Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Życiowy dział, nasze sprawy i problemy dnia codziennego.
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: BlackWolf »

gracja09 pisze:uważam, że nie można nazywać samobójstwa odwagą.
odwaga to życie mimo przeciwności losu i trzymanie się go nawet wtedy, gdy jest ciężko.
Czarna pisze:A wiesz, jaką trzeba mieć odwagę, żeby wykonać ten decydujący krok, którego większość z nas sobie nie wyobraża?
Otóż to...
Gracja09 mimo wszystko jak nazwiesz człowieka, który decyduje się na drogę w jedną stronę? Na drogę niewiadomą, bez powrotu, bo przecież nikt go nie wskrzesi ani sam nie wróci z powrotem... To decyzja bez możliwości cofnięcia czasu, naprawienia swojego błędu. Można stchórzyć przed życiem z błachego powodu, być zdesperowanym, bo nie mówię o ludziach, którzy nienawidzą swojego życia z zupełnie innych powodów niż to, że im się w życiu nie ułożyło lub mają pod górkę. Ale to jest po części również odwaga, bo dokonasz czegoś, czego już nie cofniesz...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
justa1935
Jestem tu nowa :)
Posty: 3
Rejestracja: ndz kwie 12, 2015 12:51 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: justa1935 »

Wydaje mi się, że zależy to od człowieka i sytuacji, jedni czasem odbierają sobie życie z błahych powodów, gdzie inni radzą sobie z gorszymi problemami. Ciężko ocenić, czy to tchórzostwo czy odwaga nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
Pozdrawiam. Justa.
Aniul22
Jestem tu nowa :)
Posty: 3
Rejestracja: pn maja 18, 2015 3:52 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: Aniul22 »

Wszystko zależy od okoliczności. Ale w większości nie jest to przejaw odwagi
Mega zestaw kosmetyków. Wystarczy wypełnić formularz ! wejdź i zobacz :) http://diamondmakeup.pl/A1_a45f083910
kotek
Fajna Kobietka
Posty: 109
Rejestracja: ndz kwie 26, 2015 1:10 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: kotek »

Nie uwazam zeby samobojstwo bylo odwaga, predzej tchorzostwem
Na pewno to ludzie, ktorzy cierpia i nie widza ratunku dla siebie ani nie maja nikogo w swoim otoczeniu w kim pokladaliby nadzieje,
Chyba bym powiedziala ze to odwazni tchorze...
Odziez z Anglii, Wloch i Francji
http://www.zeltros.co.uk
agulka315
Jestem tu nowa :)
Posty: 11
Rejestracja: pt lis 13, 2015 12:07 am

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: agulka315 »

Chciałam się wypowiedzieć na ten trudny temat z własnego doświadczenia. Dla mnie, osoby, która od 10 lat zmaga się z tak trudną chorobą jaką jest depresja i ma próby samobójcze za sobą, nie jest to ani odwaga, ani tchórzostwo. Po prostu bezradność, kiedy się nie ma się siły do życia, nawet by wyjść z łóżka. A myśli samobójcze są tak natrętne i nie idzie ich odgonić żadną siłą. Na szczęście mi się nie udało i teraz robię wszystko, by nie dopuścić do bardzo złego stanu psychicznego.Myślę też o moich bliskich, bo co z tego, że ja już bym nic nie czuła, ale moi bliscy byłi by załamani do końca swoich dni.
Awatar użytkownika
kartka
Extra Kobietka
Posty: 288
Rejestracja: wt cze 02, 2015 6:07 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: kartka »

Mój znajomy niedawno odebrał sobie życie. Zostawił żonę i roczną córeczkę.
Nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem ludzi, którzy decydują się na samobójstwo. Odebranie sobie życia nie rozwiązuje problemów, wręcz je tylko mnoży. Jest dla mnie oznaką słabości, głupoty i olbrzymiego EGOIZMU.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: Hadassa »

kartka pisze: Jest dla mnie oznaką słabości, głupoty i olbrzymiego EGOIZMU.
Z tym drugim i ostatnim sie zgodzę.
Nie zgodze się z pierwszym... Bo jednak trzeba odwagi by sprawic sobie ból, i się zabić..
A jednak co takiego musi się stać... że człowiek decyduje się na taki krok, bo to jest dla mnie przerażające i niezrozumiałe...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
kartka
Extra Kobietka
Posty: 288
Rejestracja: wt cze 02, 2015 6:07 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: kartka »

Przez słabość rozumiem nie radzenie sobie z problemami, które często wcale nie są nie do przeskoczenia.
Z jednej strony odebranie sobie życia to odważny krok. Ale z drugiej... co to za odwaga, żeby uciekać od problemów w ten sposób i najczęściej zrzucać je na inne osoby? Mimo wszystko nie potrafię postrzegać samobójstwa jako aktu odwagi.
A jednak co takiego musi się stać... że człowiek decyduje się na taki krok, bo to jest dla mnie przerażające i niezrozumiałe...
Rozmawiałam o wspomnianym przeze mnie znajomym z lekarzem, który powiedział mi kilka ciekawych rzeczy. Np. to, że po szeregu zachowań i samym sposobie popełnienia samobójstwa można zdiagnozować konkretną chorobę psychiczną. Powiedział też, że dana choroba psychiczna może się "aktywować" nagle, w wyniku jakiegoś impulsu, jakiegoś wydarzenia i w skrajnych przypadkach doprowadzić do takiej a nie innej decyzji. Czyli człowiek może nie odczuwać objawów (a tym bardziej osoby z jego otoczenia) i nagle się załamać.
Jestem zdania, że każdy, kto chociaż ma myśli samobójcze (nie mówiąc o tych, którzy te myśli zrealizowali), nie jest zdrowy psychicznie.
Ostatnio zmieniony czw lis 26, 2015 4:53 pm przez kartka, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: Hadassa »

Czasem są po prostu problemy, gdzie wydaje nam się że nie jesteśmy w stanie ich przeskoczyć.
Dopóki nie ma chwili, albo rozmowy z kimś kto potrafi, pomóc wyjśc z takiej sytuacji

Wiele depresji jest "zatajanych" czy tam nie ma ich objawów.... dopóki coś się nie wydarzy...
ale nie każde myśli oznaczają że jest się chorym psychicznie...
Czasem to po prostu przerost problemów nad tym co wg nas jesteśmy w stanie zrobić
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Awatar użytkownika
kartka
Extra Kobietka
Posty: 288
Rejestracja: wt cze 02, 2015 6:07 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: kartka »

agulka315 pisze:Chciałam się wypowiedzieć na ten trudny temat z własnego doświadczenia. Dla mnie, osoby, która od 10 lat zmaga się z tak trudną chorobą jaką jest depresja i ma próby samobójcze za sobą, nie jest to ani odwaga, ani tchórzostwo. Po prostu bezradność, kiedy się nie ma się siły do życia, nawet by wyjść z łóżka. A myśli samobójcze są tak natrętne i nie idzie ich odgonić żadną siłą. Na szczęście mi się nie udało i teraz robię wszystko, by nie dopuścić do bardzo złego stanu psychicznego.Myślę też o moich bliskich, bo co z tego, że ja już bym nic nie czuła, ale moi bliscy byłi by załamani do końca swoich dni.
Korzystasz z pomocy specjalistów? Przyjmujesz leki? To jest straszne, zmagać się z depresją 10 lat. Mam nadzieję, że masz odpowiednie wsparcie w swoich bliskich i lekarzach. Najważniejsze, że jesteś świadoma choroby i z nią wygrywasz, trzymam kciuki!
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: Czarna »

kartka pisze:Przez słabość rozumiem nie radzenie sobie z problemami, które często wcale nie są nie do przeskoczenia.
Z jednej strony odebranie sobie życia to odważny krok. Ale z drugiej... co to za odwaga, żeby uciekać od problemów w ten sposób i najczęściej zrzucać je na inne osoby? Mimo wszystko nie potrafię postrzegać samobójstwa jako aktu odwagi.
Uważam identycznie jak Had, zresztą już o tym w tym temacie pisałam. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ile odwagi potrzeba, żeby zdecydować się na ten ostatni już krok, który definitywnie kończy wszystko...

Odnośnie nie radzenia sobie z problemami, które dla innych wcale nie są nie do przeskoczenia - wiesz, one tak wyglądają z Twojej perspektywy, mojej czy pewnie większości ludzi. Ale nie dla samobójców. Dla nich te problemy są właśnie nie do przeskoczenia. Nie można tego tak oceniać, że ktoś się zabił, a w gruncie rzeczy nie miał do tego jakichś "mocnych" powodów, bo dla mnie te jego problemy to pikuś. Dla mnie tak, ale nie dla niego. Każdy ma różną tolerancję dla przeciwności niesionych przez życie...

I jeszcze odnośnie Twojej rozmowy z lekarzem. Będziesz miała jeszcze z nim okazję? Bo ja bym się chętnie dowiedziała, jak rozmawiać z osobą, która daje samobójcze sygnały. Kiedy rozpoznać, że na pewno o tym myśli, a kiedy tylko gada dla samego gadania (spotkałam się z opinią, że część osób mówiących o zamiarach samobójstwa tak naprawdę o nim nie myśli, tylko chce zwrócić w ten sposób uwagę otoczenia). Widzisz, parę lat temu przeżyliśmy z mężem taką właśnie tragedię, która na pewien czas wywróciła nam życie do góry nogami, i jak tak sobie pomyślę, to gdybym znowu spotkała się z podobnymi "objawami" u innej osoby, nie wiem czy zareagowałabym inaczej niż wtedy, czy umiałabym zrobić coś więcej, czy byłabym w stanie powiązać nawet najdrobniejsze sygnały i rozróżnić, że to jest na serio...
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
Awatar użytkownika
kartka
Extra Kobietka
Posty: 288
Rejestracja: wt cze 02, 2015 6:07 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: kartka »

Odnośnie nie radzenia sobie z problemami, które dla innych wcale nie są nie do przeskoczenia - wiesz, one tak wyglądają z Twojej perspektywy, mojej czy pewnie większości ludzi. Ale nie dla samobójców. Dla nich te problemy są właśnie nie do przeskoczenia. Nie można tego tak oceniać, że ktoś się zabił, a w gruncie rzeczy nie miał do tego jakichś "mocnych" powodów, bo dla mnie te jego problemy to pikuś. Dla mnie tak, ale nie dla niego. Każdy ma różną tolerancję dla przeciwności niesionych przez życie...
Nigdzie nie napisałam, że uważam, że jeśli ktoś się zabił, to w gruncie rzeczy nie miał do tego jakichś "mocnych" powodów, bo dla mnie te problemy to pikuś.
Jeśli ktoś nie radzi sobie z problemami (często nawet nie PRÓBUJE z nimi walczyć), które dla większości ludzi byłyby do przeskoczenia, to znaczy, że jest zwyczajnie słabszy psychicznie lub, sugerując się Twoimi słowami, ma mniejszą tolerancję dla przeciwności niesionych przez życie. Tak czy siak wszystko sprowadza się do zwyczajnej ludzkiej słabości.

Odpowiedź na Twoje pytanie wysłałam na priv ;-)
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: Czarna »

kartka pisze: Nigdzie nie napisałam, że uważam, że jeśli ktoś się zabił, to w gruncie rzeczy nie miał do tego jakichś "mocnych" powodów, bo dla mnie te problemy to pikuś.
No może nie chodziło mi, że Ty tak napisałaś, bardziej miałam na myśli tego typu opinie, z którymi można się spotkać - coś w stylu: "Ale wyolbrzymia, chyba nie wie co to są prawdziwe problemy, skoro dołuje się czymś takim". Ludzka psychika jest tak popaprana, że to, co jednemu wydaje się górami nie do przejścia, dla drugiego nie stanowi nawet pagórka.
kartka pisze: Jeśli ktoś nie radzi sobie z problemami (często nawet nie PRÓBUJE z nimi walczyć), które dla większości ludzi byłyby do przeskoczenia, to znaczy, że jest zwyczajnie słabszy psychicznie lub, sugerując się Twoimi słowami, ma mniejszą tolerancję dla przeciwności niesionych przez życie. Tak czy siak wszystko sprowadza się do zwyczajnej ludzkiej słabości.
No własnie, to się wiąże z tym, co napisałam powyżej. Jeden jest silniejszy, drugi słabszy - wymagający pomocy.
kartka pisze: Odpowiedź na Twoje pytanie wysłałam na priv ;-)
Dzięki, na pewno odpiszę, ale to trochę zajmie, a póki co mam delikatne urwanie mojej kudłatej łepetyny ;)
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Samobójstwo - tchórzostwo czy odwaga?

Post autor: BlackWolf »

Zgodzę się z tym, że nie zawsze depresja jest widoczna. Nie zawsze jest też głownym powodem do samobójstw. Może jej nawet nie być u takiej osoby.
Przez samobójstwo straciłam wiele bliskich mi osób w pewnym okresie. I nie były to osoby z problemami. Nie wszystkie. Niektóre były zawsze wesołe, pozytywnie nastawione do życia, wydawało się, że są emocjonalnie silne, zrównoważone. A tu nagle wiadomość, że taka osoba nie żyje, że popełniła samobójstwo.
Człowiek wtedy zadaje sobie pytanie -jak to możliwe?! On/a?!
To jak zły sen, jakby to wydarzenie dotyczyło kogoś zupełnie innego, bo w końcu jak to możliwe, że ktoś pełen życia, energi, optymizmu nagle popełnia samobójstwo? Z dnia na dzień świat wywraca się do góry nogami. Ocknięcie się z tego dziwnego letargu zaczyna się dopiero na pogrzebach.
Niestety i tak się dzieje, że wcale tych problemów nie widać a jednak coś na rzeczy siedzi...

A propos depresji i samobójstwa. Warto zobaczyć ten krótki filmik:

... pp=desktop
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek