Pod znakiem zapytania, bo ledwo się ruszam. Pogoda okropna a fafiki trzeba wyprowadzić. Czuję się jakby mnie ktoś wyciągną z pralki, boli mnie głowa, plecy to w ogóle połamało, chce mi się spać, nie wyspałam się, jeszcze słyszę jak pies chrapie to już tyle... Sąsiad się dobijał, niech sobie puka, on też był kiedyś piękny i młody...
Połowica kursuje autem, już dawno nie jeździł... Potem a raczej już w
pracy i tak dzień upłynie.
Mam wrażenie, że ktoś się bawi myszką.

Tak poważnie to wariuje, przełącza strony, włącza coś choć baterie są nowe...