Brak starania się faceta w związku
Re: Brak starania się faceta w związku
W takich sytuacjach najlepiej jest wzbudzić w nim wątpliwości. Też tak robiłam jakiś czas temu. Pomogło
Teraz jesteśmy małżeństwem z 4 miesięcznym stażem 
-
Mrparamon2822
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 4
- Rejestracja: wt wrz 10, 2013 2:18 am
Re: Brak starania się faceta w związku
A nie naoglądałaś się za dużo amerykańskich filmów? Co znaczy, że chłopak się stara? kupuje kwiaty? albo czujesz, że cie kocha, albo nie.
Re: Brak starania się faceta w związku
mam nadzieję, że się nie stresujesz tym... jakoś coś wymyśl - ędzie dobrze 
Re: Brak starania się faceta w związku
Czucie to jedno, a co innego widzenie tego.
-
hiphopowyduet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 14
- Rejestracja: czw wrz 12, 2013 7:18 pm
Re: Brak starania się faceta w związku
On myśli cały czas że się obraziłam. Chyba się nie domyśli o co chodzi
Re: Brak starania się faceta w związku
No i raczej się nie domyśli dopóki mu nie powiesz wprost o co Ci chodzi. Ogólnie zachowanie trochę dziecinne z mojej perspektywy. Nie jesteście ze sobą 4 miesięcy tylko 4 lata prawie.
Buduje swoje życie na miłości fundamencie.
-
hiphopowyduet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 14
- Rejestracja: czw wrz 12, 2013 7:18 pm
Zauroczenie!?
Witam wszystkich,
Jestem w tak głupiej sytuacji, że po 1: sama nie wiem jak to się stało, po 2: nie wiem co się ze mną dzieje...
Od początku miesiąca studiuję na UWr. Poznałam pewnego osobnika- Łukasza(też 20 lat). Od razu rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od lat. Mamy takie same hobby, takie same podejście do wielu spraw. Przez parę dni witaliśmy się tak jak łączy się to z naszym hobby- Rapem, hip- hopem, ale w środę to się zmieniło. Jechaliśmy tramwajem a że były godziny szczytu i tłok to on do mnie: "Tłok jak cholera, złap się mnie, żebyś się nie przewróciła jak ruszy"( to było takie nasze pierwsze fizyczne zetknięcie). Potem jak się żegnaliśmy to już nie było jak zawsze tylko mnie przytulił. W sumie to byłam zaskoczona. Na następny dzień po zajęciach poszliśmy na piwo. Wypiliśmy po 2 piwa, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Potem poznał mnie ze swoim kumplem(ja miałam koło 19 autobus do domu dopiero a on się miał z nim spotkać koło 17:00). Więc zaproponował żebym z nimi poszła. Stwierdziłam, że czemu nie i tak nie mam co robić. Rozmawialiśmy wszystko fajnie. I ja powiedziałam "Łukasz a Ty miałeś mnie odprowadzić na autobus" - od początku się przekomarzaliśmy. A on na to przy kumplu "Wiem kotku". Odprowadził mnie, przytulił na pożegnanie i tyle. On jest taki, że praktycznie imprezuje. Tylko nie na zasadzie klub, panienki ale domówka, kumple, czasami jointy. Mówił mi na piwie, że nie potrzebuje na razie dziewczyny. Że nigdy by nie wykorzystał jakiejś jakby ona była pijana. Parę dni temu się przyznał jak rozmawialiśmy na Facebook'u, że przestanie imprezować jak mu będzie zależeć na jakiejś dziewczynie.
Z drugiej strony pamiętacie, że mam chłopaka od ponad 3 lat.... Ostatnio co raz trudniej nam się dogaduje. Może to przyzwyczajenie już? Wczoraj jak z chłopakiem byłam to przyłapałam się na tym, że myślę o Łukaszu. Możliwe że się w nim zauroczyłam? Tak po niecałym miesiącu? Owszem mamy takie same hobby, podejście do wielu spraw, jest słodki- ale nie zachowuje się tak, jak macho. Z dziewczyn z roku od nas to rozmawia tylko ze mną- chociaż parę innych zna). Łukasz nie wie, że mam chłopaka... Jakoś tak wyszło. Nie mogę się z nim nie spotykać bo jesteśmy razem na roku(w grupach jesteśmy zawsze razem)- więc to jest niemożliwe.
Jestem w tak głupiej sytuacji, że po 1: sama nie wiem jak to się stało, po 2: nie wiem co się ze mną dzieje...
Od początku miesiąca studiuję na UWr. Poznałam pewnego osobnika- Łukasza(też 20 lat). Od razu rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od lat. Mamy takie same hobby, takie same podejście do wielu spraw. Przez parę dni witaliśmy się tak jak łączy się to z naszym hobby- Rapem, hip- hopem, ale w środę to się zmieniło. Jechaliśmy tramwajem a że były godziny szczytu i tłok to on do mnie: "Tłok jak cholera, złap się mnie, żebyś się nie przewróciła jak ruszy"( to było takie nasze pierwsze fizyczne zetknięcie). Potem jak się żegnaliśmy to już nie było jak zawsze tylko mnie przytulił. W sumie to byłam zaskoczona. Na następny dzień po zajęciach poszliśmy na piwo. Wypiliśmy po 2 piwa, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Potem poznał mnie ze swoim kumplem(ja miałam koło 19 autobus do domu dopiero a on się miał z nim spotkać koło 17:00). Więc zaproponował żebym z nimi poszła. Stwierdziłam, że czemu nie i tak nie mam co robić. Rozmawialiśmy wszystko fajnie. I ja powiedziałam "Łukasz a Ty miałeś mnie odprowadzić na autobus" - od początku się przekomarzaliśmy. A on na to przy kumplu "Wiem kotku". Odprowadził mnie, przytulił na pożegnanie i tyle. On jest taki, że praktycznie imprezuje. Tylko nie na zasadzie klub, panienki ale domówka, kumple, czasami jointy. Mówił mi na piwie, że nie potrzebuje na razie dziewczyny. Że nigdy by nie wykorzystał jakiejś jakby ona była pijana. Parę dni temu się przyznał jak rozmawialiśmy na Facebook'u, że przestanie imprezować jak mu będzie zależeć na jakiejś dziewczynie.
Z drugiej strony pamiętacie, że mam chłopaka od ponad 3 lat.... Ostatnio co raz trudniej nam się dogaduje. Może to przyzwyczajenie już? Wczoraj jak z chłopakiem byłam to przyłapałam się na tym, że myślę o Łukaszu. Możliwe że się w nim zauroczyłam? Tak po niecałym miesiącu? Owszem mamy takie same hobby, podejście do wielu spraw, jest słodki- ale nie zachowuje się tak, jak macho. Z dziewczyn z roku od nas to rozmawia tylko ze mną- chociaż parę innych zna). Łukasz nie wie, że mam chłopaka... Jakoś tak wyszło. Nie mogę się z nim nie spotykać bo jesteśmy razem na roku(w grupach jesteśmy zawsze razem)- więc to jest niemożliwe.
Re: Brak starania się faceta w związku
więc pisz w tym samym temacie, a nie zaczynasz nowy.. gdzie ktoś musi szukać wcześniejszego tematu
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
-
hiphopowyduet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 14
- Rejestracja: czw wrz 12, 2013 7:18 pm
Re: Brak starania się faceta w związku
Faktycznie Kayira:)
-
hiphopowyduet
- Jestem tu nowa :)
- Posty: 14
- Rejestracja: czw wrz 12, 2013 7:18 pm
Czy coś z tego będzie?
Witam wszystkich,
Od października studiuję na UWr. Poznałam pewnego osobnika - Łukasza (też 20 lat). Od razu rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od lat. Mamy takie same hobby, takie same podejście do wielu spraw. Przez parę dni witaliśmy się tak jak łączy się to z naszym hobby - rapem, hip- hopem, ale w środę to się zmieniło. Jechaliśmy tramwajem, a że były godziny szczytu i tłok to on do mnie: "Tłok jak cholera, złap się mnie, żebyś się nie przewróciła jak ruszy"(to było takie nasze pierwsze fizyczne zetknięcie). Potem jak się żegnaliśmy to już nie było jak zawsze tylko mnie przytulił. W sumie to byłam zaskoczona. Na następny dzień po zajęciach poszliśmy na piwo. Wypiliśmy po 2 piwa, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Potem poznał mnie ze swoim kumplem (ja miałam koło 19:00 autobus do domu dopiero, a on się miał z nim spotkać koło 17:00). Więc zaproponował, żebym z nimi poszła. Stwierdziłam, że czemu nie i tak nie mam co robić. Rozmawialiśmy, wszystko fajnie. I ja powiedziałam "Łukasz, a Ty miałeś mnie odprowadzić na autobus" - od początku się przekomarzaliśmy. A on na to przy kumplu "Wiem, kotku". Odprowadził mnie, przytulił na pożegnanie i tyle. On jest taki, że praktycznie imprezuje. Tylko nie na zasadzie klub, panienki, ale domówka, kumple, czasami jointy. Mówił mi na piwie, że nie potrzebuje na razie dziewczyny. Że nigdy by nie wykorzystał jakiejś, jakby ona była pijana. Parę dni temu się przyznał jak rozmawialiśmy na Facebooku, że przestanie imprezować jak mu będzie zależeć na jakiejś dziewczynie. Po 1.11 jak wróciliśmy na zajęcia to nie przytulał mnie juz ani nic. Dziś miałam duży problem z laptopem, on mi pomógł. Powiedziałam ze sie odwdziecze. I właśnie zastanawiam się jak. Czy to wykorzystać jako flirt. Chciałabym, żeby coś z tego było:) Właśnie nie wiem jak odczytaj jego zachowania. Czy on też coś do mnie czy poporostu jest miły. Jak myślicie?
Od października studiuję na UWr. Poznałam pewnego osobnika - Łukasza (też 20 lat). Od razu rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od lat. Mamy takie same hobby, takie same podejście do wielu spraw. Przez parę dni witaliśmy się tak jak łączy się to z naszym hobby - rapem, hip- hopem, ale w środę to się zmieniło. Jechaliśmy tramwajem, a że były godziny szczytu i tłok to on do mnie: "Tłok jak cholera, złap się mnie, żebyś się nie przewróciła jak ruszy"(to było takie nasze pierwsze fizyczne zetknięcie). Potem jak się żegnaliśmy to już nie było jak zawsze tylko mnie przytulił. W sumie to byłam zaskoczona. Na następny dzień po zajęciach poszliśmy na piwo. Wypiliśmy po 2 piwa, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Potem poznał mnie ze swoim kumplem (ja miałam koło 19:00 autobus do domu dopiero, a on się miał z nim spotkać koło 17:00). Więc zaproponował, żebym z nimi poszła. Stwierdziłam, że czemu nie i tak nie mam co robić. Rozmawialiśmy, wszystko fajnie. I ja powiedziałam "Łukasz, a Ty miałeś mnie odprowadzić na autobus" - od początku się przekomarzaliśmy. A on na to przy kumplu "Wiem, kotku". Odprowadził mnie, przytulił na pożegnanie i tyle. On jest taki, że praktycznie imprezuje. Tylko nie na zasadzie klub, panienki, ale domówka, kumple, czasami jointy. Mówił mi na piwie, że nie potrzebuje na razie dziewczyny. Że nigdy by nie wykorzystał jakiejś, jakby ona była pijana. Parę dni temu się przyznał jak rozmawialiśmy na Facebooku, że przestanie imprezować jak mu będzie zależeć na jakiejś dziewczynie. Po 1.11 jak wróciliśmy na zajęcia to nie przytulał mnie juz ani nic. Dziś miałam duży problem z laptopem, on mi pomógł. Powiedziałam ze sie odwdziecze. I właśnie zastanawiam się jak. Czy to wykorzystać jako flirt. Chciałabym, żeby coś z tego było:) Właśnie nie wiem jak odczytaj jego zachowania. Czy on też coś do mnie czy poporostu jest miły. Jak myślicie?
Re: Brak starania się faceta w związku
po co po raz kolejny nowy temat i tak ta sama sytuacja ??
.. bo w oczach tkwi siła duszy...
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
