Bardzo jestem ciekaw jakie jest wasze zdanie na temat... nazwijmy to przygody jaka spotkała mojego znajomego.
Zorganizował wieczór kawalerski w klubie w którym oprócz drinków serwowano występy artystyczne dziewczyn na rurkach. Zabawa byłaby naprawdę udana (i bezgrzeszna - słowo!) gdyby nie to, że w jakiś sposób panna młoda dowiedziała się o szczegółach, a dokładnie o tym, że pan młody postanowił zabawić kolegów z tak kawaleryjską fantazją.
Wg mnie ... zalezy... od czego czy jej wcześniej dawał powody do zazdrości...
jeżeli do niczego nie doszło.. to wg mnie nie powinno być problemu i odwołania ślubu..
ale .. to moje zdanie.. i pewnie zalezało by od wielu czynników
Sam pomysł urządzenia zabawy w tym lokalu od początku do końca był jego. Z tego co wiem, nie było jakichś większych tarć pomiędzy nim a jego dziewczyną przed ślubem na tle niewierności.
Wydaje mi się, że na jej decyzji przeważył fakt, że jest bardzo aktywnie działającą w kościele animatorką. On jest raczej skrajnym liberałem światopoglądowym, więc stało się jak stało. Moim zdaniem to ona nieco przesadziła... choć może on też nieco się zapędził idąc na całość z wieczorem kawalerskim ?
Pewnie ona w jakiś sposób zliberalizowała poglądy, a on zewangelizował się w jakimś stopniu.
Ogólnie mam kaca moralnego związanego z tą sytuacją. W sumie obecnie panuje patowa sytuacja - koszty poniesione, wesela nie było, więc przyszli teściowie nawzajem się obwiniają i skaczą sobie do oczu. Znajomy próbuje jakoś dojść z dziewczyną do porozumienia. My jako główni uczestnicy tej rzekomej zbiorowej orgii nie mamy nawet co się do niej zbliżać, żeby cokolwiek wyjaśniać.
Dlatego moim zdaniem ktoś powinien przemówić jej do rozsądku ... chociaż dzisiaj rozmawiałem z innym współwinnym i zaczęliśmy się zastanawiać czy to przypadkiem nie był wygodny pretekst dla panny młodej która w ostatniej chwili zmieniła zdanie... ale pożyjemy, zobaczymy.
Bo może być tak...że nie wiedziała jak zakończyć....
bo to jest jakieś wyjście...
że tak brzydko powiem..
poza tym, co da rozmowa...
skoro ona i tak podjęła decyzję...
Witajcie
na wieczór kawalerski polecam Fordanserki To dziewczyny, które rozkręcają imprezę, zapewniają fantastyczna zabawę. Takie hostessy do tańca zapewniają dobrą zabawę, wszyscy goście są zadowoleni i nie ma zbędnych wyrzutów sumienia.....One naprawdę pokazując-uczą jak się świetnie bawić:)
Ostatnio zmieniony sob mar 15, 2014 10:35 am przez Hadassa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:ale za spam podziekujemy
Jesli o mnie chodzi ja na swój wieczór kawalerski kupiłem pół wagonu piwa i nie było na nim żadnej kobiety, bo my faceci potrafimy bawić się najlepiej sami ... no tylko potem trudno się wstawało
A tańca nie było, bo taniec to są te śmieszne ruchy które muszą wykonywać mężczyźni w towarzystwie kobiet żeby je wabić do siebie
No i wychodzi w parniu znowu co komu wolno... gdyby panna młoda poszła na męski striptiz pan młody miał by zapewne focha... moim zdaniem powienien to z nia skonsultować że w planach ma takową rozrywkę dla kolegów i co ona na to... Wiadomo że to czułe punkty więc z jednej strony jej sie nie dziwię..
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Moment.. ale z tego co mi wiadomo to taki wieczór organizuje świadek pana młodego.
więc nie ten organizator.
A tak poza takimi szczegółami.
Panna młoda była i jest głupia. Taka moja ocena z przeczytanego tekstu.
Dziewczyny tańczące na rurce to piękny widok... genialny. Kilka razy bywałem w klubach gdzie takie tańce się odbywały. Jakoś moje uwczesne dziewoje nie były o to zazdrosne... wiadomo taniec i patrzenie nań nie jest przestępstwem... a że bywają nagie... dodatkowy miły aspekt.
Jak dla mnie to szukanie powodu do zerwania zaręczyn i odwołania ślubu... jak widać każdy powód dobry.
A skrajni wierzący z liberałami... sorry ale takie związki się nie udają. Każde z nich musiało by dusić swoje poglądy... stale i ciągle. W końcu by nastapiła masa krytyczna i było by wielkie buuum.
MOim zdaniem dobrze że teraz... małe straty i nie trzeba będzie ponosić kosztów rozwodu
Wiesz Red, szczegóły jak szczegóły. Różnie to jest w różnych środowiskach. U mnie ja organizowałem wieczór kawalerski i kolega też sam to robił.
Jeśli chodzi o rozwój sytuacji to obecnie "panna młoda" w ogóle zerwała kontakty z moim kolegą. Teoria o tym, że to był pretekst coraz bardziej się uwiarygodnia.
Jamelio ale to nie był foch - no i fakt, zrobiliśmy to "po tajniacku"- choć z jednej strony się nie dziwisz jej reakcji to z drugiej rzeczywiście zrezygnowałabyś ze ślubu ? Rozumiem awanturę, rozumiem focha, rozumiem żeby on dostał po twarzy a nas przestałaby tolerować. No ale nie coś takiego....
ja myślę, że najlepszym pomysłem (paru moich znajomych sobie chwaliło) jest wyjazd za miasto, paintball, ognisko i głupie pijackie śpiewy do rana... pewnie nie znam wszelkich szczegółów i listy gości ale jako podstawa myślę, że ok.
Ze sluby bym raczej nie zrezygnowała, znając szczegóły oczywiście(że nic nie bylo innego tylko patrzenie)
Ale i tak uważam że powinien to z nia uzgodnić.
A jak sie sprawa zakonczyła? Pogodzili sie?
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Hmmm...Trudno mi coś powiedzieć na ten temat.Ale właściwie dlaczego faceci muszą zapraszać na te kawalerskie wieczory striptiserkę? Gdybym to ja wpadła w trakcie takiej imprezy i zobaczyła półnagą panią na rurze,i rozochoconych facetów,z których jeden to mój przyszły mąż,zareagowałabym chyba identycznie.Byłaby to dla mnie sytuacja mocno niedwuznaczna!
Kto zaręczy,że alkohol nie rozgrzałby przyszłego małżonka za bardzo..? Pani też na pewno nie odmówiła by dodatkowej kwoty za dodatkową usługę tego wieczora.Wiem,że generalizuję,ale są przecież( niestety) kobiety,które za pieniądze zrobią wszystko,albo (na szczęście)prawie wszystko.
Ogólnie to nie pochwalam takich atrakcji na kawalerskim wieczorze.Byłoby mi przykro.Bardzo przykro,że mój przyszły mąż gapił się na obcą nagą babę i odczuwał przy tym radość,a może coś więcej...
Jak dla mnie to przesadzacie, a kto Jej bronił czipendejsa zamówić co też by przed Nią tańczył i się rozbierał??
To tylko zabawa, nie robi się tego codziennie więc jako iż nie dochodzi do zdrady to nie mam nic przeciwko takiego rodzaju wieczorom..
Mam raczej opinię koniety nowoczesnej.Sama staram się być nowoczesną,ale w takich kwestiach jestem straszną konserwą.Jestem diabelsko zazdrosna o mojego misiaczka! Oczywiście że nie chodzę za nim krok w krok,nie szpieguję,nie sprawdzam rejestru połączeń w komórce.Boję się,że mogłabym go stracić,bo jakaś inna zawróci mu w głowie.Rozmawiałam z nim nieraz o jego relacjach z innymi kobietami,tak raczej na luzie,ale dawałam mu sygnały że nie akceptuję bliższych kontaktów,poza mną.
Trochę mnie wkurzył,bo uśmiechnął się jak ojciec do dziecka i przytulał.Głupio mi potem było,mógł pomyśleć że mu nie ufam.
Nic na to nie poradzę.Tak bardzo boję się odrzucenia,że jak tylko o tym pomyślę,to łzy cisną mi się do oczu.W mojej głowie zaraz powstają najgorsze scenariusze.
Mój Misiek nawet nie wyobraża sobie,jak się staram dla niego!Dosłownie staję na głowie,by każdego dnia miał poczucie,że jestem go warta...Zawsze daje mi do zrozumienia,że jestem wspaniała,że kocha mnie za to, że po prostu jestem,że nie muszę być idealna...
Nie wiem,czy byłabym szczęśliwa z innym facetem.Przytulając głowę do jego szerokiej piersi czuję się taka bezpieczna...
Nie mylcie tutaj profesjonalnego stripa z burdelem... chociaż w polsce nie wiem czemu takie coś pokutuje...
To że dziewczyny są rozebrane to nie jest to zdrada. W poważnych klubach żadna z dzeiwczyn nie wyjdzie z klientem na zaplecze... bo nie są prostytutkami tylko tancerkami.
JA nawet kiedyś zabrałem moją dziewczynę do takiego klubu i czym byłem bardzo zdziwiony jej się tam bardzo podobało. Wręcz kilkakrotnie organizowaliśmy tam imprezy różnego rodzaju...
Więc nie generalizujmy... strip to strip a burdello to burdello.
Mój drogi,nigdy nie zrozumiesz kobiet!
Twoja dziewczyna nie poszła tam z Tobą z ciekawości,tylko dlatego że chciała Cię mieć na oku! Gdyby się dowiedziała,że poszedłeś tam sam,nie uprzedzając jej o tym,na pewno nie byłaby zachwycona!
Dziwię się dziewczyny,bo mam wrażenie,że pochwalacie taką rozrywkę dla panów!
Gdzie tu miejsce na moralność ?!
Ona tam poszła i po kilku drinkach została wciągnięta na scenę przez dwie dziewczyny i sama się rozebrała... wprawdzie została w samych majteczkach ale się rozebrała. Zresztą zebrała ogromne brawa za to.
A ja byłem dumny że moja dziewczyna tak się podoba. A do tego zajebiście ruszała... bo nie spodziewałem się tego po niej.
Co ma moralność z oglądaniem dziewczyn tego nie zrozumiem. PIęnych któe doskonale sie ruszają?? Znaczy się tańczą???
Sprawdźcie sobie tą stronę - showgirl. com .pl/ -dziewczyny do striptizu mają konkretne show, to nie jest żadna amatorka. Co super, dojazd na miejsce jest w cenie i działają w całym kraju, bez żadnych kombinacji. Mają też różne opcje pokazu, w zależności od imprezy, czy to wieczór kawalerski, czy jakiś większy event.