Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Z chłopakiem cały czas coś się nie układało rozchodziliśmy się, wracaliśmy ale cały czas błędy były popełniane i czas nic nie poprawił. W końcu z nowym rokiem postanowiłam sobie że zaczynam inaczej żyć. Zerwałam z nim i zaczęłam od razu interesować się kimś innym. I już prawie myślałam że byłam strasznie głupia będąc z nim, ale niestety.. Nie potrafię być szczęśliwa z kimś innym. Wiele razy przerabialiśmy to, no i ciągle nas do siebie ciągnie. Potrafiłam nagle urwać kontakt ze wszystkimi i znowu skupić się tylko na nim. Tym razem ostrożnie. Ku zdziwieniu chłopak nagle się otworzył. Chce się zmienić chce ze mna normalnie zyc ale jest jeden problem. Oczekuje ode mnie pomocy a ja nie wiem jak ma ona wyglądać. Już doszliśmy niejednokrotnie do wniosku ze wszystko dzieje się przez jego kumpli ktorzy by tylko cpali, ruchali i balowali. Znaja się od dziecka wiec nie wyobraza sobie zerwac z nimi kompletnie kontakt tym bardziej ze sa prawie sasiadami i codziennie sie widuja. Nie chcąc wyjść na innego wobec nich zawsze robil to co oni, gdzies tam sie pogubil ale ja widze ze nie jest tak na prawde nimi. Oni nie maja dziewczyn, on wiec tez nie przywiazuje uwagi do tego zeby ze mna ciagle byc. Nie chcialabym nawet codziennie. Przejde do rzeczy skoro ustalilismy mw gdzie tkwi problem, jak rowniez wspominal mi o tym i db to wiem ze jego slaboscia jest szybkie poddawanie sie i rezygnacja ze wszystkiego wiec kiedy tylko cos nie tak przez to byly te nasze rozstania. I w zwiazku z tym tez chcial zebym mu pomogla. Ale co ja moge robic dokladnie...? Bo jak na razie to on stwierdzil ze caly czas probuje sie ogarnac i poukladac, nie spotykamy sie bo w sumie ja nie chce mu sie narzucac a on sprzedal samochod i tlumaczy sie ze nie ma jak, nie chca mu pozyczac nawet, a najbardziej boli jak pisze no jestem tu i tam z kumplami i ciagle z kumplami ale pozyczyc samochodu tez mi nie chca a ja nie bede sie prosil... nawet nie wiem czy my teoretycznie jestesmy razem czy nie, bo lacza nas teraz tylko smsy... oczywiscie nie raz wyznajemy sb milosc, ale mysle ze nie. Jeszcze raz prosze o jakas sugestie jak mam sie zachowac i co robic. Mysle zeby tez po prostu przejechac sie do niego i pogadac ale nie chcialabym zeby potem to wykorzystywal i bedzie chcial zebym tylko ja ruszala tylek do niego. Skomplikowane, 
Re: Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Hmmm...on czeka na Twój ruch a Ty na jego...najłatwiej powiedzieć POMÓRZ MI, ale jak już wychodzisz z propozycjami pomocy to się wykręca, już coś mu nie pasuje, wtrącasz się w jego sprawy. Pojedz do niego i postaw sprawę jasno, powiedz czego oczekujesz od niego i na czym Ci zależy, podkreśl że jeśli chce być z Tobą musi znaleźć sobie nowe towarzystwo, które jest odpowiednie i ma coś w głowie. Powiedz mu że koledzy którzy nie mają swoich dziewczyn będą marudzili że pantoflarz się znalazł, że się zmienił itp.,itp. ale będą to robić specjalnie z czystej zazdrości. Czas oderwać pępowinę podwórkową
Re: Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Mysle, ze nie uklada sie Wam a to dlatego, ze zupelnie inaczej postrzegacie siebie .
Kazde z Was tak naprawde ciagnie w swoja strone i zyje wlasnymi sprawami.
W tym ukladzie nie ma miejsca jak widac na konkretne kompromisy , bo same deklaracje, ze chce sie pomocy naprawde nie wystarczaja by cos w swoim zyciu zmienic.
Twoj chlopak to wyjatkowo chybotliwy psychicznie facet, ktory chcialby zjesc cukierka i go jeszcze na dokladke miec na potem.
To jest niemozliwe do wykonania.
Widze, ze jego calym ,,swiatem,, sa koledzy i to wlasnie ich zyciem zyje Twoj chlopak.
Jako slabowita osobowosc nie jest w stanie poradzic sobie sam , bo jest pod przemoznym wplywem tej calej
zgrai niebieskich i ,,plytkich,, kolegow.
Natomiast Ty krecisz sie w przyslowiowe kolko , bo nie znajdujesz drogi wyjscia z tego zaulka w ktory wpadlas.
Jedno jest pewne, ze jesli nie bedzie z Jego strony zdecydowanego chciejstwa by odciac sie od kumpli to nie dasz sobie rady z notorycznym mocowaniem sie z ta sytuacja.
Wiesz mozna komus pomagac ale pod warunkiem , ze ten ktos sam z wlasnej i nieprzymuszonej woli chce i dazy do calkowitych zmian swojego zycia.
Tam ,gdzie koledzy sa jedynym liczacym sie dla niego drogowskazem zyciowym, tam nie ma mowy o jakichkolwiek zmianach.
Czlowieka i jego osobowosci niestety nie da sie zmienic ot tak , bo chce mu pomoc.
Czlowiek bezwzglednie musi sam chciec tych zmian , bo innej opcji nie ma.
Nie ludz sie moja droga, ze chlopak zostawi kolesi i zmieni sie dla Ciebie.
On jest z nimi tak zwiazany wlasnie psychicznie , ze pojdzie za nimi jak w dym , bez ogladania sie za Toba.
Tylko jak z czasem przyjdzie opamietanie to wtedy z pewnoscia z niego pozostanie tylko strzepek czlowieka.
Warto bys w tej sytuacji nie naprawiala ,,swiata,, i pozwolila zyc facetowi tak jak sam chce.
To chyba lepsze niz ciagle zycie w niepewnosci , iluzji i nadziei na ew zmiany ktore nigdy raczej nie nadejda.
Zycie jest za krotkie by zmieniac ludzi jesli sami tak naprawde nie potrafia wyjsc z takiego,,bagienka,, ktore delikatnie wciaga , a z czasem moze nawet pochlonac.
Pomysl o sobie , by kiedys nie mowic , ze znowu popelnilam kolejny fatalny blad. :pisze
Kazde z Was tak naprawde ciagnie w swoja strone i zyje wlasnymi sprawami.
W tym ukladzie nie ma miejsca jak widac na konkretne kompromisy , bo same deklaracje, ze chce sie pomocy naprawde nie wystarczaja by cos w swoim zyciu zmienic.
Twoj chlopak to wyjatkowo chybotliwy psychicznie facet, ktory chcialby zjesc cukierka i go jeszcze na dokladke miec na potem.
To jest niemozliwe do wykonania.
Widze, ze jego calym ,,swiatem,, sa koledzy i to wlasnie ich zyciem zyje Twoj chlopak.
Jako slabowita osobowosc nie jest w stanie poradzic sobie sam , bo jest pod przemoznym wplywem tej calej
zgrai niebieskich i ,,plytkich,, kolegow.
Natomiast Ty krecisz sie w przyslowiowe kolko , bo nie znajdujesz drogi wyjscia z tego zaulka w ktory wpadlas.
Jedno jest pewne, ze jesli nie bedzie z Jego strony zdecydowanego chciejstwa by odciac sie od kumpli to nie dasz sobie rady z notorycznym mocowaniem sie z ta sytuacja.
Wiesz mozna komus pomagac ale pod warunkiem , ze ten ktos sam z wlasnej i nieprzymuszonej woli chce i dazy do calkowitych zmian swojego zycia.
Tam ,gdzie koledzy sa jedynym liczacym sie dla niego drogowskazem zyciowym, tam nie ma mowy o jakichkolwiek zmianach.
Czlowieka i jego osobowosci niestety nie da sie zmienic ot tak , bo chce mu pomoc.
Czlowiek bezwzglednie musi sam chciec tych zmian , bo innej opcji nie ma.
Nie ludz sie moja droga, ze chlopak zostawi kolesi i zmieni sie dla Ciebie.
On jest z nimi tak zwiazany wlasnie psychicznie , ze pojdzie za nimi jak w dym , bez ogladania sie za Toba.
Tylko jak z czasem przyjdzie opamietanie to wtedy z pewnoscia z niego pozostanie tylko strzepek czlowieka.
Warto bys w tej sytuacji nie naprawiala ,,swiata,, i pozwolila zyc facetowi tak jak sam chce.
To chyba lepsze niz ciagle zycie w niepewnosci , iluzji i nadziei na ew zmiany ktore nigdy raczej nie nadejda.
Zycie jest za krotkie by zmieniac ludzi jesli sami tak naprawde nie potrafia wyjsc z takiego,,bagienka,, ktore delikatnie wciaga , a z czasem moze nawet pochlonac.
Pomysl o sobie , by kiedys nie mowic , ze znowu popelnilam kolejny fatalny blad. :pisze
Re: Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Daj mu czas, aby sam dojrzał 
Re: Potrzebuję pomocy ale jak mu ją dać?
Być może dlatego, że towarzyszenie komuś w jego trudności jest dość obciążającym zadaniem – dotyka obszaru w którym jesteśmy bezsilni i nie mamy wpływu.Ktoś cierpi z powodu różnych problemów, których waga wydaje się nam wątpliwa, ktoś nie wierzy w siebie, choć wyraźnie widzimy jej potencjał. To są sytuacje, w których chciałoby się powiedzieć, “weź się w garść”, “zacznij inaczej myśleć”, i wielu próbuje tak właśnie robić, racjonalnymi argumentami próbuje przekonać kogoś do zmiany myślenia.Ty próbowałaś i nie wyszło niech zobaczy jak żyje się bez ciebie może coś zrozumie.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość