ehhh juz w domu ja chce do Egiptu!!
Możliwe, ze zamieszkamy jednak tam po slubie, ale czy ja wytrzymam buuuu jak sie zdenerwuje to zostawie to wszystko i pojade tam w maju!
Na razie jestesmy umówieni na lipiec, że przyjade, a potem w grudniu na własny slub
Ja chce juuuuz!
3 dni przed wylotem ryczałam w kółko... masakra. Już tęsknie...
Mam doła.. instynkty macierzyńskie mnie zjadają
Nie mogę patrzeć jak kolejne koleżanki dzieci rodzą..
A u nas nie wiadomo kiedy ślub będzie, na pewno nie w tym roku..
wszystko nie tak jak miało być
I wtedy będziesz tęsknić do czasów, gdy jeszcze dzieci nie miałaś! Melisa - cierpliwości. Z robieniem dzieci nie należy się spieszyć. Na wszystko przyjdzie czas!
Wzdycham sobie ze wszyscy w koło w ciązy, a mój tata na to: jeszcze ci się znudzą dzieci- tak jak mi
miły
Wiem, ze teraz nie jest odpowiedni moment, ale tak mi się marzy..
Ale mój K. padł by trupem chyba A teściowie to już na pewno, oni nie akceptują przyszłej synowej europejki
Mój skarb jeżeli wszystko pojdzie dobrze przyjedzie w październiku na 3 miesiace, a moze nawet na pół rok jak sie uda Bo ileż można tak na odległość..
Oby tylko wize na kurs dostał
Byłam po wyniki badań, mam wysokie OB i Monocyty i niske Neutrofile (czy jakos tak) i babka kazała mi iśc do internisty bo to może być np mononukleoza, no niechże mnie nie straszy!
swieta spedzilam fajnie, mimo ze zaczely sie kiepsko przez problemy rodzinne. o 14 udalam sie z moim facetem do jego babci, gdzie poznalam czesc rodziny. poczatkowo bylam nieco speszona, wiecie jak to jest, gdy ktos powie niezbyt udany dowcip, zaczynasz nerwowo sie smiac, zeby wykorzystac moment do zatuszowania skrepowania. ciocia M. zrobila mi kawe, ktora srednio mi smakowala, nie przepadam za sypana. na stole bylo mnostwo jedzenia, ale zjadlam niewiele i to po namowach babci, mamy, kuzynki, taty i cioci Ukochanego. w sumie dwa naprawde male kawalki ciasta, dwie lyzeczki salatki z ananasem, ktorej czesc zostawilam z uwagi na nieszczesny ananas. te dwie lyzeczki nalozyl mi Moj Luby, wiec byly troche za duze. natomiast zasmakowalo mi straszliwie czerwone, polslodkie wino, ktorego troszke za duzo wypilam, bo przed oczami zaczelo mi byc metnie. poszlam z M. do jego mieszkania, tesciowie moi zostali z moim bratowym. po winku rozluznilam sie i nawet zartobliwe podpytywanie o slub seniorki rodu mnie rozczulily. chata byla wolna, spedzilismy urocze chwile tylko we dwoje, reszte sobie dopiszcie... pozniej poszlam spac, a M. siedzial na Facebooku i gral w gierke. spalam z przerwami na dwa wybudzenia sie jakas godzinke, wzielam apap na bol glowy, przeszlo mi troche pozniej. tesciowa zrobila przepyszny bigosik, nigdy tak dobrego nie jadlam, a to z powodu sporej ilosci koncentratu pomidorowego :p. z trudem rozstajac sie z moim, wrocilam do domu, zajelam sie swoimi sprawami i tak oto dobiegl konca pierwszy dzien Wielkanocy... jutro ponownie spotykam sie z Moim, zostalam zaproszona przez tescia na jakas salatke. to by bylo na tyle, ogolnie fajny, mily dzien, oby bylo takich wiecej.
Lily of the Valley pisze:.... tesciowie moi zostali z moim bratowym. .....
Twój brat jest gejem ??
hahaha wiedziałam, że coś pokręciłam, odtąd nie będę tworzyć neologizmów Nie mam brata, chodziło mi o brata chłopaka (nie wiedziałam, jak to nazwać szwagier...? nie, też nie )
Nie używam polskich znaków, kiedy piszę przez komórkę, gdy jestem na komputerze, to piszę normalnie ;P.
A Ty jak spędziłaś święta? Bardzo Cię przepraszam za brak polskich znaków i chaotyczność postów.