Ja ślubu jeszcze nie planuję, ale ja bym chciała swojemu młodemu mężowi zrobić jakąś miłą niespodziankę tak by zapamiętał tę noc do końca życia

Ale fakt faktem, że może być mało czasu... Wy będziecie musieli zostać do końca i pożegnać każdego gościa

Po weselu mojego brata jeszcze młodzi musieli trochę przypilnować by jedzenie zostało popakowane i ogarnąć inne sprawy organizacyjne. Także chyba było jakoś grupo po 6 rano

A do tego jeszcze dojdzie Wam zmęczenie po przetańczonej całej nocy

Ale ja bym mimo wszystko się postarała by wyjątkowo zakończyć tę noc

Ale tak jak mówię - wszystko przede mną, więc nie wiem jak to w praktyce. Mam nadzieję, że kobietki, które mają to już za sobą się wypowiedzą, bo też ciekawi mnie ten temat

"Chciałabym dojść w życiu do takiego punktu, żeby pomagać innym nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a zwłaszcza nie myśląc, że to miły gest. To dopiero osiągnięcie. Czy to nie byłoby wspaniałe?"