Jak walczyć o szacunek
Czy męska szczerość nie jest zbyt bolesna ?
Szczerość mojego partnera z którym jestem już 6 lat w związku sięga zenitu ... Powoli dostaję do głowy, jego grubiańskie i głupie docinki i moja nieudolność w znalezieniu pracy ... tracę cierpliwość. Nawet jeżeli mężczyźni zostali zaprogramowani do tego aby zapłodnić jak największą ilość kobiet to dlaczego mój, potrafi swoim ego, zrobić mi krzywdę a potem zwalić na mnie że jestem dzieckiem.
Zaczynało się nie wwinie, na początku oglądał się za kobietami, będąc ze mną mógł obracać się w prawo i w lewo a z kolegami nawet wydać jakiś głupi dźwięk np. mmm patrz na tą, no ja bym tą czarną itp..itp. Powiedziałam mu że ma 24 lata, a nie 16 i jego hormony powinny trochę ustąpić bo są nie na miejscu. Jest okropnym babiarzem...co mnie wyprowadza z równowagi !! kobiety chętnie go słuchają i chwalą jaki on nie jest zabawny. Ostatnio mi powiedział, że potrafi mu stanąć na widok ładnej dziewczyny, i nie musi być goła, wystarczy że idzie ulicą a on sobie za nią popatrzy i wyobrazi co by sobie z nią zrobił. Rozpłakałam się bo nawet jeśli jest to prawdą, nie chcę o tym wiedzieć. - Jesteś dzieckiem, dlatego nie lubię z Tobą rozmawiać...musisz zrozumieć każdy facet tak ma, nawet taki który jest "ciepłymi kluchami" też ma swoje fanaberie, wolisz żebym Cię kłamał czy mówił jak jest. Facet to facet, kocha kobiety i nic na to nie poradzisz- Usłyszałam na odchodne. Potrafi tak przez cały dzień, a potem na noc jak u niego zostaję jest zły że nie chcę by mnie dotykał czy się ze mną kochał. Dziś jest rocznica, kiedy pierwszy raz mnie pocałował, on jest moim pierwszym mężczyzną któremu się oddałam i pozwoliłam pocałować. Powiedział że nie ma głowy do dat, a to nie jest ważne bo wtedy robił wszystko żeby mnie zdobyć i tak zdobywał przez dwa lata i w końcu mu się oddałam. A on z romantycznego i szarmanckiego mężczyzny stał się po prostu takim gburem. Chciałam Was zapytać, jeśli czyta to jakiś pan, czy wy naprawdę tak macie ?... Czy wy naprawdę jesteście tak zaprogramowani że każda dziewczyna to potencjalna "zbiornicka" nasienia !!, a na kobietę którą macie przy sobie i mówicie że kochacie nie zwracacie już uwagi. Bo u mnie np.: jest tak mogę być goła, ubrać ładną bieliznę , rozbierać się przy nim, a on się nawet nie popatrzy. Ostatnio tak miałam, powiedział - Poczekaj, skończę grać i wtedy do Ciebie przyjdę !!!. Naprawdę mężczyźni tacy są ? Naprawdę im staję, jak jakimś zwierzęta jak widzą ładną kobietę idącą ulicą a ja mogę być goła i mu nie staje." Stare ubrania są fajne, ale lepiej co jakiś czas kupić nowe ".
Zaczynało się nie wwinie, na początku oglądał się za kobietami, będąc ze mną mógł obracać się w prawo i w lewo a z kolegami nawet wydać jakiś głupi dźwięk np. mmm patrz na tą, no ja bym tą czarną itp..itp. Powiedziałam mu że ma 24 lata, a nie 16 i jego hormony powinny trochę ustąpić bo są nie na miejscu. Jest okropnym babiarzem...co mnie wyprowadza z równowagi !! kobiety chętnie go słuchają i chwalą jaki on nie jest zabawny. Ostatnio mi powiedział, że potrafi mu stanąć na widok ładnej dziewczyny, i nie musi być goła, wystarczy że idzie ulicą a on sobie za nią popatrzy i wyobrazi co by sobie z nią zrobił. Rozpłakałam się bo nawet jeśli jest to prawdą, nie chcę o tym wiedzieć. - Jesteś dzieckiem, dlatego nie lubię z Tobą rozmawiać...musisz zrozumieć każdy facet tak ma, nawet taki który jest "ciepłymi kluchami" też ma swoje fanaberie, wolisz żebym Cię kłamał czy mówił jak jest. Facet to facet, kocha kobiety i nic na to nie poradzisz- Usłyszałam na odchodne. Potrafi tak przez cały dzień, a potem na noc jak u niego zostaję jest zły że nie chcę by mnie dotykał czy się ze mną kochał. Dziś jest rocznica, kiedy pierwszy raz mnie pocałował, on jest moim pierwszym mężczyzną któremu się oddałam i pozwoliłam pocałować. Powiedział że nie ma głowy do dat, a to nie jest ważne bo wtedy robił wszystko żeby mnie zdobyć i tak zdobywał przez dwa lata i w końcu mu się oddałam. A on z romantycznego i szarmanckiego mężczyzny stał się po prostu takim gburem. Chciałam Was zapytać, jeśli czyta to jakiś pan, czy wy naprawdę tak macie ?... Czy wy naprawdę jesteście tak zaprogramowani że każda dziewczyna to potencjalna "zbiornicka" nasienia !!, a na kobietę którą macie przy sobie i mówicie że kochacie nie zwracacie już uwagi. Bo u mnie np.: jest tak mogę być goła, ubrać ładną bieliznę , rozbierać się przy nim, a on się nawet nie popatrzy. Ostatnio tak miałam, powiedział - Poczekaj, skończę grać i wtedy do Ciebie przyjdę !!!. Naprawdę mężczyźni tacy są ? Naprawdę im staję, jak jakimś zwierzęta jak widzą ładną kobietę idącą ulicą a ja mogę być goła i mu nie staje." Stare ubrania są fajne, ale lepiej co jakiś czas kupić nowe ".
Jak walczyć o szacunek
Chwilę temu napisałam post, o tym jak bardzo jestem rozczarowana punktem widzenia mężczyzn...ale z drugiej stronu sobie tak myślę że to może z moim facetem jest coś nie tak. Może mu się to podoba jak sprawia mi ból i jak przez niego płaczę. Dawno w tym związku nie doznałam szacunku no może z wyjątkiem jak jest chory i potrzebuje mojej pomocy, wtedy sobie o mnie przypomina, o i wtedy mówi że mnie kocha, i że nawet ładna jestem. Jestem od niego rok starsza, mam 25 lat i w tym związku jestem już 6 lat, jest pierwszym mężczyzną i we wszystkim był pierwszy. Ale nie wiem, czy to jest w porządku, zaczynam się nad tym zastanawiać bo w sposób jaki on się odnosi przy kolegach, w towarzystwie rani mnie. Powiedział ostatnio jak był pijany, że nawet Loda dobrze nie potrafię zrobić, zabolało mnie to, bo zawsze się go pytam co mam zrobić i mówi zrób mi i robię tak jak chce. Potem nie chciałam mu tego robić bo uważałam, że skoro po pijaku takie rzeczy mówi to może jestem w tym daremna... - A wy jej nie słuchajcie, ona jest głupia, Anka nie rozumie nie tłumacz jej- Potrafi tak powiedzieć. Powiedział że jak by mu ktoś zaproponował dużą sumę pieniędzy to by mnie sprzedał, a gdyby wgrał w totolotka to już bym go w Polsce nie zobaczyła. Ja nie mogę być chora, nie mogę się źle czuć ,wiecie że nawet jak wymiotuje on mówi przez przekąs - jedz do szpitala, umierasz -. A jak mam okres i wyję z bólu bo mam do tego biegunkę, okropne nudności i przerażający ból w nocy jak spałam u niego wygonił mnie z łózka i wysłał do drugiego pokoju. Łyknęłam z tego bólu 10 tabletek, leżałam i wyłam w poduszkę, nawet potem nie mogłam wstać, w sumie to już byłam jak naćpana. To że jestem głupia, nie mądra, tępa słyszę na okrągło, niczym się nie interesujesz, jesteś ciemną masą, nawet wysłowić się nie potrafisz. A przecież magistra kończę !, zawsze dobrze się uczyłam, gram w teatrze w takim dość znanym, w ukrytej prawdzie byłam, i chociaż kończę inny kierunek potrafię przygotować domowe specyfiki na trądzik, rozstępy robię mu zawsze takie zabiegi...Ale on i tak mnie wyzywa... W wakacje poznałam takiego chłopaka, który strasznie o mnie zabiegał, szłam sobie wtedy ulicą a jakaś garstka facetów nie dawała mi spokoju daj numer, może Cię odprowadzę ...On zatrzymał się i poprosił by dali mi spokój. Rozmawiałam z nim chwilę , potem mi pisał że nigdy nie widział kobiety która na boksie się zna , na polityce, potrafi otwarcie o wszystkim porozmawiać, bardzo mnie chwalił że jestem ładna i nie przeszkadzało mu to, że mam męskie dłonie, duże usta i oczy i nos jak od czarownicy. Bo tak zawsze mi mówi mój narzeczony że mam to takie, to takie, że ładne usta są małe a ja mam duże itp. . itp . Poprosiłam by przestał do mnie pisać, tamten chłopak bo to nie czułam się z tym dobrze. Mój facet na tą znajomość zareagował złością - Mężczyźni chcą Cię przelecieć bo jesteś ładna, a ja , ja chcę cię wychować na kobietę a nie na dziecko - usłyszałam. Po tym zdarzeniu jakby przystopował ... kocham go, ale dlaczego on tak bardzo chce by moja pewność siebie była niska , żebym czuła się niedowartościowana... bo taka się przy nim czuje.
Re: Jak walczyć o szacunek
Nie wiem...Może potrzebuję się wygadać , bo od wczoraj tylko płaczę
-
Pletwa Reborn
Re: Jak walczyć o szacunek
Niektórzy tak po prostu mają. Znam pewną osobę, którą bardzo lubię, ale robi dokładnie to samo co tobie ten twój facet. Raczej nie ma na to rozwiązania, albo naucz się z tym żyć, albo nie żyj z nim wcale. Przeważnie tacy jak ty wybierają pierwszą opcje, zresztą po tym co tu czytam już ją wybrałaś.Annad pisze: dlaczego on tak bardzo chce by moja pewność siebie była niska , żebym czuła się niedowartościowana... bo taka się przy nim czuje.
Re: Jak walczyć o szacunek
Dlaczego to robi? Pewnie sam jest niedowartościowany i manipuluje tobą jak zabawką. Być może dajesz mu zbyt wiele z siebie ? Niektórzy nie potrafią docenić takich partnerek , nie lubią dostawać na tacy - wolą zdobywać. Nie zmienisz go , chyba że zaczniesz go ignorować , odsuwać się od niego ,ale tak naprawdę. Jeśli pozwolisz sobie wejść na głowę będzie coraz gorzej i zaczniesz się dusić w toksycznym związku. Nie myślisz że jest dla ciebie wampirem emocjonalnym? Wiem coś o takich typach...Strącają na dno aby za chwilę pogłaskać i tak wkoło...Brrrr Nie wolno pozwalać na taką huśtawkę emocjonalną . Z boku to jest bardzo proste , ale ty pewnie jeszcze dużo wytrzymasz żeby wytrwać. Kiedyś przeleje się czara i otworzysz oczy że to właśnie ty pozwoliłaś mu na to zatracając swoją osobowość , poczucie godności. Ale dojrzejesz do tego pewnie jak dostaniesz pomyjami prosto w twarz , aż się zadławisz...Zadziwiające jak długo można znosić takie traktowanie ...Kiedyś się ockniesz zawstydzona i zdziwiona że osoba która znosiła takie piekło to nikt inny jak TY.Poczucie godności to najdroższe co mamy! Ludzie traktują nas żle , bo im na to pozwalamy . Zyczę Ci siły w walce o siebie ,a I pamiętaj nie ma ludzi niezastąpionych -JXA
Re: Jak walczyć o szacunek
Powiedz mu, że takie traktowanie rani Twoje uczucia. Nie pozówl, aby partner Cię tak traktował. Związek to wzajemne wsparcie i pomimo, że ma on prawo nie zawsze być zadowolonym, to na dłuższą mete takie poczynania sprawiają, że traci się zaangażowanie.
Re: Jak walczyć o szacunek
Nie wolno pozwalać na taką huśtawkę emocjonalną . Z boku to jest bardzo proste , ale ty pewnie jeszcze dużo wytrzymasz żeby wytrwać. otworzysz oczy że to właśnie ty pozwoliłaś mu na takie traktowani ciebie,odbiera tobie poczucie godności. Ale dojrzejesz do tego pewnie trzeba czasu.Zadziwiające jak długo można znosić takie traktowanie ..powiedz że odchodzisz, że źle ciebie traktuje,wychodź ze znajomymi niech widzi że jak flirtujesz z innymi jak patrzą na ciebie inni faceci, być może to go obudzi...
Re: Jak walczyć o szacunek
Zmroziło mnie jak to przeczytałam.
Kochana zostaw go i nawet za nim nie rozpaczaj.
Nie jest wart ani jednej Twojej łzy, ani jednego dobrego wspomnienia ani czasu, który marnujesz na tego człowieka.
Przy nim Twoje życie po pewnym czasie straci sens, staniesz się zakompleksioną kobietą, bez wartości, wiecznie poniewieraną w dodatku przez jego słowa jeszcze popadniesz w jakieś paranoje... A już powoli to robisz...
Jego porównywanie, jego krytyka, wmawianie Ci wad i niedoskonałosci, jego zimna obojętność słowa gorsze niż ostry nóż... Niedługo będziesz sama siebie porównywać do innych kobiet, krytykować, dostrzegać te wady -popadniesz w kompleksy i znienawidzisz wpierw siebie a dopiero później jego.
Teraz Cię nie szanuje i nie łudź się, że zacznie. Zacząć, to on może znęcać się fizycznie, bo psychicznie już zaczął.
Niedaleka was od tego dzieli droga.
Traktuje Cię nie tylko jak przedmiot, ale jak jakiegoś pomiota. Czujesz się przy nim wartościowa, kochana, bezpieczna, doceniana, jedyna? Odpowiedz sobie sama na to pytanie i nie kieruj się chwilami ani tym co było na początku.
No właśnie.
Lepiej zostaw go nim sama siebie zaczniesz nienawidzieć.
A on robi wszystko abyś to do siebie poczuła. Już krzywdzi Twoją psychikę. Mam na myśli jego słowa jakimi odnosi się o kobietach i jak perfidnie potrafi powiedzieć Tobie, że jesteś w czymś ''gorsza''. Nie wierz w to i przestań płakać. Nie zasłużył na Twoje łzy.
Jesteś kimś wartościowym, pamiętaj o tym, więc nie pozwól odbierać sobie tej wartości ani wiary w ludzi, bo Twój facet wpaja Ci do głowy, że każdy mężczyzna jest taki jaki on. To jest totalna bzdura.
Gdyby każdy taki był -my kobiety wiodłybyśmy życie męczennicy i nie wiedziały co znaczy być szczęśliwą u boku drugiej osoby. Nie znałybyśmy także swojej wartości, bo dla takich jak on (niestety nie on jeden jest mendą) -wartości mają cycki i wiadomo co jeszcze. Plus on sam, wyłącznie jego potrzeby i nikt więcej.
Nie licz na żadne zmiany u niego, że zacznie Cię szanować.
O szacunek w związku nie walczy się, bo nie trzeba.
Gdyby Cię kochał -szanowałby. Jemu po prostu jest wygodnie mieć kobietę pod ręką, taką która znosiłaby jego gburowate, chamskie, prostackie itd. zachowanie.
Trzyma Cię przy sobie nie dlatego, bo Cię kocha. On Cię nie kocha, po prostu doskonale wie, że drugiej takiej ''głupiutkiej'' szybciutko nie znajdzie, która by trzymała się jego zamiast kopnąć w dupę. Tak naprawdę ten człowiek nie będzie z żadną na dłuższą metę, bo prędzej czy później spotka kogoś taki sam los jak teraz Ciebie.
Powinno Cię to zmotywować, że żadna kobieta nie będzie przy nim szczęśliwa a on uczyni tak z każdą prędzej czy później.
Jesteś mądrą kobietą Annad, tylko jak widać dobrze zmanipulowaną przez mężczyznę.
Ty to znosisz, bo go kochasz, on wie co do niego czujesz dlatego potrafi to wykorzystywać. Skutecznie. Przeżyj na oczy. On Ciebie nie jest wart. On i wielu takich nie są warci żadnej kobiety.
Daje Ci odczuć na każdym kroku, że nie znaczysz dla niego nic. Nie przejmuje się Tobą, tym co Cię boli, że jest Ci źle ani tym, że Cię zrani.
Zwijasz się z bólu na jego oczach a on co robi? Wygania Cię z łóżka? Czy tak postępuje ktoś, kto kocha? Ktoś, kto się martwi o ukochaną osobę?
Albo woli rozglądać się za innymi a na swoją kobietę nie patrzy? Jeszcze wytyka jakieś wady, niedoskonałości a perfidnie powie, że przespałby się z taką i siaką? W dodatku poniża jak tylko można i to przy ludziach?
Dokładnie - NIE. I Ty doskonale o tym wiesz a kierujesz się bezsensownymi powodami, by z nim wciąż być.
Twój ból, Twoje uczucia nie mają dla niego żadnego znaczenia. Mogłabyś umierać przed nim lub obok -uznałby, że nic się nie dzieje. I to jest miłość do drugiego człowieka? Jeżeli ktoś kogoś kocha to nie tylko szanuje, ale też martwi się, przejmuje się.
Udowadnia Ci, że Cię nie kocha, lecz Ty wciąż uparcie wypierasz ze świadomości ten fakt. Przecież masz czarno na białym...
No tak, zapomniałabym - przecież on potrafi być taki cudowny, kochany... Szkoda, że na chwilę.
A Ty wciąż masz nadzieję, że to się zmieni. Nie, nie zmieni się kochana. Tacy ludzie nie zmieniają się, ewentualnie zmieniają na gorsze.
Próbowałaś od niego odejść? Jeśli nie, to zapewne zareaguje z początku jakby mu to zwisało czy będziesz z nim czy nie. Później na pewno ''obudziłby się'', że stracił ''rzecz'', własność, która jako jedyna go znosiła i zrobiłby wszystko aby Ciebie odzyskać. Nie z miłości, lecz z własnej wygody i na pewno obiecanki o zmianach prysłyby po paru dniach. Więc przestań okłamywać samą siebie, że on gdzieś się pogubił albo, że wszystko wróci jeszcze kiedyś do normy, bo nie wróci. Jego normą jest to, jaki jest dla Ciebie. Brutalna rzeczywistość, która powinna już dawno otworzyć Ci oczy.
Ty masz szansę wyrwać się z tego toksyku, zanim ten brak szacunku z jego strony pogłębi się i przerodzi w coś straszniejszego.
Nie żałuj nawet lat spędzonych razem, bo jedyne co możesz żałować to, to - że jeszcze tego związku nie zakończyłaś.
Ja żałuję, że wcześniej nie zrobiłam czegoś, co powinnam była dawno zrobić (będąc jeszcze na etapie jakim Ty obecnie jesteś) i, że dałam po czymś takim kolejną szansę, ale człowiek uczy się na własnych błędach.
Obyś Ty nie musiała przez to przechodzić. Moja rada -uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie zanim zdasz sobie sprawę, że toniesz w wielkim bagnie.
Kochana zostaw go i nawet za nim nie rozpaczaj.
Nie jest wart ani jednej Twojej łzy, ani jednego dobrego wspomnienia ani czasu, który marnujesz na tego człowieka.
Przy nim Twoje życie po pewnym czasie straci sens, staniesz się zakompleksioną kobietą, bez wartości, wiecznie poniewieraną w dodatku przez jego słowa jeszcze popadniesz w jakieś paranoje... A już powoli to robisz...
Jego porównywanie, jego krytyka, wmawianie Ci wad i niedoskonałosci, jego zimna obojętność słowa gorsze niż ostry nóż... Niedługo będziesz sama siebie porównywać do innych kobiet, krytykować, dostrzegać te wady -popadniesz w kompleksy i znienawidzisz wpierw siebie a dopiero później jego.
Teraz Cię nie szanuje i nie łudź się, że zacznie. Zacząć, to on może znęcać się fizycznie, bo psychicznie już zaczął.
Niedaleka was od tego dzieli droga.
Traktuje Cię nie tylko jak przedmiot, ale jak jakiegoś pomiota. Czujesz się przy nim wartościowa, kochana, bezpieczna, doceniana, jedyna? Odpowiedz sobie sama na to pytanie i nie kieruj się chwilami ani tym co było na początku.
No właśnie.
Lepiej zostaw go nim sama siebie zaczniesz nienawidzieć.
A on robi wszystko abyś to do siebie poczuła. Już krzywdzi Twoją psychikę. Mam na myśli jego słowa jakimi odnosi się o kobietach i jak perfidnie potrafi powiedzieć Tobie, że jesteś w czymś ''gorsza''. Nie wierz w to i przestań płakać. Nie zasłużył na Twoje łzy.
Jesteś kimś wartościowym, pamiętaj o tym, więc nie pozwól odbierać sobie tej wartości ani wiary w ludzi, bo Twój facet wpaja Ci do głowy, że każdy mężczyzna jest taki jaki on. To jest totalna bzdura.
Gdyby każdy taki był -my kobiety wiodłybyśmy życie męczennicy i nie wiedziały co znaczy być szczęśliwą u boku drugiej osoby. Nie znałybyśmy także swojej wartości, bo dla takich jak on (niestety nie on jeden jest mendą) -wartości mają cycki i wiadomo co jeszcze. Plus on sam, wyłącznie jego potrzeby i nikt więcej.
Nie licz na żadne zmiany u niego, że zacznie Cię szanować.
O szacunek w związku nie walczy się, bo nie trzeba.
Gdyby Cię kochał -szanowałby. Jemu po prostu jest wygodnie mieć kobietę pod ręką, taką która znosiłaby jego gburowate, chamskie, prostackie itd. zachowanie.
Trzyma Cię przy sobie nie dlatego, bo Cię kocha. On Cię nie kocha, po prostu doskonale wie, że drugiej takiej ''głupiutkiej'' szybciutko nie znajdzie, która by trzymała się jego zamiast kopnąć w dupę. Tak naprawdę ten człowiek nie będzie z żadną na dłuższą metę, bo prędzej czy później spotka kogoś taki sam los jak teraz Ciebie.
Powinno Cię to zmotywować, że żadna kobieta nie będzie przy nim szczęśliwa a on uczyni tak z każdą prędzej czy później.
Jesteś mądrą kobietą Annad, tylko jak widać dobrze zmanipulowaną przez mężczyznę.
Ty to znosisz, bo go kochasz, on wie co do niego czujesz dlatego potrafi to wykorzystywać. Skutecznie. Przeżyj na oczy. On Ciebie nie jest wart. On i wielu takich nie są warci żadnej kobiety.
Daje Ci odczuć na każdym kroku, że nie znaczysz dla niego nic. Nie przejmuje się Tobą, tym co Cię boli, że jest Ci źle ani tym, że Cię zrani.
Zwijasz się z bólu na jego oczach a on co robi? Wygania Cię z łóżka? Czy tak postępuje ktoś, kto kocha? Ktoś, kto się martwi o ukochaną osobę?
Albo woli rozglądać się za innymi a na swoją kobietę nie patrzy? Jeszcze wytyka jakieś wady, niedoskonałości a perfidnie powie, że przespałby się z taką i siaką? W dodatku poniża jak tylko można i to przy ludziach?
Dokładnie - NIE. I Ty doskonale o tym wiesz a kierujesz się bezsensownymi powodami, by z nim wciąż być.
Twój ból, Twoje uczucia nie mają dla niego żadnego znaczenia. Mogłabyś umierać przed nim lub obok -uznałby, że nic się nie dzieje. I to jest miłość do drugiego człowieka? Jeżeli ktoś kogoś kocha to nie tylko szanuje, ale też martwi się, przejmuje się.
Udowadnia Ci, że Cię nie kocha, lecz Ty wciąż uparcie wypierasz ze świadomości ten fakt. Przecież masz czarno na białym...
No tak, zapomniałabym - przecież on potrafi być taki cudowny, kochany... Szkoda, że na chwilę.
A Ty wciąż masz nadzieję, że to się zmieni. Nie, nie zmieni się kochana. Tacy ludzie nie zmieniają się, ewentualnie zmieniają na gorsze.
Próbowałaś od niego odejść? Jeśli nie, to zapewne zareaguje z początku jakby mu to zwisało czy będziesz z nim czy nie. Później na pewno ''obudziłby się'', że stracił ''rzecz'', własność, która jako jedyna go znosiła i zrobiłby wszystko aby Ciebie odzyskać. Nie z miłości, lecz z własnej wygody i na pewno obiecanki o zmianach prysłyby po paru dniach. Więc przestań okłamywać samą siebie, że on gdzieś się pogubił albo, że wszystko wróci jeszcze kiedyś do normy, bo nie wróci. Jego normą jest to, jaki jest dla Ciebie. Brutalna rzeczywistość, która powinna już dawno otworzyć Ci oczy.
Ty masz szansę wyrwać się z tego toksyku, zanim ten brak szacunku z jego strony pogłębi się i przerodzi w coś straszniejszego.
Nie żałuj nawet lat spędzonych razem, bo jedyne co możesz żałować to, to - że jeszcze tego związku nie zakończyłaś.
Ja żałuję, że wcześniej nie zrobiłam czegoś, co powinnam była dawno zrobić (będąc jeszcze na etapie jakim Ty obecnie jesteś) i, że dałam po czymś takim kolejną szansę, ale człowiek uczy się na własnych błędach.
Obyś Ty nie musiała przez to przechodzić. Moja rada -uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie zanim zdasz sobie sprawę, że toniesz w wielkim bagnie.
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Bajki są okrutne...
Re: Jak walczyć o szacunek
W kontekscie tego co piszesz mozna wywnioskowac , ze dajesz soba pomiatac na lewo i prawo.
A wiec tym samych udzielas przyzwolenia na takie chamskie i ponizajace zachowania ktore w imie ,,milosci,, znosisz ,
zalewajac sie lzami i smakujac bezradnosc i smutek.
To jest droga ktora prowadzi do nikad .
Jesli tego nie widzisz to powiem Ci , ze przed Toba pasmo udreczen psychicznych z ktorymi coraz trudniej bedziesz mogla
sobie radzic.
Ktos kto wystepuje w skorze dreczyciela , a bez watpienia tak jest z Twoim partnerem , przenigdy w zyciu sie nie zmieni w
kochajacego , czulego i wrazliwego .
Nie ludz sie , ze bedzie lepiej lub wspaniale, bo nie bedzie!!!
Jesli szmaci i gnoi Cie teraz to co bedzie za pare lat?
Wiedz, ze kiedys Twoja cierpliwosc tez sie skonczy , ale moze odrobine byc juz na cokolwiek za pozno.
Wez to pod uwage.
Chce tez dodac , ze zycie blyskawicznie przelatuje miedzy palcami i nagle moze sie okazac , ze stracilas wiele z niego zyjac
w niepewnosci , zalu i totalnej iluzji dla kogos kto szacunek mial w przyslowiowej d...e.?
Czy wobec tego warto sie tak dawac komus niewartemu Ciebie ,poniewierac?
A wiec tym samych udzielas przyzwolenia na takie chamskie i ponizajace zachowania ktore w imie ,,milosci,, znosisz ,
zalewajac sie lzami i smakujac bezradnosc i smutek.
To jest droga ktora prowadzi do nikad .
Jesli tego nie widzisz to powiem Ci , ze przed Toba pasmo udreczen psychicznych z ktorymi coraz trudniej bedziesz mogla
sobie radzic.
Ktos kto wystepuje w skorze dreczyciela , a bez watpienia tak jest z Twoim partnerem , przenigdy w zyciu sie nie zmieni w
kochajacego , czulego i wrazliwego .
Nie ludz sie , ze bedzie lepiej lub wspaniale, bo nie bedzie!!!
Jesli szmaci i gnoi Cie teraz to co bedzie za pare lat?
Wiedz, ze kiedys Twoja cierpliwosc tez sie skonczy , ale moze odrobine byc juz na cokolwiek za pozno.
Wez to pod uwage.
Chce tez dodac , ze zycie blyskawicznie przelatuje miedzy palcami i nagle moze sie okazac , ze stracilas wiele z niego zyjac
w niepewnosci , zalu i totalnej iluzji dla kogos kto szacunek mial w przyslowiowej d...e.?
Czy wobec tego warto sie tak dawac komus niewartemu Ciebie ,poniewierac?
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Snappy [Bot] i 1 gość