Tego wieczoru postanowiła zostać u mnie na noc. Do domu daleko, a samej wracać strach. Zaproponowałam jej łóżko w sypialni. Niee, bez podtekstów. Skoro mam wygodne łóżko, to dlaczego ma się gnieździć na niewygodnej kanapie?
To była dłuuuga noc, nie mogłyśmy się nagadać. Plotki, plotki i jeszcze raz plotki. Typowe babskie gadanie, o wszystkim i o niczym. Gdy zaczęło świtać i obie postanowiłyśmy chociaż trochę się zdrzemnąć. Wtedy... mnie pocałowała. Spędziłyśmy razem noc... a raczej poranek. Miałam wiele oporów, jednak pożądanie było silniejsze. W pewnym momencie zaczęły ją gryźć wyrzuty sumienia, że zdradziła swojego chłopaka. Odwróciła się ode mnie obiecując, że to nie przekreśli naszej dobrze zapowiadającej się znajomości, że dalej będziemy utrzymywać kontakt, bo ona świetnie się czuje w moim towarzystwie i szkoda jej stracić taką koleżankę.
Koło południa, gdy wstałyśmy uznała, że nie powie o tym zajściu swojemu partnerowi. Nie rozmawiałyśmy o tym zdarzeniu. Nie było sprawy. Doszłyśmy do siebie i odprowadziłam ją do domu. Wszystko było ok. Chciała zaprosić mnie do siebie na kawę, jednak odmówiłam, chciałam wrócić czym prędzej do domu i się odświeżyć po nieprzespanej nocy. Pożegnałyśmy się serdecznie i wróciłam.
Na drugi dzień, zgodnie z jej prośbą, napisałam smsa. Nie odpisała. Na trzeci dzień napisałam smsa, nie odpisała. Po tygodniu napisałam smsa, nie odpisała. Nie odbierała. Dzisiaj mija dwa miesiące.
Dzisiaj ma urodziny. Gryze się z tym, czy do niej napisać, czy też nie. Nie wiem co ona myśli. Czy celowo chciała mnie uwieźć i wykorzystać? Czy poniosły ją emocje i teraz nie może sobie poradzić z wyrzutami sumienia? Czy po prostu nie chce mnie znać? A może boi się po takim czasie sama do mnie odezwać?
Tłumaczenie, ze nie ma nic na koncie nic nie da.... Do tej pory gdy nie miała środków pisała z bramki sms. Poza tym który człowiek przy zdrowych zmysłach nie doładowuje konta po 2 miesiącach??
Boję się, że cały ten czas, gdy próbowała zdobyć sobie moje zaufanie to był zamierzony plan, by mnie wykorzystać.
Nie powiem, zaangażowałam się w znajomość. A po wspólnie spędzonej nocy, zaangażowałam się jeszcze bardziej. Zabolało mnie jej zachowanie.
Proszę o porady. Co sądzicie? Pisać do niej nadal? Starać się?
Zależy mi na znajomości z nią. Już niekoniecznie chodzi o związek, romans czy cokolwiek. Po prostu świetna z niej kolezanka, naprawdę mamy (miałyśmy) wiele wspólnego, nadawałyśmy na tych samych falach. Wzięłam z niej przykład i nie pisałam przez jakiś czas licząc na to, że ruszy ją mój brak odzewu, ale nic takiego się nie stało.
Przykro mi, że potraktowała mnie jak lalkę barbie - pobawiła się i już. Ja jej zaufałam, a ona okazała się podłą .... (dopowiedzcie sobie resztę). Zabawiła się moim kosztem...