Hej :*
Oj Kinga ja mam tak samo, nie cierpię jak okruchy na blatach, stole czy podłodze się walają..
I też muszę sprzątnąć bo nerwowo wytrzymać nie mogę

Wiesz nawet jeśli byś nie ćwiczyła codziennie to i tak te 3 razy w tygodniu to jest dużo, ale jak Ci się chce tak na co dzień to nic tylko pozazdrościć
U mnie dziś nie najlepiej, znaczy ogólnie dobrze, ale teściową znów coś przeleciało i od rana jak tylko mnie ujrzała to mruczy coś pod nosem, a teraz po podwórku chodzi od dobrej godziny i krzyczy jacy to z nas podli ludzie, jacy my źli i takie tam inne, nieco bardziej nieprzyjemne rzeczy..
Normalnie zwariować można..
Ale.. staram się jakoś nie zagłębiać się w to co mówi, nie myśleć o tym i robić swoje..
Tygrys wierzę Ci

Ale dobrze, że nie musisz leżeć plackiem, a tylko mdłości dokuczają

Do końca coraz bliżej i niedługo Maleństwo będzie z Wami :*
A do lekarza jak często chodzisz??
Z budową stoi, bo czekamy na spych, ale za to mamy potwierdzonego kierownika budowy i ekipę.
Tylko jeszcze do projektanta musimy jechać żeby nam żelazo spisał ile trzeba, bo nie nam nie dał.
Iza zawsze Cię wysłuchamy :*
i żalów, złości i tych radosnych wieści również
No i pogoda u mnie się spaskudziła..
a rano tak ładnie jeszcze słońce świeciło.. nici z mycia auta..
a mówię Wam zimno........ brr