Jamelia - to nic wielkiego. To urozmaicenie życia i po prostu spontaniczny jednorazowy odskok od rzeczywistości.
Mój wstyd jaki zapamiętałem:
Kiedyś bardzo podobała mi się pewna dziewczyna. Moja metoda na podrywanie polegała głównie na rozmowie, a nie tańcu, więc na imprezie znalazłem wygodne miejsce na tarasie i tam rozwinąłem się tematycznie. aby zrobić na niej wrażenie. Wydawało mi się, że wszystko przebiega idealnie: dziewczyna słuchała mnie, ja stałem sobie obok gawędząc i wtedy powiedziała coś takiego:
- Jeszcze do tej pory nie spotkałam chłopka który miałby tak olbrzymią wiedzę ...
Poczułem wtedy, że jestem wielki a moja metoda zadziałała, ale ona dokończyła po znaczącym zawieszeniu głosu.
-... na zupełnie niepotrzebne do życia i bezsensowne tematy."
Poczułem się jak przekłuty, mocno nadmuchany balon z którego ucieka powietrze, a ona odeszła szukając kogoś z kim mogłaby potańczyć. Potem omijała mnie tak ostentacyjnie, że szybko zwinąłem się do domu.
