Kiedyś oglądałam jakiś program o cellulicie i tam powiedzieli, że ten problem to tak na prawdę nie jakaś choroba, jakiś defekt, to jest po prostu element kobiecości. Ma go każda kobieta, chuda czy puszysta.
Uważam, że mam zdrowe podejście do tego. Owszem, mam celul, ale nie robię z nim nic specjalnego. Uprawiam sport (i mimo to on ciągle jest), stosuję pilingi, czasami mnie natchnie i kupię coś do wcierania (dla mnie najlepszy był krem z Avonu - serio działał). A tak to.. noszę krótkie spódnice, chodzę na basen i się nie kryję. Trudno, jest to jest i co mam zrobić? Mam sobie uciąć nogi?