Jestem ta gorsza w pracy - paraliż przed zmianą

Piszemy tutaj o pracy, bądź też jej braku. Finanse, kobiecy biznes.
ODPOWIEDZ
Alamakota123
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: czw lip 18, 2024 1:27 pm

Jestem ta gorsza w pracy - paraliż przed zmianą

Post autor: Alamakota123 »

Hej wszystkim,
Piszę, bo chyba liczę na jakiegoś kopniaka, który sprawi, że coś w końcu zrobię ze sobą. Pracuję od 5 lat chyba w toksycznym środowisku, w którym karierę buduje się na tym kogo znasz lub do której grupy uda Ci się wkręcić. Mniejsze znaczenie ma przygotowanie merytoryczne, wiedza, kompetencje, certyfikaty. Kierownikiem mojego zespołu jest zadbana, bardzo pewna siebie kobieta, która nie jest turbo merytoryczna ale zawsze potrafi się wbić we właściwe towarzystwo i robić dobre wrażenie. Stworzyła lub też stworzył się samoistnie podział w naszym zespole na 2 grupy. Pierwsza z nich to JEJ grupa – pewni siebie, niestety fałszywi ludzie, którzy umniejszając innym, po trupach do celu robią karierę. Oni dostają awanse, najwyższe premie. Oni są o wszystkim informowani, z nimi konsultuje wszystkie sprawy, oni podejmują decyzję. Druga grupa to niestety ci gorsi, mniej znaczący, mniej pewni siebie (lub też tacy się stali po jakimś czasie uszeregowania jako Ci gorsi), którzy wykonują swoje zadania jak trzeba ale są mniej widoczni bo nie mają dostępu do tego do czego mają tamci. Niestety jest nas mniejszość. A konkretnie ja i koleżanka. Nie dostajemy awansów, zawsze niższe premie żeby Ci swoi mogli dostać więcej. Próbowałam zaskarbić sobie sympatię tej grupy, proponuje pomoc, chęć udziału w jakichś projektach. Niewiele to daje. Oficjalnie są uprzejmi ale widać, że nie widzą mnie w swoim gronie. Gdy na forum odbędzie się już jakaś dyskusja to wiem, że moje zdanie zostanie zignorowane gdy ktoś z JEJ grupy będzie miał inne zdanie chociażby nie miał racji. Stale się dokształcam – nie robi to na nikim wrażenia. 2 lata temu poddałam się, podjęłam działania żeby przenieść się do innego zespołu, miałam zielone światło nowej kierownik. Obecna niby wyraziła zgodę ale powiedziała, że odejdę dopiero gdy znajdzie kogoś na moje miejsce. Czekałam 1,5 roku, nikt się nie znalazł. Moim zdaniem celowo to przeciągała. Przez te 1,5 roku miałam obniżane premie lub nie dostawałam ich wcale ( no bo przecież jesteś jedną nogą w nowym zespole). Skargi u dyrekcji były ignorowane. W końcu, żeby chociaż dostawać jakiś ochłap premii i nie widząc szans na powodzenie powiedziałam, że zostaje. Od tamtej pory jakieś premie dostaje ale atmosfera jest dużo gorsza. Jestem jak piąte koło u wozu, z boku. O jakichś pismach, które wpływają dowiaduję się przypadkiem, o szkoleniach i wyjazdach dowiaduję się ostatnia. Nie mam nawet jak się wykazać. Sama szukam sobie zadań. Między czasie zaszłam w ciąże, urodziłam synka, wróciłam. Nic się nie zmieniło. Czuje się jak totalne bezwartościowe g*wno. Kiedyś byłam pewniejsza siebie, ambitna, byłam pewna, że zrobię turbo karierę. Dzisiaj nie jestem w stanie wysłać CV bo wpadam w panikę, kiedy mam coś powiedzieć na forum zaczynam się trząść, samej siebie nie poznaje. Sytuacja w pracy odbija się na moim zdrowiu, psychice. Od 2 mies. chodzę do psychologa. Nie wiem co mam robić. Mamy z mężem kredyt na mieszkanie więc niestety nie mogę od tak rzucić wypowiedzeniem. Tu mam umowę o pracę, stabilność, pracę zdalną. Boję się, że w nowej pracy nie przedłużą mi umowy na okres próbny jeśli się nie sprawdzę albo wręczą wypowiedzenie gdy wezmę 3 dni opieki na chore dziecko. Tutaj przez 8 mies. wzięłam do tej pory tylko 2 dni bo bałam się jeszcze bardziej narazić Kierownik i zespołowi. Boję się też, że sytuacja w nowym miejscu się powtórzy i znowu będę ta mniej znacząca. Może któraś z Was jako młoda mama była w takiej sytuacji i coś poradzi? A może z boku widzicie tą sytuacje inaczej niż ja i doradzicie co powinnam w sobie zmienić? Z góry dziękuję
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość