Nie stać mnie na nic...

Życiowy dział, nasze sprawy i problemy dnia codziennego.
ODPOWIEDZ
Ester.
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: czw cze 18, 2015 10:29 pm

Nie stać mnie na nic...

Post autor: Ester. »

Witajcie,

Szukałam jakiegoś kobiecego forum,żeby się wygadać i trafiłam na Babskie Sprawy - mam nadzieję,że coś mi poradzicie... Mieszkam w Warszawie, studiuję dziennie. Wynajmuję kawalerkę, za którą płacę nieprawdopodobne pieniądze, mimo,że to w zasadzie na kawalerka a klitka, pokoik. Moja sytuacja finansowa jest nędzna. Zdaję sobie sprawę: teoretycznie można pójść do pracy. Teoretycznie. Ale jak ja mam to zrobić, skoro uczę się w trybie dziennym? Tak, są weekendy, wiem... ale co zarobię w ten weekend? Siedem złotych za parę godzin? Nie wspominając o tym,że ze względów zdrowotnych do pracy fizycznej się nie nadaje. Do stania w sklepie na nocce, czy rozkładania towaru również nie (kręgosłup po operacji). Jakoś, cudem, starcza mi na liche jedzenie, na opłaty ledwo. Moim problemem jest wygląd. Chciałabym być normalną kobietą: móc od czasu do czasu kupić sobie sukienkę w sieciówce, kosmetyk, buty. Zaczyna się lato. Ja chodzę w sukience kupionej półtora roku temu. W moich butach znajduje się ogromna dziura na wylot - w sklepie nie przyjęli reklamacji, uznali,że dziura powstała z mojej winy(a może, skoro chodzę non stop w jednych butach?). Moja torba świeci dwiema sporymi dziurami, o przetarciach nie wspomnę. Wstyd mi, kiedy na uczelni pojawiam się dzień w dzień w tym samym stroju. I pomimo,że jestem zawsze schludna i zadbana nie wyglądam ok, wyglądam po prostu na tzw. bidę. Marzę o zakupieniu dobrego podkładu czy czerwonej szminki, o czymś porządnym do ubrania, a na to mnie nie stać. Ograniczam wydatki maksymalnie i choćbym stanęła na głowie nie wyskrobię nic. Najlepsze jest to,że nie pochodzę z małego miasteczka, jak to często w przypadku ubogich studentek bywa, urodziłam się w stolicy, ale moja rodzina nie ma własnego mieszkania. Co ja mam robić? Zaznaczę,że nie piszę z perspektywy leniwej dziewuchy, która siedzi i płacze, zamiast ruszyć do roboty, chciałabym przeczytać, jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji?
Awatar użytkownika
kartka
Extra Kobietka
Posty: 288
Rejestracja: wt cze 02, 2015 6:07 pm

Re: Nie stać mnie na nic...

Post autor: kartka »

Ester. pisze:Witajcie,

Szukałam jakiegoś kobiecego forum,żeby się wygadać i trafiłam na Babskie Sprawy - mam nadzieję,że coś mi poradzicie... Mieszkam w Warszawie, studiuję dziennie. Wynajmuję kawalerkę, za którą płacę nieprawdopodobne pieniądze, mimo,że to w zasadzie na kawalerka a klitka, pokoik. Moja sytuacja finansowa jest nędzna. Zdaję sobie sprawę: teoretycznie można pójść do pracy. Teoretycznie. Ale jak ja mam to zrobić, skoro uczę się w trybie dziennym? Tak, są weekendy, wiem... ale co zarobię w ten weekend? Siedem złotych za parę godzin? Nie wspominając o tym,że ze względów zdrowotnych do pracy fizycznej się nie nadaje. Do stania w sklepie na nocce, czy rozkładania towaru również nie (kręgosłup po operacji). Jakoś, cudem, starcza mi na liche jedzenie, na opłaty ledwo. Moim problemem jest wygląd. Chciałabym być normalną kobietą: móc od czasu do czasu kupić sobie sukienkę w sieciówce, kosmetyk, buty. Zaczyna się lato. Ja chodzę w sukience kupionej półtora roku temu. W moich butach znajduje się ogromna dziura na wylot - w sklepie nie przyjęli reklamacji, uznali,że dziura powstała z mojej winy(a może, skoro chodzę non stop w jednych butach?). Moja torba świeci dwiema sporymi dziurami, o przetarciach nie wspomnę. Wstyd mi, kiedy na uczelni pojawiam się dzień w dzień w tym samym stroju. I pomimo,że jestem zawsze schludna i zadbana nie wyglądam ok, wyglądam po prostu na tzw. bidę. Marzę o zakupieniu dobrego podkładu czy czerwonej szminki, o czymś porządnym do ubrania, a na to mnie nie stać. Ograniczam wydatki maksymalnie i choćbym stanęła na głowie nie wyskrobię nic. Najlepsze jest to,że nie pochodzę z małego miasteczka, jak to często w przypadku ubogich studentek bywa, urodziłam się w stolicy, ale moja rodzina nie ma własnego mieszkania. Co ja mam robić? Zaznaczę,że nie piszę z perspektywy leniwej dziewuchy, która siedzi i płacze, zamiast ruszyć do roboty, chciałabym przeczytać, jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji?
Witaj,
trochę mało napisałaś szczegółów o wątkach, które w takiej sytuacji mogą mieć kolosalne znaczenie. Jak rozumiem, sama wynajmujesz kawalerkę. Czemu? Czemu np. nie poszukasz sobie pokoju w większym mieszkaniu, które byś dzieliła z paroma innymi osobami? Jest różnica płacić np. 600 zł miesięcznie za stancję a 1200. Nie znam cen w Wa-wie, ale zasada jest podobna wszędzie.
Bez pracy pieniądze się nie pojawią. Przykro mi z powodu Twoich dolegliwości zdrowotnych, ale to nie jest koniec świata. Co studiujesz? Ile faktycznie czasu poświęcasz na zajęcia, dojazdy, itd.?
Moje dwie koleżanki na studiach dorabiały prowadząc korepetycje. Za godzinę brały 20 zł, co może z nóg nie zwala, ale jedne zajęcia trwały kilka godzin. Po krótkim czasie temat się rozwinął, poczta pantoflowa zrobiła swoje i miały problem, żeby wszystkich chętnych wcisnąć w grafik. Jedna z nich otwarcie kiedyś powiedziała, że na takich "głupich" korepetycjach mogła spokojnie wyżyć. Faktem jest, że ciężko godzić studia z jakąkolwiek pracą, ale nie jest to też czymś nie do przeskoczenia.

Nie wierzę, że w całej Wa-wie nie znajdzie się nic dla Ciebie z ogłoszeń. Wszelkiego rodzaju call-center, help-desk, recepcja itp.
Sama po sobie wiem, że praca jest w większych miastach. Może nie będzie to na początku praca marzeń i za pieniądze marzeń, ale lepszy rydz niż nic.
I czy na pewno nie dałabyś rady wygospodarować też trochę czasu w tygodniu?
Wydaje mi się, że trochę brakuje Ci motywacji, gdzieś stanęłaś w miejscu i straciłaś nadzieję, że Twoja sytuacja się polepszy. A tak naprawdę jesteś młoda, masz całe życie przed sobą i dużo możliwości (zwłaszcza w dużym mieście) i nie pozostaje Ci nic innego, jak działać.
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Nie stać mnie na nic...

Post autor: Hadassa »

Dokładnie, przede wszytskim zmień kawalerkę na pokój albo miejsce w pokoju.
Wg mnie nawet te pare złotych zarobionych w weekend by Cię poratowało...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ja_ja
Jestem tu nowa :)
Posty: 10
Rejestracja: śr cze 17, 2015 4:57 pm

Re: Nie stać mnie na nic...

Post autor: ja_ja »

no niestety życie studenta nie jest łatwym życiem. Zacznij od dobrego rozplanowania budżetu
Biedermeier Sessel
Awatar użytkownika
Czarna
Gadatliwa Kobietka
Posty: 518
Rejestracja: śr lis 12, 2014 12:17 am

Re: Nie stać mnie na nic...

Post autor: Czarna »

Idź do maka, tam zawsze są przyjęcia. Choćbyś miała robić tylko w weekendy. Twierdzisz, że niewiele w ten sposób zarobisz. Zgadza się, ale chociaż tyle, że wystarczy Ci na jedną sukienkę, jedną torebkę i być może jedną parę butów w miesiącu (nie będzie to oczywiście Prada, ale zawsze coś nowego...).
I jeszcze dwa pytania: czy masz szanse ubiegać się o stypendium? Ile płacisz za kawalerkę?
I see a red door and I want it painted black
No colours anymore, I want them to turn black
kotek
Fajna Kobietka
Posty: 109
Rejestracja: ndz kwie 26, 2015 1:10 pm

Re: Nie stać mnie na nic...

Post autor: kotek »

Dokładnie, po pierwsze zmień kawalerkę na pokój co spowoduje, że będziesz mogła za to różnice kupić sobie coś od czasu do czasu, możesz zawsze iść do lumpeksu i kupić używane ciuchy, jak dobrze poszukasz to i dobrze można znaleźć.
Co do pracy to nie mam pomysłu ale myślę, że nawet te parę groszy by Cie wspomogły, więc to chyba lepsze niż siedzieć w domu i narzekać, że na nic Cie nie stać.
Odziez z Anglii, Wloch i Francji
http://www.zeltros.co.uk
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość