Napiszcie co sądzicie prosze
Napiszcie co sądzicie prosze
Witam Was. Sprawa wygląda tak. Mam 23 lata, mieszkam z chłopakiem, on ma 24 lata. Jesteśmy para już prawie 7 lat. Studiujemy na innych kierunkach. Moj kierunek jest dosyć pracochłonny, dużo czasu spędzam na robieniu projektów. Mój chłopak ma "lekkie" studia, jego nauka zaczyna się wraz z sesją, w przeciwieństwie do moich, ciągłe zaliczenia, oddawanie projektów itp. Studiujemy dziennie, ja utrzymuję się praktycznie sama z pieniedzy ktore zarobiłam za granicą. On dostaje stypendium socjalne a poza tym dostaje regularnie kase od taty. Problem wygląda tak, że od pewnego czasu zaczął grać w gre na kompie.. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak ze jest praktycznie nieobecny duchowo. Nie zabranialabym mu gry oczywiście trzeba mieć jakieś rozrywki. Ale rozumiem zagrać 2 godziny dziennie. A reszte czasu spędzić jakos inaczej, gdzieś wyjść proponuję mu żeby chodził na siłownie, na basen, gdziekolwiek. Ale jego dzien wyglada tak, czasem 4 godz w szkole, a reszta kazda chwila przy kompie przy grze, konczy o 24 i idzie spac. Za bardzo ze sobą nie rozmawiamy bo on ciągle gra. Prosze od 2 tyg zeby sie zastanowił nad tym, żeby ten czas jakoś inaczej zagospodarował. Najgorsze jest to podniecanie się ta gra (tj jakas strzelanka) wstaje rano idzie na komputer zobaczyc jaka wylosował w danym dniu bron, jak gra to kontaktuje się z kolega, rozmawiaja i podniecają się jak to ( granat "pier***ł" itp). Jak się spotkaja oczywiście grają albo dyskutują o grze. No wkurza mnie to okropnie, ma 24 lata jest ze mna 7 lat wydaje mi sie ze powinien zaczac myslec troche powazniej o zyciu. Ma duzo wolnego czasu mogłby znaleźć jakas prace dodatkową a nie ciągnać kase od ojca. Moje tłumaczenie nic nei dało oczywiscie, on mnie nie bedzie słuchał, bo ja mu nie bede rozkazywac co ma robić. Ale po co mi taki człowiek, którego celem zycia jest gra?? czasem nie wolno się za duzo odezwac nawet.. zeby nie przeszkadzac. Postawiłam go własnie przed wyborem: powiedziałam ze albo zacznie grac 2 godz dziennie max albo odejde, powiedział ze grać nie przestanie. Już kiedys postawilam mu wybor (bo każdy grosz, głownie stypendium i pieniadze zarobione na wakacjach wydawał tylko na auto, godziny spedzane na forum i rozwazaniu co kupic nowego, np białe tarcze zegarowe, kolorowe wskazowki) Wtedy kazałam mu wybeirac i zerwałam, powiedział ze z auto nie zrezygnuje. Ale wrócilismy do siebie, postanowiłam zaakcpetowac te jego "niby pasje". Teraz sytuacja sie powtarza, kazalam wybierac powiedział ze gry nie zostawi. Powiedzcie mi jak sadzicie, czy warto byc z takim człowiekiem????? czy ja cos dla niego znacze???? Czy moze ja za duzo wymagam i on moze robic co chce i ile chce i nie powinnam sie wtracac? (dodam ze jestem niby jego narzeczona) ale czy to cos zmienia?? czy to daje mi jakieś prawo?? Razem za bardzo czasu nie spedzamy, bo w sumie wychodzimy gdzieś max 10 razy w roku. Na basen nie pojdzie, na lodowisko wyciagnelam go po kilku latach, czasem pojdziemy na piwo jak leci jakis mecz. Nie wiem sama co powinnam zrobic, czy olac to, moze wszyscy sa tacy sami?? czy moze znalazłby się ktos komu bedzie na mnie bardziej zalezało?? z góry dzięki za Wasze komentarze
-
elzbieta45
- Kobietka Expert
- Posty: 6529
- Rejestracja: ndz paź 21, 2012 6:18 am
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
wiesz ja naprawde pomyslałabym o sobie , widac zamiast ciebie wybrał gre .Raczej niezda egzaminu na partnera zyciowego
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
Nie wszyscy są tacy sami. Mój też kiedyś zajmował się mało pożytecznymi rzeczami, w zasadzie oboje mieliśmy wspólne zajęcie -właśnie tą samą grę, w której spędzaliśmy każdą dosłownie, wolną chwilę. Jednak trzeba dokonać wyboru, albo życie realne albo gra. Albo prawdziwy związek dwóch dojrzałych osób albo beztroskie życie osobno. Nie można tego pogodzić jeśli się chce, aby się udało. No, bo jak to wygląda na dłuższą metę? On godzinami siedziałby w grze a gdzie czas na coś innego? Na pracę, na związek? Z czegoś trzeba się utrzymać, jeśli chce się tworzyć wspólną przyszłość. Trzeba pomyśleć poważnie i zacząć coś robić w tym kierunku a nie tylko zajmować się czymś, co nie zapewni wam niczego. Uważam, że Twój chłopak jest trochę niedojrzały pomimo wieku. I nie chodzi o to, że gra. Gra -ok, to nic złego, trzeba czasami oderwać się od rzeczywistości albo zająć się jakąś swoją pasją, byleby właśnie nie przesadzać...
Jednak Ty z nim żyjesz i to Ty zadecydujesz co dalej zrobisz. Sama powinnaś wiedzieć czy jest szansa, że on zmieni w reszcie podejście do życia czy też nie.
Jednak Ty z nim żyjesz i to Ty zadecydujesz co dalej zrobisz. Sama powinnaś wiedzieć czy jest szansa, że on zmieni w reszcie podejście do życia czy też nie.
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
No to ja się wypowiem z trochu innej strony... Wybacz ale co to za stawianie waunków?? Wybacz... ale gdyby mi facet powiedział : ja albo coś innego... to bym go wyśmiała i odeszłą....
Faktycznie, może i przesadza.... Ciągle grając itp.. ale skoro dostaje kase z stypendium i od ojca, póki co jego sprawa, nie żyjecie razem...
Wg mnie... raczej powinnaś na spokojnie pogadać.... Spróbować trochę wiecej czasu poświeciec sobie...
Dodatkowo pogadać, co będzie jakbyście mieli razem zamieszkać...
Prawdopodobnie on zdaje sobie sprawę z tego, że za jakiś czas będzie musiał, zacząc pracować itp.. wiec czemu ma niewykorzystać tego czasu co ma teraz....
Podobnie jak Blackfox miałam, w sumie mam.... Oboje gramy w pewną grę... poświęcamy jej wolny czas.... Ale nie cały...
Oboje pracujemy, ale dodatkowo mamy ine obowiązki, jak choćby utrzymanie porządku w mieszkaniu, ja mam drugą pracę...
Poza tym, on zaraził mnie grą, ja jego robieniem biżuterii i fotografią... więc wolny czas dzielimy...
Czasem więcej czasu posiedzimy w grze, ale np na drugi dzień wieczorem oglądamy film
tak więc, nie stawiaj mu warunków... spróbuj go podejść
może nawet spróbuj go wypytać o tą grę... i odszukać jakiś złoty środek 
Faktycznie, może i przesadza.... Ciągle grając itp.. ale skoro dostaje kase z stypendium i od ojca, póki co jego sprawa, nie żyjecie razem...
Wg mnie... raczej powinnaś na spokojnie pogadać.... Spróbować trochę wiecej czasu poświeciec sobie...
Dodatkowo pogadać, co będzie jakbyście mieli razem zamieszkać...
Prawdopodobnie on zdaje sobie sprawę z tego, że za jakiś czas będzie musiał, zacząc pracować itp.. wiec czemu ma niewykorzystać tego czasu co ma teraz....
Podobnie jak Blackfox miałam, w sumie mam.... Oboje gramy w pewną grę... poświęcamy jej wolny czas.... Ale nie cały...
Oboje pracujemy, ale dodatkowo mamy ine obowiązki, jak choćby utrzymanie porządku w mieszkaniu, ja mam drugą pracę...
Poza tym, on zaraził mnie grą, ja jego robieniem biżuterii i fotografią... więc wolny czas dzielimy...
Czasem więcej czasu posiedzimy w grze, ale np na drugi dzień wieczorem oglądamy film
tak więc, nie stawiaj mu warunków... spróbuj go podejść
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
- kusicielka
- Extra Kobietka
- Posty: 306
- Rejestracja: pn mar 11, 2013 5:05 pm
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
Stawianie warunkow przez którąkolwiek ze stron jest poczatkiem końca.
Może jest szansa dla Waszego związku, ale oboje musicie nad tym popracować na spokojnie wsyzstko przegadać, może nawet z kimś trzecim - macie wspólną przyjaciółkę, która pomogłaby rzucić obiektywne światło na racje jednej i drugiej strony?
Może jest szansa dla Waszego związku, ale oboje musicie nad tym popracować na spokojnie wsyzstko przegadać, może nawet z kimś trzecim - macie wspólną przyjaciółkę, która pomogłaby rzucić obiektywne światło na racje jednej i drugiej strony?
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
Kusicielko. Niestety pogadanie z przyjaciółka nie wchodzi w grę, bo on zabrania mi opowiadać o nim moim koleżankom. Nie wolno mi wg niego z nikim rozmawiać na nasz czy jego temat. On uwaza ze to co jest miedzy nami to miedzy nami a przed innymi ludzmi nawet jak jestesmy pokłoceni to mamy się do siebie uśmiechac i udawać ze jest wspaniale. Taka jego taktyka.. A jak już zgłaszam mu jakiś problem, to odpowiedz jest zawsze jedna: MUSISZ to zaakceptowac, MUSISZ sie zmienic, MUSISZ sie dostosowac i oczywiscie ze wszystko sobie sama wymyslam niepotrzebnie
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
Powiem Ci marzenia8, że Ty wcale nic nie MUSISZ. W związku trzeba pójść na kompromis a nie dostosowywać się tylko pod jedną osobę. Ty musisz to, musisz tamto, siamto itd. A on? On nic nie musi?
"Czerwienią róż i w zapachu lilii kołysani - żeglujemy przed siebie. Niby niewidzialni, niby zakochani..."
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
tak własnie dawniej zawieraliśmy jakieś kompromisy. a teraz od pewnego czasu (wydaje mi się że od kiedy skonczył studia 1 stopien, na ktore go sama zaciagnełam) kazda jego rozmowa zaczyna sie od MUSISZ. Tak jakby stał się panem i władca a ja mam byc poddana
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
Do Kayira: o to chodzi, że własnie mieszkamy razem. Wynajmujemy pokój wieć jestesmy razem cały czas. O to chodzi że siedzimy w nim ale wogóle nie rozmawiamy. On gra do 24 potem schodzi z komputera i idzie spać. jak wtedy cos probuje zagadać to się wkurza, ze zaczynam tak rozmowy jak on chce spać. A jak on chce spać to chocby się nie wiem co działo to będzie spał. jak to mawia: sen jest najwazniejszy. Mnie nie interesuje jakas gra ze strzelaniem i zabijaniem ludzi. Razem nie spędzamy czasu prawie wcale, bo co mozemy robic? prosze zeby pojsc na basen to nie, na impreze sam ze mna tez nie pojdzie. Jestesmy tylko zeby być...
Re: Napiszcie co sądzicie prosze
no to z nim pogadaj... u mnie to pomogło.... po kilku takich rozmowach... mój potrafi sam zaproponować np jakis film....
a może spytaj sie czym dla niego jest związek....
a może spytaj sie czym dla niego jest związek....
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość