Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
sun979

Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

Mam problem i nie wiem jak go rozwiązać.

Jestem z facetem ponad 4 lata i za pół roku mamy ślub. Postanowiliśmy wspólnie, że będziemy mieszkać w jego domu, ale nasze będzie całe 1 piętro. Niby osobno od jego rodziców, ale jednak pod jednym dachem. Jego rodzice to normalni ludzie, niekonfliktowi... ale... No właśnie ale ja w każdej kłótni, nie wiem czemu, ale poruszam tą kwestie i tak jakbym w głębi duszy bała się jak to będzie. Facet nastawia mnie pozytywnie, że jego rodzice nie będą się wtrącać do naszego życia, ale ja ciągle uważam, że będzie inaczej... Ciągle się kłócimy o to. :( Już nie wiem co robić. Co tam jestem to szukam zaczepki. To siedzi w mojej psychice. Myślę - A to na pewno będzie tak, że mama jego tu przyjdzie i będzie nam dawać porady itd. Znam wiele osób, którzy mieszkają razem i jest ok. A ja nie umiem jakoś tego przeżyć i wyobrazić sobie, że w zgodzie tak można... Nie chcemy się zadłużać i budować. Zrobiliśmy już to piętro na gotowe, bo mój facet dostał niewielki spadek i szkoda byłoby z tej góry tak po prostu zrezygnować. Pół roku do ślubu, a ja czasem przez te kłótnie myślę, czy na pewno ma być ten ślub. Przerasta mnie to... :(
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

do niedawna moje i mojego faceta plany były dokładnie takie same. Też mieliśmy piętro przebudować i po ślubie tam zamieszkać. Czy miałam obawy? Mam świetną teściową i miałam bardzo fajnego teścia więc w zasadzie nie powinnam mieć żadnych obiekcji, ale.. no właśnie.. bardzo się bałam że będę zazdrosna o to że on zamiast ze mną spędzić wieczór to np. będzie musiał ojca zawieźć/odebrać z pracy itd. Nigdy mu tego nie powiedziałam. I bardzo dobrze! bo zmarł mój niedoszły teść w Nowy Rok w pracy.. ale ja nie o tym.
Teraz postanowiliśmy że jednak tej góry nie przebudujemy bo to za drogie itd. I zrobimy małą zamianę. Teściowa przejdzie na pokój mojego faceta a my na jej obecne 2 pokoje (i tak z obydwu nie korzysta). Była w 7 niebie słysząc nasze pomysły! A jak ja jeszcze powiedziałam że zamiast gotować wolę kasę po pracy zarobić i oddaję gotowanie jej - to już w ogóle prawie że skakała z radości :D
czy mi się ta wizja podoba? sama nie wiem. Chyba tak. Wydaje mi się że potrafię się dogadać z teściową. Potrafię też na swoim pokazać. I wiem że jeśli coś będzie nie tak to ona po prostu będzie mi ustępować bo to już nie ona będzie decydować gdzie co postawić czy przywiesić tylko ja. Ona taka po prostu już jest. Sama też to przeszła ze swoimi teściami i chyba poprzez to jest nauczona.
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

a teraz ci coś powiem i zapamiętaj to sobie!
moja siostra zrobiła dokładnie taki sam błąd jak ty! teściowa nic jej nie zrobiła a ona (dlatego że mąż np. zawoził mamę do kościoła czy sklepu) robiła mu z tego powodu wyrzuty: bo jesteś mamisynuś, bo powinieneś się do mamusi wyprowadzić, bo mamusia dla ciebie najważniejsza itd.
I niestety to spowodowało że ona tą jego "mamusię" tak znienawidziła że jakby mogła to by tam w ogóle nie chodziła.
Naucz się że facet musi wszystko zjeść ale nie wszystko musi wiedzieć! głupie nie? ale tego mnie nauczyła moja mama. Mów mu tyle ile sam chciałby usłyszeć. A przede wszystkim NIGDY nie mów mu czegokolwiek na temat jego rodziców czy mieszkania z nimi. Bo naprawdę z super związku stworzysz coś do czego będziecie oboje mieli niechęć - a chyba nie o to chodzi?
sun979

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

paula.x111 pisze:a teraz ci coś powiem i zapamiętaj to sobie!
moja siostra zrobiła dokładnie taki sam błąd jak ty! teściowa nic jej nie zrobiła a ona (dlatego że mąż np. zawoził mamę do kościoła czy sklepu) robiła mu z tego powodu wyrzuty: bo jesteś mamisynuś, bo powinieneś się do mamusi wyprowadzić, bo mamusia dla ciebie najważniejsza itd.
I niestety to spowodowało że ona tą jego "mamusię" tak znienawidziła że jakby mogła to by tam w ogóle nie chodziła.
Naucz się że facet musi wszystko zjeść ale nie wszystko musi wiedzieć! głupie nie? ale tego mnie nauczyła moja mama. Mów mu tyle ile sam chciałby usłyszeć. A przede wszystkim NIGDY nie mów mu czegokolwiek na temat jego rodziców czy mieszkania z nimi. Bo naprawdę z super związku stworzysz coś do czego będziecie oboje mieli niechęć - a chyba nie o to chodzi?

Boję się, że trochę już zaczęłam psuć ten związek, bo na prawdę nie raz właśnie powiedziałam mu mamisynek itd. Również czepiałam się, że np. zawozi mamę do pracy, pyta ją czy chce coś ze sklepu itd. Może da się to naprawić jeszcze, bo mi na tym zależy. Oboje ciągle mówimy sobie danego dnia, że zaczynamy od nowa i nie zawsze to wychodzi. Jak kłótnia to nawiązanie do wspólnego mieszkania z jego rodziną, oczywiście dzięki mnie. Oboje chcemy ślubu, mieć swoją rodzinę, ale ciągle we mnie jest ten lęk, że jego rodzina będzie mi się wtrącać do życia.

Dokładnie to wygląda to tak. Mamy swoje piętro, na którym w 1 pokoju jest jeszcze jego brat. Na dole są rodzice faceta i babcia. W przyszłości ten brat pójdzie na dół, wiadomo jak babcia się pominie. Nie myśl, że czekam na to, ale po prostu tak kiedyś będzie. O to mi chodzi. Może to być nawet za 5 lat. Nie wiadomo. Niech babcia żyje jak najdłużej może. Tylko przez to, że jego 18-nastoletni brat jest na górze to np. mama będzie nosić mu pranie do pokoju. Będzie przechodzić mi przez mieszkanie. Zawsze jak gdzieś pojedziemy to i tak się dowie gdzie, bo zawsze pyta czy jedziemy do sklepu, bo np. coś chce. Ja zawsze byłam nauczona niezależności i to mój problem. W mojej rodzinie nikt sobie nie pomagał. Tam jest odwrotnie i ciężko mi się przyzwyczaić. U nas nie było np. pożyczania pieniędzy. Kiedyś jak było ciężko to facet pożyczył od jego ciotki pieniądze i bardzo mnie to jakoś denerwowało. Twoja mama Cię fajnie nauczyła i nie masz teraz z tym problemu.
Druga sprawa, że u mojego faceta rodzina to sąsiedzi. Ogród jest wspólny z jego ciocią. Obok cioci mieszka jego kuzyn. Każdy mieszka obok siebie. Wyjdzie się do ogrodu to jego ciocia od razu przychodzi i przeprowadza wywiad. Akurat ona jest wyjątkowo wścibska i mój facet przyznaje mi rację. Była sytuacja, że robotnik układał nam kafelki jak byłam w pracy. Przyjechałam po pracy, a ona przychodzi i mówi czy fajnie ułożył, bo oni tak stwierdzili, że w ten sposób ułożone kafelki są bardzo ładne. Mnie nie ma przy czymś, bo tam jeszcze nie mieszkam to ona ma okazję się wtrącać. Mój facet wtedy niby decyduje, ale ona i tak mu doradza. Był niestety przez tą sytuację płacz. Prawie byśmy się rozstali. Powiedziałam, że mogę tego nie wytrzymać. Chciałam oddać pierścionek. Nie jeździłam tam, a przez telefon tylko były kłótnie. Mój facet jest wrażliwy, poszedł do ciotki, rozpłakał się i powiedział jej o wszystkim. Ona przeprosiła i powiedziała, że w nie swoje rzeczy już się nie będzie wtrącać. Głupio mi teraz. Chciałam ten problem rozwiązać wspólnie z facetem, a on załatwił to w ten sposób.

Przepraszam, bo tak się rozpisałam, ale może muszę to tutaj wylać.

Teraz jest już niby ok. Staramy się panować nad tym, ale boję się, że ta rodzina będzie mnie po tym gorzej traktować. Mama faceta powiedziała, że mam fochy, a sama nieraz przez siostrę płakała. To jak mnie coś wkurza to muszę udawać przed nimi, że wszystko OK? Nie wiem czy tak umiem... :( Czy po tym wszystkim uda nam się stworzyć potem zgodne małżeństwo? Cieszy mnie ten ślub, to planowanie itd. ale to nie wszystko, przede wszystkim musi być dobrze między mną i facetem i jak tu nie mieć obawy czy dobrze robimy z tym ślubem? Zaliczki popłacone. Każdy z rodziny wie, że ma być ślub i tym bardziej mi ciężko... bo gdyby odpukać nie zgramy się na nowo to co robić? :( Mam same czarne myśli... :(
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: elzbieta45 »

to ty masz problem , to ty jestes knfliktowa , szukasz i wyszukujesz problemy praktycznie gdzie ich niem .
Zastanow sie czy TY tez bys chciala aby przyszła twoja synowa tak podchodziła do ciebie jak ty dzisiaj .
Rodzina jest po to aby wspierac sie pomagac to nie jest wscipstwo czy wtracanie sie , trzeba nauczyc sie zyc na rownowazni sa kompromisy ale tez one musza byc z twojej strony .
wiadomo mlodzi chca zyc swoim zyciem i tu sie zgodze jest twoje zdanie najwazniejsze . Ale zyjesz tez ze spłeczenstwem otaczajacym cie .
i musisz sobie to wypracowac bo jak tak bedzie to mozesz go stracic bo ilez on moze wytrzymac jak tak stale bedziesz naskakiwac wkoncu wybuchnie jak wulkan .
rodzicom tez sie nalezy poszanowanie dali nam zycie i wychowali za to im sie nalezy gdy sa juz w takim wieku abysmy im sie odwdzieczyli .
Wiesz niechciałabym Ciebie miec za swoja tesciowa bo wspolczuje czy zieciowi czy synowej
Babeczkowa_ewa
Fajna Kobietka
Posty: 102
Rejestracja: śr lis 21, 2012 2:16 pm

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: Babeczkowa_ewa »

Wydaje mi się, że chyba za bardzo się na tym skupiasz, za dużo o tym myślisz i tworzysz sobie jakieś nieistniejące problemy - po co się zamartwiać na zapas? ;-) Ja też miałam pewne obawy przed zamieszkaniem w domu narzeczonego, tym bardziej, że na razie jeszcze nie mamy dla siebie całego piętra, tylko dzielimy mieszkanie z teściem. Ale wiesz co? Fajnie jest :) Teść do niczego się nie wtrąca i w domu panuje naprawdę miła atmosfera, a też początkowo miałam obawy. W dzisiejszych czasach jak macie gdzie mieszkać i nie musicie ładować kasy w wynajem to należy się cieszyć ;-)
sun979

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

Macie racje. Jestem okropna... :( Nie wiem skąd te wszystkie obawy :( Chyba faktycznie za dużo o tym myślę... Muszę sobie to jakoś poukładać, wbić jakoś na luz i działać!
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

jeśli zaczniesz myśleć o sobie że jesteś okropna to taka właśnie będziesz!

mój facet ma w tym roku 28 lat. Mieszka z mamą (do niedawna z tatą). I to właśnie przez tego tatę bardzo często byłam wkurzona. Bo tata pracował na zmiany. Miał do pracy 3 przystanki autobusem jednak autobus przyjeżdżał raz na np. 2 godziny co powodowało że często jak mojego nie było - to jechał rowerem (za daleko pieszo). Był astmatykiem.
Chcieliśmy wyjechać na ostatniego sylwestra, ale jakoś (na szczęście!) plany się tak pozmieniały że zostaliśmy zaproszeni do mojego brata. Ale mój teść miał na 23 do pracy. Więc mój chłopak jechał go zawieźć. Wszyscy, ale po prostu wszyscy z mojej rodziny wręcz śmiali się przed sylwestrem że jego tata powinien sam jechać, bo przecież jakbyśmy wyjechali 200 km stąd to nikt by go nie zawiózł itd. Ja do tego podchodziłam w ten sposób - jak chcesz go zawieźć to proszę bardzo, po prostu nie będziesz pić (ja dopiero w tym roku robię prawko). No i go zawiózł, wrócił przed północą. Powitaliśmy wszyscy nowy rok itd. O godzinie 13.30 w pierwszy dzień tego roku dostałam telefon o treści "Kochanie mój tata nie żyje". Zmarł. W miejscu swojej pracy. Udusił się gdy szedł na obchód dookoła budynku.
I ja po prostu byłam w szoku! Ale poniekąd bardzo się cieszyłam że nie powiedziałam tych kilku przykrych słów "a czemu on sam do roboty nie jedzie?!". Także po tej mojej historii naucz się jednego: to że on wozi swoją mamę do pracy - to on traci paliwo, czas, to jest jego dobra wola! Dla mnie początkowo to też było wręcz irytujące że mamy wyliczony czas: 16.00 się spotykamy, ale tylko do 20.15 bo potem mnie odwoził i jechał z tatą do roboty (albo go odbierał). I pomyśl jak ja bym się czuła gdybym zrobiła mu kiedykolwiek o to awanturę? niejednokrotnie zwłaszcza na początku byłam na niego bardzo zła, bo fajnie sobie siedzimy a on musi tatę zawozić. I to wszystko przez co przeszliśmy wspólnie w ciągu całego stycznia to po prostu był jakiś koszmar! Ale teraz jest lepiej! dużo lepiej! już się pozbierał. I ja w głębi duszy tak naprawdę się cieszyłam (o ile mogę to tak nazwać) że nigdy złego słowa na ten temat nie powiedziałam!!!
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

i jeśli naprawdę chcesz być z nim szczęśliwa to nie traktuj już dzisiaj teściowej jako wroga! Bo ona może rzeczywiście jest super kobietą która chce dla ciebie dobrze? Ja też mam pewne obiekcje ku temu by się przeprowadzić (ja będę miała teściową za ścianą), tylko przemyślałam to trochę. Ja mam teściową schorowaną (dializuje się od 4 lat). Ja chcę w życiu do czegoś dojść. Moja mama nie jest mi w stanie pomóc. Za to pomoc teściowej będzie bardzo duża! A jaka? chociażby ugotuje! a to naprawdę jest wiele. Będę nauczycielem matematyki, jeśli będę chciała dorobić na prywatnych lekcjach w domu to już się nie będę kłóciła z mężem "bo nie ma obiadu!". Po prostu ta teściowa trochę o to zadba. Ja ją traktuję może nie tak jak mamę której mogę wszystko powiedzieć ale jak osobę która chce dla swojego syna jak najlepiej a jednocześnie chce aby był szczęśliwy - a że jest szczęśliwy właśnie ze mną to wynika samo z siebie że po prostu się lubimy. Może chwalę dzień przed zachodem słońca - ale wiem że ona bardzo często jest po mojej stronie, czasem w żartach, czasem na poważnie, ale raczej podziela moje zdanie. I najważniejsze! My NIGDY nie uskarżaliśmy się przed mamuśkami z naszych wspólnych problemów! Jak się pokłócimy to po prostu one o tym nie wiedzą. Bo po co? moja siostra tak robi że każdy wokół wie o jej problemach z mężem, co doprowadziło do tego że ja swojego szwagra (a mama swojego zięcia) po prostu nie lubię!
Naucz się też o swoje walczyć. Jak nie podobać ci się będzie zachowanie wścibskiej ciotki to jej o tym powiedz. Oczywiście nie teraz, bo jeszcze nie jesteście rodziną. Ale jak zostaniesz członkiem ich rodzinki to naprawdę jeśli sama nie zrobisz z tym porządku to kiedyś ciotka przyjdzie i zjedzie cię za nie posprzątaną łazienkę. To nie będzie łatwe takie przestawienie się. Ale jeśli od początku pokażesz że to ty tu rządzisz to po jakimś czasie sama zobaczysz że będzie się wam łatwiej żyło :)
asiia749
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: śr lut 13, 2013 1:05 pm

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: asiia749 »

Dziewczyny, nie przejmujcie się, też tak miałam na początku.
Ale z czasem polubiliśmy się i to nawet bardzo :)
Nie ma się czym denerwować, wiadomo oni się też o niego martwią, żeby trafił na dobrą osóbkę ale w końcu zrozumieją, że jesteście z nimi szczęśliwe.
Laser Frakcyjny
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

asiia749 pisze:Dziewczyny, nie przejmujcie się, też tak miałam na początku.
Ale z czasem polubiliśmy się i to nawet bardzo :)
Nie ma się czym denerwować, wiadomo oni się też o niego martwią, żeby trafił na dobrą osóbkę ale w końcu zrozumieją, że jesteście z nimi szczęśliwe.
dokładnie! mnie się też wydaje że wszystko będzie w porządku! tylko nie nastawiaj się od razu tak negatywnie! :)
sun979

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

Już od dziś zaczynam to zmieniać. Razem byliśmy po jego mamę w pracy. On się ucieszył i ona...:) Muszę zacząć myśleć pozytywnie :) Dziękuję Wam kobietki! ;)
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

sun979 pisze:Już od dziś zaczynam to zmieniać. Razem byliśmy po jego mamę w pracy. On się ucieszył i ona...:) Muszę zacząć myśleć pozytywnie :) Dziękuję Wam kobietki! ;)
no widzisz! tylko nic na siłę! nie możesz tak od razu zakładać że wszystko w jednej sekundzie zmienisz. Jesteś na doskonałej drodze! gratuluję! i oby tak dalej!
sun979

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

Dziękuję za pomoc! ;*
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

nie ma za co :kiss2
Awatar użytkownika
slodziusiaSdz
Extra Kobietka
Posty: 384
Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: slodziusiaSdz »

Sun.Nie taki diabel straszny jak go maluja.Ja osobiscie od 2 lat mieszkam z facetem i jego rodzicami w jednym mieszkaniu my mamy 1 pokoj oni 2 co prawda w polsce w domu nie ma nas wiecej anizeli jestesmy,ale w ciagu roku jestesmy w polsce w domu 3 miesiace.Na poczatku tez mialam obawy,bo od jednej z siostr chlopaka dowiedzialam sie nieciekawych rzeczy na soj temat,ale nie przejelam sie tym tylko dalam druga szanse a tamto puscilam w niepamiec.I jak do narazie to bardzo dobrze sie z nia dogaduje,ona jak ma jakies problemy to woli ze mna pogadac niz z moim chlopakiem bo on jest narwany i jak jest cos nie tak to odrazu jest ze o matko,a ja ja wyslucham i jezeli potrzebuje pomocy to na tyle na ile umiem jej poradzic to staram sie.I to dziala w dwie strony,nawet jak mam problemy z chlopakiem to jego mamatez mi pomaga,wiec mieszkanie z tesciami nie jest zle.A zeby poprawic twoje stosunki z tesciowa wyskocznie we 2 albo w 3 na jakies zakupy czy gdzies.Ona sie ucieszy,twoj facet napewno tez,ze starasz sie przelamac te bariere ktora cie ogranicza.A moze po slubie bedzie tak,ze bedziecie potrafily rozmawiac o wszytskim i jedna do drugiej na kawke bedzie przychodzila.Nie znam osobiscie ani ciebie,ani jej ale z tego co piszesz obie wydajecie sie bardzo sympatyczne.A jezeli ucieszylo ja to,ze po nia z facetem do pracy pojechlas wedlug mnie swiadczy o tym,ze ona chce zlapac z toba kontakt tylko nie wie jak.Moze ona tez sie boi zebys po slubie niepoczula sie osaczona i ze wtraca wam sie do zycia.Moze jak zlapiesz z ia juz lepszy kontak to porozmawija z nia czego sie tak naprawde obawiasz w mieszkaniu z nimi imoze to pomoze ci zlamac te barier.A jak zlamiesz te bariere to napewno wszyscy beda zadowolenia a najbardziej ty i bedziesz zyla ze swoim facetem dluuugo i szczeslwie :) powodzenia zycze
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

dlatego ja uważam że rodzina powinna żyć z sobą w zgodzie. Oczywiście że czasem trochę adrenalinki i kłótni nikomu jeszcze nie zaszkodziły, ale nie za często i nie za ostro :P
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: elzbieta45 »

wiesz tak bo rodzina powinna byc najwazniejsza , chociaz w dzisiejszym swiecie zostały te wartosci troche zatracone . ale kiedys w przyszlosci my tez bedziemy tesciowymi , czy bysmy chcielli aby taz nas tak ktos traktowal , to sa tez rodzice naszych połowek i czy oni nie poswiecili zycia dla nich w ich wychowaniu a niektorzy zostali wychowani na wspaniałych ludzi czyz za to niepowinnismy byc wdzieczni czyz teraz ci rodzicie nie zasługuja na nasza wdziecznosc
sun979

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: sun979 »

Dzisiaj byłam cały dzień u faceta. Zdziwiło mnie to, że jak od wczoraj starałam się być bardzo cierpliwa i wyrozumiała to dziś miałam tego efekty. Np. jego babcia mnie zawołała, żebym jej pomogła wybrać kolor nici do wyszywania. Niby błahostka, a cieszyło mnie to, że moje zdanie się liczy. :) Albo przyszła teściowa przyszła przed pracą, żebym jej kreski na powiekach na malowałam, bo jej dziś ręce drżą. Fajnie... :) Mam nadzieję, że pomału się mi to poukłada. Będzie zgoda i wspólna kawka, ale mimo wszystko będę chciała zachować granice naszej prywatności itd. :)
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

sun979 pisze:Dzisiaj byłam cały dzień u faceta. Zdziwiło mnie to, że jak od wczoraj starałam się być bardzo cierpliwa i wyrozumiała to dziś miałam tego efekty. Np. jego babcia mnie zawołała, żebym jej pomogła wybrać kolor nici do wyszywania. Niby błahostka, a cieszyło mnie to, że moje zdanie się liczy. :) Albo przyszła teściowa przyszła przed pracą, żebym jej kreski na powiekach na malowałam, bo jej dziś ręce drżą. Fajnie... :) Mam nadzieję, że pomału się mi to poukłada. Będzie zgoda i wspólna kawka, ale mimo wszystko będę chciała zachować granice naszej prywatności itd. :)
no i gratulacje! widzisz, a nie mówiłam? ;) czasem nie warto od razu w kimś wroga widzieć! :P
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: elzbieta45 »

tak granice powinny byc i tez je powinnas miec bo to bedzie Wasze wspolne zycie i tam to WY dwoje podejmujecie decyzje . Powodzenia
Awatar użytkownika
slodziusiaSdz
Extra Kobietka
Posty: 384
Rejestracja: sob kwie 07, 2012 9:37 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: slodziusiaSdz »

Najlepsza metoda jest wlasnie metoda malych kroczkow.A wiadomo prywatnosc jest swieta i to wy w dwojke musicie juz o to zadbac
Bez wzgledu na to ile razy sie zalamie i upadne zawsze jest jakas czastka mnie,ktora mowi mi,ze to nie koniec,ze trzeba wstac i poprostu pojsc dalej.
paula

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: paula »

no właśnie o tym mówiłam. Że nie zmienisz od razu wszystkiego w jeden dzień. Trzeba do tego trochę czasu, mobilizacji a naprawdę się uda! a jak jeszcze jest możliwość że chcesz się dogadać z osobami które też tego chcą - to już jest super!

bo jak wiadomo - nie każda teściowa jest fajna.
Akurat nie chciałabym mieć jako teściową mojej mamy i mieszkać z nią pod jednym dachem :P
Awatar użytkownika
Ines_Ines
Miła Kobietka
Posty: 76
Rejestracja: ndz lut 10, 2013 7:01 pm

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: Ines_Ines »

A jakbyś się czuła, jakby on tak mówił o Twojej matce? Jakby tak traktował Twoją mamę? Nie byłoby Ci przykro?
Bloguję:
http://szczyptapieprzu.blogspot.com/
elzbieta45
Kobietka Expert
Posty: 6529
Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am

Re: Negatywne nastawienie do rodziny faceta... :(

Post autor: elzbieta45 »

prawda , ze niekazda tesciowa jest fajna
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość