Kryzys w związku.
- HarleyQuinn
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 19
- Rejestracja: pt cze 26, 2015 3:37 pm
Kryzys w związku.
Przyznam szczerze, że sporo czasu się tutaj nie wypowiadałam, ale od dwóch tygodni męczy mnie pewna sprawa, którą wręcz muszę się z Wami podzielić.
Otóż mój chłopak 9-tego listopada tego roku powiedział mi, że nie chce mnie i że chce zakończyć nasz związek. Oczywiście był lament, zaprzeczenie ("że jak?" "dlaczego?" itp), ale potem usiedliśmy i szczerze ze sobą porozmawialiśmy. Mamy czas do końca tego roku, by coś zmienić. Na początku przybrał postawę, że to ja powinnam się wysilić, by coś naprawić, bo "on nie ma już sił na to". Ale po paru dniach zauważyłam, że mimo wszystko się stara - choć nie jest, jak dawniej, bo nie mówi mi/nie pisze "kocham Cię" non stop, unika bliskości, seksu nie uprawialiśmy już miesiąc. Bardzo jestem tym wszystkim przybita, bo 5-tego listopada jeszcze mi mówił, że mnie kocha najmocniej i że się nie podda i że razem damy radę, a 4 dni później wyskoczył z tym całym "zrywaniem". Nawet nie wiecie, jak się tym wszystkim stresuję, bo mimo, że on się przed tym broni to widać, że jednak mnie kocha i że mimo wszystko chce. Był u mnie w zeszłą sobotę i spędziliśmy ją naprawdę dobrze - nie narzucałam mu się, a w zamian to on lgnął do mnie (tulił się, był opiekuńczy itp.). Poradźcie mi - co mam robić? Bo ja myślę, że powinnam dać mu luz, tzn. nie zadręczać rozmowami o uczuciach (bo jego to denerwuje i sam wczoraj mi przyznał, że już nudzi go to pierdzielenie tego samego codziennie), nabrać dystansu i zająć się sobą. A przede wszystkim - nie wypraszać u niego czułości, nie zabiegać o to. Co myślicie?
Dodam, że jesteśmy razem prawie dwa lata, było parę kłótni, ale zawsze mi powtarzał, że razem damy radę i że mnie kocha.
Otóż mój chłopak 9-tego listopada tego roku powiedział mi, że nie chce mnie i że chce zakończyć nasz związek. Oczywiście był lament, zaprzeczenie ("że jak?" "dlaczego?" itp), ale potem usiedliśmy i szczerze ze sobą porozmawialiśmy. Mamy czas do końca tego roku, by coś zmienić. Na początku przybrał postawę, że to ja powinnam się wysilić, by coś naprawić, bo "on nie ma już sił na to". Ale po paru dniach zauważyłam, że mimo wszystko się stara - choć nie jest, jak dawniej, bo nie mówi mi/nie pisze "kocham Cię" non stop, unika bliskości, seksu nie uprawialiśmy już miesiąc. Bardzo jestem tym wszystkim przybita, bo 5-tego listopada jeszcze mi mówił, że mnie kocha najmocniej i że się nie podda i że razem damy radę, a 4 dni później wyskoczył z tym całym "zrywaniem". Nawet nie wiecie, jak się tym wszystkim stresuję, bo mimo, że on się przed tym broni to widać, że jednak mnie kocha i że mimo wszystko chce. Był u mnie w zeszłą sobotę i spędziliśmy ją naprawdę dobrze - nie narzucałam mu się, a w zamian to on lgnął do mnie (tulił się, był opiekuńczy itp.). Poradźcie mi - co mam robić? Bo ja myślę, że powinnam dać mu luz, tzn. nie zadręczać rozmowami o uczuciach (bo jego to denerwuje i sam wczoraj mi przyznał, że już nudzi go to pierdzielenie tego samego codziennie), nabrać dystansu i zająć się sobą. A przede wszystkim - nie wypraszać u niego czułości, nie zabiegać o to. Co myślicie?
Dodam, że jesteśmy razem prawie dwa lata, było parę kłótni, ale zawsze mi powtarzał, że razem damy radę i że mnie kocha.
Geniusz oznacza nieskończoną zdolność pokonywania trudności.
Re: Kryzys w związku.
Smutna sytuacja.
A jak on w ogóle to uzasadnił? Bo pomijasz sedno sprawy szerokim łukiem. Chce/chciał zakończyć związek, bo ...?
A jak on w ogóle to uzasadnił? Bo pomijasz sedno sprawy szerokim łukiem. Chce/chciał zakończyć związek, bo ...?
Re: Kryzys w związku.
A wiesz co jest , tak na dobrą sprawę, powodem, dla którego chciał zerwać ?
Bo jednak jakiś powód musi być, prócz, nie chce...
Bo jednak jakiś powód musi być, prócz, nie chce...
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
tuniemanieba
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 3
- Rejestracja: pt lis 20, 2015 2:01 pm
Re: Kryzys w związku.
Jak się trzymasz? Mam podobną sytuację i również nie daję sobie z tym rady. Nie wiem czy lepiej dać mu spokój, nie narzucać się, czy jednak próbować się z nim kontaktować.
Re: Kryzys w związku.
Wy jeszcze możecie mieć nadzieję... Zazdroszczę. Mój ex związek zakończył. Historia bardzo podobna do autorki postu. 
Re: Kryzys w związku.
Mężczyźni chociaż zaprzeczają są robienia jak przez kalkę, tak jak i kobiety nasze wewnętrzne zachowania, za które w dużej mierze odpowiedzialne nie są nabyte zachowania z obserwacji naszych matek ojców itd. Tylko pewne działanie hormonów, jednak sama wiem też że na początku w związku jest ekstra. Później następuje ewoluowanie stopniowe, w moim przypadku tak się wszystko kończyło, to czułość, i kłótnie nasilone do tego stopnia, że choć moja miłość była tak bardzo przesada, że używał słów (traktujesz mnie jak dziecko- nadopiekunczosc) może to syndrom że przez wiele lat się leczyłam bo dzieci mieć nie mogłam i medycyna w efekcie zawiodła.. Nie wiem. Nie potrafię dziś ocenić, czyja to jest wina. Dziś jestem w ciąży, będę miała upragnionego dzidziusia.. A nasze relacje to nienawiść i chociaż nie używamy słów *nienawidzę Cie*, *nie kocham Cie*, to zachowanie wzajemne mówi o tym. Mieszkamy razem, to ja wszystko wyolbrzymiam, to ja się wszystkiego czepiam, to ja codziennie mówię o tym samym, to ja go nie rozumiem. Próbowałam różnych słów, ale prawda jest taka albo udajesz glupka albo nim jesteś. Oboje myślę, że wzajemnie się krytykujemy, czasami po prostu płaczę bo zostały mi wspomnienia o miłości, która pierwszy raz tak naprawdę poczułam do kogoś. Nie widzę szans na to, by cokolwiek się zmieniło. Dlatego tak czytając te posty o *zdradzie* nie wiem co gorsze czy to, że może partner żałować zdrady i wrócić do Ciebie i być tysiąc razy lepszym partnerem niż wcześniej, czy to, że chłód między wami będzie dotąd trwał, az jedno z was będzie już na tyle tym zmęczone i przytoczone, że zamknie za sobą drzwi i odejdzie w milczeniu. To takie porównanie *ból* rozłożony w czasie, albo *ból* nagły, ale z szansa.. Ze jeśli naprawdę każdego dnia Cie przytula i mówi, że kocha... Będzie miał wyrzuty sumienia, że popełnił błąd. A tak gdy już jest obojętność, nie ma się żadnych wyrzutów sumienia. Trudne to wszystko..
Re: Kryzys w związku.
Może powinniście sobie dać spokój na jakieś 2 tygodnie. Sprawdzić czy w ogóle będziecie za sobą tęsknić.. Dopiero w takich sytuacjach ludzie orientują się, że druga osoba dużo dla nich znaczy.
Re: Kryzys w związku.
A nie pomyślałaś,że to z Tobą jest coś nie w porządku,skoro to Tobie kazał się zmienić? Skoro ta - jak piszesz - szczera rozmowa nie przyniosła zbytnio rezultatu,jedynym wyjściem jest - niestety - rozstanie. Chłopaka na siłę nie utrzymasz,jak będzie chciał odejść to i tak odejdzie,nie dzisiaj,to jutro.Przemyśl sama,czy zawiniłaś w czymś? a może on ma kogoś????
Re: Kryzys w związku.
Lepiej teraz zerwać ze sobą, niż po ślubie. Rozwód jest drogi i trzeba się postarać, żeby wybrać dobrego prawnika. Współczuję tej sytuacji, autorko postu, ale mam nadzieję, że wyjdzie ci to na dobre w przyszłości.
Re: Kryzys w związku.
Wiadomo,że nic na się, siłą miłości się nie zdobywa.Chłopak widocznie ma coś innego w planach,czasami dziewczęta nie dopuszczają do siebie myśli,że to one są winne rozpadowi związku.Wszystko należy przemyśleć,a dojdzie się do wniosków.
Re: Kryzys w związku.
Najlepiej dać sobie trochę czasu, zajmij się sobą, przemyśl to wszystko na spokojnie, sprawdź czy dasz radę żyć bez niego. Miałam podobną sytuację, mięliśmy gorszy czas i mój chłopak ze mną zerwał, ale pisaliśmy ze sobą i spotykaliśmy się od czasu do czasu... bardzo za nim tęskniłam, potem dowiedziałam się, że przez ten czas on był z inną...
Przyznał mi się to tego, bardzo to przeżyłam, ale ten czas nam pokazała, że nie potrafimy jednak bez siebie żyć i teraz znów jesteśmy razem. Daj sobie czas i przemyśl to wszystko na spokojnie 
Re: Kryzys w związku.
HarleyQuinn - piszesz,że facet Ciebie kocha,gdyby tak było nie zostawiałby Ciebie.Dalej piszesz... nie zadręczać rozmowami o uczuciach (bo jego to denerwuje i sam wczoraj mi przyznał, że już nudzi go to pierdzielenie tego samego codziennie)..... Jakiemu facertowi przeszkadzałoby ,kiedy dziewczyna mówi - nawet i codziennie - że go kocha? Ja mimo wszystko nie chciałabym być z kimś takim,widocznie nie nadajecie na tych samych falach i z tej mąki raczej chleba nie będzie. Zastanów się mocno,czy warto być z kimś kogo zaczyna wszystko denerwować,może i nawet Twój widok?
Re: Kryzys w związku.
Jeśli nie ma szans na odbudowanie związku to z pewnością rozwód jest jedynym wyjściem, bez sensu się męczyć i tyle. Często takie sprawy sa trudne i pomoc adwokata jest konieczna. Najlepiej wybierać doświadczonych prawników, kancelarie z renomą. W Tczewie to kancelaria Cejrowskich, wiele osób z całego Trójmiasta im właśnie ufa.makisto pisze:Lepiej teraz zerwać ze sobą, niż po ślubie. Rozwód jest drogi i trzeba się postarać, żeby wybrać dobrego prawnika. Współczuję tej sytuacji, autorko postu, ale mam nadzieję, że wyjdzie ci to na dobre w przyszłości.
Re: Kryzys w związku.
Jeśli to miłość to przetrwacie, jeśli nie to każde pójdzie w swoją stronę. Każdy związek ma kryzys ale jak się ludzie kochają to nie biegną w ramiona innych tylko walcza
Zawsze trzeba podejmować ryzyko.Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie...
Re: Kryzys w związku.
A walczyc sie czasami nie daje nakgorzej jak partner jedzie za granice I czar pryska konczy so rozwodem ,Bo znalazl sb inna
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość