Mój problem wygląda następująco.
Lat mam 24. Od kilku miesięcy spotykam się z cudownym facetem. Jestem bezrobotna (wciąż szukam) na "utrzymaniu" rodziców. I tu zaczyna się problem.
Mój facet ma dziecko, jest w trakcie rozwodu, który lada moment powinien dojść do skutku. Ma swoje problemy, płaci alimenty, pracuje, ale nie zarabia kokosów.
Rodzice moi od początku stwierdzili, że nie akceptują tego, ze wyobrażali sobie inną dla mnie przyszłość. Jestem jedyną wspólną córką moich rodziców. Sami przeszli przez rozwody wcześniej, oboje mieli dzieci z innych małżeństw. Moja siostra zgotowała im również problemy, w wieku 16 lat zaszła w ciążę, wyszła za tego chłopaka, później się rozstali. Teraz żyje z drugim mężem i klepie biedę.
Jednak mimo wszystko mój facet przychodził do mnie i wszystko zdawało się iść w miarę dobrym kierunku. Do tego weekendu.
Moja mama rozwścieczona telefonem od mojego pijanego szwagra zadzwoniła do mnie w niedziele (spałam u chłopaka), że mam wracac do domu natychmiast - SAMA, ona nie chce mojego faceta widzieć na oczy. Mało tego - powiedziała mu to sama przez telefon !! Zaczęła gadać bzdury o tym, że wiedziała że taki jest - a wszystko poszło o nocną rozmowę przez telefon z moim pijanym szwagrem i siostrunią, którzy ubzdurali sobie, że mój facet ich obraził (niczego takiego nie było).
Od dwóch dni nic nie jadłam, jestem po dwóch operacjach, kilka dni temu zdjęto mi dopiero szzwy, ale nic nie przejdzie mi przez gardło do żołądka. Żadne rozmowy, zadne tłumaczenia nic nie dają - matka kazała mi wybierać - albo on albo my. To jest niedorzeczne, ja rozumiem, że martwią się o moją przyszłość, ale stawiać własną córkę przed takim wyborem ;(?! Czuje sie jak gówniara, która nie ma nic do powiedzenia, a z moim facetem jest mi CUDOWNIE. Wiadomo, kłóciliśmy się kilka razy ale nigdy nie były to awantury z wyzwiskami czy krzykami.
Chcę jak najszybciej znalezc prace i wyprowadzic sie z nim na jakąś stancję bo dłużej tu nie wytrzymam ;(
Nic im nigdy złego nie zrobił a traktują go jak najgorszego na świecie. Czy posiadanie dziecka i 'czepianie się' panienki to aż tak wielka zbrodnia??
Ze mną jest coś nie tak?
Błagam, niech się wypowie ktokolwiek kto przez to przeszedł bo ja dostanę paranoi. Jestem teraz po zabiegu a chcąc się z nim widywać ja muszę jeździć do niego (aktualnie nie dysponuję nawet samochodem) bo on nie ma prawa wstępu do "DOMU MOICH RODZICÓW"
Mało tego, matka powiedziała mi, że jeśli zdecyduje sie z nim byc to nie dostanę 'po nich' mieszkania - szantazuje mnie jakby pieniadze byly najwazniejsze. Oni maja jeden punkt widzenia - wiedza, ze bedziemy sie kiedys klocic o jego dziecko, o pieniadze itd i nie chca tego dla mnie - mam sobie go wybic z glowy ;((( MAM DOŚĆ proszę o pomoc ;(