Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Mam problem z pewnym facetem. Znamy się długo i byliśmy przyjaciółmi. Tak przynajmniej mi się wydaje.
Nasza przyjaźń jest dziwna, bo łączy nas coś więcej. Zacznę od początku.
On ma równe 30 lat ja trochę mniej.
On przystojny, kawaler, bez dzieci ahhhh... ja trochę inna sfera.
Rozumiemy się doskonale w różnych kwestiach ale nie w kwesti nas.
Przez jakiś czas pracowaliśmy ze sobą i było fajnie do czasu. Pojawiły się u niego okropne zazdrości, które kończyły się dramatyzowaniem. On dramaty odstawiał nie ja. W pracy dogryzał gdy znalazł sobie powód do zazdrości. Tych powodów było wiele. Inni mężczyźni.
Jak byliśmy sam na sam to cudowny a jak nie to potruł mi chwilę głowę a za chwilę przepraszał i wielka rozpacz. Nie byliśmy parą. Iskrzyło między nami i to wszystko. Tzn. wtedy dowiedziałam się, że on uważa inaczej, że jesteśmy parą. To nie był żaden związek, przynajmniej ja tego tak nie widziałam.
Widziałam nas troszkę inaczej niż on... Nie tak hop siup i na pewno nie tak burzliwie.
Spotykaliśmy się w wolne dni lub po pracy. Cudownie gdy byliśmy tylko we dwoje. W słowach można powiedzieć, że traktowaliśmy się jak para, bo były troski i zwierzenia, czasami czułe słówka a czasami oboje nakręcaliśmy się oboje.
Zaczynałam się zakochiwać.
To jednak za mało żeby z kimś być oficjalnie. Te słowa nie szły w parze z czynami. Czasami miał dziwne humory i zamiast traktować mnie jako przyjaciółkę lub dziewczynę, traktował mnie jak obcą.
Lub w ogóle nawet cześć nie powiedział. Po tych jazdach nagle pytanie czy idę z nim gdzieś lub co robię i czy mam plany na wieczór, bo by chętnie przyjechał.
Po takich jego akcjach odmawiałam a kiedy odmawiałam i następnego dnia nie odzywałam się to dramat... Znowu dramatyzował, że się zmieniłam, że go nie chcę, że on ma trudny okres teraz. No dobra... Łykałam jak karp te trudne okresy.
Chciałam być z nim a nie wiedziałam na czym stoję. Ciągle było tak samo. Miło, romantycznie, ekscytująco a na drugi dzień ściana i nie wiadomo o co chodzi.
Zaczęłam zastanawiać się co by było gdybyśmy poszli do łóżka? Czy byłoby cudownie tak jak się zapowiada czy na drugi dzień poczułabym się jak dziwka.
I sobie zaczynałam go odpuszczać.
On mnie nawet nie zapytał tylko stwierdził, że jestem jego dziewczyną. Według niego byłam nią i koniec.Najchętniej zamknął by mnie w klatce i odizolował od reszty.
Prosił ciągle o zdjęcia. Najchętniej zobaczyłby mnie w bieliźnie. Odmówiłam!
Sama mam kompleksy i nie robię takich zdjęć a już na pewno nie wysyłam czegoś takiego.
Te prośby o zdjęcia twarzy były zawsze każdego ranka a potem o każdej porze. I wieczorem.
Nie robiłam ich a on twierdził, że traktuję go jak obcego a on tylko chce na mnie patrzeć...
Gdy byłam w domu dostawałam od niego co chwilę wiadomości co robię i czy jestem sama. Gdy miałam gdzieś wyjść zaczynały się sto pytań do a na koniec wieczorami wiadomości na fb czy poznałam kogoś i czy świetnie się bawię. Nawet gdy szłam na spotkanie rodzinne!
Wiedział, że drażniły takie zagrywki i zawsze po nich milczałam. Olewałam go.
Brak mojego odzewu kończył się litanią z jego strony czyli czarną rozpaczą, dramatyzowaniem i wypisywaniem mi jaki on niedoskonały a ja perfekcyjna. Jednym słowem bzdury...
Jak to nie pomagało to wysyłał mi swoje zdjęcia rozpaczy. Poważnie. :/
Wysyłał mi swoje zdjęcia twierdząc, że to są łzy rozpaczy, że ma doła, że jest prawdziwy i jego uczucia i nie kryje się z tym. Że w przeciwieństwie do mnie niczego nie ukrywa. Nawet łez.
Postanowiłam dać sobie siana. Zajechało mi jakąś obsesją.
W ciągu roku zmieniłam swoje życie i przestałam go brać pod uwagę jako drugą połówkę. Uważałam go jako przyjeciala i nie dawałam żadnych powodów żeby myślał inaczej. Nie spotykaliśmy na tej samej stopie jak wcześniej. Wszystko się zmieniło.
Odkąd nie mieszkam blisko niego mam czas na przemyślenia. Mam fajną pracę, czas na hobby i nikt mi nie truje. Ani w pracy ani po.
Z przyjaciela stał się moim dobrym kumplem. Już nie mam do niego tych samych uczuć jak wcześniej.
Jestem w innym związku i teraz czuję się szczęśliwa. Mamy wzloty i upadki, docieramy się ale nie przerabiamy zazdrości ani nie izolujemy się od nikogo.
Odkąd mój "ex", "przyjaciel" dowiedział się, że z kimś jestem zaczął od nowa starać się o mnie.
Dostaję od niego mase wiadomości na fb i sms i skype. Wszędzie pisze. Chce się spotkać.
Chce adresu, bo chce do mnie przyjechać, kocha mnie, chce spędzić resztę życia ze mną, bo jesteśmy sobie pisani i nieważne, że ja go nie kocham. Ważne, że on kocha mnie i nie odpuści, bo jesteśmy stworzeni by być razem.
Ciężko mi było zerwać z nim kontakt, bo mamy tych samych znajomych, z którymi spotykam się.
Blokowanie jego profili to jedno a wpadnięcie na siebie to drugie.
O tej całej sytuacji wie tylko jedna nasza znajoma, która też trzyma się z dala od niego.
Nie wiem co mam robić z tym fantem. Staram się go unikać ale wiecznie unikać się nie da.
Boję się, że ktoś mu poda mój adres i to nieprzyjemnie się skończy. Uważa, że mój chłopak na mnie nie zasługuje.
Mój chłopak na pewno tego nie stoleruje i nie wiem jak zareagowałby na konfrontację. Może nawet stwierdzi, że nie chce być częścią tego cyrku i rozejdziemy się.
Nasza przyjaźń jest dziwna, bo łączy nas coś więcej. Zacznę od początku.
On ma równe 30 lat ja trochę mniej.
On przystojny, kawaler, bez dzieci ahhhh... ja trochę inna sfera.
Rozumiemy się doskonale w różnych kwestiach ale nie w kwesti nas.
Przez jakiś czas pracowaliśmy ze sobą i było fajnie do czasu. Pojawiły się u niego okropne zazdrości, które kończyły się dramatyzowaniem. On dramaty odstawiał nie ja. W pracy dogryzał gdy znalazł sobie powód do zazdrości. Tych powodów było wiele. Inni mężczyźni.
Jak byliśmy sam na sam to cudowny a jak nie to potruł mi chwilę głowę a za chwilę przepraszał i wielka rozpacz. Nie byliśmy parą. Iskrzyło między nami i to wszystko. Tzn. wtedy dowiedziałam się, że on uważa inaczej, że jesteśmy parą. To nie był żaden związek, przynajmniej ja tego tak nie widziałam.
Widziałam nas troszkę inaczej niż on... Nie tak hop siup i na pewno nie tak burzliwie.
Spotykaliśmy się w wolne dni lub po pracy. Cudownie gdy byliśmy tylko we dwoje. W słowach można powiedzieć, że traktowaliśmy się jak para, bo były troski i zwierzenia, czasami czułe słówka a czasami oboje nakręcaliśmy się oboje.
Zaczynałam się zakochiwać.
To jednak za mało żeby z kimś być oficjalnie. Te słowa nie szły w parze z czynami. Czasami miał dziwne humory i zamiast traktować mnie jako przyjaciółkę lub dziewczynę, traktował mnie jak obcą.
Lub w ogóle nawet cześć nie powiedział. Po tych jazdach nagle pytanie czy idę z nim gdzieś lub co robię i czy mam plany na wieczór, bo by chętnie przyjechał.
Po takich jego akcjach odmawiałam a kiedy odmawiałam i następnego dnia nie odzywałam się to dramat... Znowu dramatyzował, że się zmieniłam, że go nie chcę, że on ma trudny okres teraz. No dobra... Łykałam jak karp te trudne okresy.
Chciałam być z nim a nie wiedziałam na czym stoję. Ciągle było tak samo. Miło, romantycznie, ekscytująco a na drugi dzień ściana i nie wiadomo o co chodzi.
Zaczęłam zastanawiać się co by było gdybyśmy poszli do łóżka? Czy byłoby cudownie tak jak się zapowiada czy na drugi dzień poczułabym się jak dziwka.
I sobie zaczynałam go odpuszczać.
On mnie nawet nie zapytał tylko stwierdził, że jestem jego dziewczyną. Według niego byłam nią i koniec.Najchętniej zamknął by mnie w klatce i odizolował od reszty.
Prosił ciągle o zdjęcia. Najchętniej zobaczyłby mnie w bieliźnie. Odmówiłam!
Sama mam kompleksy i nie robię takich zdjęć a już na pewno nie wysyłam czegoś takiego.
Te prośby o zdjęcia twarzy były zawsze każdego ranka a potem o każdej porze. I wieczorem.
Nie robiłam ich a on twierdził, że traktuję go jak obcego a on tylko chce na mnie patrzeć...
Gdy byłam w domu dostawałam od niego co chwilę wiadomości co robię i czy jestem sama. Gdy miałam gdzieś wyjść zaczynały się sto pytań do a na koniec wieczorami wiadomości na fb czy poznałam kogoś i czy świetnie się bawię. Nawet gdy szłam na spotkanie rodzinne!
Wiedział, że drażniły takie zagrywki i zawsze po nich milczałam. Olewałam go.
Brak mojego odzewu kończył się litanią z jego strony czyli czarną rozpaczą, dramatyzowaniem i wypisywaniem mi jaki on niedoskonały a ja perfekcyjna. Jednym słowem bzdury...
Jak to nie pomagało to wysyłał mi swoje zdjęcia rozpaczy. Poważnie. :/
Wysyłał mi swoje zdjęcia twierdząc, że to są łzy rozpaczy, że ma doła, że jest prawdziwy i jego uczucia i nie kryje się z tym. Że w przeciwieństwie do mnie niczego nie ukrywa. Nawet łez.
Postanowiłam dać sobie siana. Zajechało mi jakąś obsesją.
W ciągu roku zmieniłam swoje życie i przestałam go brać pod uwagę jako drugą połówkę. Uważałam go jako przyjeciala i nie dawałam żadnych powodów żeby myślał inaczej. Nie spotykaliśmy na tej samej stopie jak wcześniej. Wszystko się zmieniło.
Odkąd nie mieszkam blisko niego mam czas na przemyślenia. Mam fajną pracę, czas na hobby i nikt mi nie truje. Ani w pracy ani po.
Z przyjaciela stał się moim dobrym kumplem. Już nie mam do niego tych samych uczuć jak wcześniej.
Jestem w innym związku i teraz czuję się szczęśliwa. Mamy wzloty i upadki, docieramy się ale nie przerabiamy zazdrości ani nie izolujemy się od nikogo.
Odkąd mój "ex", "przyjaciel" dowiedział się, że z kimś jestem zaczął od nowa starać się o mnie.
Dostaję od niego mase wiadomości na fb i sms i skype. Wszędzie pisze. Chce się spotkać.
Chce adresu, bo chce do mnie przyjechać, kocha mnie, chce spędzić resztę życia ze mną, bo jesteśmy sobie pisani i nieważne, że ja go nie kocham. Ważne, że on kocha mnie i nie odpuści, bo jesteśmy stworzeni by być razem.
Ciężko mi było zerwać z nim kontakt, bo mamy tych samych znajomych, z którymi spotykam się.
Blokowanie jego profili to jedno a wpadnięcie na siebie to drugie.
O tej całej sytuacji wie tylko jedna nasza znajoma, która też trzyma się z dala od niego.
Nie wiem co mam robić z tym fantem. Staram się go unikać ale wiecznie unikać się nie da.
Boję się, że ktoś mu poda mój adres i to nieprzyjemnie się skończy. Uważa, że mój chłopak na mnie nie zasługuje.
Mój chłopak na pewno tego nie stoleruje i nie wiem jak zareagowałby na konfrontację. Może nawet stwierdzi, że nie chce być częścią tego cyrku i rozejdziemy się.
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Nie ma jednej metody na zakończenie tego.. ale pal licho metody! Trzeba to po prostu zrobić, bo jest niebezpieczne, co tu dużo mówić..
Butik SELFIEROOM
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Masz ciężko...w sumie zrobiłas wszystko co mogłas...no ale na dłuższą mete to już jest meczace i w koncu trzeba to zakonczyc raz na zawsze. Pisałas że jestes w związku z innym..predzej czy poźniej i tak twój obecny sie dowie...ja mam koleżanke która ma podobny problem jak Ty..wydzwania do niej po nocach oczywiscie jest pijany,wyzywa ją od (nie bede pisała-pewnie sie domyślacie),wypisuje gorzkie żale ze on ją kocha i chce zeby byla jego zona i takie tam...zagroziła mu ze jak jeszcze raz zadzwoni to zgłosi na policje..i jak narazie jest spokój ale jest zmeczona tym wszystkim bo nie dosc ze ma chlopaka to on robił wszystko zeby rozwalic jej zwiazek a nawet skłócić mnie z nią...także zostaje tylko zgłoszenie na policje. Innego wyjscia nie znajdziesz
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Jeśli zgłoszę go na policję to dopiero może wyjść cyrk... Mam złe doświadczenie z policją i z prawem. Otóż ktoś z mojej rodziny też był kiedyś nękany przez kogoś tylko powód inny. I policja zanim zareagowała to tamta osoba wpadła w szał, bo się dowiedziała o wniosku i bezkarnie zastraszała a na końcu spaliła dom temu komuś. Nikogo w nim nie było no ale cały dobytek poszedł z dymem. Tamten człowiek trafił za kratki ale ile strachu i nerwów najedliśmy się wszyscy...No ale to odrębny temat.
Współczuję też Twojej koleżance. :/
Współczuję też Twojej koleżance. :/
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
A próbowałaś porozmawiać z nim? Powiedzieć, że miał swoją szansę, ale było jak było a teraz jesteś szczęśliwa z kimś innym i nie chcesz żeby burzył Ci życia?
Masz prawo do układania sobie życia po swojemu.
Ja w tym żadnej miłości z jego strony nie widzę tylko tak jak napisałaś -obsesja.
Jeśli by Cię kochał, to by pozwolił Ci odejść.
W ogóle nie przemawia do mnie coś takiego typu "nieważne, że mnie nie kochasz, ważne, że ja Ciebie". Dla mnie to chore i trzeba od tego uciekać jak najdalej.
Swojemu partnerowi możesz przecież powiedzieć, że jest ktoś kto nie daje Ci spokoju. Nie musisz mu opowiadać całej historii szczegółowo. Jeśli jest wyrozumiałym człowiekiem, to nie odejdzie od Ciebie i może razem znajdziecie wyjście z tej sytuacji.
Policja policją, ale pamiętaj, że tacy ludzie jak Twój były przyjaciel potrafią być niebezpieczni.
A co jeśli któregoś dnia z tej swojej obsesyjnej "miłości" skrzywdzi Cię lub Twojego chłopaka?
Masz prawo do układania sobie życia po swojemu.
Ja w tym żadnej miłości z jego strony nie widzę tylko tak jak napisałaś -obsesja.
Jeśli by Cię kochał, to by pozwolił Ci odejść.
W ogóle nie przemawia do mnie coś takiego typu "nieważne, że mnie nie kochasz, ważne, że ja Ciebie". Dla mnie to chore i trzeba od tego uciekać jak najdalej.
Swojemu partnerowi możesz przecież powiedzieć, że jest ktoś kto nie daje Ci spokoju. Nie musisz mu opowiadać całej historii szczegółowo. Jeśli jest wyrozumiałym człowiekiem, to nie odejdzie od Ciebie i może razem znajdziecie wyjście z tej sytuacji.
Policja policją, ale pamiętaj, że tacy ludzie jak Twój były przyjaciel potrafią być niebezpieczni.
A co jeśli któregoś dnia z tej swojej obsesyjnej "miłości" skrzywdzi Cię lub Twojego chłopaka?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Ja bym mimo wszystko zaczela od rozmowy z obecbym chlopakiem. Zwiazek buduje sie na zaufaniu a Ty na starcie chcesz cos zataic gdzie sama mowisz ze ex moze dostac Twoj adres.
No i umowila bym sie z ex na neutralnym gruncie i powiedziala mu prosto z mostu ze nic z Was nie bedzie i niech sie nie nakreca. A jak bedzie dalej Cie nekac to blokujesz... albo nawet postraszyc policja. Isc nie musisz. Ale moze na niego podziala
No i umowila bym sie z ex na neutralnym gruncie i powiedziala mu prosto z mostu ze nic z Was nie bedzie i niech sie nie nakreca. A jak bedzie dalej Cie nekac to blokujesz... albo nawet postraszyc policja. Isc nie musisz. Ale moze na niego podziala
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Musisz jak najszybciej zakończyć tę znajomość, Nie ciągnij tego dłużej bo będziesz się męczyła. Kiedy wszystko już załatwisz porozmawiaj z obecnym chłopakiem, zasługuje na szczerość.
Tanie noclegi w górach tylko u nas!
http://www.ropki.eu/
http://www.ropki.eu/
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Postanowiłam spotkać się z nim w miejscu publicznym. Nie wiem jeszcze kiedy. Wczoraj dostałam od niego wiadomość na Viber. Ciągle ma mój nr. Profile na fb mam poblokowane. Rozmowa z nim wyglądała tak
On: Cześć nie mogłem się do ciebie dodzwonić. Masz wyłączony telefon? To ja XYZ. Martwię się co z tobą?!
Ja: Masz nowy nr... Nie mogę teraz rozmawiać. Nie wiem czy w ogóle chcę teraz z tobą rozmawiać.
On: Zajęta jesteś?? Co robisz?
Ja: Nie pisz. Cześć.
On: To coś ważnego? Co robisz??
Co??? Dlaczego mi nie powiesz?!
To co jest ważne dla ciebie jest ważne dla mnie!! Nie chcesz mi powiedzieć?! Myślałem, że mi ufasz
Przecież mi ufasz! Ja tobie ufam i mówię o wszystkim. Nawet moim rodzicom nie mówię tego co tobie. Nic przed tobą nie ukrywam. Niewiarygodne!
Nie wierzę, że to robisz. Ukrywasz coś. Jak możesz mi to robić?! Dlaczego mi nie powiesz co jest takiego ważnego?! Pamiętaj, że jestem tu dla ciebie. Powiedz mi ja nie będę cię oceniał. Nigdy! Nawet jak jest coś co mnie zrani.
Dobrze. Wiem. Jestem idiotą:( Przepraszam:( Poczekam, nie chce się kłócić. Wybacz mi. Poczekam na ciebie. Będziesz miała czas to napisz. Miłego dnia. Pamiętaj o mnie moja miłość.
Zawsze i na zawsze. Dla ciebie xxx Twój.
To cała rozmowa...
Po tej rozmowie stwierdziłam, że lepiej będzie powiedzieć mu osobiście, że nie chcę go w swoim życiu ale obawiam się jego reakcji. Nie wiem jak mu to delikatnie powiedzieć.
Dzisiaj rano:
On: Dzień dobry mój aniołku. Życzę ci miłego dnia aby uśmiech nie schodził ci z twarzy.
Przed chwilą kolejna wiadomość...
On: Tej nocy miałem sen o tobie. To był naprawdę bardzo miły sen. Byliśmy szczęśliwi. Patrzyliśmy w gwiazdy a potem... :embrace:
Mój chłopak już wie... Pokłóciliśmy się przez to, że mu nie powiedziałam wcześniej. Nie odzywał się wczoraj przez resztę dnia. Pierwsza nasza poważna sprzeczka...
Odpowiedział na sms tylko "czesc. Dobrze" a rozmowa telefoniczna nie kleiła się. Tylko mhm, aha, no, spoko, ok, pa.
Mam mu dać czas na przemyślenie... Więc nie będę naciskać...
On: Cześć nie mogłem się do ciebie dodzwonić. Masz wyłączony telefon? To ja XYZ. Martwię się co z tobą?!
Ja: Masz nowy nr... Nie mogę teraz rozmawiać. Nie wiem czy w ogóle chcę teraz z tobą rozmawiać.
On: Zajęta jesteś?? Co robisz?
Ja: Nie pisz. Cześć.
On: To coś ważnego? Co robisz??
Co??? Dlaczego mi nie powiesz?!
Przecież mi ufasz! Ja tobie ufam i mówię o wszystkim. Nawet moim rodzicom nie mówię tego co tobie. Nic przed tobą nie ukrywam. Niewiarygodne!
Dobrze. Wiem. Jestem idiotą:( Przepraszam:( Poczekam, nie chce się kłócić. Wybacz mi. Poczekam na ciebie. Będziesz miała czas to napisz. Miłego dnia. Pamiętaj o mnie moja miłość.
Zawsze i na zawsze. Dla ciebie xxx Twój.
To cała rozmowa...
Po tej rozmowie stwierdziłam, że lepiej będzie powiedzieć mu osobiście, że nie chcę go w swoim życiu ale obawiam się jego reakcji. Nie wiem jak mu to delikatnie powiedzieć.
Dzisiaj rano:
On: Dzień dobry mój aniołku. Życzę ci miłego dnia aby uśmiech nie schodził ci z twarzy.
Przed chwilą kolejna wiadomość...
On: Tej nocy miałem sen o tobie. To był naprawdę bardzo miły sen. Byliśmy szczęśliwi. Patrzyliśmy w gwiazdy a potem... :embrace:
Mój chłopak już wie... Pokłóciliśmy się przez to, że mu nie powiedziałam wcześniej. Nie odzywał się wczoraj przez resztę dnia. Pierwsza nasza poważna sprzeczka...
Odpowiedział na sms tylko "czesc. Dobrze" a rozmowa telefoniczna nie kleiła się. Tylko mhm, aha, no, spoko, ok, pa.
Mam mu dać czas na przemyślenie... Więc nie będę naciskać...
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Twoj ex faktycznie zbzikowal... wspolczuje.. i chyba ciezko bedzie sie go pozbyc.
A obecny... coz.. dobrze ze powiedzialas i wie to od Ciebie niz by sie mial przypadkiem dowiedziec
A obecny... coz.. dobrze ze powiedzialas i wie to od Ciebie niz by sie mial przypadkiem dowiedziec
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
To nie mój ex. Uroił sobie, że byliśmy parą i że nią nadal jesteśmy. Wychodzi na to, że mam dwa związki.
Dzisiaj odebrałam od niego telefon. Cieszył się, że się spotkamy... Ja nie.
Powiedziałam mu wprost, że musimy poważnie porozmawiać i to będzie nasze ostatnie spotkanie jeżeli będzie dalej zachowywał się w ten sposób. I wtedy mnie centralnie rozwalił. Zaskoczony o co mi chodzi i dlaczego chcę z nim ZERWAĆ. Ja mu mówię, że jak zerwać skoro nie jesteśmy parą a on, że jak to? Jestem jego dziewczyną... Mówię mu "sorry ale na jakiej podstawie twierdzisz, że jesteśmy razem skoro nigdy nawet ze sobą nie byliśmy"? BYLIŚMY jego odpowiedź. ZAWSZE.
A potem nawet mnie nie słuchał tylko "no super, no zajebiście to miłe z twojej strony, naprawdę k***** miłe" ... Dziewczyny masakra:( ja się z nim nie spotkam. Chyba zostawię to jak jest. Niech myśli sobie, że jesteśmy razem. Zablokuje jego kolejny numer i po akcji. Dam sobie siana. Zniknę z jego życia bez słowa a jeśli coś powie znajomym to powiem im wtedy prawdę. Nie mówię im, bo nie chcę mu psuć opinii dobrego człowieka. Bo jest dobry :/ ttlko odwaliło mu coś na głowę. Sama nie wiem czy to dobry pomysł.
Powiedziałam mu wprost, że musimy poważnie porozmawiać i to będzie nasze ostatnie spotkanie jeżeli będzie dalej zachowywał się w ten sposób. I wtedy mnie centralnie rozwalił. Zaskoczony o co mi chodzi i dlaczego chcę z nim ZERWAĆ. Ja mu mówię, że jak zerwać skoro nie jesteśmy parą a on, że jak to? Jestem jego dziewczyną... Mówię mu "sorry ale na jakiej podstawie twierdzisz, że jesteśmy razem skoro nigdy nawet ze sobą nie byliśmy"? BYLIŚMY jego odpowiedź. ZAWSZE.
A potem nawet mnie nie słuchał tylko "no super, no zajebiście to miłe z twojej strony, naprawdę k***** miłe" ... Dziewczyny masakra:( ja się z nim nie spotkam. Chyba zostawię to jak jest. Niech myśli sobie, że jesteśmy razem. Zablokuje jego kolejny numer i po akcji. Dam sobie siana. Zniknę z jego życia bez słowa a jeśli coś powie znajomym to powiem im wtedy prawdę. Nie mówię im, bo nie chcę mu psuć opinii dobrego człowieka. Bo jest dobry :/ ttlko odwaliło mu coś na głowę. Sama nie wiem czy to dobry pomysł.
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Szczerze, nie wiem co Ci doradzić. Ten człowiek zachowuje się z lekka jak psychopata. Może faktycznie zostawienie tego i urwanie całkowicie kontaktu, to dobre wyjście na chwilę obecną. Może cisza I nie odzywanie się do niego da mu czas na otrzeźwienie.
Jak z Twoim partnerem?
Jak z Twoim partnerem?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Jeszcze nic nie wiem.
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Brzmi to jak jakiś psychopata. Na Twoim miejscu bym się z nim nie spotykała tylko poblokowała gdzie się da, żeby raz na zawsze i dobitnie mu pokazać, że nic więcej z nim nie chcesz. I, że jak będzie Cię nachodził czy wypisywał to zgłosisz go na policję. Nie ma żartów z takimi typami.
Ty mu mówisz, że nigdy nie byliście razem i że nic z nim nie chcesz a on, że byliście, aniołku, kochanie, miłości...? Czy to są jakieś jaja?
Ty mu mówisz, że nigdy nie byliście razem i że nic z nim nie chcesz a on, że byliście, aniołku, kochanie, miłości...? Czy to są jakieś jaja?
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Mnie ciekawi skąd Ty go wytrzasnęłaś?
Ten człowiek ewidentnie chciałby zniszczyć Twój związek już nie wspomnę o życiu, bo być z kimś takim to strach. W ogóle strach pomyśleć co by było gdybyście faktycznie byli parą i zamieszkali byście razem skoro ma obsesję na Twoim punkcie.
Ten człowiek ewidentnie chciałby zniszczyć Twój związek już nie wspomnę o życiu, bo być z kimś takim to strach. W ogóle strach pomyśleć co by było gdybyście faktycznie byli parą i zamieszkali byście razem skoro ma obsesję na Twoim punkcie.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Chciałabym żeby były jaja. Z jego str wygląda to śmiertelnie poważnie.
Wytrzasnęłam...
No poznaliśmy się przez znajomych. Widywaliśmy się czasami ale ja nie zwracałam szczególnie na niego uwagi dopiero po pewnej imprezce w barze. Jakoś tak była okazja żeby ze sobą porozmawiać. Tak to słyszałam od znajomych jaki to on dobrze wychowany, sympatyczny, z dobrego domu i z głową na karku itp. Że jest poukładany tylko nie ma szczęścia do kobiet, bo każda na jego kasę leciała.
Okazało się, że wiele mamy wspólnego i że oboje kończymy kurs języka hiszpańskiego tylko w innych miejscach. Było zabawnie. Spotykaliśmy się w wolnym czasie jako przyjaciele wtedy.
Do głowy by nie przyszło liczyć na coś więcej.
Chciałam ale... Jego wszystkie dziewczyny to te z wyższych sfer... Modelki zawsze perfekcyjnie umalowane, ubrane itd. Widziałam je tylko na zdjęciach na fb i to mi wystarczyło.
Nie miałam z czym startować. Ja zupełnie inna od nich w dodatku znerwicowana, nie umiejąca jeszcze wtedy określić co chcę w życiu robić a on? On doskonale wiedział czego chce i ma masę otwartych możliwości. No ale zaczął mi pokazywać, że się mylę. Nie wiem czy wyczuł czy odgadł moje myśli... Zaczął sprowadzać naszą znajomość na wyższy szczebel.
Był nie tylko fajny i nie tylko łączyło nas sporo rzeczy. W sumie to poznałam go z innej strony niż znajomi. Z tej takiej naturalnej. Przy mnie nie musiał się starać mieć głowy na karku. Był sobą i nie grał nikogo.
Poznałam jego wszystkie kompleksy. Dzieliliśmy się chyba każdą myślą i przeżyciami jak trochę więcej niż przyjaciele. No ale parą nie byliśmy. Kilka pocałunków, czułych gestów czy tekstów na fb związku nie tworzy. Nigdy nie było mowy o tym a na to czekałam. Nie doczekałam się nigdy pytania czy zostaniemy parą.
Potem miał swoje problemy.
Szef zwalał na niego swoje obowiązki a podwyżki mu nie dawał ani nie płacił za nadobowiązki. Więc zaproponowałam mu zmiane pracy. On myślał nad zmianą branży. Chwilowo, bo mógł w każdej chwili otworzyć własną działalność. Od słowa do słowa załatwiłam mu pracę u mnie. Jak sam mówił "dla zabicia czasu".
To był mój błąd! Wtedy zaczęło się kontrolowanie mnie, dramatyzowanie, szybko awansował na lepsze stanowisko ode mnie mimo, że ja tam robiłam dłużej. No tak... Mniejsza z tym. Zazdrości no i te krzywe akcje. Raz był przyjacielem raz chciał być kimś więcej a zaraz po wszystkim traktował z dystansem jak obcą.
Tak to mniej więcej wyglądało a jak wygląda teraz to wiecie...
Wytrzasnęłam...
Okazało się, że wiele mamy wspólnego i że oboje kończymy kurs języka hiszpańskiego tylko w innych miejscach. Było zabawnie. Spotykaliśmy się w wolnym czasie jako przyjaciele wtedy.
Do głowy by nie przyszło liczyć na coś więcej.
Chciałam ale... Jego wszystkie dziewczyny to te z wyższych sfer... Modelki zawsze perfekcyjnie umalowane, ubrane itd. Widziałam je tylko na zdjęciach na fb i to mi wystarczyło.
Nie miałam z czym startować. Ja zupełnie inna od nich w dodatku znerwicowana, nie umiejąca jeszcze wtedy określić co chcę w życiu robić a on? On doskonale wiedział czego chce i ma masę otwartych możliwości. No ale zaczął mi pokazywać, że się mylę. Nie wiem czy wyczuł czy odgadł moje myśli... Zaczął sprowadzać naszą znajomość na wyższy szczebel.
Był nie tylko fajny i nie tylko łączyło nas sporo rzeczy. W sumie to poznałam go z innej strony niż znajomi. Z tej takiej naturalnej. Przy mnie nie musiał się starać mieć głowy na karku. Był sobą i nie grał nikogo.
Poznałam jego wszystkie kompleksy. Dzieliliśmy się chyba każdą myślą i przeżyciami jak trochę więcej niż przyjaciele. No ale parą nie byliśmy. Kilka pocałunków, czułych gestów czy tekstów na fb związku nie tworzy. Nigdy nie było mowy o tym a na to czekałam. Nie doczekałam się nigdy pytania czy zostaniemy parą.
Potem miał swoje problemy.
Szef zwalał na niego swoje obowiązki a podwyżki mu nie dawał ani nie płacił za nadobowiązki. Więc zaproponowałam mu zmiane pracy. On myślał nad zmianą branży. Chwilowo, bo mógł w każdej chwili otworzyć własną działalność. Od słowa do słowa załatwiłam mu pracę u mnie. Jak sam mówił "dla zabicia czasu".
To był mój błąd! Wtedy zaczęło się kontrolowanie mnie, dramatyzowanie, szybko awansował na lepsze stanowisko ode mnie mimo, że ja tam robiłam dłużej. No tak... Mniejsza z tym. Zazdrości no i te krzywe akcje. Raz był przyjacielem raz chciał być kimś więcej a zaraz po wszystkim traktował z dystansem jak obcą.
Tak to mniej więcej wyglądało a jak wygląda teraz to wiecie...
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Przeważnie tak jest, że dla otoczenia ktoś wydaje się być porządnym człowiekiem a w rzeczywistości nim nie jest.
O tyle dobrze, że poznałaś jego naturę zanim wpakowałaś się w związek z nim.
O tyle dobrze, że poznałaś jego naturę zanim wpakowałaś się w związek z nim.
Całkowicie zgadzam się z tym. Tacy ludzie potrafią być niebezpieczni.Jaśmin pisze:(..)Na Twoim miejscu bym się z nim nie spotykała tylko poblokowała gdzie się da, żeby raz na zawsze i dobitnie mu pokazać, że nic więcej z nim nie chcesz. I, że jak będzie Cię nachodził czy wypisywał to zgłosisz go na policję. Nie ma żartów z takimi typami.
(...)
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Dokładnie, związek to o wiele więcej. Zresztą Ty mu to jasno określiłaś, dla Ciebie to nie był związek i nie chcesz w tym momencie z nim być więc jego świętym obowiązkiem jest to uszanować i nie pchać się do Twojego życia. Bo jest to już stalking i obsesja, jeśli rzeczywiście wygląda to tak, jak opowiadasz.JaGoda pisze: Kilka pocałunków, czułych gestów czy tekstów na fb związku nie tworzy. Nigdy nie było mowy o tym a na to czekałam. Nie doczekałam się nigdy pytania czy zostaniemy parą.
Kolega/przyjaciel kontroluje Cię? Dramatyzuje?JaGoda pisze:Wtedy zaczęło się kontrolowanie mnie, dramatyzowanie,
Oczom nie wierzę. Jakim prawem?
Racja. Zwiewaj gdzie pieprz rośnie. Nie daj się kontrolować nikomu a już na pewno nie facetowi, który nie ma do Ciebie żadnych praw i próbuje Ci narzucać coś, czego nie chcesz.BlackWolf pisze:Przeważnie tak jest, że dla otoczenia ktoś wydaje się być porządnym człowiekiem a w rzeczywistości nim nie jest.
O tyle dobrze, że poznałaś jego naturę zanim wpakowałaś się w związek z nim.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Kontrolował z kim rozmawiam i jak. Później był odstawiony dramat.
Działo się to w pracy i pewnie tylko dlatego chciał żebyśmy popracowali razem. Przecież nigdy nie było to coś co chciał i zamierzał robić.
Jak odeszłam on też zrezygnował. Wrócił do swojego zawodu. Więc myślę, że dlatego.
Na dzień dzisiejszy tak się sprawy mają.
Teraz wiem, że nigdy nie był moim przyjacielem.
Przyjaciele nie niszczą życia.
Jestem po spotkaniu z moim chłopakiem. Było sztywno i niezręcznie. Praktycznie był zajęty gapieniem się w telefon zamiast rozmową. Nadal jesteśmy razem ale nie jest jak wcześniej.
Jest dystans.
Niby nie jest zły a jednak widzę i czuję, że jest inaczej.
Cmoknął raz i raz przytulił a potem w rozmowie wisiał na telefonie. Podzielność uwagi jak to się mówi...
I głupie żarty typu "no to masz dwóch chłopaków, który lepszy?".
Czułam się jakby miażdżył mi serce. Karał za coś nad czym nie mam kontroli.
To nie jest mały problem ani powód do kpin, bo o mały włos a rozeszlibyśmy się przez kogoś, kto sobie coś uroił.
Mój chłopak myśli, że to moja wina, że dawałam xyz złudne nadzieje nawet nieświadomie. Przecież ja mu żadnych nadziei nie robiłam odkąd odpuściłam sobie całkowicie.
W każdej rozmowie z xyz czy w spotkaniu starałam się utrzymywać poziom nawet jak jeszcze nie byłam z obecnym. Nie dawałam mu żadnych powodów żeby myślał inaczej.
Mój chłopak twierdzi, że sama jestem winna, bo może byłam dla niego zbyt miła?
Przecież wiem co robiłam...
Dlaczego to tak trudno zrozumieć? To co mam jeszcze zrobić skoro wszystko mu powiedziałam?
Nie dociera do niego nic. Nawet to, że odkąd jesteśmy razem nie myślę o innych facetach, nie flirtuję z nikim i że go kocham. Jest dla mnie najważniejszy.
Boli mnie to, że tu mi mówi, że mu zależy, kocha i chce być nadal ze mną a zachowuje się inaczej jakby to wszystko było moją winą i miało się zaraz rozpaść.
Jutro mamy się widzieć a w sumie to już dziś za pare godzin a ja nie mogę spać, bo mam tone myśli i nerwy nie dają zasnąć.
Na spotkaniu bałam się, że odda mi klucze, bo nie spędziliśmy razem nocy ani tej.
Niby jest u kolegi. Tutaj ma swoje rzeczy...
Mam taki bałagan w głowie, że nie zasnę.
Działo się to w pracy i pewnie tylko dlatego chciał żebyśmy popracowali razem. Przecież nigdy nie było to coś co chciał i zamierzał robić.
Jak odeszłam on też zrezygnował. Wrócił do swojego zawodu. Więc myślę, że dlatego.
Na dzień dzisiejszy tak się sprawy mają.
Teraz wiem, że nigdy nie był moim przyjacielem.
Przyjaciele nie niszczą życia.
Jestem po spotkaniu z moim chłopakiem. Było sztywno i niezręcznie. Praktycznie był zajęty gapieniem się w telefon zamiast rozmową. Nadal jesteśmy razem ale nie jest jak wcześniej.
Jest dystans.
Niby nie jest zły a jednak widzę i czuję, że jest inaczej.
Cmoknął raz i raz przytulił a potem w rozmowie wisiał na telefonie. Podzielność uwagi jak to się mówi...
I głupie żarty typu "no to masz dwóch chłopaków, który lepszy?".
Czułam się jakby miażdżył mi serce. Karał za coś nad czym nie mam kontroli.
To nie jest mały problem ani powód do kpin, bo o mały włos a rozeszlibyśmy się przez kogoś, kto sobie coś uroił.
Mój chłopak myśli, że to moja wina, że dawałam xyz złudne nadzieje nawet nieświadomie. Przecież ja mu żadnych nadziei nie robiłam odkąd odpuściłam sobie całkowicie.
W każdej rozmowie z xyz czy w spotkaniu starałam się utrzymywać poziom nawet jak jeszcze nie byłam z obecnym. Nie dawałam mu żadnych powodów żeby myślał inaczej.
Mój chłopak twierdzi, że sama jestem winna, bo może byłam dla niego zbyt miła?
Przecież wiem co robiłam...
Dlaczego to tak trudno zrozumieć? To co mam jeszcze zrobić skoro wszystko mu powiedziałam?
Nie dociera do niego nic. Nawet to, że odkąd jesteśmy razem nie myślę o innych facetach, nie flirtuję z nikim i że go kocham. Jest dla mnie najważniejszy.
Boli mnie to, że tu mi mówi, że mu zależy, kocha i chce być nadal ze mną a zachowuje się inaczej jakby to wszystko było moją winą i miało się zaraz rozpaść.
Jutro mamy się widzieć a w sumie to już dziś za pare godzin a ja nie mogę spać, bo mam tone myśli i nerwy nie dają zasnąć.
Na spotkaniu bałam się, że odda mi klucze, bo nie spędziliśmy razem nocy ani tej.
Niby jest u kolegi. Tutaj ma swoje rzeczy...
Mam taki bałagan w głowie, że nie zasnę.
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Moze obecny chlopak potrzebuje czasu?
Mowilas mu ze sie boisz tamtego, ze potrzebujesz jego wsparcia?
A z tamtym faktycznie lepiej urwac znajomsc...
I sie odciac
Mowilas mu ze sie boisz tamtego, ze potrzebujesz jego wsparcia?
A z tamtym faktycznie lepiej urwac znajomsc...
I sie odciac
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Jak po spotkaniu?
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Może tak być dlatego nie będę naciskać ani się mu tłumaczyć. Jeśli mnie naprawdę kocha to powinien mi uwierzyć. Nie zamierzam z nim rozmawiać o xyz jeżeli sam nie zapyta. Postaram się przejść do porządku dziennego a o xyz zapomnieć.Hadassa pisze:Moze obecny chlopak potrzebuje czasu?
Mowilas mu ze sie boisz tamtego, ze potrzebujesz jego wsparcia?
A z tamtym faktycznie lepiej urwac znajomsc...
I sie odciac
Na pewno kiedyś się spotkamy, bo mamy tych samych znajomych. Na razie nie będę o tym myśleć. Mam nadzieję, że czas w którym nie będę odzywać się do xyz pozwoli mu ochłonąć. Może w tym czasie pozna kogoś i problem sam się rozwiąże? Chciałabym żeby wróciło do normalności. Szkoda mi znajomości z nim ale nie mogę opierać się tylko na fajnych chwilach i miłych wspomnieniach po tym jak się zachowywał.
Mam swoje życie i kogoś kogo kocham i będę tego bronić.
Po spotkaniu ok. Dzisiaj inaczej wyglądała rozmowa. Normalnie.
"Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami." ~Carlos Ruiz Zafón –Cień wiatru
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
To trzymam kciuki by sie wszystko poukldalo.. 
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Racja. On ma obsesję na Twoim punkcie. Przyjaciel by uszanował Twoje zdanie i Twoją opinię i usunął się w cień na Twoją prośbę a nie prześladował.JaGoda pisze: Kontrolował z kim rozmawiam i jak. Później był odstawiony dramat.
Działo się to w pracy i pewnie tylko dlatego chciał żebyśmy popracowali razem. Przecież nigdy nie było to coś co chciał i zamierzał robić.
Jak odeszłam on też zrezygnował. Wrócił do swojego zawodu. Więc myślę, że dlatego.
Na dzień dzisiejszy tak się sprawy mają.
Teraz wiem, że nigdy nie był moim przyjacielem.
Przyjaciele nie niszczą życia.
No a Twój obecny chłopak to też... zamiast Cię wesprzeć i zaufać to zrzucił winę na Ciebie... Ehh...
Trzymam kciuki i ja, żeby się poukładało. Buźka.
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
Widzę, że masz do tego zdrowe podejście.JaGoda pisze: Chciałabym żeby wróciło do normalności. Szkoda mi znajomości z nim ale nie mogę opierać się tylko na fajnych chwilach i miłych wspomnieniach po tym jak się zachowywał.
Mam swoje życie i kogoś kogo kocham i będę tego bronić.
Wspaniałe chwile i wspomnienia, to nie wszystko.
Liczy się całokształt.
Nie podoba mi się w tym wszystkim reakcja Twojego chłopaka. Oczywiście oprócz zachowania Twojego "przyjaciela".JaGoda pisze: Po spotkaniu ok. Dzisiaj inaczej wyglądała rozmowa. Normalnie.Jest jeszcze trochę na mnie zły no ale liczę, że się poukłada.
Jestem ciekawa co on by zrobił, gdyby to on użerał się ze świrniętą na jego punkcie laską.
I gdybyś obwiniała go za całą sytuację.
Ale z drugiej strony jestem w stanie go zrozumieć, ponieważ facetom ciężko jest zrozumieć pewne rzeczy.
Mam nadzieję, że wam się ułoży.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak zakończyć toksyczną znajomość?
No nie? Też mnie to zastanowiło. Życiowy partner to ktoś, kto raczej powinien ufać i stać murem za swoją ukochaną... Ale może rzeczywiście potrzebuje kilku dni, żeby sobie to przemyśleć.BlackWolf pisze: Nie podoba mi się w tym wszystkim reakcja Twojego chłopaka. Oczywiście oprócz zachowania Twojego "przyjaciela".
Jestem ciekawa co on by zrobił, gdyby to on użerał się ze świrniętą na jego punkcie laską.
I gdybyś obwiniała go za całą sytuację.
Szkoda tylko, że to na dziewczynę spada nie dość, że kolega-wariat to jeszcze wściekły chłopak. Taka trochę ironia losu...
y tallo corazones a navaja en un torso desnudo de un naranjo


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość