Jestem w związku od trzech lat. Nasz związek jak to zawsze na początku bywa był idealny. Potem zaczęło się psuć ale jakoś to przeżyliśmy. Od początku narzeczony zaczał się inaczej zachowywac. Miałakm wrażenie żę by robił wszystko byle tylko nie być z nami. Po jakimś czase się to smieniło. Było ok. Mieliśmy kilka rodzinny wyjazdów gdzie byliśmy tylko we trójkę. Myslałam że zbliżyły one nas do siebie jednak on po pewnym czasie powiedziła że nie miał ochoty z nami nigdzie jechac. Zdziwiło mnie to bo wcześniej nie miał ządnych zastrzeżeń. Po tym było kilka małych sprzeczek (ale u nas to normalne). Do wczoraj. Już się drugi dzień nie odzywa (pracuje kilkaset km od domu). Jak napisałam do niego dziś. To nie dość że odpisał po jakimś czasie to tak jakby od niechcenia. A jak go zapytałam czy się obraził to nawet nie odpisał. I teraz cisz...Czy mam się przejmować?
Nie wiem co mam mysleć...
Nie wiem co mam mysleć...
Witam jestem tu nowa i mam problem.
Jestem w związku od trzech lat. Nasz związek jak to zawsze na początku bywa był idealny. Potem zaczęło się psuć ale jakoś to przeżyliśmy. Od początku narzeczony zaczał się inaczej zachowywac. Miałakm wrażenie żę by robił wszystko byle tylko nie być z nami. Po jakimś czase się to smieniło. Było ok. Mieliśmy kilka rodzinny wyjazdów gdzie byliśmy tylko we trójkę. Myslałam że zbliżyły one nas do siebie jednak on po pewnym czasie powiedziła że nie miał ochoty z nami nigdzie jechac. Zdziwiło mnie to bo wcześniej nie miał ządnych zastrzeżeń. Po tym było kilka małych sprzeczek (ale u nas to normalne). Do wczoraj. Już się drugi dzień nie odzywa (pracuje kilkaset km od domu). Jak napisałam do niego dziś. To nie dość że odpisał po jakimś czasie to tak jakby od niechcenia. A jak go zapytałam czy się obraził to nawet nie odpisał. I teraz cisz...Czy mam się przejmować?
Jestem w związku od trzech lat. Nasz związek jak to zawsze na początku bywa był idealny. Potem zaczęło się psuć ale jakoś to przeżyliśmy. Od początku narzeczony zaczał się inaczej zachowywac. Miałakm wrażenie żę by robił wszystko byle tylko nie być z nami. Po jakimś czase się to smieniło. Było ok. Mieliśmy kilka rodzinny wyjazdów gdzie byliśmy tylko we trójkę. Myslałam że zbliżyły one nas do siebie jednak on po pewnym czasie powiedziła że nie miał ochoty z nami nigdzie jechac. Zdziwiło mnie to bo wcześniej nie miał ządnych zastrzeżeń. Po tym było kilka małych sprzeczek (ale u nas to normalne). Do wczoraj. Już się drugi dzień nie odzywa (pracuje kilkaset km od domu). Jak napisałam do niego dziś. To nie dość że odpisał po jakimś czasie to tak jakby od niechcenia. A jak go zapytałam czy się obraził to nawet nie odpisał. I teraz cisz...Czy mam się przejmować?
- TuszNaRzęsach
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 21
- Rejestracja: wt kwie 29, 2014 3:52 pm
Re: Nie wiem co mam mysleć...
Zachowuje się dość dziwnie... Akurat to, że odpisał dopiero po jakimś czasie niekoniecznie jest oznaką czegoś niepokojącego, może był zajęty i nie miał przy sobie telefonu. Może powinnaś jego o to zapytać, czy coś się stało. Czasami mężczyźni nie są pewni wszystkich swoich decyzji. Mój brat po narodzinach syna przez pół roku traktował moją (na szczęście) byłą już bratową z dystansem bo nie był pewien czy podoła wszystkim obowiązkom związanym z rodziną. Ale pobudki takiego zachowania mogą być różne, myślę, że najlepszym sposobem będzie szczera rozmowa, najlepiej w cztery oczy bo z Twojego opisu tak na prawdę nie wiele można wywnioskować. Nie daj się tak traktować, musi wiedzieć, że nie jesteś rzeczą i potrzebujesz miłości i bezpieczeństwa, a nie jego ciągłego zaniepokojenia i zmiany jego nastroju... Pozdrawiam ;*
Kobiecie łatwiej jest przyznać, że nie ma racji gdy ją ma niż gdy jej nie ma.
(Marylin Monroe)
(Marylin Monroe)
Re: Nie wiem co mam mysleć...
Tak naprawde to my w ogóle już nie gadamy. O niczym. Przeważnie jak pisałam to pisałam co robie, co mały robie ale miała tego dosyć bo czułam się tak jakby on musiał cały czas wiedzieć co robie. A kiedyś często mnie kontrolował co spowodowało że do dziś mam wrażenie że mnie na każdym kroku sprawdza :/ Tylko że wcześniej zawszew niedziele odpisywał. A co do podołania nad nową rolą. Małym się w ogóle nie zajmuje. Jak mu mówiłam że chce się wykąpać żeby się zajął to on swoją mame przysyłał. Do lekarza też nas nie zawiózł jak mały był chory tylko ame wysłał. Pierwszy raz zajął się małym (nielicząc pierwszego tygodnia po urodzeniu małego bo wtedy byłam po operacji i nie mogałam się nim zająć) w te święta i tylko przez jakąś godzine.
Re: Nie wiem co mam mysleć...
Cos widze, ze te relacje miedzy wami sa jakies takie nieposkladane.
Skoro juz jestescie ze soba jakis czas i z tego co rozumiem macie syna , wiec najwyzsza pora
uzgodnic i ustalic wiele spraw.
Ale aby cokolwiek zmienic w waszym ,,kulawym,, ukladzie ktory jak widac na pierwszy rzut
oka jest pelen niedomowien i niejasnosci musicie bezwzglednie porozmawiac o tym co
kazdego z was ,,boli ,, i co was uwiera.
Bez tej rozmowy ten uklad bedzie sie rozlazil doslownie miedzy palcami i stracisz zupelnie
perspektywe ulozenia waszych relacji.
Skoro Twoj narzeczony z niczym sie nie deklaruje sam to musisz go zwyczajnie przywolac do rozsadku, w koncu dziecko to nie zabawka i wymaga opieki nie tylko Twojej.
Cedowanie obowiazkow tylko na Ciebie nie jest w porzadku i jest egoistycznym zachowaniem
narzeczonego .
W waszym ukladzie musi zapanowac porozumienie , bo inaczej bedziecie zyc w ciaglym napieciu i paskudnej niepewnosci co dalej z Wami bedzie.
Doskonale rozumiem Twoje watpliwosci , dlatego nie czekaj az Twoj wybranek na cos sie zdecyduje , lecz wykaz inicjatywe i prowokuj do wspolnej rozmowy , bo to konieczne i nawet pilne.
Wtedy napewno bedziesz juz miala jasnosc sytuacji w jakiej sie znalazlas i znajdziesz.
Powodzenia Ci zycze.
Skoro juz jestescie ze soba jakis czas i z tego co rozumiem macie syna , wiec najwyzsza pora
uzgodnic i ustalic wiele spraw.
Ale aby cokolwiek zmienic w waszym ,,kulawym,, ukladzie ktory jak widac na pierwszy rzut
oka jest pelen niedomowien i niejasnosci musicie bezwzglednie porozmawiac o tym co
kazdego z was ,,boli ,, i co was uwiera.
Bez tej rozmowy ten uklad bedzie sie rozlazil doslownie miedzy palcami i stracisz zupelnie
perspektywe ulozenia waszych relacji.
Skoro Twoj narzeczony z niczym sie nie deklaruje sam to musisz go zwyczajnie przywolac do rozsadku, w koncu dziecko to nie zabawka i wymaga opieki nie tylko Twojej.
Cedowanie obowiazkow tylko na Ciebie nie jest w porzadku i jest egoistycznym zachowaniem
narzeczonego .
W waszym ukladzie musi zapanowac porozumienie , bo inaczej bedziecie zyc w ciaglym napieciu i paskudnej niepewnosci co dalej z Wami bedzie.
Doskonale rozumiem Twoje watpliwosci , dlatego nie czekaj az Twoj wybranek na cos sie zdecyduje , lecz wykaz inicjatywe i prowokuj do wspolnej rozmowy , bo to konieczne i nawet pilne.
Wtedy napewno bedziesz juz miala jasnosc sytuacji w jakiej sie znalazlas i znajdziesz.
Powodzenia Ci zycze.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość