Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Życiowy dział, nasze sprawy i problemy dnia codziennego.
ODPOWIEDZ
ozz
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: pn gru 02, 2013 9:41 am

Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: ozz »

Drogie Panie,

Mam mega problem dot. mojej mamy. Zostałam z tym problemem sama, nie mam z nikim o tym porozmawiać a potrzebuję porady ... Kogoś kto jest trzeci w tej sytuacji i może trzeźwo oceni ... Bo już sama nie wiem czy ja może coś robię źlę, albo faktycznie to wina leży po mamy stronie... ?

Otóż problem zaczął się od chwili kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka. Obydwoje jesteśmy młodzi (22 lata), studiujemy dziennie a ja jeszcze pracuję (pomagam w rozwijaniu firmy). Więc mojego czasu nie ma praktycznie wcale, w domu rzadko bywam, jak przyjeżdżam do domu wieczorem to jestem zmęczona więc coś zrobię i idę spać. Jedynie weekendy mam trochę wolnego czasu to pomogę mamie w domu coś zrobić czy pouczyć się z młodszym rodzeństwem i spotkać się z ukochanym :) Na całe 7 dni widzimy się raz w weekend czasem 2 razy :) Po parę godzin zaledwie.

Ale mojej mamie to nie odpowiada. Problem tkwił już od momentu kiedy stwierdziliśmy że jesteśmy parą (w marcu tego roku). A że zawsze miałam świetny kontakt z mamą, z radością poszłam poinformować ją o tym fakcie. Zawiodła mnie swoją reakcją, cóż ona lubi wysokich i przystojnych facetów. A mój, urodą nie grzeszy ale za to wnętrze ma wspaniałe :) Dodam że gdy miałam 19 lat, mama chciała mnie zeswatać z przystojnym i wtedy wydawałoby się dobrym chłopakiem. Może dlatego że znała jego rodziców? Nie wiem... Znajomość przebiegała bez "mięty" między nami a dokładniej z mojej strony. Po czym okazało się że nie jest takim aniołkiem jak się mojej mamie wydawało... Znajomość się skończyła. Miałam wiele zachwiań w sferze uczuciowej, zawsze byłam dziewczyną z lekką nadwagą i kompleksami to też faceci się mną bawili. Gdy zeszczuplałam i stałam się atrakcyjna na "rynku", zainteresowało się mną więcej facetów. A mama wtedy szalała.... Był jeden ktoś kto wydawało by się wtedy że skradł moje serce ale mojej mamie nie pasował... Bo miał złą opinie itp.

Czemu to piszę? Bo chce przedstawić obraz tego jak się mama zachowuje gdy ja kogoś mam.

I z tym kolesiem , co miał złą opinię ... Zabraniała mi się spotykać. Tłumacząc że ma złe przeczucia... Fakt wtedy miała racje, dzięki niej nie wkopałam się w większe problemy.
Ale mama kontrolowała mnie, zakazywała ciągle wychodzenia itp. Wtedy uratowała mnie kuzynka, bo ja nie mogłam znaleść pracy i wyjechałam do innego miasta do niej. Tam wiecie zaczerpnęłam innego życia, bez kontroli rodziców ( oprócz codziennych rozmów przez skype) ale chodzi mi o to że nie tłumaczyłam się że wychodzę, o której wracam ani z kim się spotykam a nawet na co wydaję zarobione przez siebie pieniądze. Miałam wtedy 20 lat... a ambicją mojej mamy było to bym studia zrobiła... To też wróciłam, też i tęskniłam ... Bo w domu pełno ludzi a tam byłam zazwyczaj sama. Pozatym miałam pełno znajomych, życie młodego człowieka (wyjścia, imprezy, spotkania) a tam nie było tego. Praca, mieszkanie i obowiązki. Ale dzięki temu moje gówniarskie myślenie zmieniło się o 180 stopni. Stałam się dorosłą, mądrą i w ogóle ogarniętą osobą. Całkiem zmieniło się moje myślenie o życiu i podejście. Więc wtedy mama odpuściła. Było mniej kontroli i było fajnie :)

I znowu pojawiłam się na "rynku". Spotykałam się z różnymi chłopakami, ale serce skradł mi jeden. Podobał się i też mojej mamie co bardzo mnie to cieszyło... Ale że nie miałam szczęścia w miłości... okazał się dupkiem. Spotykał się z dwiema na raz,a ja tego nie zauważyłam. Popadłam w depresję. Nie chciało mi się nic, zero ochoty do życia. Przez co zawaliłam studia zaoczne bo nie chodziłam i nie zdałam egzaminów. Ale czas biegł i jakoś za pomocą przyjaciółki wyszłam z tego. Pojawiła się kolejna miłość , choć tym razem uważał i co słusznie się okazało... warto było podchodzić z dystansem bo koleś był i zmył się bez słowa do dnia dzisiejszego. Znowu popadłam w lekki dołek ale nowa pasja czyli taniec, tak mnie wciągnęła że zapomniałam o wszystkim. Oddawałam się tylko temu. Dostrzegano mnie, moje kobiece kształty zostały zauważone przez trenera, było mi z tym dobrze że w końcu mogę robić co chcę i pasuje tam :) Mówię tu o salsie. A tam dobrze jest mieć czym pokręcić.

Dzięki tańcom poznałam obecnego faceta.I z początku było okey, dlatego że skoro tamci (a byli przystojni) mnie zawiedli to widocznie uroda nie jest jednak ważna- słowa mojej mamy. Ale było widać że nie przypadł jej do gustu. Czepiała się wszystkiego. Że jest "gruby" itp itd. Ale przymknęła się bo widziała że jestem za nim.

Ale doszło do tego teraz że jest naprawdę anty na mojego chłopaka. Jak sama mówi :"Chłopak nie zrobił mi nic, widzę że się dogadujecie... Ale od pierwszego dnia który tu przyszedł (tu tzn dom) mnie drażni... Mam złe przeczucia. Zastanów się dziewczyno zanim jest za późno"...

Nie było by Wam przykro? Mi było i jest... myślałam że to minie ale nie. Dostałam zaproszenie na imieniny jego taty. A że faceta jeszcze nie znam bo jest za granicą, to miałam wtedy go poznać. Chyba normalne zjawisko co nie? Akurat to jeszcze przypadły jego imieniny więc miała też być cała rodzina. Zwlekałam z tą informacją żeby powiedzieć mamie. Powiedziałam jej dwa dni przed też z poradą jak się mam zachować. Czy mam kupić jakiś prezent czy nie... Ale moja mama wygłosiła " Pomyśl o sobie, nie baw się w teściów. Ja wiem że masz parcie na tą rodzinę, zaczęłaś studia to pomyśl o sobie a nie myśl o innych" i wyszła nie mogąc nic powiedzieć. Całą sobotę się nie odzywałam bo też pochorowałam się trochę i nie miałam sił na rozmowę.

Za to w niedzielę nie pamiętam z czego to wyszło ale powiedziała mi tak " mam gdzieś to że jesteś nadąsana i obrażona, ale mam to gdzieś!! Nie popuszczę Ci, jak chcesz to sobie leć do nic ale do domu nie wracaj"

I te słowa mnie rozwaliły totalnie... Jestem w rozsypce... Pomóżcie co mam robić aa ja się bronić nie mogłam bo trzasnęła drzwiami i wyszła... a potem goście przyszli więc nie było kiedy.... najgorsze w tym jest ze twierdzi iż ma rację..... :(
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: Hadassa »

Powiem Ci tak.. jesteś dorosła i masz prawo robić z swoim życiem co chcesz..
Jednak jeżeli dobrze zrozumiałam, mimo pracy jesteś na ich utrzymaniu....
Może warto przewartościować swoje życie...
Jeżeli faktycznie zależy Ci na chłopaku, więc może warto poszukać pracy na cały etat i pójść na studia zaoczne i coś wynająć....
Jeżeli faktycznie miałaś dobry kontakt z mamą, to sie nie dziwie, że pragniesz jej akceptacji...
ale może warto na spokojnie z nią porozmawiać...
szczera rozmowa itp... powiedzieć że wcale nie jest Ci łatwo... tym bardziej, że sama doprowadzi do tego że będziesz musiała wybrać między nią a nim...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ozz
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: pn gru 02, 2013 9:41 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: ozz »

Chodzi o to że nie chce ze mną rozmawiać. Jest uparta... twierdzi że ma rację i koniec tematu. Wręcz wychodzi czy też ucieka by nie usłyszeć to co ja mam do powiedzenia. Nie chcę wybierać między nimi. Też nie chcę ulec mamie... bo ja teraz wygra to ciągle będzie triumfować nade mną ... :( A zrywać z chłopakiem też nie chce. W końcu układa mi się, nie jest dwulicowy ani złym człowiekiem... W zasadzie nie wiem czy to Ten... Ale co jeśli to Ten ? To mam tak poprostu się poddać?
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: Hadassa »

Spróbuj z nią porozmawiać...
może lekki szantaż...
że skoro faktycznie masz nie wracać, to moze od razu sie spakujesz...
może właśnie takiego wstrząsu potrzebuje...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ozz
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: pn gru 02, 2013 9:41 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: ozz »

Postaram się... mam nadzieję że starczy mi na tyle odwagi. Najbardziej boli mnie to że polecą pewnie słowa, raniące i mnie i ją... których z pewnością się będzie żałować. Że nasze relacje nie są takie same jak dawniej :(
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: Hadassa »

Wiesz, Twoja mama musi zrozumieć że jednak jesteś dorosła..
a skoro stawia takie warunki, to może Cię przez to stracić...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
ozz
Jestem tu nowa :)
Posty: 4
Rejestracja: pn gru 02, 2013 9:41 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: ozz »

Dziękuję Ci za Twoje stanowisko w tej sprawie :) Bałam się że tutaj zostanę wyśmiana o to że o wielu rzeczach z mamą rozmawiam...

Wezmę głęboki wdech i jak tylko wrócę do domu ... będę dzielna i powiem co myśle i jak mnie rani
Awatar użytkownika
Hadassa
Moderatorka
Posty: 22168
Rejestracja: czw mar 14, 2013 11:43 am

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: Hadassa »

ja też mam dobry kontakt z mamą...
i też na początku nie akceptowała, mojego obecnego już męża..
ale teraz.. super się dogadują....
wiec wszystko jest kwestią czasu..
może i ona musi zobaczyć i z rozumieć, że jesteś szczęśliwa, a on robi wszystko by się to nie zmieniło...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
paula

Re: Nie jesteś dorosła- rob co ja Ci mówię!

Post autor: paula »

Powiem Ci szczerze, że zachowanie Twojej mamy bardzo przypomina zachowanie mojej - niby nic sobie nie myśli, niby nie kontroluje (bo jestem dorosła) a jednak we wszystko się wtrąca. Wyobraź sobie, że moja mama się na mnie obraziła (i prawie tydzień się nie odzywała do mnie) gdy poinformowałam ją o tym że wychodzę za mąż - zorganizowaliśmy super kolację, zebraliśmy całą rodzinę i powiedzieliśmy przy wszystkich że chcemy się pobrać, a ta wymyśliła że ją uraziłam, że jej o tym wcześniej nie powiedziałam, że ją mam za nic, że ONA sobie inaczej wyobrażała moją przyszłość. Ale z biegiem czasu się pogodziła.

Dlatego rozumie doskonale Twoją sytuację. Z tą różnicą że ja nie potrafię z nią być szczera. Wiem że to źle, ale jednak wolę czasem jej o różnych sprawach nie informować aniżeli mam wysłuchiwać jaka to jestem okropna córka...

I teraz z własnego doświadczenia:
Musisz przemyśleć sobie dokładnie, czy mama może w jakiś sposób nie ma racji. Bo z tego co przeczytałam, to w życiu już mama Cię uchroniła od błędu z jednym facetem, więc może teraz też w jakiś sposób ma rację? Jeżeli jesteś na tyle odważna, to spytaj, dlaczego aż tak bardzo nie lubi Twojego chłopaka. Bo taka gadka "nie bo nie i koniec" jest po prostu bez sensu. Jeśli jedynym problemem będzie tylko wygląd, to olej to co mówi mama. Najwidoczniej nadal ma taki stereotyp że przystojny facet ma zostać Twoim mężem.
Natomiast jeśli mama będzie miała poważniejsze argumenty "dlaczego nie możesz z nim być" to jednak powinnaś to przemyśleć.
Zauważyłam że matki tak naprawdę nie chcą źle dla swoich dzieci (zwłaszcza dla córek) jednak bardzo często nie czują że za bardzo się wtrącają w ich życie..

czekamy z niecierpliwością o dalszy opis Twoich relacji z mamą
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość