Więc po kolei.
Miałęm kiedyś żonę... ale zanim nastąpiło założenie obrączki na palec nie specjalnie jej przeszkadzało to co robię. Wręcz był to jakiś tam powód do dumy... a później dla niej przekleństwo. Czy to ja się zmieniłem?? Nie nie ja tylko ona nagle zmieniła front. Ja zawsze powtarzałem że w sezonie jak się ścigam to te kilka weekendów jest dla mnie najważniejsze i nic się wtedy nie liczy. Mówiłem ostrzegałem i uprzedzałem.
Sumaryczny efekt jest taki (i nie tylko z powodu moich pasji) z rudą się rozstałem i całe kuchnia szczęście.
Wiem doskonale co to jest kompromis, wiem jak rozmawiać i wiem że trzeba się nagiąć do potrzeb drugiej strony. wiem i zdaję sobie z tego sprawę. Są małe wyjątki i tymi wyjątkami są dla mnie te racing weekendy na których startuję czy jadę kibicować i pomagac moim znajomym.
Zawsze zresztą proponuję aby moja lepsza połówka (nie wiem czy lepsza ale na pewno ładniejsza) pojechała tam ze mna i spędziła ten czas przy mnie. Sa tam również żony czy dziewczyny innych zawodników i mogła by się z nimi zakolegować. MIeć z kim czas spędzać wtedy kiedy mnie nie ma bo żyję w innym świecie. Za to wieczory mielibyśmy wspólne... szkoda że zawsze odpowiedź jest taka sama. Mnie to nudzi ja tam nie mam nic do roboty etc itp.
Faza związku nr 3 czyli dziecko i małżeństwo.
Czy dziecko musi az tak wiele zmienić w życiu rodziców??? Moim zdaniem nie. Nie musi. Można nadal robić to co się kocha i wychowywac dziecko. Jak mamusia i tatuś mają swoje pasje i coś co ich napędza to można pokazać to temu małemu ufokowi i zarazić czymś... a na pewno pokazać że w życiu jest coś znaczeni lepszego niż siedzienie przed blokiem i plucie na chodnik.
Czego dzisiaj brakuje młodym ludziom??? Zainteresowań. Pasji... Ci którzy odnaleźli to w sobie to jest mały odsetek. reszta wali wóde, pali jointy i siedzi pod blokiem narzekając jak to nie dostali tego czy tamtego. Winni są temu rodzice którzy harując na bachora nie poświęcili mu czasu i nie pokazali świata takiego jakim oni go widzą. Jest praca, dom i wieczne zmęczenie.
Jasne generalizuję... ale tak niestety u ogromnej ilości rodzin tak to wygląda.
Mam przykład idealnej rodziny. Kobieta prowadzi swoja firmę i to jest pasja (ta forma działalności i to w niej robią). On motocyklista ściagający się na podobnym poziomie jak ja i dziennikarz prowadzący włase czasopismo. Maja dwójke dzieci.
No i dziwnym trafem mają czas na swoje pasje. dzieci sa wychowywane normalnie z tatusiem i mamusia na racig weekend kibicują, w tygodniu ile mogą tak pomagaja rodzicom w obowiązkach i pracach. od małego mieli obowiązki a nie tlyko przyjemności i zasypywanie ich zabawkami.
Teraz syn lat 10 ściga się w wyścigach młodych, córka poszła w ślady mamy i przesiaduje czas wolny i tworzy wraz z mamą. Znajduje sie czas na zabawe prace wyścigi i nikt żadne z nich nigdy nie sapało że kolejny weekend na torze czy na targach lub innych. Raz dzieciakami zajmowala sie mama a raz tata bo mama była na targach. Zawsze jeździli razem... wszędzie.
Właśnie takiej kobiety szukam a nie kompromisu: wiesz mamy teraz dziecko to ty rzucasz wszystko i wiesz mamy dziecko.
Co to to nie.
Snajper: cieszę się że jesteś szczęsliwy Ty i Twoja kobieta oraz młodsze.