Problem ten męczy nas od jakiś 3 miesięcy. I właśnie nie wiem dla czego. Jak wiecie jestem w związku 5 lat. Ale jeżeli chodzi o sex nie mieliśmy problemów. Przez te 5 lat poznawaliśmy się nawzajem co jeszcze bardziej nas pobudzało do "działania". Nie jest nudno (przynajmniej tak mi się wydaję) bo oboje lubimy zmiany i zabawy na różne sposoby. Różne miejsca też wchodzą w grę. Bielizna raczej też jest ok, jakoś nigdy nie narzeka.
Jesteśmy młodzi a potrafię zliczyć nasz sex na jednej ręce w miesiącu!
Kiedy mówię mu, że coś jest nie tak, tłumaczy, że sam nie wiem, że jakoś nie ma ochoty. Fakt były takie momenty ale nie tak długie( 4 dni do tygodnia). A teraz jeszcze się to pogarsza a odstępy są coraz dłuższe i nie zapowiada się zmiana na lepsze. Był miesiąc gdzie praktycznie w ogóle nie uprawialiśmy sexu, oglądał tylko te filmiki. A jak mu znowu wypomnę i później sex jest to mam wrażenie że robi to bo musi.
Nie myślcie sobie, że mnie tylko na tym zależy oczywiście nie jest to najważniejsze bo tak nie jest, ale to mimo wszystko ważna kwestia w związku. Oczywiście jestem wierną kobietą i nade wszystko go kocham. Ale to zaczyna się odbijać na związku.
Fakt nie jestem idealna, nie wyglądam jak modelka. Mimo tego staram się wyglądać cały czas lepiej - dla niego ale i dla siebie. Chociaż i tak wydaje mi się, że nie jestem zła fakt celluit mam i lekki brzuszek ale dobrze się czuję i pracuje nad sobą- ciągle walcze( dodam że mam metr 68 i ważę 62 kg więc jest waga idealna) A mimo to się coś sypie.
Już zaczynam myśleć, że to moja wina, że mogła bym wyglądać lepiej może w tedy by mnie pragnął i podniecał na mój widok. Już sama nie wiem wpadał przez to w mega dołka.
Pomóżcie jakoś!