Jak się urodziłam to jeszcze tak bardzo nie zwracali uwagi na bioderka u
dzieci. Z tego powodu do dziś mam zwichnięte lewe biodro. Miałam 2 zabiegi, rehabilitacje, 6 tygodni w gipsie od piersi aż po same czubki palców. Miałam wtedy 11 lat. Lekarzom jakoś udało się mnie na nogi postawić bo zanim trafiłam na sale operacyjną już prawie nie chodziłam. Dziś 12 lat po zabiegach poruszam się o kuli i czeka mnie kiedyś endoproteza stawu biodrowego. Kiedyś tylko bolało biodro, później promieniowało do kolana a teraz już ból obejmuje stopę. Ortopeda dziwi mi się, że mimo tak ogromnego bólu nie łykam tabletek przeciwbólowych. Jakbym brała coś za każdym razem jak mnie coś w nodze strzyka to bym lekomanką została a mi szkoda mojej wątroby. Ja się nauczyłam żyć z tym bólem i traktuje go jak przyjaciela, którego kochamy, ale i tak mamy go ochotę czasem udusić

Towarzyszy mi odkąd pamiętam...
Więc bardzo Was proszę, badajcie biodra swoich pociech. Żeby nigdy nie doznały upokorzeń ze strony rówieśników i dorosłych, aby mogły biegać i skakać a nie tylko o tym marzyć, aby dziewczynki mogły ubrać szpilki a nie tylko tęsknie się w nie wpatrywać gdy przechodzą obok witryny sklepowej, aby uniknąć bólu, masakrycznej skoliozy i operacji. I by nigdy nie miały do Was żalu, że to olaliście. Nie poszliście do lekarza bo trzeba było jechać 1,5 h pociągiem mimo, że wyraźnie widać utykanie...
Na szczęście moja córeczka ma status A1 obu stawów biodrowych czyli najlepszy jaki można uzyskać:D