego dazyłam. i przez przypadek zgłosiłam się do wielu zleceń zadań i okzało się że współpracuję z jego znajomymi...

ale i tak odbieram i odbierałam go jako 'kolegę' prywatnego a nie z 'branży'. wiem, że wszyscy się znają i to mnie przeraża.

był miły tego 2i 3 dnia ale jeśli nie chciał ode mnie nic to nie musiał mnie zapraszać? po co wtedy zachowywał się tak jakby mu zależało na czymś więcej i nawet znajoma to oganrela i sie dziwila.
ja też się dziwiłam.... i do tej pory dziwię.

wyjezdza za granicę na kilka miesięcy czy tygodni więc ja juz nie mysle ze on cos chce czy nie chce- teraz najwazniejsza jest dla niego kariera, znajomosci itp.
wiecie o co chodzi. on ma pełno kumpli, którzy sa sami realizuja siebie w tej branzy ale sa bez partnerek ( pewnie oficjalnych ;) ) . więc widzę, że on zmienił się strasznie od zeszłego roku. i robi to samo co oni.....

jestem naiwną idiotką.


Snajper- jeśli chodzi o przyjaciół, to on i ta znajoma są jednymi z wielu osób z różnych grupek- powiedzmy 3 do których należę tak w 60-80%. Ja tak sobie zawsze latałam z kwiatka na kwiatek między grupkami, byłam wolnym elektronem. Czasem nawet znajomi wkurzali się, że się nie angażuję w relację. Ale mnie na dłuższą metę nudziło coś takiego - bycie w 1 grupie, spędzanie ciągle czasu razem itp. Mobilność jest sexy ale nie chamskie olewanie , i pokazywanie na siłę, że jest się takim zajebistym, mobilnym.

Mam znajomych , paczkę przyjaciół z liceum, mam siostrę i jej znajomych, mam rodzinę i jeszcze znajomych ze studiów- nawet bliższych niż jego i tej znajomej grupa. Nie narzeka na brak towarzystwa ale widziałam, ze on wtedy jest zainteresowany moją osobą zupełnie inaczej niż w pozostałych grupkach faceci. Mimo, że z tamtymi czasem nawet częściej się spotykałam. Dlatego tyle analizowałam, analizuję nadal :)
Wiem, ze jeśli facetowi zalezy to zdobęcie kobietę itp. Możliwe, że on chciał tylko jednego a ja 'nawinie myslac, ze on jest taki jak kiedys'' starałam sie byc normalna , nie olewać pózniej, Ale jak widać zmienil sie, zachowuje sie inaczej. Moze tez mojej winy jest troche w tym.

Najgorsze jest to, ze ta kolezanka tak samo sie zmienila pod naporem jakby jego srodowiska, sposobu bycia, zycia, norych imprez, ludzi. Nowi znajomi- weltschmertz artystyczny- kazdy gloryfikuje smutek i cynizm każdego aspektu życia.
Ci ludzie tacy nie byli jeszcze rok temu... Nie rozumiem tego. Szczególnie ten znajomy....

A ona zachowywała się tak jakby musiała mieć uwagę całego grona facetów- w tym jego. Coś może poszło nie po jej mysli, ze on zwrocil na mnie uwage a nie jej, to szybko znalazła sobie faceta.
Nie chce kreowac teorii spiskowych , ale blokowanie mnie, zabieranie jego za ramie kiedy chce sie przywitac czy 'stanie nad nami' kiedy siedzimy i rozmawiamy jest nie na miejscu. Teraz wg niej jest wszystko ok, bo porozmawiała ze mną minutę na jego imprezie i znowu wysyła mi zdjęcia i filmiki z wakacji..........Czy znajomość, przyjaźń na tym polega?
Widze, ze ludzie z wiekiem albo dziwaczeją, albo zachowują sie strasznie olewczo i szorstko do innych.

On tez. a kurde, nie moge tego przeboleć że naprawdę był 'normalny' inny . Teraz jest taki sam jak jego kumple.... Dopiero jak zrobiłam 2 zlecenia to porównałam i zobaczyłam jakie stosunki tam panują. Dlatego trzymam się na uboczu ale robię swoje.
Pletwa Reborn

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: Pletwa Reborn »

Teraz to w ogóle nie ogarniam twojej opowieści. Sprawa jest prosta, za szybko poszłaś z nim do łóżka, on albo cie wykorzystał, albo nabrał z czasem wątpliwości co do tego czy jesteś tą jedyną. Sama jesteś sobie winna temu wszystkiemu. Do niektórych spraw trzeba podchodzić ostrożnie. Z czym właściwie masz problem, bo raz piszesz o przyjaciółce, raz o tym seksie, a raz o jakiejś branży i znajomych.
milena.milena
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: sob wrz 12, 2015 12:46 pm

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: milena.milena »

ok, nie wiem z czym mam problem .
chyba sama ze sobą.
powinnam się 'ogarnąć'
Snajper
Samiec
Posty: 789
Rejestracja: wt mar 04, 2014 8:53 am

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: Snajper »

A propos paczek znajomych relacji itp.

Powiem ci jak to u mnie wygląda i polecam ci tę samą metodę. Ja zawsze byłem wolnym elektronem i nie należałem to żadnego "stadka" wiernych przyjaciół (podobnie jak ty). Ma to zalety, ale też wady.

Zalety ? - nigdy nie musiałem robić rzeczy które uważałem za nieciekawe, niesłuszne lub nie fair wobec kogoś, bo tak zarządziło "stadko".

Wady ? - jest się zawsze nieco z boku życia towarzyskiego i relacje z innymi wydają się płytsze. Celowo napisałem wydają.

Widzisz, to złudzenie, że jeśli jest się w jakiejś paczce, to człowiek ma wielu serdecznych przyjaciół. Wbrew pozorom, z takiej paczki łatwo wypaść, jeśli ma się trochę więcej indywidualności i nie zawsze idzie z trendem grupy (poglądy, opinie, ocena rzeczywistości). W którymś momencie każdy to odkrywa i być może to właśnie ten moment w twoim życiu. Co warto obić ? Budować relacje indywidualne a nie grupowe, z osobami które uważasz za ciekawe i warte przyjaźni. To niełatwe, ale przekonasz się że z czasem to procentuje, a wszystkie paczki rozsypują się, kiedy pojawią się stałe związki, sprawy rodzinne i deficyt czasu w wieku średnim ;) :). Co wtedy pozostanie ? Kilku serdecznych przyjaciół - tych, których uda ci się poznać i zbudować z nimi naprawdę trwałe relacje. To nie będzie grupa dwudziestu osób. Ja po latach mam kilku przyjaciół, ale nasze relacje trwają już ponad dwadzieścia lat i nawet jeśli czasami były okresy wyciszenia, bo ktoś wyjechał daleko lub musiał skupić się wyłącznie na swoim życiu, zawsze potem jakoś tak łatwo odbudowywaliśmy więź.


Co do facetów.

Podobnie postępuj z nimi. Poznawanie się to proces długotrwały. Nie wiem, może jestem staromodny, ale lądowanie w łóżku, to nie najlepsza metoda na poprawę relacji. To raczej relacje powinny być już na tyle scementowane i pewne, żeby z kimś to zrobić. Oceniaj facetów nie po tym jacy są mili, co mówią, i co deklarują. Filtruj ich zachowanie pod kątem co robią aby cię zdobyć. Szarmanckie wręcznie kwiatków, piękne słówka szczere rozmowy to stosunkowo tanie gesty. Wiesz co jest ważne ? Rzeczy które wydają się może banalne i nawet śmieszne, ale tak naprawdę pokazują że on się na ciebie otwiera.

Na przykład wyrozumiałość - macie sporną sytuację, a on w pewnym momencie odpuszcza. Nie walczy do końca i na krew - dlaczego ? bo zależy mu na związku a nie na postawieniu na swoim.

Ciepło w relacjach - wasz układ nie jest kontraktem z ustalonym zakresem obowiązków. Najważniejsze jest zrozumienie, jak czuje i odbiera druga strona to co się dzieje. Czasem objawia się to banalnie - bo ja wiem, cierpliwym wysłuchaniem wszystkich "żali" do życia, a czasami mniej banalnie - kiedy wybacza się coś, co bardzo dotknęło i ubodło.

To tak po krótce, jeśli mówisz że powinnaś się ogarnąć ;) :) Podaję ci moja na to metodę. W sumie to nawet z pewnego rodzaju gwarancją ;) , bo ja mam za sobą dwadzieścia lat przyjaźni z kilkoma wartościowymi dla mnie osobami i dwadzieścia lat związku z jedną kobieta - i wcale mi się nie znudziło.
milena.milena
Jestem tu nowa :)
Posty: 7
Rejestracja: sob wrz 12, 2015 12:46 pm

Re: zniszczona znajomość? czy da się wrócić do normalnego st

Post autor: milena.milena »

Snajper pisze:A propos paczek znajomych relacji itp.

Powiem ci jak to u mnie wygląda i polecam ci tę samą metodę. Ja zawsze byłem wolnym elektronem i nie należałem to żadnego "stadka" wiernych przyjaciół (podobnie jak ty). Ma to zalety, ale też wady.

Zalety ? - nigdy nie musiałem robić rzeczy które uważałem za nieciekawe, niesłuszne lub nie fair wobec kogoś, bo tak zarządziło "stadko".

Wady ? - jest się zawsze nieco z boku życia towarzyskiego i relacje z innymi wydają się płytsze. Celowo napisałem wydają.

Widzisz, to złudzenie, że jeśli jest się w jakiejś paczce, to człowiek ma wielu serdecznych przyjaciół. Wbrew pozorom, z takiej paczki łatwo wypaść, jeśli ma się trochę więcej indywidualności i nie zawsze idzie z trendem grupy (poglądy, opinie, ocena rzeczywistości). W którymś momencie każdy to odkrywa i być może to właśnie ten moment w twoim życiu. Co warto obić ? Budować relacje indywidualne a nie grupowe, z osobami które uważasz za ciekawe i warte przyjaźni. To niełatwe, ale przekonasz się że z czasem to procentuje, a wszystkie paczki rozsypują się, kiedy pojawią się stałe związki, sprawy rodzinne i deficyt czasu w wieku średnim ;) :). Co wtedy pozostanie ? Kilku serdecznych przyjaciół - tych, których uda ci się poznać i zbudować z nimi naprawdę trwałe relacje. To nie będzie grupa dwudziestu osób. Ja po latach mam kilku przyjaciół, ale nasze relacje trwają już ponad dwadzieścia lat i nawet jeśli czasami były okresy wyciszenia, bo ktoś wyjechał daleko lub musiał skupić się wyłącznie na swoim życiu, zawsze potem jakoś tak łatwo odbudowywaliśmy więź.


Co do facetów.

Podobnie postępuj z nimi. Poznawanie się to proces długotrwały. Nie wiem, może jestem staromodny, ale lądowanie w łóżku, to nie najlepsza metoda na poprawę relacji. To raczej relacje powinny być już na tyle scementowane i pewne, żeby z kimś to zrobić. Oceniaj facetów nie po tym jacy są mili, co mówią, i co deklarują. Filtruj ich zachowanie pod kątem co robią aby cię zdobyć. Szarmanckie wręcznie kwiatków, piękne słówka szczere rozmowy to stosunkowo tanie gesty. Wiesz co jest ważne ? Rzeczy które wydają się może banalne i nawet śmieszne, ale tak naprawdę pokazują że on się na ciebie otwiera.

Na przykład wyrozumiałość - macie sporną sytuację, a on w pewnym momencie odpuszcza. Nie walczy do końca i na krew - dlaczego ? bo zależy mu na związku a nie na postawieniu na swoim.

Ciepło w relacjach - wasz układ nie jest kontraktem z ustalonym zakresem obowiązków. Najważniejsze jest zrozumienie, jak czuje i odbiera druga strona to co się dzieje. Czasem objawia się to banalnie - bo ja wiem, cierpliwym wysłuchaniem wszystkich "żali" do życia, a czasami mniej banalnie - kiedy wybacza się coś, co bardzo dotknęło i ubodło.

To tak po krótce, jeśli mówisz że powinnaś się ogarnąć ;) :) Podaję ci moja na to metodę. W sumie to nawet z pewnego rodzaju gwarancją ;) , bo ja mam za sobą dwadzieścia lat przyjaźni z kilkoma wartościowymi dla mnie osobami i dwadzieścia lat związku z jedną kobieta - i wcale mi się nie znudziło.

tak, dokładnie . moi rodzice tak samo mieli- nie należeli do żądnej grupy.
wolę tak siebie przedstawiać- jako wolną osobę, indywidualistę a nie członka grupy- zawsze mogę być wtedy 'kojarzona' z kimś, z czymś . a tak przynajmniej buduję sobie sama 'opinię'.

jesli chodzi o tego chłopaka ;)
ja do tej pory nie rozumiem. to nie było tak, że nie znaliśmy się, że on tylko flirtował ze mną , deklarował się itp. wcale nie. widziałam, że jest zainteresowany ale robił to bardzo asekuracyjnie, nie namolnie...
widać było, że jest zainteresowany- nie widywaliśmy się często- jesli już to np rozmawialismy na fb ( Z JEGO INICJATYWY), był zawsze miły, pomagał mi w różnych rzeczach na studia. raczej rozmawialismy face to face - on tez to preferuje.

ja też się przed nim otworzyłam, byłam inna. wychodziłam na imprezy - on przychodził bo mówił, że ja się otagowałam.
nie wiem, może znowu strasznie analizuję. sama nie wiem.
miał mi w czymś pomóc był miły - ale później się przespaliśmy- i kilka dni później nie spytał się o mnie jako prywatną osobę ale o zawodowe sprawy - więc ja to odebrałam jako bycie wykorzystaną xD i mu dużo napisałam czego trochę żałowałam ale i tak widać, że go to nie obchodziło.

nie chciał się widywać sam na sam nawet aby to 'wyjaśnić'. jesli już zapraszał mnie do siebie kiedy byli jego koledzy i koleżanki na jakies bifory ... więc dla mnie nie było tej 'intymności'.
a później z dnia na dzien zaczął mnie olewać, ignorować ;)
minął jakiś czas i ten prezent na urodziny i jego zachowanie.

a później mój sms a on nie wie o co mi chodzi ;) ale jest MIŁY. czyli najgorsze co może być...
aby nie robić 'złej atmosfery'.
bo o co ja się irytuję.

widze, że mężczyźni sa cierpliwi i nie zapominają... np kiedy prosiłam go o coś on to wykonywał po jakimś tam czasie. a ja chciałam na już...
tak samo myślałam, że mnie nie lubi, nie chce mnie znać- zaprosił mnie po 2 miesiącach na urodziny ;)

a np ta koleżanka po 3 tygodniach mojego nieodzywania się do niej- bez updatów- w postaci ploteczek itp- już zaczeła mnie obarczać winą za brak kontaktu... tak jakbym nie mogła się nie odzywać...
i przez to też czuję jakby kontrolę jej nade mną?
tak jakby ona musiała wszystko wiedzieć.
codziennie widze, że lajkuje na fb każdemu znajomemu- ona ma tendencję do dodawania na fb ludzi z którymi zamieniła 2 słowa.
nei wiem może to sa takie czasy że liczy się ilość anie jakość...
widze, że ciągle dodaje zdjęcia, najlepiej z tą grupą- swoim chłopakiem, tym chłopakiem, z którym ja miałam do czynienia i z innymi...

ja się jej nie wypytuję o życie a ona mnie tak.
tak jakby chciała ciagle wszystko wiedzieć.
ja przynajmniej to czuję. ja nie muszę sie spowiadać ze wszystkiego każdemu- moja siostra wie wszystko- wystarczy....

wkurza mnie to, że np potrafiła wyjść z moich urodzin bez słowa bo tak chciała . a ja sie denerwowałam, ze mi gość się ulatnia i może ja coś zle zrobiłam...

tak samo po tej całej sytuacji z tym kolegą- ona od razu zaczela mnie bombardować pytaniami na facebooku - musiałam się jakoś asekurować :)

możliwe, że wpadłam w złe towarzystwo.
on wpadł rok temu w nową branżę ( jak pisałam o tym) a ona za nim jako kumpela i jego znajomi ją znają. i kiedy dowiadują się że ja ją znam jest takie - wowo, jakby ona kimś była. nigdy tego nie zrozumiem.

i dlatego np nie mówiłam jej o tym, że on za mną chodzi, że jest zainteresowany. bo czułam, że może nie być jej to na rękę. bo kobieca zawiść jest straszna. a wiem, że ona jest taka zaborcza i czasem zawistna- potrafi strasznie obgadać i np. boję się, że ona manipuluje ludźmi bo jest pewna siebie i robi co chce. i np rozmawiajac z nim on jej sie wyjezycza czy coś... a ja jej nie mówię o nim ani o mojej pracy.


a teraz ona ma chłopaka a i tak czuję, że musi być w centrum uwagi. slyszalam od kolegi, że lubi takie 'wolne' nowoczesne związki, że sama umawia się z kolegami na spotkania jej chłopak z koleżankami a sami widzą się 1 w tygodniu.
nie wiem, może nie powinnam się wtrącać, bo może ja jestem cala zestresowana tym wszystkim.
może to jest inne, bardziej nowoczesne życie.
a ja troche inaczej sie wychowałam. po pierwsze miałam rodzinę i nadal ją mam. a ona mieszka sama od wielu lat i wsyzscy się od niej odsuwają... każdy jej były mówi że jest toksyczna a ona uważa, że nie mają jaj się z nią zmierzyć...

z jednej strony wiem, że jesli chlopak chce to nic mu nie przeszkodzi się skontaktować - to samo on ciagle robil. ja myslalam ,ze oni w grupie zawsze przychodza na imprezy, a on zaczal sam, albo z kolegami kiedy tylko ja byłam, bez tamtych....

nie wiem, może obczajal teren moze tylko szukał okazji... ale ona sie ciagle wtraca i nadal widze, ze sa znajomymi .

ona przyszla do niego tego 2 dnia kiedy ja bylam. nie wiem po co. chyba skontrolować sytuację... teraz do mnie dochodzi... a po co by przychodziła? jesli i tak byla zajeta xD

pozniej cale 3-4 dni mnie nagabywała na fb co z nim itp, a pod koniec tygodnia widzialam, ze wziela go do innego miasta na weekend do znajomych ...wtedy ja mu napisalam sms kiedy sie widzimy, odpisal, ze po weekendzie- i sie nie zobaczylismy...

wiec mam 2 wersje- napisal bo wypadalo cos napisac. ale rozmyslil sie bo pomyslal, ze chce czegos powaznego i zeby mnie nie zranic ( bo mnie lubi jako koelzanke) nie odezwal sie.
albo ona cos mu o mnie naopowiadala- bo ona potrafi opowiadać dziwne rzeczy.....
sama sie przekonałam.

poza tym potrafi podejsc do mnie po miesiacu rzucic na szyje i powiedziec, ze jestem najlepsza przyjaciolka.


nie wiem coś mu tu smierdzi.
albo wtracenie albo po prostu nasze niezgranie.

ona mowila mi wiele razy ze on pod maska takiego 'bad boya' jest wrazliwym chlopakiem, bo wiele razy rozmawiali i naprawde jest wartosciowym czlowiekiem, ale od roku kiedy sam na siebie zarabia, musi utrzymac mieszkanie, splacac zus i pracowac na siebie we wlasnej firmie- zmienil sie zaczal imprezowac, duzo robi, za duzo imprezuje tez...
wiec ja nie wiem czy to jej blokowanie go kiedy do mnie podchodzil , przerywanie rozmowy czy cos, bylo z zazdrosci czy z checi ochrony mojej osoby ;)

tu jest wielki problem

teraz on sie zachowuje tak jakby mnie nie znał.
a ona i tak nadskakuje mu i każdemu jego przyjacielowi bedac 'mila' i przyjacielską.
tak jakby sie stroszczyla o dziecko.

jakby matkowala mu tak samo jak mnie kiedys... swoje racje.....

ja pamietam, ze kiedys sie jej sluchalam jak bylam mlodsza bo jest starsza ode mnie o kilka lat i zawsze miala wiecej znajomych i byla bardziej charyzmatyczna ode mnie. zawsze wiecej chlopaków, itp... i cos mi sie wydaje ze on niestety tez sie jej slucha jako przyjaciolki . i ze musi minac kawalek czasu aby on sie odcial i ogarnal.

a ona nie opusci tego towarzystwa bo to towarzystwo jej odpowiada. bo ona nigdy nie opuszcza. to ludzie ja opuszczaja a ona uwaza ze sa slabi psychicznie i dlatego z nia nikt nie wygra.... masakra

--najgorsze jest to, e kiedy byliśmy w łożku. w nocy .
przeciez wtedy nie pisze sie na fb
ja patrze 3 -4 w nocy on mowi: przepraszam, TA TYPIARA napisała.
wyslala mu gifa


DLACZEGO?

wiedzac, ze ja jestem z nim? bo widziala jak sie calujemy itp....

czy to jest kontrola? czy ja moge cos zrobić?
czy odciac sie od tego srodowiska?
ja nie mam paranoi- moja siostra tez widziala jak on wiele razy chcial do mnie podejsc z usmiechem a ona go 'odpychala'- moja siostra to widziala .

poza tym z tym prezentem i jego zachowaniem- tak samo mam swiadka, inna kolezanka tak samo mowila mi ze on sie dziwnie zachowuje...

nie wiem czy warto to jeszcze ciagnac, czy olac totalnie....

nie wiem sama.

moja pierwsza mysl i intuicja juz kilak dni po podpowiedziala mi - dlaczego ona sie tak tym interesuje. :)

tak jakby byla bluszczem, albo zakladala sidla na znajomych...

a ja sie odcinam od takich ludzi, a widze ze on nie- dlaczego? bo mozliwe, ze ona jest jedyna osoba w jego srodowisku ktora wyslucha, pogada z nim . bo widze ze on ma tylko kumpli, a ona tak robi do kazdego. kazdego wysluchuje, pomaga, matkuje, jak matka teresa. sama mi to mowila....
Ostatnio zmieniony pn wrz 14, 2015 9:21 am przez BlackWolf, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Proszę używać edycji postów a nie pisać post pod postem.
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość