U nas dziś dość pracowicie.
José pracował rano, ja sprzątałam i gotowałam. Kiedy wrócił to pojechaliśmy po większe zakupy do marketu, później zawieźliśmy psa do mojej teściowej i całkiem wieczorem wyszliśmy co cudnej knajpki na kolację. Uwielbiam takie dni.
Jutro mamy w planach jechać z teściową w góry do jej rodzinnej miejscowości, o ile nie będzie padało bo pogoda jest różna. Jechać w deszczu przez górskie serpentyny nam się nie uśmiecha...
