Pomyślałem, że może warto byłoby to przedyskutować. W książce jest wiele rewolucyjnych teorii, między innymi ta, że mężczyźni najbardziej pragną kobiet, które dają im wyraźnie odczuć, że tak naprawdę są tylko statystami w ich życiu. W sumie gdyby było tak, że im kobieta wydaje się bardziej niedostępna, tym bardziej pragnie jej mężczyzna, faceci uganialiby się najchętniej za zakonnicami i żonami swoich szefów.
Mnie osobiście wydaje się, że istnieje tylko jedna reguła udanego związku: reguła lustra. Każdy przywilej działa w dwie strony. Na przykład jeśli ja mam prawo na samotne wyjazdy na wczasy, dokładnie to samo prawo ma druga osoba w związku. Jeśli ja nie chcę, aby partnerka spotykała się z innymi mężczyznami, sam nie umawiam się z innymi kobietami.
Co sądzicie o tej regule ?
