Chłopak i jego przyjaciółka.

Co zrobić w trudnych chwilach? Jak stworzyć udany związek? Co denerwuje nas w mężczyznach? Czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa? Na te i inne pytania możemy porozmawiać właśnie w tym dziale.
ODPOWIEDZ
M_bezsil
Jestem tu nowa :)
Posty: 1
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 3:25 am

Chłopak i jego przyjaciółka.

Post autor: M_bezsil »

Nie wiem jak zacząć. Myślę, że powinnam od początku. Mam 19 lat, jestem w związku od ponad roku. Był to dla mnie ciężki rok, nie tylko ze względu na to co działo się w moim związku ale także ostatnia klasa, matura, studia. Tylko największy problem sprawia mi pewna osoba z przeszłości. Juz sama nie wiem co mam robić, mam z tego powodu nerwice... tak, objawia się to u mnie trudnościami z oddychaniem przez co, tak jak dzisiejszej nocy, nie śpię. Gdy poznałam mojego chłopaka wiedziałam że to jest właśnie ten, pewnie zabrzmi to dość komiczne ale od momentu poznania a związku minęło zaledwie kilka dni. Wszystko było w porządku, przyjeżdżał, starał się. Wiedziałam, że on czuje to samo. Pewnego dnia przyjechał do mnie, co jest absurdalne, ze swoją przyjaciółką panną K. Sam fakt że zobaczyłam ich wysiadajacych razem sprawił że nie byłam w stanie wydusic z siebie słowa... robiąc kawę patrzyłam jak biegają przy basenie i oblewaja się woda, śmieją... to dotknęło mnie bardzo, nie przyznałam się wtedy do tego. Płakałam 3 noce, nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miescilo mi sie w głowie jak chłopak może przyjechać teoretycznie na randkę z przyjaciółka. Potrafi to ktoś wyjaśnić? Po pewnym czasie, gdy znowu o niej usłyszałam wygarnelam co mi na sercu leżało. Usłyszałam tylko, że on nic nie zmieni zależy mu na niej ( w zamyśle jak na przyjaciółce) i tego również nie byłam w stanie pojąć. Nie można kochać dwóch osób, a jeśli nawet to uważam że należy wybrać jedną. Nie rozumiałam ich relacji. Po jakimś czasie nie miał już dla mnie tak wiele czasu. Mówił, ze pracuje, że ma pełno spraw do załatwienia. Przyjechał, wzięłam jego telefon żeby przesłać mu kilka zdjęć i przyszła wiadomość, od panny K. wiec chcąc czy nie otworzyłam całą rozmowę... trzeslam się strasznie ponieważ już wtedy zaczęły się objawy wspomnianej na początku nerwicy. Czytałam "M. (Tak będę oznaczać siebie) nie chce żebym utrzymywał z Tobą kontakt. Mam o to straszne awantury." Na co ona "i chyba nie zerwiesz ze mną kontaktu bo ona sobie tego życzy?" A mój wspaniały chłopak na to "nie! Zależy mi, powiem jej, że musi to zaakceptować bo jesteś dla mnie ważna" i dalej już ok ok śmiechy itp. Rozplakalam się. Popadlam w taki szloch, że nie byłam w stanie mówić. Trzeslam się do tego stopnia, że wszystko pode mną i obok mnie ruszalo się razem ze mną. Przyszedł sprawdzić co się stało, pokazałam mu to. Zamarł. Przez jakieś 10 minut siedzieliśmy w ciszy, no może poza moim szlochem. Czekałam aż coś zrobi, powie. Nie wytrzymałam i powiedziałam, że skoro nie potrafi wybrać i nie wie na której mu naprawdę zależy to ma w tej chwili wyjść i juz nie wracać. On powiedział, że nie wyjdzie, że mnie kocha i jeśli ma mnie naprawdę stracić to już nie będzie do niej pisać. Oczywiście atmosfera przez kilka dni nie była idealna, ale wybaczylam. Przez miesiąc za każdym razem jak się widzieliśmy sprawdzałam telefon, komputer, wszystko. Nie było nic, uznałam, że koniec z nią. Niestety minął kolejny miesiąc, byłam u niego. Koło południa mieliśmy wyjechać do Poznania aby załatwić pewne sprawy. On brał prysznic, z ciekawości wzięłam jego telefon. Była jedna wiadomość, od K. "Jutro nie dam jednak rady, spotkajmy się jak M. da Ci trochę luzu" przeraziłam się, znowu płacz, znowu całą się trzese i nie wiem co mam robić. Wyszedł z łazienki, zobaczył mnie zaplakana z telefonem w dłoniach. Powiedział, że on nie ma o czym rozmawiać i, że zaraz jedziemy. Zamarłam, nie miałam jak wrócić do domu wiec z nim pojechałam... jechali z nami znajomi, moja przyjaciółka i jego kumpel. Nie odzywalam się cały dzień. Wszystko opowiedziałam przyjaciółce i, że po powrocie się z nim rozstane. On próbował cały czas sobie żartować, jakoś mnie ruszyć. A ja? Mi cały czas zbieralo się na płacz. Kocham Go. Strasznie. Moja przyjaciółka skorzystała z okazji gdy mnie nie było i powiedziała mu to wszystko, że tego nie zniose i go zostawię. Wytlumaczyla tez jak wyglada to z boku... jakby mial dwie dziewczyny, a tak sie nie robi. Powiedziała mu również, że to jego ostatnia szansa. Przyszłam, powiedział przy nich, że zakończy to wszystko. Nie wierzyłam. Olalam zupełnie co do mnie mówił. Wróciliśmy do niego, nie zerwałam, nie dałam rady. Nadal przepraszał i obiecywał ze juz nie będzie z nią gadał. Przez następne dni byłam w stosunku do niego neutralna, zupełnie jakby już nic nie znaczyl... mimo, że w głębi wiedziałam, że go potrzebuje. Po tych dniach sam pokazał mi telefon. Napisała do niego, on jej na to, że już nie będą ze sobą rozmawiać. Panna K. uniosła się pisząc "czyli jednak posłuchasz jej. Wystarczy jedno słowo M. żebyś po prostu stracił ze mną kontakt?" On odpisał po prostu "dokładnie tak" od tego czasu nie ma nic. Wspomnę jeszcze, że w międzyczasie wszystkiego co się działo miał urodziny a on napisała mu życzenia z dopiskiem "[...]kocham Cię" a on na to "dziękuję[...] ja Ciebie też" mówiąc mi, że to tak jak siostrę. Pisząc do niej na kochanie, kochaniutka, kicia itp. Minęło pół roku. Jestem pewna, że nie ma z nią kontaktu. Niestety napady mojej nerwicy nie skończyły się. Jak tylko nie odzywa się dłuższy czas przychodzi mi do głowy ona. Potrafię godzinami siedzieć na Facebooku i przeglądać jej profil, czy czasem czegoś nie polubił, nie skomentował. Nie mam już siły. Nie chce robić mu co chwilę awantury, ale to jest silniejsze ode mnie i zawsze wspominam ją. Wiem, że on tego któregoś razu nie zniesie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Powinnam udać się do psychologa? Nie mam pojęcia, ale cała ta sprawa niszczy nasz związek. Proszę, pomóżcie mi.
Awatar użytkownika
BlackWolf
Moderatorka
Posty: 2891
Rejestracja: pt mar 13, 2015 8:52 pm

Re: Chłopak i jego przyjaciółka.

Post autor: BlackWolf »

Uważam, że psycholog mógłby w tej kwestii zaradzić. Sama sobie nie pomożesz, to zaszło zbyt daleko. Te ciągłe kontrolowanie go, śledzenie jej profilu, nieustanne myślenie o nim co robi, gdzie i czy akurat z nią -zapominasz o swoim życiu, o sobie.
Przełożyłaś tego chłopaka ponad siebie, jakbyś żyła tylko i wyłączniem nim i za niego a to nie jest ani zdrowe ani normalne.
Wierzę, że straciłaś do niego zaufanie, ale mimo wszystko -po tych ekscesach on wybrał Ciebie. Ciebie -nie ją.
I jeżeli naprawdę Ci na nim zależy, to powinnaś coś z tym zrobić -zmienić swoje podejście do waszego związku.
Nie martwić się i nie rozmyślać o czymś na co i tak nie masz wpływu. Bo prawda jest taka, że gdyby chciał złapać znów z nią kontakt, to by to zrobił i nie przeszkodziłoby w tym Twoje ślęczenie na profilach i kontrolowanie wszystkiego co robi.
To co robisz, ta cała obsesyjna kontrola to żadne zabezpieczenie na trwały i szczęśliwy związek. Wręcz przeciwnie -ona niszczy i związek i Ciebie.
Nie możesz drugiego człowieka osaczać ani tworzyć w swojej głowie paranoi. Tutaj przydałby się psycholog -to żaden wstyd pójść, umówić się na wizytę.
W dodatku masz nerwicę. Już ona przeszkadza Ci w normalnym funcjonowaniu a nie lecząc jej wyobraź sobie jak się to cholerstwo rozwinie. Weź się też za swoje zdrowie i to porządnie...
Nie szukam bajek w życiu moim.
Bajki są okrutne...

Obrazek
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość