Adidasowa pisze:JA SIĘ KURWA WYKOŃCZĘ!
Święte słowa...
Adrian, jeżeli by mi zależało to bym nie odpuszczała i pewnie po setnym zlaniu powoli dawałabym sobie spokój... Ajć, współczuję Ci nerwów i w ogóle wiem jaka to walka z bezradnością...

Wiem też jak to jest ciężko kiedy zaczynasz myśleć, że "a jednak" to się okazuje... "a... jednak..."
Nie wiem czy uda Ci się to czego oczekujesz i w sumie powinnam w obecnej sytuacji mówić, że nic nigdy się nie udaje, ale aż tak to mnie rozpacz nie rozłożyła. Trzymam za Ciebie kciuki i do końca trzymać będę.
Adidasowa pisze:Kayira nawet nie mow, jednego dnia dobrze, drugiego tamtemu coś pada na mózg...
Eche, skądś to znam. Hmm... Ciekawe skąd?
Adidasowa pisze:Black jemu cały czas chodzi o tą zdradę, ciągle o to samo mi robi wyrzuty... i tak już 8 miesięcy... czasem to się zastanawiam czy poradzę sobie psychicznie... chciałabym się wybrać z nim do psychologa, ale on nawet nie chce o tym słyszec.
Oj nie liczyłabym na cuda. Chyba, że obieca dla świętego spokoju a i tak nie pójdzie. Mój były lub obecny/ doszły/ niedoszły zgodził się, ale tylko po to żebym odpuściła. No i nie poszedł, obiło się echem.
Powiedziałabym teraz żebyś go kopnęła w... jednak po części go rozumiem. Ale tylko w tej kwestii. Zdrada bardzo mocno boli drugą osobę. Potrafi też ją zniszczyć... A jeżeli niszczy zdradzonego człowieka, to człowiek zdradzony zniszczy wszystko dalej. Takie błędne koło... Może zamiast drzeć koty, zakończycie wreszcie przeszłość? Czas się od niej oderwać.
Jemu nic nie zwróci zbesztanych uczuć a Tobie poczucia winy. Gdyby ludzie byli bardziej przychylni to zaproponowałabym puścić lampion albo przelać żal i pretensje na papier i wspólnie go spalić, zakopać, cokolwiek takiego.
Aby po prostu odciąć się od tej koszmarnej przeszłości i zacząć budować przyszłość.
Jeśli rozmowa nie wyjdzie to Trampkowa... odpuść go sobie.

Możesz myśleć, że każdej z nas łatwo tak pisać. Może łatwo... No, na pewno łatwo, ale to Ty będziesz się męczyć przez resztę życia. Chcesz całe
życie płakać przez ukochaną osobę? Przecież masz się uśmiechać a płakać jedynie ze szczęścia.
Powiem Ci, że jeżeli taka ostatnia próba wam nie wyjdzie, to nic z tego nie wyjdzie. Będziecie się zagryzać powoli aż w reszcie któreś za bardzo pogryzie. Nie łudźcie się, że jeżeli coś z tym nie zrobicie to czeka was fajna przyszłość. On będzie Cię obarczał winą i pretensjami a na drugi dzień będzie kochający i cudowny. Obudzisz się znowu z żalem i będziesz czuła się nijaka, bo rano coś mu się uwidzi i Cię zaatakuje wyrzutami.
To takie... Kocham i nienawidzę. Jednego dnia da Ci wszystko a drugiego oleje, potraktuje po chamsku, zgnoi.
Nawet masz to na moim przykładzie ...po części. Niestety, dwie osoby muszą chcieć i dwie osoby muszą kochać. Mówić, że się kocha można każdemu. Liczą się czyny a nie jakieś tam słowa. Czujesz się kochana? Pewnie tylko przez chwilę, bo za chwilę czujesz się mu niepotrzebna. I zamiast miłości, spokoju, oparcia, szacunku, poczucia że jesteś mu potrzebna (tak naprawdę a nie na chwilę) -Ty sobie musisz radzić ze wszystkim sama, bo dostajesz tylko wyrzuty i pretensje w dodatku perfidnie okaże Ci, że ma gdzieś to jak Ty się wtedy czujesz.
Dlaczego wmawiasz sobie, że nikt Cię nie zechce? To, że jesteś teraz z nim nie oznacza, że gdy będziesz samotna to nikt się Tobą nie będzie interesować. Nie jednemu byś jeszcze złamała serducho. Nie myśl nawet, że zostaniesz sama. Nie zostałabyś, w każdym razie nie daliby Ci długo tej samotności.
Adidasowa pisze:A Ty się rozstałaś z nim w końcu czy jesteście razem??
Pewnie za kilkanaście minut znowu nie będziemy. Z resztą najchętniej bym to wykrzyczała. W sumie nie wiem. Z mojej strony to już tylko czekanie na koniec. Nie uda się...

Wiem, czuję, widzę.
Kiedyś może coś o tym napiszę.
Nie dam rady przeżywać dwie choroby na raz.
Masakra.
Czas się narąbać.
