Uprzedzam , ze post bardzo długi, ale musiałam z siebie wszystko wyrzucić.
W liceum miałam koleżankę z patologicznego domu. Jednak się bardzo ogarnęła, usamodzielniła. Do wszystkiego doszła sama. Jednak , tak mi się wydaje, że pod wpływem braku miłości z domu- matkuje ludziom. Mnie, znajomym. Zawsze taka była. Traktowała mnie jak młodszą siostrę. Po latach zmieniła się na osobę bardziej cyniczną, ironiczną - sama tak mówi o sobie. Lgną do niej faceci z kompleksami, trochę tacy niedojrzali. Czasem jestem zazdrosna, bo traktuje ich ona jako przyjaciół- jest miła, a widzę że oni się do niej przyzwyczajają.
Wiem, że nie ma przyjaźni damsko - męskiej. Zawsze któraś strona coś czuje do siebie. Mnie to strasznie martwi, bo zawsze kiedy gdzieś jestem i jest ona- przykuwa uwagę facetów. Bo jest miła, ona im matkuje, pomaga w problemach, jak matka Teresa.
Faceci młodzi, niedojrzali ( do 30 roku życia, może do 28) lgną do niej bo ona im pomaga. Zawsze wesprze itp. Tłumaczy, jest miła i towarzyska. Może wychowanie sprawiło, że jest taka i musi im matkować bo nie miała tego w domu. Jednak nie o tym chciałam pisać.
Kiedy przyszłam w jej krąg znajomych ona przedstawiła mnie swoim kolegom. Jej koledzy zaczęli się mną interesować. A zważywszy na fakt, że ja jestem trochę bardziej nieśmiała , mam problemy z samooceną, z asertywnością, ona np mi mówiła, że jakiś kolega jej mówił, że mu się podobam itp.
To było dziwne, bo np jej koledzy nie mówili mi tego, nie podchodzili na imprezach itp.
Nawet jak mi się ktoś podobał to czułam wewnętrzną zazdrość o to, że to do niej najpierw faceci lgną jako do matki, przyjaciółki a później każdy robi swoje sprawy.
Jest taki jeden kolega-z którym poznała mnie z rok temu w grupie. On od pół roku zaczął się mną interesować, wcześniej był z inną koleżanką ale ona odeszła z grupy po rozstaniu.
Zerwała z nim kontakt i z NIĄ.
On zaczął mi się podobać kilka miesięcy temu. Widziałam, że kiedy ona z nim przychodzi na imprezę ( jako z kolegą) on się mnie przygląda itp.
Wiele razy ona mówiła, że on np po pijaku chciał ją całować, a ona i tak nie była zainteresowana. Że ona ma go za 'przyjaciela'. I to ona mu matkuje. W grupie znajomi mówili, że on jest jej marionetką. Głupio mi było, bo widziałam, że to chłopak fajny, z fajnego domu i zastanawiałam się dlaczego ona go tak friendzonuje.
Kiedyś mi powiedziała, że po prostu ona jest miła do ludzi, tłumaczy, rozmawia z nimi i dlatego faceci do niej lgną. Tylko , że później i tak od niej odchodzą, bo mówią, że jest toksyczna.
Sama mi mówiła, że miała wiele sytuacji ze swoimi ex kiedy oni chcieli zerwać kontakt, a ona nie chciała i chciała wszystko wyjaśniać, porozmawiać nawet po roku czy pół. Tak jakby chciała atencji, albo żeby wszystko na około niej było okej. tak żeby nie było żadnej zadry. Nawet kiedy nie rozmawiam z nią miesiąc czy dwa bo mam swoje sprawy czy nie spotykamy się- ona pyta się mnie czy się na nią obraziłam co automatycznie sprawia, że się tłumaczę- a tego nie lubię robić.
Ona potrafi do mnie po 2 miesiącach przyjść i powiedzieć, że mnie kocha , tulić i mówić ze jestem jej najlepsza przyjaciółką- z czego później odwraca się na pięcie i odchodzi w połowie rozmowy. Takie dziwne zachowanie
Jestem pewna siebie, studiuję fajny kierunek, ale zawsze kiedy widzę ją i jej znajomych chłopaków czuję w głębi siebie ukłucie zazdrości. Po prostu ja nigdy nie miałam w sobie czegoś takiego aby taka grupa facetów była mną zainteresowana jako koleżanką , przyjaciółką. Nie wiem z czego to wynika.
Mam inny znak zodiaku, jestem inną osobą , bardziej temperamentną, możliwe, że mam niezdiagnozowane ADHD. Nie jestem spokojnym typem, chociaż potrafię się zrelaksować. A ona właśnie czasem emanuje wg mnie takim matczynym spokojem- i wg mnie to przyciąga facetów. Czego jej zazdroszczę. Nie wiem co powinnam zrobić aby nauczyć się być 'spokojna' w środku. Nie chodzi mi o atencję, ale po prostu o taką możliwość relaksu. Może medytacja pomoże?
Wracając do głównego tematu. Od miesięcy widziałam , że ten jej 'przyjaciel' jak ona go określa interesuje się mną jako osobą. Zwykle spotykałam go wtedy kiedy ona zaprosiła mnie na jakąś imprezę. Nie byłam w takiej komitywie z jej kolegami, z nim jak z nią. To jakby ona zawsze wszystko organizowała, ona zawsze wszystko ogarniała i zapraszała. Zawsze kiedy jej nie było w pobliżu ten chłopak się do mnie dosiadał. Rozmawiał ze mną dość nerwowo, tak jakby się mnie wstydził, mimo że był starszy i bardzo otwarty, towarzyski. Do innych osób inaczej się zachowywał. Nie przeklinał przy mnie, był miły, chciał mi pomóc ogarnąć mi coś do pracy bo miał znajomości. Zwykle jak się spotykaliśmy on z takiego 'kogucika' z takiego pewnego siebie głośnego chłopaka zmieniał się w nieśmiałego, nerwowego przy mnie. Stresował się kiedy ze mną rozmawiał. Domyślałam się, że mu się podobam.
Wiele razy było tak, że na imprezach on chciał się ze mną przywitać a ona go ode mnie odpychała, wtrącała się do rozmowy. Kilka razy mówiła mu, że ja jestem ' nietykalna' i jestem 'skarbem' tak jakby wiedziała, że coś on może ode mnie chcieć. Problem w tym, że mnie takie zachowanie wydawało się bardzo nie na miejscu, czułam, że ona jest odrobinę zazdrosna o to, że ktoś z jej 'rycerzy' z tego kręgu chce coś ode mnie. Ale z drugiej strony możliwe, że ona chciała mnie przed nim chronić, bo przez ostatni rok on się bardzo zmienił, zaczął ciągle imprezować, wyrywać panienki na imprezach i możliwe, ż eona chciała mnie przed nim uchronić, bo możliwe, że częściej rozmawiali i ona widziała, że on nie chce się wiązać itp.
Zaczęliśmy rozmawiać w internecie, zaczęliśmy wysyłać do siebie filmiki i zdjęcia ( nie jakieś erotyczne, ale normalne, zwykłe). Widziałam, że on zaczął przychodzić na imprezy taneczne do klubów tam gdzie JEJ nie ma. Dużo razy mówił mi , że przyszedł bo wysłałam mu zdjęcie. Widziałam, że mnie ciągle obczaja, widziałam, że ciągle na mnie patrzy, czasem podchodzi, czasem nie. Ale wiedziałam, że coś się kroi tylko nie wiedziałam co.
On zaczął mi się podobać, nakręcałam się na niego.
Za każdym razem kiedy on przychodził z grupą znajomych- ona tak jakby stała na straży i 'pilnowała' tego o czym on ze mną rozmawia, gdzie idzie itp. Jakby nie mogła go ze mną sam na sam zostawić- do tej pory nie wiem dlaczego. Czułam, że ona jest zazdrosna, czułam, że coś nie idzie po jej myśli. Ale z drugiej strony do tej pory nie wiem czy to ja się mylę w swoich myślach czy nie.
Po jednym wieczorze ze znajomymi z grupy trochę potańczyłam z nim zaczęliśmy się całować. Nie były to zwykłe pocałunki, ale widziałam, że tak jakby on na to czekał. I ja też. Strasznie mi się podobał , nie mogłam tego ogarnąć. Widziałam, że od kilku miesięcy ktoś się mną interesuje, fajny znajomy, pomyślałam, dobra nic nie szkodzi możemy spróbować.
poszliśmy do łóżka.
Problem w tym, że od tej pory wszystko się zmieniło. Wiedziałam, że tak będzie ale nie wiedziałam, że aż tak.
Najlepsze jest to, że ona była bardzo zainteresowana tym co ja z nim robiłam. Do tej pory nie wiem czy z zazdrości czy z troski o mnie. Bo może nie chciała dopuścić do tego abyśmy się przespali, bo wiedziała, że nic z tego nie będzie - a tylko się od siebie wszyscy odsuniemy jako koledzy. Wiecie- towarzyskie sprawy.
Do tej pory nie wiem czemu następnego dnia ona zaczęła do niego wypisywać na facebooku jak jeszcze leżeliśmy w łóżku. Kiedy się pożegnaliśmy , wieczorem on z grupą znajomych poszli na miasto. Okazało się, że wypad organizowała ONA i zaczęła go wypytywać. A skąd to wiem? Następnego dnia on mnie zaprosił do siebie. Przez następne kilka dni zachowywał się tak jakby coś między nami było. Zmienił się z takiego pewnego siebie faceta na czułego chłopaka. Ona też widziała to i zaczęła komentować że nie rozumie jego zachowania ( tak jakby musiała), że widzi, że on się zmienił i tego nie rozumie, bo podobno jej powiedział, że nic ode mnie nie chce.
I sama mi powiedziała, że nie rozumie tego, że on nie powiedział tego mnie tylko JEJ.
Kilka dni później zaczęła mnie bardzo intensywnie wypytywać o niego. Chciała się dowiedzieć czy ja coś od niego chcę, po co itp. Tak jakby się wtrącała. Ciągle ją zbywałam. Czekałam na jakiś jego gest czy znak. Aż w końcu sama napisałam do niego w sprawie spotkania. Mieliśmy się spotkać po weekendzie. Zgodził się. Ale się nie spotkał. W weekend pojechał z nią do innego miasta do znajomych. Po tamtym weekendzie od razu była cisza. Kiedy się zobaczyliśmy pierwszy raz on ignorował mój wzrok, nie patrzył się na mnie. Mówił tylko o pracy. Oschle, zimno. Powiedział mi, że coś mi załatwił bo ma znajomości i kontakty. Powiedziałam mu że nie po to do niego przyszłam aby mi cokolwiek załatwiał. I że nie po to go poznałam aby coś mi załatwiał. Sama się wkręcę gdzieś bo potrafię. I tak zrobiłam. Od tej pory nawet na fb kiedy rozmawialiśmy o sprawach stricte zawodowych on pisał mi tylko z 'uśmieszkami'. Nie pisał tak jak kiedyś, przed całą sytuacją. Jesli nic ode mnie nie chciał, to dlaczego nie mogło zostać tak jak kiedyś. Nawet nasze rozmowy są inne, bardziej oficjalne, jak komunikaty po prostu.
Od tego momentu kiedykolwiek się widzieliśmy on olewał mnie w towarzystwie bardzo inteligentnie- tak aby nikt nie zauważył. Ignorował mnie po cichu, nie patrzył znowu się w oczy, olewał np jako interlokutora w rozmowie. Nie patrzył się w ogóle. Było to bardzo chamskie z jego strony. Nawet nie chciałam z nim o tym rozmawiać bo widziałam, że on robi 'chłodnik' albo dobra minę do złej gry, aby nie było dziwnej atmosfery w towarzystwie.
Olałam to, stwierdziłam, że on nie jest mnie wart jeśli tak się zachowuje.
Okazało się, że ta koleżanka zdobyła nowego chłopaka. Teraz wszyscy przychodzą na imprezy w takim gronie - znajomi jej ( BEZE MNIE) i jego. Kółeczko wzajemnej adoracji. Znajomi jej nowego chłopaka też są jego znajomymi, robią w podobnej branży. Mnie nie zapraszają. Od momentu kiedy się z nim przespałam ONA przestała mnie zapraszać gdziekolwiek
A później widziałam na facebooku, że ona wkłada i tak zdjęcia z nim czy z innymi znajomymi na jakiejś innej imprezie , na którą ja nie byłam zaproszona... Znowu miesiąc przerwy w kontaktach. Wyjechałam ze znajomymi z innej grupy na wycieczkę. On wtedy pracował po całej Polsce zdalnie. Wróciłam , zobaczyłam, że zaprosił mnie na imprezę urodzinową. Kupiłam mu prezent wraz z innymi znajomymi. Jako jedynej mi nie podziękował, odwracał ode mnie wzrok. Ta znajoma przyszła później z chłopakiem, ale wyszła szybko. Widzę, że sama ogarnia swoje życie, bo ma już chłopaka. Zauważyłam, że inaczej zupełnie zachowuje się w stosunku do mnie i do niego. Olewa. Widziałam, że po prostu czasem podchodzi, da przytulańca, powie, że on /ona/ktoś jest jej najlepszym przyjacielem, chwilę porozmawia i odejdzie.
Nawet ze mną nie kończy rozmowy.
On natomiast całą imprezę zachowywał się w stosunku do mnie dziwnie. Flirtował na moich oczach z innymi laskami, kiedy ja przechodziłam obok, odwracał się plecami, znowu kiedy mówił do mnie ( grupy osób w której byłam) nie patrzył się mi ( jako jedynej) w oczy. Tak jakby coś się stało, jakby miał na mnie focha. Tydzęn później napisałam mu sms z wiadomością, że chciałabym mu złożyć życzenia ale nie wiem czy on je przyjmie. Oczywiście odpisał, że przyjmie dlaczego miałby nie przyjąć. Napisałam mu, że zauwazyłam, że zachowywał się tak jakby miał na mnie focha, i to przez dłuższy czas. On odpisał dlaczego tak pomyślałam, nie ma na mnie focha . Odpisałam, że jeśli nie ma to mógłby mnie nie ignorować odzywać się do mnie i pisać mi normalnie.
Nie odpisał.
I teraz się zastanawiam czy po prostu on nic ode mnie odpoczątku nie chciał, ale wyrabiał sobie grunt. Przez rok siębardzo zmienił, wydoroślał, ludzie go 'znają', bo robi dużo w branży. Mówią o nim, ale nie wiem co. Kiedy ktoś powie jego nazwisko zawsze jest jakaś wrzawa. Do tej pory nie wiem dlaczego. Ja go poznałam 2 lata temu kiedy nikt o nim nie mówił, znam go od strony prywatnej. Imprezowaliśmy 2 lata temu w klubach, na domówkach jako znajomi. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy normalnie. Nawet w tym roku kiedy się zmienił - i wyglądowo i z zachowania - patrzyłam na niego jak na kolegę a nie na 'kogoś kogo ludzie znają'. To jest dla mnie śmieszne, że ludzie zawsze dorabiają do jakiś osób ideologię.
Zastanawia mnie po prostu jeden fakt czy to, że on tak na mnie zwracał uwagę przez te kilka dobrych miesięcy, pomagał itp to znaczyło, że wyrabiał sobie grunt aby po prostu pójść ze mną do łóżka i mnie olać.
Czy naprawdę on czegoś ode mnie chciał ( nawet te kilka dni po kiedy zachowyał się jakbym była mu bliska) ale coś się stało i coś nie wyszło. A on zmienił szybko 'zdanie'. Nie wiem po co tylko ta koleżanka ciągle się mnie o niego wypytywała. I szybko wzięła go wtedy w tym samym tygodniu na weekend do innego miasta. Po tym weekendzie sama ogarnęłam sobie pracę, wkręciłam się sama bez jego pomocy ( bo uważałam, że on mnie wykorzystał za pracę bo ma znajomości) czy ona mu coś naopowiadała o mnie i on zmienił zdanie.
Nigdy się tego nie dowiem, ale wiem jedno że seks zmienia postrzeganie relacji.
Oczywiście do tej pory jest tak, że oni się zadają ze sobą jako kumple. Ona traktowana jest jak 'kumpela', on przy mnie wtedy mówił o niej PER TYPIARA. Mnie traktował inaczej, z szacunkiem. A teraz role się odwróciły, ją z chłopakiem i znajomych zaprasza, a mnie olewa.
Szczerze powiem to nie wiem co jest grane.
Nie wiem czy po prostu facet jest idiotą, niedojrzałym chłopakiem po prostu. Czy on się na mnie obraził bo np czegoś ode mnie chciał, pracował na to przez chwilę było dobrze, ale tak szczerze to nie pogadaliśmy a teraz zachowujemy się jak 'dalsi' znajomi a nie jak bliżsi nawet wtedy przed seksem.... Nie miałam wtedy oporu z nim rozmawiać a teraz? Tak jak powiedziałam, wszystko jest bardziej oficjalne.
Nie wiem czy on naprawdę nie chciał ode mnie nic i powiedział to JEJ. Nie wiem czy po prostu ona tego sobie nie wymyśliła, bo go lubi i lubi tą znajomość bo on ma dużo znajomych, jest otwarty a ona lubi otaczać się ludźmi i nie zrezygnuje z tej znajomości.. Wiecie o co mi chodzi. Tak jakby kurczowo, na siłę się trzymała każdego, kto dużo robi, jest ogarnięty, aby nie wypaść tylko z obiegu towarzyskiego ( bo sama nie ma domu, nie ma kochającej rodziny).
Dla mnie ten seks to było coś więcej, bo podobał mi się , wcześniej rozmawialiśmy dużo i czułam, że on też jest mną zainteresowany. I nie wiem czy dla niego byłam tylko następną panną, czy też ( przez chwilę) kimś więcej bo naprawdę zachowywał się inaczej.
Nie wiem w tym momencie co robić, bo on wyjeżdża do pracy na kilka tygodni do Ameryki Łacińskiej. Już nie chodzi na te imprezy co ja. Widzę, że nadal gloryfikuję swoich znajomych plus jej znajomych i ją.
Nie wiem tylko czy on nie chciał po prostu mnie przelecieć jako łądnej koleżanki inteligentnej a i tak zawsze będzie wracał do tamtej jako do przyjaciółki, matki, wsparcia.
CO mnie bardzo kłuje i wkurza. Bo ja też z nim wcześniej długo rozmawiąłam i wydawało mi się, że jakąś taką relację osiągnęliśmy. Sama nie wiem.
Może za bardzo się angażuję we wszystko w życiu i jestem zbyt przewrażliwiona na tym punkcie.
Ale nawet po samym seksie kilka dni później ( kiedy jeszcze zachowywał się tak jakby mu zależało) wysyłał mi zdjęcia co robi, jakieś wiadomości , emoty, inaczej rozmawialiśmy 'NA LUZIE'. A po weekendzie kiedy był w mieście z nią , wszystko stało się inne- oschłe, zimne.
Nie wiem czy ja za bardzo sobie nie wkręcam, ale to dotyczy mnie, mojej osoby i ja widzę, że coś jest nie tak. Dla kogoś z zewnątrz nic się nie zmieniło. Dla kogoś z zewnątrz może wyglądać, że wszystko jest ok. A widzę, że dla niego też nie jest- jeśli nie patrzy mi się w oczy jak daję mu prezent, olewa i nie dziękuje za niego jako jedynej osobie a później pod koniec rozmawia ze mną w grupie jakbym była facetem- tak jakby chciał mnie odstraszyć od siebie. nawet jego znajomi przepraszali mnie za jego zachowanie w moim towarzystwie.
A później pisze że nic nie jest, ż enie ma focha.
Nie wiem czy ja tez źle nie robię. Bo ja np face to face się z nim nie spotkałam i nie porozmawiałam. Teraz wszystko pozamiatane bo nawet nie odpisał mi na tego sms, aby do mnie się odzywał normalnie i nie ignorował.
Możliwe, że jestem paranoikiem, możliwe, że za bardzo o tym wszystkim myślę. Możiwe, że on nie myśli zupełnie o mnie i nie rozkminia tak jak ja. Ale jeśli jeszcze raz kiedykolwiek się spotkamy i on będzie znowu mnie olewał delikatnie przy ludziach to ja nie wiem jak mam się zachowywać.
Możliwe, że wyszlam na idiotkę tą wiadomością. Możliwe, że on po mnie miał już 10 innych lasek. Możliwe, że całą sytuację ja sobie wkręciłam z zazdrości że on nadal woli przebywać w towarzystwie swoich nowych kumpli i tej znajomej z jej chłopakiem.
Możliwe, że to ja źle się zachowałam bo wyszło na to, że za przeproszeniem dałam mu d**py możliwe, że za wcześnie. A teraz wszystko jest pozamiatane, relacja jest do kosza.
Nie wiem, co o tym myślicie?
Czy ja jestem przerważliwiona czy możliwe, że ona mu coś naopowiadała? Czy otrzymując od niego odpowiedź ( ale nie widzac jego twarzy) znowu mam niepewność jak on się zachowywał pisząc mi tego sms. Wiem, ze tu brakuje komunikacji, ale nawet on nie chciał się ze mną normalnie komunikować później. To ja chciałam się z nim spotkać w tygodniu następnym ale się nie spotkaliśmy.
Głupio zrobiłam, że tego nie wyjaśniłam od razu, bo naprawdę on zachowywał się później jakby mu zależało a po weekendzie oschle, nie patrzył mi się w oczy.
Możliwe, że dorabiam ideologię jak z bajki, żaluję że np nic z tego nie wyszło.
A może po prostu dla niego to było nic.
Może postępowął jak zwykle. Bo od roku z nikim nie chce być i po prostu zmienił się na 'bad boya', ale trafił na mnie , koleżąnkę kumpeli , przeleciał i już. A ośmieszyłam się w jego oczach tym smsem? Przecież nie było żadnych deklaracji, nic. Prosta sprawa.
To dlaczego wtedy zachowywał się tak jakby mu zalezało?????????
Myślicie, że hmm mam to jeszcze z nim kiedyś tam w przyszłości wyjaśniać? Czy nie ma sensu, mleko się rozlało itp? Nie uważam, że popełniłam błąd idąc z nim do łóżka bo było mi bardzo dobrze, chciałam tego. I później dostałam skoki emocjonalne, skoki zachowań, od ciepła do chłodu. Więc nie wiem czy powinnam Dalej ( minelło 2 miesiace) o tym mysleć, czy nie
Czy znajomość z tą koleżanką mam kontynuować czy nie? Bo wiem, że ona ma teraz faceta, ale ogólnei wcześniej zachowyała się tak jakby matkowała każdemu ( jemu też) i on był jej tzw marionetką.
Myslicie, że to jest jakieś towarzyskie zawirowanie cyz po prostu zwykla sytuacja , w której po prostu zostałam olana? A on zmienił tak zachowanie w stosunku do mnie bo mu odbiło, jest niedojrzałym idiota? najpierw ciepło ciepło pózniej od razu chłód, olewanie.
Czy myslicie ze to tez wina towarzystwa, trwacajacej sie znajomej, wypytujacej, mojej jakiejs zazdrosci o relacje w grupie. Sama nie wiem